Nauczyciele do pracy (w polu)!

100%22
MrHyde

opublikował wideo w kategorii polityka.

1 komentarz

 
  • Indragor

    Nauczyciele do pracy w polu. Czy to już kiedyś za "głębokiej komuny" nie było?

  • MEM

    @Indragor "Czy to już kiedyś za "głębokiej komuny" nie było?"

    Było. I zaiste słuszną linię ma nasza partia, albowiem: youtube.com/watch?v=bDGes2st6Zg

    Same korzyści, jak widać, to przynosi. ;)

  • MrHyde

    @Indragor Muszę popytać najstarszych górali. Może któryś pamięta. Przyznać muszę, że to przekracza granice mojej wyobraźni.

  • MEM

    @MrHyde "Muszę popytać najstarszych górali. Może któryś pamięta."  

    Naprawdę nie pamiętasz, że szkoły jeździły na wieś do pracy? Przecież to u nas jeszcze w latach 80-tych było (choć ja się już na szkołę w PRL-u nie załapałam, więc na szkolnych wykopkach nie byłam, ale na "rodzinnych" owszem, i korona mi z głowy nie spadła ;)).

    "Przyznać muszę, że to przekracza granice mojej wyobraźni."  

    Wyobraźnię słabą mieć musisz, młody padawanie... ;)

    Zresztą miało to sens, zważywszy na ówczesną słabą mechanizację rolnictwa. Więc to nie była tylko kwestia "ideologiczna", a po prostu rachunek ekonomiczny w sytuacji, gdy brakowało ludzi na wsi do pracy przy zbiorach (zawsze to lepsze niż gdyby miałoby wszystko zgnić na polach).

    Ale tak swoją drogą to pomysł pracy uczniów na polach wcale nie jest taki zły. W Japonii kadra menadżerska "u progu kariery" obowiązkowo musi odbębnić ileś tam czasu jako robotnicy na taśmach fabryki i nikt się temu nie dziwi. Dla poznania pracy firmy od samych podstaw i dla nabycia tzw. szacunku dla pracy. Dzisiejszym bezstresowo wychowywanym dzieciakom przylepionym do smartfona to by się przydało. W końcu żadne to odkrycie, że praca wychowuje. Jakby się jeden z drugim dobrze naganiał z łopatą i koszami po polu przez 8-12 godzin ileś tam dni z rzędu w roku, to może niejednemu odechciałoby się później różnych głupich wybryków (np. wandalizmu). Do nauki też miałby większą motywację. ;)

  • MrHyde

    @MEM Jak bum cyk cyk nie pamiętam tych słynnych wykopków. Wiem, że w Białorusi są subotniki, ale to nie to samo. Żeby komunistyczny rząd wysyłał pracowników państwowych szkół do pracy u rolników-"prywaciarzy"? To mi się naprawdę nie mieści w głowie.

  • MEM

    @MrHyde "Jak bum cyk cyk nie pamiętam tych słynnych wykopków."

    No ale czyny społeczne przecież powszechne były. Wiem z opowiadań, że starsze o ładnych parę lat roczniki jeździły na szkolne wykopki. To w latach 80-tych już było pewnie coraz rzadsze, ale jeszcze było. Ja np. pamiętam, że jak za PRL-u mieliśmy działkę ogrodniczą, to ludzie w ramach właśnie czynów społecznych robili ogrodzenie całego terenu, wodociąg, oświetlenie uliczek pomiędzy działkami itp. Efekt był bardzo fajny. I zadbane to wszystko było. Dopiero po 1990 roku wraz z nowym ustrojem podupadło niesamowicie i pojawiła się plaga nie tylko kradzieży, ale zwyczajnej dewastacji tych działek przez bandy wyrostków nie mające co z sobą zrobić. W efekcie nie było sensu już takich działek mieć, bo regularnie przelatywał przez nią dosłownie tajfun z szarańczą, i do tego ginęło wszystko, co się stamtąd dało ukraść.  

    "Żeby komunistyczny rząd wysyłał pracowników państwowych szkół do pracy u rolników-"prywaciarzy"? To mi się naprawdę nie mieści w głowie."

    Nie wiem, czy posyłano szkoły do prac u rolników indywidualnych (i za "kułaków" już ich dawno nie uważano), to raczej była pomoc wysyłana do PGR-ów, czyli do państwowego majątku.  

    BTW, taka ciekawostka, którą mi starsi domownicy kiedyś opowiadali. W sam raz jak z filmów Barei. W pobliskim PGR-rze pracownikom, bo to był różny "element", nie chciało się pól obsiewać. To obsiali pole na pewnej, dość wąskiej, szerokości jedynie wzdłuż jego boków. Jak zboże wzeszło, to pustego środka nie było widać. Wot, socjalizm w praktyce. ;)

    Ale tak już całkiem poważnie mówiąc. Wieszają psy na obecnym ministrze rolnictwa i częściowo mają oczywiście rację. Z drugiej jednak strony on w tym swoim apelu też trochę racji ma. Może niekoniecznie należy pogonić nauczycieli na pola, ale posłanie do interwencyjnej pracy w rolnictwie klientów MOPS-ów czy bezrobotnych nie jest złym pomysłem. Żywność jest – choćby z przyczyn klimatycznych – coraz droższa i te wzrosty cen sięgają 100% r/r, co uderza we wszystkich, zwłaszcza w te najbiedniejsze warstwy społeczeństwa. Marnotrawienie zbiorów na polach tylko z powodu tego, że nie ma kto tego zebrać, jest w konsekwencjach faktycznie dużą szkodą społeczną. Skoro państwo płaci rozmaite świadczenia i zasiłki sporej rzeszy ludzi, to może ich za te pieniądze też pogonić do roboty. Nawet i "u prywaciarza".  

    A tak poza tym, to przecież nie tylko w Polsce w czasach obecnej pandemii władze starają się ściągnąć do pracy robotników sezonowych z zagranicy i ułatwić im przyjazd (stąd testy dla Ukraińców na koszt państwa, o które tyle szumu). Daleko nie szukając, Niemcy też robią, co mogą, by zapewnić sobie wystarczającą ilość pracowników sezonowych z Polski. Ile to było w ostatnich miesiącach komentarzy ze strony niemieckiej na temat zamknięcia polskich granic w wprowadzenia obowiązkowej kwarantanny dla tych, których jeszcze przez granicę przepuszczono, bo waliło im bezpośrednio w gospodarkę, więc mniejsza o bezpieczeństwo i walkę z pandemią. Priorytety – było nie było, zapewnienie np. dostępu do żywności obywatelom ma jednak pierwszeństwo w porównaniu z innymi kwestiami, typu nauczyciel za test musi zapłacić (zresztą, chyba nie musi w przypadku, gdyby pojawiło się ognisko choroby w danej placówce).

  • MrHyde

    @MEM "Niemcy też robią, co mogą, by zapewnić sobie wystarczającą ilość pracowników sezonowych z Polski" - w zasadzie tyle robią, co nic. No, może poza naciskami na rządy w Warszawie i Pradze, żeby już otworzyć granice i skończyć z kwarantanami. Dodatkowe rozwiązania (w tym samym duchu co polskie) dotyczą pracowników sezonowych spoza unii, czyli z Ukrainy a nie z Polski.  

    Przykład PGRowego siewu przedni!  

    Osobiście na obecnym rządzie już wszystko powiesiłem. I psy, i osły... Ten tekścik o nauczycielach w polu to tylko chwilowa humoreska bez znaczenia. Ot, nic nieznaczące, puste słowa. Zabawna na pięć minut. A całokształ i tego ministra, i całego rządu, sorry, ale jest gorzej niż żenujący.  

    Ganiać klientów MOPSów do roboty? Robić z nich niewolników? Nie sądzę, bym chciał mieć u siebie robotników z łapanki. Efekt pracy jest zbyt łatwy do przewidzenia: PGRowskie zasiewki. ;)

  • MEM

    @MrHyde "w zasadzie tyle robią, co nic. No, może poza naciskami na rządy w Warszawie i Pradze, żeby już otworzyć granice i skończyć z kwarantanami. Dodatkowe rozwiązania (w tym samym duchu co polskie) dotyczą pracowników sezonowych spoza unii, czyli z Ukrainy a nie z Polski."

    No więc, robią co mogą (A co byś chciał? Żeby też pogonili nauczycieli na pola? ;)). Zresztą, im jest o tyle łatwiej, że z racji oferowanych zarobków mają najmniejszy problem z chętnymi do pracy obcokrajowcami.

    I nie jest prawdą, że dodatkowe rozwiązania dotyczą tylko pracowników spoza UE. Np. Deutsche Welle podało 2 miesiące temu, że Brandenburgia zaoferowała polskim pracownikom finansowe dodatki pomocowe (65 EUR na łebka plus 20 EUR dziennie na każdego członka rodziny przebywającego w tym landzie) za pozostanie w Niemczech podczas zamkniętych polskich granic. Podobnie zrobiła Saksonia, choć na innych stawkach. Każdy orze (nomen omen ;)), jak może. Niemców po prostu jest stać nie ganiać belfrów do pługa. ;)

    "Osobiście na obecnym rządzie już wszystko powiesiłem. I psy, i osły... Ten tekścik o nauczycielach w polu to tylko chwilowa humoreska bez znaczenia. Ot, nic nieznaczące, puste słowa. Zabawna na pięć minut. A całokształ i tego ministra, i całego rządu, sorry, ale jest gorzej niż żenujący."

    Co zrobić. Tak sobie ludzie wybrali, to tak mają, tylko nie do wszystkich jeszcze to dociera, a sensownej alternatywy nadal w sumie nie ma. Wybierasz między jednymi złodziejami i nieudacznikami a drugimi. Różnica jest tylko taka, że dzisiejsza opozycja (za wyjątkiem tej skrajnie prawicowej) nie będzie wprowadzać zamordyzmu.

    Zresztą, będzie gorzej, gdy Konfederacja i tym podobne twory do władzy dojdą, a to jest tylko kwestia czasu (i podobnie jak w przypadku PiS-owskiej władzy, będzie to "wina Tuska" i jemu podobnych). Ludzie wtedy zatęsknią nawet za PiS-em.  

    "Ganiać klientów MOPSów do roboty? Robić z nich niewolników? Nie sądzę, bym chciał mieć u siebie robotników z łapanki."

    Przy odpowiednim nadzorze, to jest wykonalne – uwarunkować zasiłki i ubezpieczenie od stawienia się w pracy i część się dostosuje. Wiesz, nie muszą być z tego powodu szczęśliwi, byleby pracowali. Choć wielu mogłoby faktycznie sprawiać problemy ze względu na zdemoralizowanie i to mogłoby być niełatwe do przeskoczenia, bo co z nimi zrobić, skoro chłostać (a tak wychowawczo to by się przydało...) nie wolno, bo wartości europejskie ;) zabraniają.

    "Efekt pracy jest zbyt łatwy do przewidzenia: PGRowskie zasiewki."

    Niekoniecznie, bo teraz musieliby raczej zbierać niż siać. No i w tych koszach trzeba coś jednak przynieść. ;)  

    Z klienteli MOPS-u wiele pożytku by nie było (jeden na iluś by się do czegoś nadawał, pod warunkiem, że byłby trzeźwy), ale z bezrobotnych już tak, bo to niekoniecznie jest patologia. Zabrać ubezpieczalnię i zasiłek, jak się nie zgodzi na pracę interwencyjną, i tyle. A na miejscu pracy już go przypilnują.

  • MrHyde

    @MEM "Niemców po prostu jest stać nie ganiać belfrów do pługa". Ja bym powiedział, że nikogo nie stać ich ganiać do pługa. Tylko niektórzy, na przykład włodarze i suweren naszego pięknego kraju, o  tym nie wiedzą.

  • MEM

    @MrHyde "Ja bym powiedział, że nikogo nie stać ich ganiać do pługa."  

    To jest i jednocześnie nie jest prawda (w końcu wszystko jest na tym świecie względne). Jestem sobie w stanie wyobrazić okoliczności, w których kwestie zapewnienia danemu społeczeństwu po prostu przetrwania – przez pewien okres – przeważają nad korzyściami, jakie daje na dłuższą metę jego edukacja. Oczywiście w obecnych czasach i sytuacji takiej potrzeby nie ma, ale gdyby kiedyś tam wynikła, to od odrobiny pracy fizycznej, przez np. kilka tygodni, jeszcze nikt nie umarł i świat się też z tego powodu nie zawali (a młodzieży wyjdzie tylko na zdrowie). I zawsze to jest lepsze niż śmierć z głodu czy coś w tym stylu. Piramida potrzeb wiecznie żywa.

    A tak poza tym to od dekad system edukacji przedstawia na tyle dużo do życzenia, że przez to przynajmniej część nauczycieli faktycznie nadaje się tylko do pługa.  

    "Tylko niektórzy, na przykład włodarze i suweren naszego pięknego kraju, o  tym nie wiedzą."

    Jaki suweren, taka i władza. Wbrew pozorom ryba nie psuje się od głowy. Daleko nie szukając, taki PiS – mógłby być może rządzić dużo lepiej gdyby, nie musiał wydawać miliardów na karmienie suwerena kiełbasą wyborczą, bo przecież nie karmi go po to, że Kaczyński tak chce, tylko dlatego, że Kaczyński chce władzy i musi mówić/robić to, co suweren chce usłyszeć/dostać