Tywysen

Krzysztof z Gdańsk, 51 lat
razem:   2
  • Tywysen

    Jestem gotów założyć się, że w końcu któryś tam stanąłby przy drzwiach do warsztatu, zaś starszy mechanik i jakiś sprawny i... postawny młodzian, zaproponowali, by paniusia zrobiła inspekcję tylnej kanapy... by tam weszła, gdyż jest niesamowicie niebezpieczne rozdarcie materiału, a gdy już z jednej i z drugiej strony sytuacja byłaby... zabezpieczona, mogliby sprawdzić wytrzymałość... innych materiałów. Ze szczególnym uwzględnieniem wytrzymałości na rozciąganie, rozpychanie i przepychanie... Zaś już po wszystkim, gdy szef by nakrył całe towarzystwo tak dowolnie korzystające z nieplanowanej przerwy w pracy, mógłby, w ramach rekompensaty, kazać się naszej trzpiotce rozłożyć wygodnie, a przede wszystkim widocznie, na masce jej pojazdu, i wziąć ją za karę na oczach wszystkich, zaraz po tym, gdy opłaciłaby należność. Po prostu odprowadzając damulkę do drzwi, by nie spotkała jej już żanda nowa... przygoda, czy przestój w interesach zakładu, kazałby jej zatrzymać się i wygodnie rozłożyć na własnym aucie, szeroko rozkładając zmęczone już pewnie nogi, i obnażając wielokrotnie przerżniętą cipkę. Zwołałby wszystkich obecnych mechaników i nie zważając na żarliwe pewnie prostesty, zaspokoiłby swoje żądze, zapewniając tym samym właściwe warunki pracy załodze... :D

  • Tywysen

    @Historyczka  
    Powiem Ci, że dotychczas nie znałem Cię z tej perspektywy. Coż... w moim przypadku żal, pokuta, lekka depresja i ograniczona deprywacja sensoryczna z tego powodu są jaknajbardziej uzasadnione. :)
    To są absolutnie drogi do nieba! Prowadzą ścieżkami nie za prostymi, między łagodnymi wzniesieniami i łukami prosto do nefrytowej bramy, a za nią - już tylko niebo. Zwłaszcza, jeśli umie się bramę otworzyć, jeśli umie się rozpocząć i przebyć samą drogę o dwóch ścieżkach! W każdym razie nie tylko zręczne dłonie ale i sprawny język wybitnie ułatwiają sprawy, przy czym wcale nie muszą być od razu aplikowane "in situ".
    Interesująca z Ciebie osóbka, Historyczko... :)

  • Tywysen

    Wygląda na to, że masz mnóstwo rzeczy, których koniecznie trzeba się jakoś pozbyć, bo są na krawędzi samodzielnego buntu i burzy... Ta bluzeczka...! Guziki są przyszyte żyłką wędkarską? Koniecznie trzeba rozpiąć, każdy, żeby żaden nie cierpiał, jak my... Paseczek... no nie jest potrzebny i chyba będę wyrazicielem ogólnej opinii, że go po prostu... uwalniamy! Spódniczka ma bardzo niewygodnie! Tragicznie! Zdjąć, ściągnąć, zerwać, no po prostu dać udom przynajmniej nieco oddechu! Staniczek... no to jest pytanie - zrywać, czy jednak rozpiąć... i rajstopki... Jednak bym zostawił... ale rozcięte, rozerwane, niech żyje wolność!!! Bo mam nadzieję, że majtek nie masz i choć tej części garderoby nie trzeba uwalniać...? ;P

  • Tywysen

    @Historyczka  
    Twój wujek? Ha!
    - Córuś, patrz, jak Ty wyrosłaś! Choćże na górę pójdziem, wujek ci wytarmosi te cycuszki porządnie, bo widza, że mosz ochota! Gdyby jo parę lat mniej mioł, to bym cię tu zaro na stole rozłożoł i wyobrocoł jak się zawżdy z młódkami robieło! Ale póki matka i ciotka tu siedzom, to se musim inaczej poradzieć. Chcesz? Jak pódziesz ze mnom, to ci coś tam łod wujka skapnie... No nie daj się prosić, już wujo widzi, że kolanka miękno...! Przydo się macanko takij skąpo odzianyj pannicy, co? Mosz już chopaka? To ci wujek pokoże, co chopców interesuje, pomoże ci wujek, no nie odsuwaj, jak cię za tyłek trzymom, co, nie przyjemnie ci? Zaro tu wujka Stefka zawołam, to ci rozem pokażemy, jak się z chłopcami mosz zadowoć...  
    - Stefan, tuta!!!  
    - Czujesz, że się wujkowi podobosz, co? Dej ręka, o czujesz? O, i dobrze.  
    - Dawaj ją, Stefciu, weźmiem do góry. Klei się już do mnie cało i musi ma całom pipke mokrom!  
    - Wujkowie ci pomogom, kochanie, zanim cie jaki chłopiec zbałamuci!  
    - Widzisz jak jej sutki sterczom? Udoła się Mariankowi córuchna, nie domy jej dla obcych na pierszy roz przecie! O tak, zasłoń nas, Stefan, to ją wymocom i majtki ściągne.  
    - No już, moja panno! Nie wstydź przed wujem! Jo cię i tak cołom widzioł, jak po podwórku na golasa biegołaś i z gołom dupom! A bo to roz! Tylko dupkę mosz tera wienkszom, do zmacania i do przepchnięcia w sam roz! No i widzę, że ci licko zaróżowioło! O tak, łobejmij wuja za szyje! Opa!
    - Stefu, weź ty jej te gacie ze tyłka zesuń, nie sięgne taką ma dupkę! To podciągnij suknie do góry! Ja jom tu przytrzymom w kąciku... nie? Ładna dupka, co? Widze, nie ściągniemy jej tutaj, bo ktoś zoboczy jak nic! Sama koronka? Przygotowoła się córcia dla wujków na rżnięcie widze! A weź pociągnij roz, puszczo pewnie! Mocno, o, już!  
    - O, tak, Lepiej, nie...? Jak wiater na cipke wieje...? Widzę włosków se nie golisz, ładne ci wyrosły! No, już!... Nic się młoda nie bój! Wpuść wujka... rozsuń uda troszke, nóżki, nikt nie zobaczy! No już, bo na siłę wezmę! O tak! Grzeczna dziewczynka. Zobaczymy, czy dziewczynce już mokro, czy dziewczynka może być kobietą... O jak chlupoce! O, i czuję błonka nie ruszana! Grzeczna dziewczynka, żadnemu chłopcu nie dałaś! Na czysto cie będziem rżnąć!
    - Stefan, nie ruszana jeszcze panna! Jak ta poprzednia! Pierwszy raz kutasa poczuje! Stój tak jeszcze chwila, bo nas zobaczą, potem jom obrócim, to se od tyłu zmacasz spokojnie... Ale ma pipke mokrom! Dobra, dawaj, obrocamy...! Rrroz!!!  
    - Nie bój, nie... nikt nie zobaczył, co z tego, że tyłek goły! Wujek patrzoł... Zreszto... zgrabna jesteś dupka, jędrna, ładna, nóżki smukłe, to nie wstyd! No, to teroz wypnij się trocha dla wuja Stefana... O tak, i nóżki szerzy... niech se też cipke pomaca... Yhmmm... dobre, co?  
    - Jak Stefan myślisz? Będziem rżnąć, nie? Mokro ma całkiem, słychać, i chętna jest! Wziąć ją na dół i pójdziem do auta? Nie, bierzem ją do góry! Tam jest przecie ten schowek na stryszku, stare materace - jak znaloz! No, tam! Cośmy pannę młodę łod tadzików zruchali dwa tydnie temu! Wiem, że Tadziu był, ale teroz za wódką pojechoł. Ja jom bede pierszy dymoł, pomożesz mi, a jak da se wsadzić, wrócisz się po Tadzika! A jak wrócita to ja ci jom przytrzymam, albo Tadziu, jeśli nie będzie chciała się ruchać. Ale myśle jak jej kutasa zadać, to bedzie chętna i wszystkim się da przebolcować, co młoda?! Aleć jej suty sterczą jak jej w cipie grzebiesz! A! W dupkę wsadziłeś! Pięknie, córcia! Tylko błonki nie rusz, to ją sobie na kutasie rozpruję... nie tak, jak z tą młodą było... Com ja jom namówił, a ty jom nadziałeś... Ta, co do wesela doniosła! No, tak jak ta, tylko to nie jej wesele...
    - Widzisz córuchno, nie będziesz pierwszo wyruchanom przez wujków na weselu! I jeszcze wujka Tadzika poznasz, i ci pomożemy, to też wpuścisz do puśki...! A wujek Tadzio to i lepiej, że cie na końcu weźmnie, bo jak cie rozepchnie, to już nie takie ruchanie po nim. A dopotąd my sobie z wujkiem Stefanem twojom cipke przeczyścim, a jak się da to i na dupce se pospołu elegancko użyjem! To tera tak... idziem do góry. Wujek Stefciu pójdzie pierszy, ty za nim, ale troche dali, jakbyś do łaziebki se szła, tam u góry. Stefciu tam drzwi otworzy, gdzie cie będziem ruchać. To tam se pójdź, a ja zaraz za tobom! Wujcio Stefan ci pokaże gdzie se legniesz, ino przyjde, to se ciuszki ściepniem i nam się przed rypaniem jeszcze cała pokażesz! Tylko, żeby ci jakieś pomysły nie przyszły do głowy - mam tu twoje majtki, mokre, wiesz co to znaczy? Jak się mamie wytłumaczysz, że majtki zgubiłaś? No, to popraw se tą sukienczynę, obciągnij... ładnie... i idziem! Na jebanie!

  • Tywysen

    @Historyczka  
    Rozmowa. Oczy. Delikatne balansowanie ciałem. Drobny kontakt z odrobiną alkoholu. Muśnięcia i otarcia, ramię, udo, goła skóra dłoni. Wspólny wypad na parkiet, by móc zaczerpnąć oddechu, objąć się swobodnie. Tak doskonale usprawiedliwione dotknięcia. Dłoń na biodrze, wargi przy uchu. Dłoń zaciśnięta w dłoni. Zadyszany drink wypity niemal duszkiem. Śmiech i to coś, co kiełkuje niespokojnie. Opierasz się na moim ramieniu. Nikt nie patrzy. (wszyscy!) Wracamy do stołu. Uda tak gładko ocierają się o siebie. Czemu do stołu? Lepiej... lepiej... gdzieś! Zmęczona? (nie! nie!) Mogę wymasować Ci stopy, zanim zatańczymy jeszcze raz...? Palce wędrują prowokująco, bierzesz moją dłoń... tam! Nieznaczna fala przesuwa się pod obrusem, możesz (wreszcie!) wyprężyć się i na moment przymknąć oczy. Jest...! Dobrze... Jest... Lepiej... lepiej idźmy stąd. Patrzymy na siebie, oczy błyszczą, między ucholonymi wargami rodzi się tęsknota. Tak trudno rozchylić uda w tej kiecce! (a niech patrzą!) Widzisz, że dyskretnie muszę zasłonić się dłonią. (muszę? czemu!) Wesele toczy się wokół nieważnym korowodem. Zagryzasz wargi. Masz gdzieś tu pokój?  :D

  • Tywysen

    Pójść... Och, oczywiście. Żeby każdy mógł dotykać, obmacywać oczami... Żeby ci wszyscy napaleni faceci w tańcu czuli Cię, jakbyś była naga. Żeby przy wolniejszym kawałku w ciemnym kącie sali każdy facet po kolei mógł dokładnie zbadać Twoje ciało nie podciągając nawet materiału... Myślę, że rozważni mężczyźni na tym weselu powinni przekazywać sobie Ciebie po kolei by każdy mógłby dokładnie wymacać Cię przez tą sukienkę. Na pewno trudno byłoby w niej rozsunąć nogi, toteż po każdym "tańcu" musiałabyś nerwowo obciągać zadartą spódnicę przynajmniej tak, by zakryć wilgotne majtki, a potem... już tylko rozpalone łono. Potem... potem mogliby razem zabrać Cię na spacer, bardzo romantyczny, w czasie którego wyłuskaliby Twoje piersi na zewnątrz i pozwolili im bujać się w takt Twoich kroków. Prowadziliby Cię kierując dłońmi położonymi bezpośrednio na obnażonych pośladkach.  
    A na koniec, gdy dotarlibyście w nieco bardziej ustronne miejsce, otoczona wianuszkiem napalonych samców, z zadartą do pasa spódnicą i majtkami zgubionymi gdzieś dawno, jeszcze na sali w czasie macanek w tańcu, musiałabyć dać każdemy zatańczyć między swoimi pośladkami... Przytrzymywana przez kolejnych dwóch weselników i mocno wypięta ulegałabyś komentarzom, żartom i wyprężonym członkom...  
    Myślę, że po pierwszej rundce, mogliby przytrzymać Cię inaczej i szeroko rozłożyć nogi w taki sposób, żeby chętni mogli wepchnąć się w oba Twoje otworki... Spuszczaliby się po kolei w Tobie i nie mogłabyś zrobić nic, bo trzymaliby Cię cały czas mocno, a dwa... że tak na prawdę nie miałabyś na to sił... ani chęci, zdobywana cały czas przez nowe członki... Jestem pewien, że mężczyźni ci byliby niecierpliwi i nie zadbaliby dość o ustronność miejsca. Zapewne niejednego późnego przechodnia czy bywalca lokalu zainteresowałoby zbiegowisko i zachciałby ulżyć Twojej chuci ładując się także ze swoim członkiem w Twoją cipkę czy dupkę. Zalewana kolejnymi porcjami nasienia z niezabezpieczonych penisów, mogłabyś tylko zastanawiać się ile masz jeszcze do okresu i jak długo te ogromne ilości spermy zostaną w Twoim ciele...  
    Jest środek nocy i słyszysz jak mężczyźni umawiają się gdzie Cię zaprowadzić, by bawić się Twoim ciałem aż do rana. Jest ich tak wielu, że każdy zdąży odpocząć, zanim ponownie zabierze się za zdobywanie Twojego ciała. Zresztą... nie bardzo jest co zdobywać, jesteś nieprzyzwoicie obnażona, zupełnie uległa i brana praktycznie cały czas. Ktoś dzwoni, ktoś zamawia transport... Zdajesz sobie sprawę, że resztki wytrysków wypłuczesz z siebie dopiero jutro, w domowej łazience.  
    Myślisz o tym i czujesz jak Twoje wnętrze robi się jeszce bardziej wilgotne. Natępny ktoś przywiera wilgotnymi wargami do Twojej szyi i czujesz jak następny wyprężony kutas łasi się żołędzią do bramy Twojego sromu. Półświadomie rozchylasz bardziej nogi, płatki rozstępują się chętnie. Nie potrafisz powstrzymać jęku, gdy nabrzmiałe przyrodzenie penetruje Twoje ciało.  
    Przytrzymujący Cię mężczyźni komentują to, śmiejąc się jak łatwo dajesz się pokryć kolejnemu samcowi, który dysząc i sapiąc ładuje się bezceremionialnie wprost między Twoje uda ...  :))

  • Tywysen

    W takiej sukience, to myślę, że nie musiał sobie wyobrażać, ale jeśli Cię nie zdobył, rzeczywiście nie był godny tego, co otrzymał do tej pory... :))

  • Tywysen

    W takiej sukience, to myślę, że nie musiał sobie wyobrażać, ale jeśli Cię nie zdobył, rzeczywiście nie był godny tego, co otrzymał do tej pory... :))

  • Tywysen

    Jakaś tam drobna korekta... i jest ok. :) Może... może następnym razem powiesz, gdzie jedziesz przymierzać ciuszki ZANIM tam pojedziesz... Niektóre kabiny są nieszczelne między sobą, ktoś może usłyszeć... albo zobaczyć coś, czego nie powinien... nie powinien? ;P

  • Tywysen

    Takie dopasowane u góry i rozkloszowane w części, którą z przyzwoitości nazywamy dołem? Bardzo, odwrotnie proporcjonalnie do długości... ;P

  • Tywysen

    Ty zostajesz dzisiaj po lekcjach! Masz mnóstwo talentów, tylko musisz nauczyć się je z siebie wydobyć... Udzielę ci kilku cennych wskazówek...  :smile:

  • Tywysen

    Niepowetowaną stratą byłoby tego stroju i miejsca właściwie nie wykorzystać! Żywię tylko nadzieję, że tak się stało... :)

  • Tywysen

    @Janjerzy  
    Jaże tak? Klęcznik? I na misjonarza???  
    Sądząc po obfitościach grzesznych koronek w tym stroju, myślę, że jakkolwiek pokuta byłaby tu jako narzędzie wychowawcze zdecydowanie wskazana, to jednak klęcznik sugerowałby inne podejście do dodatkowej... kary.  
    Umieściłbym ciężki, drewniany różaniec na piersi pod tymi koronkowymi mereżkami, bezpośrednio, na gołą skórę! I uważam, że korzystając z klęcznika należałoby od razu przetrzepać... skórę również w innych 'okolicach' tej zagubionej istotki!  
    Być może dopiero wtedy twardy... bat, odpowiednio użyty, wpłynąłby na ten rozpustny umysł. Myślę, że tak przekonana mogłaby wziąć... sprawy we własne ręce, a na koniec należałoby dokonać... mmm... misji jak na surowego misjonarza przystało.  :)

  • Tywysen

    @Historyczka  
    Droga Pani!  
    Myślę, że nawet w koniuszkach paluszków tych zgrabnych stópek czuje Pani pewne... hmmm... powody, które nawet bez umieszczania możliwej przyczyny ich powstania w najbardziej odpowiednich dla tejże hmmm... przyczyny miejscach, mogą w istocie wpłynąć się na wystapienie u Pani natężenia... uwagi, chęci skupienia... wzroku a być może i dotyku, nagłej potrzeby uwolnienia... dolnej wargi zupełnie przypadkowo uchwyconej zębami w chwili zapewne słabości, jakże zrozumiałej w odpowiednich okolicznościach. To o tych okolicznościach zapewne wspomniano w kontekście mrużenia oczu, lecz spieszę zapewnić  - moim zdaniem jedynie symbolicznie - spodziewałbym się, że nie tylko nie byłaby Pani w stanie mrużyć oczu, by chronić je przed brutalnym światem, lecz całkiem przeciwnie - sądzę, że dzielna Pani dusza, czerpała by dogłębną... satysfakcję z obserwacji hmmm... przyczny... oraz miejsc... tak!... miejsc, gdzie wspólnie z łatwością... czy też przy odrobinie wysiłku... można by tę.... hmmm... przyczynę umieszczać celem... na przykład właśnie obserwacji.  
    I spieszę zapewnić, że mrużenie oczu, jakkolwiek urocze, nie zdaje się być tu na miejscu, powiedziałbym, że stwierdzenie "szeroko otwarte" byłoby o wiele bardziej przystające... rzecz jasna nie skupiając się przy tym jedynie na oczach...

    Pozdrawiam ciekawską Historyczkę, życząc przekornie dobrej nocy, choć wiemy, że są takie... przyczyny, które mogą uczynić noc jeszcze lepszą, mimo, że 'dobranoc' przestaje do niej zupełnie pasować.  :cool: