WIARA w BOGA lub jej brak. Zapraszam wszystkich do dyskusji. - str 4/6

Dodano na Hydepark przez AnonimS, 108 postów, ostatni post 31 lip 2019

  • AnonimS
    · 24 cze 2019

    Wstęp.
    Religia – system wierzeń i praktyk, określający relację między różnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską a społeczeństwem, grupą lub jednostką. Manifestuje się ona w wymiarze doktrynalnym (doktryna, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult, rytuały), w sferze społeczno-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i w sferze duchowości indywidualnej (m.in. mistyka).
    Relacja jednostki do sacrum koncentruje się wokół poczucia świętości – chęci zbliżenia się do sacrum, poczucia lęku, czci czy dystansu wobec niego.

    Na świecie żyje około 7.6  miliardów ludzi . Z tego szacunkowo około   59% ludzi uważa się za osoby religijne, 23% nie, a 13% deklaruje ateizm , 5 % nie ma zdania.. Według różnych szacunków na świecie istnieje od 4200 do 10 00 religii.    

    Typologie religii:
    religie Wschodu (kosmocentryczne)
    religie Zachodu (teocentryczne)
    Religie dzieli się:
    ze względu na pochodzenie: naturalne, objawione i dharmiczne.
    ze względu na to, jak pojmują istotę boską: monoteizm, politeizm, henoteizm, deizm, panteizm, panenteizm, nonteizm.
    ze względu na zasięg oddziaływania religii: religie uniwersalistyczne, narodowe, plemienne.
    ze względu na punkt wyjścia: religie teocentryczne, religie kosmocentryczne.
    ze względu na wyznawanie: religie żywe i religie martwe.
    Największe religie świata     
    Na podstawie danych z 2010 r. procentowy udział kształtuje się następująco
    Chrześcijaństwo 33,43%
    Islam 24,35%
    Hinduizm 13,78%
    Buddyzm 7,13%
    Sikhizm 0,36%
    Judaizm 0,21%
    Bahaizm 0,11%
    bezwyznaniowi 9,42%

    Badaniem religii zajmują się:
    - religioznawstwo
    - teologia
    - filozofia religii
    - socjologia religii
    - psychologia religii
    Po tym przydługim wstępie chciałbym Was zaprosić do wyrażenia swojej opinii czy wierzycie czy nie . I co spowodowało Wasz taki wybór. Pozdrawiam  

  • MrHyde
    · 5 lip 2019

    AnonimS

    AnonimS: Nie zgadzam się z tym co napisałeś. Badania amerykańskiego koronera Fredericka Zugibe dowiodły, że same dłonie – o ile gwoździe wbito pod odpowiednim kątem we właściwe miejsce – wystarczały, aby utrzymać ciężar ciała skazańca.

    A, to ciekawe... Spodziewałem się innej odpowiedzi. Cóż, słaby ze mnie prorok ;). Pozdrawiam.  

  • AnonimS
    · 6 lip 2019

    Opis wybuchu bomby atomowej . "Nieliczna wspólnota, licząca ośmiu jezuitów, do której należał ojciec Schiffer, mieszkała w domu blisko kościoła parafialnego, oddalonego jedynie o osiem budynków od centrum wybuchu. W tym czasie, kiedy Hiroszima była pustoszona przez bombę atomową, wszyscy jezuici zdołali uciec nietknięci, podczas gdy każda inna osoba znajdująca się w odległości do półtora kilometra od centrum wybuchu natychmiast umierała. Dom, w którym mieszkali katoliccy duchowni, stał na swoim miejscu, podczas gdy wszystkie inne budynki rozpadły się niczym domki z kart. W czasie, kiedy to się zdarzyło, ojciec Schiffer miał 30 lat. Ten jezuita nie tylko przeżył, ale cieszył się również dobrym zdrowiem przez następne 33 lata.

    W jaki sposób kapłan i pozostali misjonarze mogli przeżyć wybuch atomowy, który spowodował śmierć wszystkich innych w promieniu dziesięciu kilometrów od epicentrum wybuchu, a katoliccy duchowni byli oddaleni od niego zaledwie o jeden kilometr? Jest to absolutnie niewytłumaczalne z naukowego punktu widzenia. Interesującym faktem może się okazać to, że ta grupa była szczególnie oddana przesłaniu fatimskiemu. Jezuici "żyli" nim. Codziennie odmawiali różaniec i czynili pokutę.

    Co ciekawe, historia powtórzyła się kilka dni później w Nagasaki, drugim japońskim mieście dotkniętym wybuchem bomby atomowej. Zarówno w Hiroszimie, jak i Nagasaki jedynymi, którzy ocaleli, byli duchowni katoliccy. Jeszcze więcej budynków zostało zniszczonych.

    Jednak w obu przypadkach ocalały prawie nietknięte domy misjonarzy.

    Wszyscy inni znajdujący się w odległości trzy razy większej od miejsca wybuchu, aniżeli ci duchowni, zginęli natychmiast. Według praw fizyki jezuici - nawet jeśli udało im się jakimś cudem przeżyć - powinni byli zginąć w ciągu kilku minut w następstwie promieniowania. Tymczasem tak się nie stało...
    Po kapitulacji Japończyków amerykańscy lekarze powiedzieli ojcu Schifferowi, że jego ciało wkrótce zacznie się rozkładać w następstwie promieniowania. Ku wielkiemu zdziwieniu medyków ciało ojca Huberta nie tylko nie zaczęło się psuć, ale przez 33 lata nie wykazywało najmniejszych oznak napromieniowania ani żadnych innych skutków ubocznych spowodowanych wybuchem bomby jądrowej.

    Naukowcy przebadali grupę jezuitów 200 razy w ciągu następnych 30 lat i nie stwierdzili u nich nigdy żadnych skutków ubocznych. Czy mógł to być szczęśliwy traf? Czy konstruktorzy bomby mogli ją tak zbudować, aby nie zabijała amerykańskich obywateli? Nie ma takiej możliwości, by bomba atomowa skonstruowana z uranu 235 pozostawiła nietknięty niewielki obszar,  
    podczas gdy wszystko dookoła znikało z powierzchni ziemi."

  • AnonimS
    · 6 lip 2019

    "Ojciec Schiffer był przekonany, że ocalał dzięki opiece Matki Bożej, która uchroniła go od wszystkich negatywnych konsekwencji wybuchu bomby atomowej.
    Świeccy naukowcy nie dają wiary tym tłumaczeniom. Są przekonani, że musi istnieć jakieś inne "prawdziwe" wyjaśnienie tej zagadki. Tymczasem minęło ponad 60 lat od zdarzenia i do tej pory nie są w stanie wytłumaczyć tego zjawiska. Z naukowego punktu widzenia to, co się przytrafiło tym jezuitom w Hiroszimie, wciąż przekracza wszelkie prawa fizyki. Trzeba przyznać, że musiała tam być obecna inna siła, której moc była w stanie przemienić energię i materię tak, by były one znośne dla ludzi. A to już przekracza nasze wyobrażenie.
    Dr Stephen Rinehart z Departamentu Obrony USA, ceniony na całym świecie ekspert w dziedzinie wybuchów jądrowych, tak to skomentował: Błyskawiczna kalkulacja pokazuje, że w odległości jednego kilometra od wybuchu dominuje temperatura od dwóch i pół do trzech tysięcy stopni Celsjusza, a fala ciepła uderza z prędkością dźwięku napierając z ciśnieniem większym niż 600 psi (1 psi to około 69 hektopaskali - przyp. red.).

    Jeśli jezuici znajdujący się w obrębie jednego kilometra od epicentrum wybuchu byli poza plazmą bomby atomowej, ich siedziba powinna być ponad wszelką wątpliwość zniszczona. Konstrukcje żelbetowe, jak i z cegły - z których zwykle zbudowane są centra handlowe - ulegają zniszczeniu w wyniku nacisku 3 psi. Takie ciśnienie powoduje uszkodzenie słuchu i wypadanie okien. Przy 10 psi uszkodzeniu ulegają płuca oraz serce. Z kolei ciśnienie rzędu 20 psi rozsadza kończyny. Głowa eksploduje przy ciśnieniu 40 psi i takiego naporu ciśnienia nikt nie jest w stanie przeżyć, gdyż czaszka zostaje zwyczajnie rozsadzona. Wszystkie bawełniane ubrania zapalają się w temperaturze około 200 stopni Celsjusza, a płuca wyparowują w ciągu minuty od wciągnięcia tak gorącego powietrza. W takich warunkach nie jest możliwe, aby ktokolwiek przeżył. Nikt nie powinien zostać przy życiu w odległości jednego kilometra. Ani w odległości dziesięć razy większej - dziesięć do piętnastu kilometrów od epicentrum wybuchu. Widziałem, jak rozpadały się ceglane ściany szkoły podstawowej. Sądzę, że zaledwie kilka osób, które nie uległy całkowitemu spaleniu, przeżyło. Ale umarły one w ciągu następnych piętnastu lat z powodu raka. Rekonesans zdjęć panoramicznego widoku z epicentrum wybuchu, gdzie znajdował się kiedyś szpital Shima Hospital, w pobliżu domu jezuitów, ujawnił, że pozostały dwa budynki nietknięte. Sądzę nawet, że w budynkach widoczne były okna. Jednym z nich był kościół oddalony kilkaset metrów od pierwszego budynku, którego ściany wciąż stały, jedynie zniknął dach. Departament Obrony nigdy oficjalnie nie skomentował tego wydarzenia i przypuszczam, że to było sklasyfikowane, ale nigdy nie poruszane w literaturze przedmiotu."   W mojej ocenie nie ma naukowego wytlumaczenia tego zjawiska i dlatego go tu opisuję. Jeśli.ktoś z czytających zna inną interpretację tych zdarzeń proszę o zamieszczenie.pozdrawiam

  • MrHyde
    · 6 lip 2019

    Nie znam interpretacji tamtych zdarzeń, znam za to fakty przeczące zdarzeniom. Na przykład tutaj możesz znaleźć zdjęcie Hiroshimy po wybuchu (jedno z wielu). https://www.japantimes.co.jp/news/2018/08/06/national/history/patrons-recall-hiroshima-beer-hall-survived-bombing-bring-relief-survivors/#.XSCHYOszbIW Co widać? Zrujnowane miasto. Wśród ruin stoi jednak kilka budynków. W środku z prawej strony: trzypiętrowy budynek o konstrukcji z żelazobetonu (rozebrany dopiero w 1991 roku), który jakoby powinien się był rozsypać i stopić.  
    Tu z kolei mamy grafikę ilustrującą zakres zniszczeń i tabelę podającą liczbę i odsetek ofiar w zależności od odległości od ground zero. Delikatnie mówiąc, cytowany przez Ciebie dr Rinehart z Departamentu Obrony trochę przestrzelił w obliczeniach. http://www.hiroshima-remembered.com/maps/HiroshimaMap.html

  • AnonimS
    · 6 lip 2019

    Ciekawa ta mapka. Myśle ze Japończycy byli precyzyjni i mieli dane osobowe. Ale mapka nie wyjaśnia czy to są dane ostateczne tych ocalonych czy dotyczy to ocalonych zaraz po wybuchu , których potem dopadła choroba popromienna.

  • AnonimS
    · 6 lip 2019

    Pierwszy link z fotkami nie otwiera się. :(

  • MrHyde
    · 6 lip 2019

    U mnie link działa. To prawda, opis tabelki nie jest doskonały. Po dokładne dane trzeba sięgnąć do innych źródeł. Nie o to jednak chodzi w tej dyskusji. Panowie zakonnicy opierają swą tezę o cudzie na rzekomej unikalności ich ocalenia. Tymczasem ich przypadek nie jest unikalny! Zakonnicy twierdzą, że w ich okolicy nikt nie przeżył. Ciekawe, co na to by powiedział Kiyoshi Tanimoto z konkurencyjnej organizacji religijnej - metodyści, który też przeżył. Kościół metodystów stał niedaleko od kościoła katolickiego, o którym mówili jezuici, i nawet częściowo ocalał (zdjęcie tutaj: https://worldwar2database.com/gallery/wwii1086), czego nie można powiedzieć o budynku katolików jakoby chronionym przez Maryję. Co na to córka tego pastora metodystów Koko Kondo? Co na to nieznani z imienia ocalali buddyści? Panowie zakonnicy nawet w obliczu takiej katastrofy jak śmierć i cierpienie setek tysięcy ludzi ani na chwilę nie przestali produkować tandetnych historyjek o wielkiej mocy swoich świętych (w tym wypadku Marii). Uważam to za obrzydliwe.

  • MrHyde
    · 6 lip 2019

    Zamiast egzaltować się religijnym piarem księdza Schiffera może lepiej poszukać świadectw innych hibakusha?

  • AnonimS
    · 6 lip 2019

    To nie jest ani obrzydliwe ani kłamliwe. To jest kwestia wiary.  Podam Ci inny przykład interpretacji takiego samego zdarzenia. Jak wiesz kiedyś rycerze nosili ryngrafy z Matką Boską. Jeśli w taki ryngraf trafiła kula i się zatrzymała to rycerz o ile był bardzo wierzący to mówił że ocaliła go Matka Boska. Jeżeli był niedowiarkiem czy ateistą jak Ty (troszkę uszczypliwości  :P ) to albo chwalił kowala\snycerza albo metal z jakiego został wykonany.

  • AnonimS
    · 6 lip 2019

    MrHyde

    MrHyde:  U mnie link działa. To prawda, opis tabelki nie jest doskonały. Po dokładne dane trzeba sięgnąć do innych źródeł. Nie o to jednak chodzi w tej dyskusji. Panowie zakonnicy opierają swą tezę o cudzie na rzekomej unikalności ich ocalenia. Tymczasem ich przypadek nie jest unikalny! Zakonnicy twierdzą, że w ich okolicy nikt nie przeżył. Ciekawe, co na to by powiedział Kiyoshi Tanimoto z konkurencyjnej organizacji religijnej - metodyści, który też przeżył. Kościół metodystów stał niedaleko od kościoła katolickiego, o którym mówili jezuici, i nawet częściowo ocalał (zdjęcie tutaj:  https://worldwar2database.com/gallery/wwii1086),  czego nie można powiedzieć o budynku katolików jakoby chronionym przez Maryję. Co na to córka tego pastora metodystów Koko Kondo? Co na to nieznani z imienia ocalali buddyści? Panowie zakonnicy nawet w obliczu takiej katastrofy jak śmierć i cierpienie setek tysięcy ludzi ani na chwilę nie przestali produkować tandetnych historyjek o wielkiej mocy swoich świętych (w tym wypadku Marii). Uważam to za obrzydliwe.  

    Podajesz że ocaleli wierzący metodyści i buddyści . A znasz przykład że ocalał ateista?  :blackeye:

  • MrHyde
    · 6 lip 2019

    AnonimS

    AnonimS:  Podajesz że ocaleli wierzący metodyści i buddyści . A znasz przykład że ocalał ateista?      

    Nie znam :) Na metodystę natknąłem się studiując Wikipedię - listę sławnych hibakusha. Buddystów w Japonii żyło i żyje od groma, i świątyń jest bez liku, więc i wśród ocalałych musi się paru znaleźć. O ateistach nic nie wiem. Chociaż pewien sławny pan - Karol Wojtyła, wówczas już Jan Paweł II, a obecnie święty - publicznie nazwał buddyzm religią ateistyczną. Więc ateistów wśród ocalałach, jeśli stosować kryteria teologii katolickiej, było z pewnością więcej niż wyznawców Marii. ;)

  • MrHyde
    · 6 lip 2019

    Jeśli link do trzypiętrowego pubu się nadal nie otwiera, podaję link do linku: https://www.japantimes.co.jp/tag/beer-parlor/

  • AnonimS
    · 6 lip 2019

    MrHyde

    MrHyde:  Nie znam   Na metodystę natknąłem się studiując Wikipedię - listę sławnych hibakusha. Buddystów w Japonii żyło i żyje od groma, i świątyń jest bez liku, więc i wśród ocalałych musi się paru znaleźć. O ateistach nic nie wiem. Chociaż pewien sławny pan - Karol Wojtyła, wówczas już Jan Paweł II, a obecnie święty - publicznie nazwał buddyzm religią ateistyczną. Więc ateistów wśród ocalałach, jeśli stosować kryteria teologii katolickiej, było z pewnością więcej niż wyznawców Marii.    

    Rodzimą religią w Japonii był szintoizm. "Shintō (jap. 神道 shintō, kami-no michi) lub kannagara-no-michi (jap. 神ながらの道 droga bogów lub droga bóstw, pol. także shintoizm, sintoizm) – tradycyjna religia Japonii oparta na mitologii japońskiej, charakteryzująca się politeizmem oraz różnorodnością przejawów i kultów. Wierzenia shintō nie mają wspólnego kanonu, organizacji ani świętych ksiąg.
    Zwrot kannagara-no-michi lub kannagara-no-ōmichi jest słownikowo przedstawiany jako synonim shintō i „drogi bogów”, ale według wydawnictw specjalistycznych oznacza „w zgodzie z wolą bogów”. Był używany m.in. w celu odróżnienia ortodoksyjnego shintō świątynnego od sekciarskiego i wierzeń popularnych[. Sama zaś nazwa shintō jako określenie grupy religijnej została wprowadzona dopiero w VI wieku n.e., kiedy do Japonii przybył buddyzm. Centralnym dla shintō pojęciem są bóstwa kami." Niestety "Religia w Japonii – według badań Pew Research Center w 2010 roku tworzona była głównie przez buddyzm (36,2%), chrześcijaństwo (1,6%), tradycyjne religie plemienne (0,4%) i islam (0,2%). Inne religie wyznawało 4,7%, a 57% ludności nie utożsamiało się z żadną religią."

  • MrHyde
    · 6 lip 2019

    AnonimS

    AnonimS:  Niestety "Religia w Japonii – według badań Pew Research Center w 2010 roku tworzona była głównie przez buddyzm (36,2%), chrześcijaństwo (1,6%), tradycyjne religie plemienne (0,4%) i islam (0,2%). Inne religie wyznawało 4,7%, a 57% ludności nie utożsamiało się z żadną religią."  

    Ciekawe. Maryjni katolicy takie cuda głoszą i co? Tylko 1,6% i to tylko razem z niemaryjnymi protestantami? Ależ niedowiarki ci Japończycy.

  • AlexAthame
    · 7 lip 2019

    Somebody

    Somebody:  Jeśli mowa o zjawiskach nadprzyrodzonych, osobiście wierzę, że coś takiego może mieć miejsce. Bo niby czemu nie? Ostatecznie, nauka zostawia metafizyce ogromne pole do popisu. Natomiast bawi mnie niezmiernie fakt łączenia niewyjaśnionych zjawisk z Bogiem. Przyjmując cuda opisane w Biblii za pewnik (dziesięć plag, rozstąpienie Morza Czerwonego, wymordowanie wrogiej Izraelitom armii, wskrzeszanie, uzdrawianie itd), to tak, naturalnie, te cuda pochodziły od Boga, nie ma wątpliwości. Natomiast zastrzeżenia pojawiają się w odniesieniu do cudów współczesnych. Dlaczego? Po pierwsze, sama Biblia zaprzecza ich boskości. W Ewangelii według Mateusza 24, 24 zapowiada "Pojawi się bowiem wielu fałszywych mesjaszy i proroków, którzy będą czynić wielkie cuda, starając się oszukać nawet wybranych przez Boga". Czyli cuda miały nie mieć nic wspólnego z Bogiem w pewnym okresie. Pokusiwszy się o dokładną analizę można dość łatwo wywnioskować, kiedy cuda staną się domeną "fałszywych proroków". Wystarczy połączyć kilka prostych faktów. A więc: cuda opisane w Nowym Testamencie, które miały miejsce po śmierci Chrystusa, były dokonywane albo przez apostołów albo w ich obecności. Logiczne, zważywszy, że to oni zostali wybrani przez Jezusa i odgrywali istotną rolę w powstawaniu chrystianizmu. Wszystko spoko, aż nagle apostoł Paweł rzuca tekstem: "Miłość nigdy nie ustaje,  
    [nie jest] jak proroctwa, które się skończą,  
    albo jak dar języków, który zniknie,  
    lub jak wiedza, której zabraknie"  
    (1 list do Koryntian 13,8, Tysiąclatka bodajże). Słowa te wyraźnie sugerują, że cuda czynione z mocą Boga mają USTAĆ. Najprostszym wnioskiem jest ten, że skoro były powiązane z apostołami, to  ustały po śmierci ostatniego z nich. Na potwierdzenie tej tezy, cytuję:

    "Stwierdzono bezspornie, że w zasadzie nic nie wiadomo o tym, by w ciągu pierwszych stu lat po śmierci apostołów chrześcijanie czynili cuda”.  
    (Encyklopedia literatury biblijnej, teologicznej i kościelnej, tom VI, strona 320)

    Dlatego właśnie, jakkolwiek nie zaprzeczam istnieniu cudów, nie uznaję ich za pochodzące od Boga przedstawionego w Piśmie Świętym. Abstrahując od samej Biblii, zostaje jeszcze oprawa, którą tworzy Kościół. Nie mogę bowiem oprzeć się wrażeniu, że przegrywając z postępującą laicyzacją społeczeństwa, kler chwyta za cuda jak za przysłowiową brzytwę, tworząc pseudoreligijny jarmark, mający przyciągnąć resztki atencji ze strony wiernych. Takie postępowanie nie wygląda dobrze i przywodzi mi na myśl jakże kultowe już "buzia widzę w tym tęczu", a chyba nie o to chodzi, prawda? I na koniec, muszę zarzucić jedną uszczypliwością. Cuda są uznawane za cuda przez Kościół. Tylko, czy Kościół, aby na pewno, jest sam dla siebie najlepszym sędzią?  

    Wiem ze nie chcesz ze mną gadać z powodów Ci znanych, a dla mnie tylko domyślnych, ale jeżeli nie masz nic przeciw, dorzucę coś od siebie odnośnie cudów. Apostoł Paweł to napisał, ale nie powiedział dokładnie kiedy to sie stanie. Sam należałem i po dekadzie powrocilem do grupy wierzących w tzw posługę Wiliama Branhana.Ten człowiek dokonał tysięcy cudów mocą Chrystusa, głównie związane z uleczenieniami.Mial trzy udokumentowane ożywienia. Z pewnych powodów uznany jest obecnie za fałszywego proroka.Nie będę się rozpisywal dlaczego.Moim zdaniem bezpodstawnie.Inne cuda niz zwiazane z uleczeniami są zawsze kontrowersyjne.Prawda jest co napisałaś, ze KK ma monopol na klasyfikację co jest cudem prawdziwym, a co nie.Poniewaz sam KK jest w jawnym odstępstwie od Słowa to moje zdanie na ten temat jest oczywiste. Jak może wiesz sam doświadczyłem kilku cudów. Raz Chrystus do mnie mówił,  raz przeze mnie.Dwa razy Szatan do mnie mówił. Pierwszy raz się nabrałem i kilka lat wierzylem w reinkarnacji. Rezultatem tego zwiedzenia jest większość moich opowiadan. Ciekawym przypadkiem,  pewnym i bezspornie jest klasztor franciszkanów który znajdował się prawie w samym centrum wybuchu bomby atomowej w Hiroszumie. Klasztor ocalał i bracie w nim zgromadzeni.Jak sami twierdzili trzymali się odezwy z Fatimy. Kwestia jest kto stoi za tym cudem. Jezus przestrzega w Mateusza 24.Kiedy uczniowie go pytali o znaki jego drugiego przyjścia zaczal: Uważajcie żeby was kto nie zwiodl. Czyli ja rozumiem, ze zwiedzenie bedzie znamiennikiem tych czasów. O czym zresztą wspominałaś, mówiąc o fałszywych prorokach. To chyba tyle.Dziekuje.

  • MrHyde
    · 7 lip 2019

    AlexAthame

    AlexAthame:  ...klasztor franciszkanów który znajdował się prawie w samym centrum wybuchu bomby atomowej w Hiroszumie. Klasztor ocalał i bracie w nim zgromadzeni.Jak sami twierdzili trzymali się odezwy z Fatimy. Kwestia jest kto stoi za tym cudem.  

    Kwestii (question'y) nie ma. Za tym cudem stoi chora wyobraźnia księdza Schiffera.

  • AlexAthame
    · 8 lip 2019

    MrHyde

    MrHyde: AlexAthame:     ...klasztor franciszkanów który znajdował się prawie w samym centrum wybuchu bomby atomowej w Hiroszumie. Klasztor ocalał i bracie w nim zgromadzeni.Jak sami twierdzili trzymali się odezwy z Fatimy. Kwestia jest kto stoi za tym cudem.    Kwestii (question'y) nie ma. Za tym cudem stoi chora wyobraźnia księdza Schiffera.  

    Chcesz powiedzieć ze to nie prawda ?Oglądałem video.Stad te informacje. Jeżeli jest inaczej daj znać.

  • AlexAthame
    · 8 lip 2019

    Teraz przeczytałem ze to byli Jezuici.Ciekawe bo Jezuici to gorzej niż katolicy.Kto ich zatem uratował?  Franciszek jest Jezuita i widzę co robi.Bardzo interesujące co ich chroniło. Nie chce oceniać bo nie powinienem.

  • AnonimS
    · 8 lip 2019

    AlexAthame

    AlexAthame:  Teraz przeczytałem ze to byli Jezuici.Ciekawe bo Jezuici to gorzej niż katolicy.Kto ich zatem uratował?  Franciszek jest Jezuita i widzę co robi.Bardzo interesujące co ich chroniło. Nie chce oceniać bo nie powinienem.

    W jednym mieście jezuici w drugim franciszkanie.

  • AnonimS
    · 8 lip 2019

    MrHyde

    MrHyde:  Ciekawe. Maryjni katolicy takie cuda głoszą i co? Tylko 1,6% i to tylko razem z niemaryjnymi protestantami? Ależ niedowiarki ci Japończycy.  

    . W Japonii chrześcjanie ( nie tylko katolicy ) byli okrutnie tępieni i zabijani. Wynikało to z feudalnych wierzeń które    do.niedawna przypisywały boskość cesarzowi. Stało to w rażącej sprzeczności z dogmatem chrześcjanstwa. Nie wiem.czy wiesz ale Japonia ma jeden z najwyższych wskaźników samobójstw. Widać to kultura materialna szczęścia nie daje.

Zaloguj się aby dodać post. Nie masz konta? Załóż darmowe konto