Mój świat #4

rzeźba, figurka : Mój świat #4
milegodnia

zamieścił fotkę , 1080x1080 - 280 kB w kategorii rzeźby, figurki, budowle.

12 komentarze

 
  • milegodnia

    A wręcza odwrotnie.
    Jak widzisz, że wymykam się,
    to wtedy stajesz się aktywna, dajesz
    polubienia, czy jak teraz napisałaś aż 6!!!
    wiadomości i to  wyczerpujących.
    Cóż, widocznie muszę zawsze miesiąc  
    być wyalienowany z Twojego życia by
    dostąpić  zaszczytu odpisania przez
    użytkownika  czaarnulkaa...
    Mariusz się pytał czy będę z nim w nocy
    więc odpowiadam i Tobie, że tak , dziś
      zaczynam pracę.

    To tyle Moniko.
    Tak już między nami jest.
    Ja mam niewielu znajomych, ale jak już
    z kimś utrzymuję kontakt to oczekuję  
    zaangażowania.
    Ty niestety nie mogłaś mi tego zapewnić.
    Najwidoczniej jestem tak nudny i pospolity,
    że nie jestem w tanie zainteresować Cię
    rozmową.
    Pogodziłem się z tym.
    Najważniejsze, że mamy obok takie osoby,
    co nas rozumieją

  • milegodnia

    Zacznę od końca, bo bardzo mi się
    spodobała tak miła wiadomość.....
    Ojejku!!!...
    Jakie to miłe przeczytać takie słowa,
    wręcz troski.
    Dziękuję, aż mi się tak lekko na sercu zrobiło.
    Jakbyś była teraz bliziutko, to bym Cię za to
    przytulił i pociumał w skroń...
    Napisałem o tej nieszczęsnej wacie byś nie  
    pomyślała, że przeczytałem i mam to gdzieś.
    Naprawdę w lusterku wyglądałem z tymi
    oczyma jak Bazyliszek.  
    Zabezpieczyłem się w kaptur, maskę ale  
    trudno trzymać ją nad głową i wciskać między
    legary przez kilka godzin i nie patrzeć czy to
    szczelnie robię. A to pyli tymi drobinkami...
    Pewnie wiesz, że dopiero kontakt z wodą  
    powoduje ból i swędzenie.
    Tak więc po wyjściu z kabiny miałem problem
    by nie trzeć oczu więc przeczytałem tylko fragment
    ostatniej wiadomość . Zresztą widać jak wpisałem  
    Ci te kilka słów, same błędy...wybacz...
    W każdym razie dziękuję za dobre słowo,
    Jest już teraz dobrze a zaczerwienienie pewnie  
    ustąpi do nocy by się Kuba mnie nie wystraszył
    podczas klejenia....
    A teraz do rzeczy...
    Hm....Hoksa, co powiedział?
    Na pewno wszystko powtórzył, a sporo ubarwił.
    Już na placu gdy układaliśmy materiał na domki
    na Jacka naczepę, zaczął temat
    Patrzyłem na Ciebie byś zaprzeczyła albo
    mu zwróciła uwagę.
    Ale zachowywałaś się jakbyś była naprawdę urażona
    a on widząc Twoją postawę nakręcił się i  
    całe śniadanie streszczał, co się zmieniło
    między nami......

    ...Może to jest infantylne, co wrzucam na instagram,
    ale ja taki jestem, nie mam nigdy nic do
    ukrycia.  
    Marzena dała mi na to przyzwolenie, nie  
    przeszkadza jej moje dziwactwo i radość, z
    tego, że sobie coś nagrywam z jej udziałem.
    Ona zresztą sama działa w ten sposób na  
    Tik-Toku, montując urywki z różnych wędrówek
    czy scen z jej życia.
    Jeśli dla Was jest to powód do drwin to  
    powiem jak Ty:
      - Przychodzę do pracy  dla siebie, -

    To co wrzucam traktuję jak pamiętnik.
    Jak mówi Marzena:
    - To dobra odskocznia na zimę
         gdy dopadnie cię nostalgia.
         Wtedy przeglądasz to, co było  
         miłe dla oka.

    = = =  

    Najciekawsze jest to, że kilka tygodni temu
    gdy Artura dał na taśmówkę a Ty miałaś  
    kreślić z Hoksą.
    To Artur ze śmiechem mi powiedział:
        
    -  " Monika podeszła do mnie i powiedziała,
    że musiała iść  po stopery. i dodała:
    Widzisz, jakoś z tobą ich nie potrzebowałam.

    I dodał:  
    Przekonała się jak i my, że on pierdo...albo
    znudziło jej się to ciągłe
    - Monia, jak tam?...
    A teraz nagle taka komitywa między wami?
    Hm....Zaskoczyło mnie to,
    bo poznałem Cię trochę i wiem, że jesteś
    dyskretna i nie powtarzasz tego, co pisaliśmy
    a tu takie zwierzenia i to z Hoksą.  
    No cóż, zabronić nie mogę, ale proszę  
    Cię byś się zastanowiła czy warto.
    Ja kilka razy Cię przytuliłem i już były
    pytania czy mamy się ku sobie bo i Ty
    jakoś po tym objęciu odchodzisz  
    uśmiechnięta.
    Zbudowałaś przez lata coś trwałego i
    pięknego w związku z narzeczonym.
    Szkoda by było gdyby plotki spowodowały,
    że chłopak by miał jakieś ale do Ciebie.
    Miłość to jedyne, co warto mieć na stałe  
    i cieszyć się tą drugą kochana osobą
    Wiesz sama jak ludzie lubią by zrobić dramę
    i mieć pożywkę do pierdo....po kątach.

    ....Nie jestem naiwny i wiem, że nikogo aż tak
    nie obchodzi moje szczęście.
    Jednak nie chcę za góry zakładać, że nimi
    powoduje tylko i wyłączanie ciekawość.
    Jeżeli widzę, że się uśmiechają  i są miłe
    to nie będę udawał, że to mnie nie rusza i
    jest mi obojętne, bo tak nie jest.
    W przeciwieństwie do Ciebie jeśli o tym mówią
    to do mnie i w pozytywnym aspekcie.
    Ty Moniko, bez urazy ale jednak nie podeszłaś
    do mnie z takim pytaniem a wolałaś wypowiedzieć
    się o tym Hoksie...
    ......I na koniec o mym trzymaniu głowy ponad  
    tym, co przyziemne.
    Przejrzyj sobie powyższy nasze wpisy.
    Ostatni ja dałem  10 września i to taaaaki
    długi, że było co odpisywać
    W tym czasie byłaś trochę na urlopie i liczyłem,  
    odpiszesz....
    Hm .....cisza...jak po śmierci organisty...
    Dopiero dokładnie po miesiącu dostałem  
    polubienie za ta wiadomość.
    Ciekawe,.....
    Miesiąc potrzebowałaś by przeczytać  
    to, co ja z radością pisałem do kogoś,
    kogo uważałem za przemiła i sympatyczna
    osobę.
    Dalej.
    Relacje. Jak zerkniesz wyżej to naliczysz chyba z
    osiem:
       - robertmazaur16 zareagował na twoją relacje.
    Czy to jest z sadu o brzoskwiniach,  zachód
    słońca zrobiony z okna, czy fotka w spódniczce
    ( notabene, bardzo dobrze wyglądasz w takim  
    stroju.) Zawsze wpisywałem coś, co mi akurat
    się skojarzyło...
    Ja w tym czasie trochę zacząłem więcej
    sobie zwiedzać, ale jakoś nie doczekałem
    się wejść o komentarzu nie wspomnę..
    ,..Dlatego masz rację, uniosłem się honorem.  
    Tak jak Ci w lipcu pisałem dlaczego  przestałem
    pisać na dobranoc.
    Ja nie jestem zdesperowany, bardzo lubię
    sygnał:
      - czaarnuulkaa, przesłała wiadomość.
    Ale nie będę nigdy stał pod drzwiami i liczył
    na łaskę na wycieracz.
    W sierpniu znowu zacząłem pisać do Ciebie,
    bo mówiłaś, że nie jest Ci to obojętne.
    Czujesz się nawet spokojniejsza.
    Uwierzyłem, ale jak zauważyłem, czym bardziej
    się staram tym Ty mniej to doceniasz.
    A wręcz odwrotnie.
    Jak widzisz, że,

  • milegodnia

    Zacznę od końca, bo bardzo mi się
    spodobała tak miła wiadomość.....
    Ojejku!!!...
    Jakie to miłe przeczytać takie słowa,
    wręcz troski.
    Dziękuję, aż mi się tak lekko na sercu zrobiło.
    Jakbyś była teraz bliziutko, to bym Cię za to
    przytulił i pociumał w skroń...
    Napisałem o tej nieszczęsnej wacie byś nie  
    pomyślała, że przeczytałem i mam to gdzieś.
    Naprawdę w lusterku wyglądałem z tymi
    oczyma jak Bazyliszek.  
    Zabezpieczyłem się w kaptur, maskę ale  
    trudno trzymać ją nad głową i wciskać między
    legary przez kilka godzin i nie patrzeć czy to
    szczelnie robię. A to pyli tymi drobinkami...
    Pewnie wiesz, że dopiero kontakt z wodą  
    powoduje ból i swędzenie.
    Tak więc po wyjściu z kabiny miałem problem
    by nie trzeć oczu więc przeczytałem tylko fragment
    ostatniej wiadomość . Zresztą widać jak wpisałem  
    Ci te kilka słów, same błędy...wybacz...
    W każdym razie dziękuję za dobre słowo,
    Jest już teraz dobrze a zaczerwienienie pewnie  
    ustąpi do nocy by się Kuba mnie nie wystraszył
    podczas klejenia....
    A teraz do rzeczy...
    Hm....Hoksa, co powiedział?
    Na pewno wszystko powtórzył, a sporo ubarwił.
    Już na placu gdy układaliśmy materiał na domki
    na Jacka naczepę zaczął temat
    Patrzyłem na Ciebie byś zaprzeczyła albo
    mu zwróciła uwagę.
    Ale zachowywałaś się jakbyś była urażona
    a on widząc Twoją postawę nakręcił się i  
    całe śniadanie streszczał, co się zamieniło
    międzay nami.
    Najciekawsze jest to, że kilka tygodni temu
    gdy Artura dał na taśmówkę a Ty miałaś  
    kreślić z Hoksą.
    To Artur ze śmiechem mi powiedział:
        
    -  " Monika podeszła do mnie i powiedziała,
    że musiała iść  po stopery. i dodała:
    Widzisz, jakoś z tobą ich nie potrzebowałam.

    I dodał:  
    Przekonała się jak i my, że on pierdo...albo
    znudziło jej się to ciągłe
    - Monia, jak tam?...
    A teraz nagle taka komitywa między wami?
    Hm....Zaskoczyło mnie to,
    bo poznałem Cię trochę i wiem, że jesteś
    dyskretna i nie powtarzasz tego, co pisaliśmy
    a tu takie zwierzenia i to z Hoksą.  
    No cóż, zabronić nie mogę, ale proszę  
    Cię byś się zastanowiła czy warto.
    Ja kilka razy Cię przytuliłem i już były
    pytania czy mamy się ku sobie bo i Ty
    jakoś po tym objęciu odchodzisz  
    uśmiechnięta.
    Zbudowałaś przez lata coś trwałego i
    pięknego w związku z narzeczonym.
    Szkoda by było gdyby plotki spowodowały,
    że chłopak by miał jakieś ale do Ciebie.
    Miłość to jedyne, co warto mieć na stałe  
    i cieszyć się tą drugą kochana osobą
    Wiesz sama jak ludzie lubią by zrobić dramę
    i mieć pożywkę do pierdo....po kątach.

  • milegodnia

    Skoro się pożegnałaś, pisząc,  
    że nie będziesz więcej ...hm...
    zaśmiecać ...To pozostaje mi
    to uszanować.
    To przykre dla mnie, bo jeszcze  
    we wrześniu nasza relacja była
    baaaardzao mnie zadowalająca.
    Miałem koleżankę, która była mi
    bliska....
    Nie sądziłem, że poznanie dziewczyny,
    która lubi jak ja zwiedzać, godzinami  
    opowiadać  o podróżach. Zadzwonić,
    pisać, co porabia itp. Będzie dla Ciebie
    czymś negatywnym.
    Nie chcę już nawet przytaczać słów  
    Hoksy na śniadaniu, co mu powiedziałaś
    o tym bo to żenujące...
    Szkoda, że nie potrafisz jak Tereska, czy
    Ela, podejść i przytulić się  ze słowami:
       - Robercik, jak się cieszę, fajnie, że  
          masz kogoś.....Opowiadaj czy coś z
         tego będzie itp..
    ...No niestety, wróciła dawna natura, kokietki,
    która chce być adorowana i obsypywana  
    komplementami i nikt nie może być  
    ważniejszy...
    Moniko strzeliłaś po prostu focha, dlatego
    nawet nie zaglądasz na moje relacje bo  
    nie chcesz zobaczyć mojego szczęścia..
    Dlatego wczoraj było mi bardzo przykro
    w pracy.....
    Ja się cieszę, że masz narzeczonego,  
    że spędzacie weekendy, śmiejecie się,  
    spędzacie radosne chwile. Planujecie  
    przyszłość, dajecie sobie ciepło, mówicie
    komplementy, dotykacie z czułością...
    Bo po prostu tak jest, jak się z kimś zżyjesz to
    cihcesza by mu było dobrze.
    ...To tyle,....
    Liczę, że przemyślisz sprawę i jak ja w niedalekiej
    przyszłości złożę  Ci z uśmiechem na
    twarzy życzenia zamążpójścia.  
    Tak i Ty odrzucisz dumę i pokażesz
    klasę i zachowasz się jak Tereska i Ela. ..
      Wspaniałego weekendu, dla Ciebie i
    Twojego narzeczonego.
    Niech Wam się wszystko uda, co sobie
    zaplanowaliście..

  • milegodnia

    Co mam do reklamowania?
    A choćby to, że jak wchodzę na profil,
    to kogoś, a nie firmy.
    Mnie nie interesuje, co komu nie idzie i  
    wciska swoje badziewie w gazetki, czy  
    poprzez media i instagram.
    Chcę wiedzieć, co dany człowiek ma  
    za priorytety, cele, marzenia, czym po
    prostu żyje.
    Jak mi coś będzie trzeba to wystarczy kilka
    ruchów palcem i jutro będzie do odbioru....
    Sama zresztą widzisz jak  zareagowały osoby
    na to, co zachwalałaś.   Zapewne było przewracanie
    oczyma i poszukiwanie kolejnych postów....
    A co do zaproszenia na priv.
    Ja nie mam niczego do ukrycia.
    Jak zawsze piszę, co myślę, nie czaruję i nie  
    zachwalam jak mi się nie podoba.
    Nie można mi zarzucić, że tylko neguje, bo jest
    pod kilkoma postami ciepłe słowo i pochwały
    można się doczytać....
    Dlatego jak masz argumenty to śmiało, nie wstydź
    się polemiki i na swoim profilu pokaż  na co Cię stać.
    Nie bój się , kto wie czy obserwujący się  nie przyłączą
    i wypowiedzą na temat reklamowania...
    Miłego popołudnia.

  • milegodnia

    No niestety, wszystko, co dobre ma swój kres.
    Pocieszam się jednak, że to prawie 3 tygodnie jeszcze  
    a nie jest powiedziane, że jesień będzie  dżdżysta..
    Czego Tobie Angelo  jak i sobie życzę...

  • milegodnia

    Skąd?  
    Zawsze lubiłem się bawić w pisanie.
    Najpierw papeteria a później klawiatura.
    Wrzucałem swoje historyjki na portale literackie  
    dla amatorów a odkąd wciągnęły mnie zdęcia  
    to  czasem za przyzwyczajenia coś jeszcze  
    mnie natchnie i  - jak słusznie zauważyłaś - rozkminy.
    Cóż, nawyk  lub zboczenie ( wybierz sama )
    pozostał.
    Budzę się tak nad ranem i zamiast pokimać to ja za
    telefon i odpowiadam na  komentarze.....
    Niech ta sobota będzie jedną z lepszych we ....wrześniu

  • milegodnia

    Ciężko czasem pogodzić się za niektórymi
    sprawami.
    Śmierć zawsze jest trudnym doświadczeniem,
    zaskoczy, zastanowi a czasem  jeśli ta osoba  
    była nam bliska, to zmienia
    nasze dotychczasowe życie

    Gorzej jeśli to ta odchodząca nie może
    się pogodzić  i próbuje  tu dawać znak o sobie.

    Czy mój brat wciąż jeszcze tu jest?

    Wiem, że wielu uzna to za przejaw  nadwrażliwości.
    Być może znajdą się osoby, które stwierdzą, że  za tego
    samotnego życia mam odchyły od normy...
    Nie ważne, chcę się za tym podzielić.

    Podczas mszy w dniu pogrzebu w kaplicy, celebrant  
    głosił mowę pożegnalną, wspomniał o błędach
    Krzysztofa, o słabościach i tym, co słabe w nas wszystkich.
    I w tym momencie drzwi za jego plecami się otworzyły i
    po chwili powoli zamknęły.
    Przypadek?
    Być może.
    Gdy byliśmy w domu w którym mieszkał i zamarł,  
    sprawdzić  dokumenty, rachunki itp.  
    W  pewnym momencie brakło prąd.
    Nie wybiło, nie nastąpiło przesilenie ale główny  
    wyłącznik został przekręcony.
    Kto mógł to w danym momencie pobytu w domu
    tego dokonać?
    Nie chcę nawet dociekać.

    W nocy byłem w pracy, przeszedłem przez długość  
    hali by spojrzeć na traka, czy został doprowadzony
    do ładu.
    Wracając zobaczyłem, że światło jest włączone w
    szatni. Podszedłem do schodów ( szatnia jest  usytuowana
    na piętrze )  i wdrapałem się po stopniach.
    Ku mojemu zaskoczeniu nie musiałem dotykać kontaktu,
    panowała ciemność.
    Stałem przez kilka sekund, nie wiedząc, co mam o tym  
    sądzić gdy od strony toalety usłyszałem dwa głuche  
    dźwięki.
    Nie umiem tego nazwać, Zamykanie drzwi?  
    Nie wiem.

    Nie chcę więcej nic dodawać.
    Nic nie sugeruję ale nigdy takiego czegoś nie doświadczyłem.

    Mam prośbę, jeśli ktoś o czymś takim słyszał albo  
    zna autopsji to proszę się podzielić swoim doświadczeniem.

  • milegodnia

    Szkoda, ..
    Tyle mojego wyjaśnienia.
    Mam nadzieję, że jakoś dojdziemy do ładu
    i jeszcze będziemy beza sztuczności się  
    do siebie uśmiechać a może i rozmawiać.
    Przytulam Cię tak wirtualnie Moniko, bo  
    ja wciąż Cię baaardzao  lubię.
    P.S.   Wybacza za cierpkie słowa ale  
    musiałem wylać żale.
    Pa, piękna, zielonooka.

  • milegodnia

    Po tym  jak wróciłem za pielgrzymki otworzyły mi
    się oczy. Zobaczyłem, że można się codziennie
    modlić, ale i zażyć pięknych chwil. Zobaczyć
    nowe miejsca, potańczyć, zanurzyć się w morzu,  
    Poznać kulturę danego kraju, a w autokarze czy wieczorem
    w hotelu porozmawiać z innymi uczestnikami.
    Panie poczęstowały swoimi drinkami, poopowiadały
    o sobie itp'
    Po co Ci to Moniko piszę?
    Bo z rozpędu zaprosiłem Cię na taką wyprawę.
    Aby nie była to od razu tak wielką podróżą zaproponowałem
    wyjazd Twoim autem na kilka godzin ( Zakopane, mogłaś  wybrać
    dowolne miejsce, Mogłaś zadecydować, ja tylko rzuciłem
    luźną propozycję )
    I co?  
    Cisza. Nie poruszyłaś tematu, jakbym o nic nie pytał.
    Przykro mi, bo mam wrażenie jakbyś odebrała to jako
    coś niestosownego.
    Nie
    Dla tego dla jasności wyjaśnię:
    Znasz mnie na tyle by wiedzieć, że nie jestem jakimś  
    podrywaczem, który kombinuje by wyrwać kogoś na  
    parę godzin.
    Jestem sam i nie myślę o związku.
    Nie proponuję więc żadnego chodzenia, schadzek,
    po lokalach czy cielesnych uniesień.
    Jestem osobą wierzącą i 10 przykazań jest dla mnie
    podstawą i sensem życia.
    Miałem z 2 razy okazję być sam na sam za kobietą ale
    nie kopulowałem z nimi i jestem z tego dumny, że
    grzecznie usnąłem a nie wykorzystałem okazję.
    Tym bardziej teraz gdy jestem już w średnim wieku
    nie próbowałbym nawet myśleć o takich rzeczach.
    Wiem, ze to śmiałe, co piszę ale chcę byś miała
    wiedzę, co do moich intencji.
    A są one proste.
    Jesteś bardzo miłą, delikatna i ciepłą osobą.
    Jesteś mi bardzo bliska i uczyniłabyś mi przyjemność
    gdybyś mi towarzyszyła podczas takich eskapad.
    Traktuję Cię z szacunkiem, jesteś dla mnie jak taka
    Bratnia Dusza .
    Wiem, że moje zachowanie ( głaskanie, całusy w policzek
    objęcie w pasie) są trochę nachalne i krępujące ale uwierz
    nigdy bym nie zrobił czegoś, co by Ci sprawiło przykrość.
    To co jest teraz jest tak cenne dla mnie i jest tym czymś
    wartościowym, że nie oczekuję niczego więcej.
    Wystarczy mi Twoja sympatia, nie chcę byś mnie  
    kochała jak mężczyznę bo to wszystko mija, przechodzi
    w rutynę. Wolę byś miała mnie za przyjaciela, osobę, która
    chce i lubi z Toba przebywać, pisać i słuchać o Twoich
    marzeniach. To jest wartość na lata i tego chciałbym.  

    Zabolała mnie Twoja obojętność.
    Wiem, że mogę uchodzić za takiego cwaniaka, bo
    czasem mało się odzywam, przechodzę dzień i
    wydaję się zadowolony sam za siebie.
    Ale to taka moja słabość, neurotyzm, a tak na prawdę
    uwielbiam rozmawiać.
    Po paru dniach po tej propozycji byłem przygotowany
    na odmowę.
    Liczyłem się z tym, że napiszesz::

    - Robert, pisanie owszem, ale coś więcej  
        nie wchodzi w grę.

    Koniec kropka.
    Przyjąłbym to do wiadomości.
    Pewnie, że nie tryskałbym humorem,
    w końcu to odmowa...No cudów nie ma
    bym to potraktował tak leciutko .
    Ale uwierz mi dalej bym się pchał do Ciebie.
    Dalej byś była zaczepiana a gdybym stał  
    bliżej to i szybki całus by  się przytrafił.

    Zdziwisz się ale to nie to zadecydowało.
    Nie to spowodowało, że przestałem pisać
    i tak tylko  - jak określasz - słabo Cię witam.

    Już w czerwcu kilka razy słowo  - WYSWIETLONE -
    pojawiało się pod moją wiadomością na dobranoc,
    na drugi dzień koło 17, 18-stej następnego dnia.
    Czyli 20 godzin potrzebowałaś by to odczytać.
    Dziwne to było bo wiem, że Ty jak Teresa często
    trzymasz telefon w dłoni.
    Pytałem czy nie masz dość tego pierdolamento  
    ale też nie odpowiedziałaś  ani tak ani nie.
    Nadszedł wreszcie dzień w którym po
    nocy przy otwartym oknie poczułaś się  gorzej.
    Bolało Cię gardło, więc rano zapytałem jak  
    samopoczucie.
    Do nocy nie uzyskałem odpowiedzi więc  
    doszedłem do wniosku, że masz dość.
    Jestem tak nudny, że odczytujesz ( a może
    tylko przeleciałaś  tekst z grzeczności) tak  
    dla świętego spokoju, a teraz
    jeszcze stałem się wścibski i dociekliwy.

    Moniko, wycofałem się bo nie chcę by mi
    ktoś robił grzeczność na siłę.
    Nie jestem aż tak zdesperowany by prosić
    kogoś o rozmowę o  kilka słów.
    Owszem, pisałem o tym, że lubię dźwięk i tekst
    - czarnulka przesłała wiadomość. -  
    To cieszyło.
    To prawda, pisałem to by Cię może zachęcić,
    trochę zmotywować do pisania ale nie z  
    poczucia obowiązku.

    Jesteś dobrym człowiekiem, tylko odczuwam  
    w Tobie jakąś blokadę, jakbyś się bała otworzyć,,
    Nie umiesz być asertywna,
    Unikasz odpowiedzialności, wolisz przeczekać
    a nuż się samo rozwiąże.
    W tym wypadku pozwoliłaś mi uwierzyć, że  
    to dla Ciebie jest ważne bo bałaś się napisać,  
    że to już stało się powszednie i nie cieszy jak
    na początku.

    Podsumowując::
    Nie jestem obrażony, po prostu dziwnie się  
    czuję z tym, że tak tego w porę nie zauważyłem.
    A raczej, że tak długo sądziłem, że to minie i
    zaczniesz być tak jak ja.
    Opowiadająca o sobie, chętna na znajomość
    bez myśli o parowaniu, spotkaniach czy jeszcze
    czymś poważniejszym .

    No cóż, nie jest to teraz przyjemne.
    Udajemy, że nic się nie stało.
    Jak wczoraj, miła rozmowa, śmiech ale  
    w szerszym gronie.
    Nie ma spojrzenia w oczy, nie umiem  
    podejść do Ciebie i na pożegnanie
    życzyć Ci udanego weekendu.
    Przytulić, poczuć  jak pięknie pachniesz i

  • milegodnia

    Po tym  jak wróciłem z pielgrzymki otworzyły mi
    się oczy. Zobaczyłem, że można się codziennie  
    modlić, ale i zażyć pięknych chwil. Zobaczyć
    nowe miejsca, potańczyć, zanurzyć się w morzu,  
    Poznać kulturę danego kraju, a w autokarze czy wieczorem
    w hotelu porozmawiać z innymi uczestnikami.
    Panie poczęstowały swoimi drinkami, poopowiadały
    o sobie itp'
    Po co Ci to Moniko piszę?
    Bo z rozpędu zaprosiłem Cię na taką wyprawę.
    Aby nie była to od razu tak wielką podróżą zaproponowałem
    wyjazd Twoim autem na kilka godzin ( Zakopane, mogłaś  wybrać
    dowolne miejsce, Mogłaś zadecydować, ja tylko rzuciłem
    luźną propozycję )
    I co?  
    Cisza. Nie poruszyłaś tematu, jakbym o nic nie pytał.
    Przykro mi, bo mam wrażenie jakbyś odebrała to jako
    coś niestosownego.

    Dla tego dla jasności wyjaśnię:
    Znasz mnie na tyle by wiedzieć, że nie jestem jakimś  
    podrywaczem, który kombinuje by wyrwać kogoś na  
    parę godzin.
    Jestem sam i nie myślę o związku.
    Nie proponuję więc żadnego chodzenia, schadzek,
    po lokalach czy cielesnych uniesień.
    Jestem osobą wierzącą i 10 przykazań jest dla mnie
    podstawą i sensem życia.
    Miałem z 2 razy okazję być sam na sam za kobietą ale
    nie kopulowałem z nimi i jestem z tego dumny, że
    grzecznie usnąłem a nie wykorzystałem okazję.
    Tym bardziej teraz gdy jestem już w średnim wieku
    nie próbowałbym nawet myśleć o takich rzeczach.
    Wiem, ze to śmiałe, co piszę ale chcę byś miała
    wiedzę, co do moich intencji.
    A są one proste.
    Jesteś bardzo miłą, delikatna i ciepłą osobą.
    Jesteś mi bardzo bliska i uczyniłabyś mi przyjemność
    gdybyś mi towarzyszyła podczas takich eskapad.
    Traktuję Cię z szacunkiem, jesteś dla mnie jak taka
    Bratnia Dusza .
    Wiem, że moje zachowanie ( głaskanie, całusy w policzek
    objęcie w pasie) są trochę nachalne i krępujące ale uwierz
    nigdy bym nie zrobił czegoś, co by Ci sprawiło przykrość.
    To co jest teraz jest tak cenne dla mnie i jest tym czymś
    wartościowym, że nie oczekuję niczego więcej.
    Wystarczy mi Twoja sympatia, nie chcę byś mnie  
    kochała jak mężczyznę bo to wszystko mija, przechodzi
    w rutynę. Wolę byś miała mnie za przyjaciela, osobę, która
    chce i lubi z Toba przebywać, pisać i słuchać o Twoich
    marzeniach. To jest wartość na lata i tego chciałbym.  

    Zabolała mnie Twoja obojętność.
    Wiem, że mogę uchodzić za takiego cwaniaka, bo
    czasem mało się odzywam, przechodzę dzień i
    wydaję się zadowolony sam z siebie.
    Ale to taka moja słabość, neurotyzm, a tak na prawdę
    uwielbiam rozmawiać.
    Po paru dniach po tej propozycji byłem przygotowany
    na odmowę.
    Liczyłem się z tym, że napiszesz::

    - Robert, pisanie owszem, ale coś więcej  
        nie wchodzi w grę.

    Koniec kropka.
    Przyjąłbym to do wiadomości.
    Pewnie, że nie tryskałbym humorem,
    w końcu to odmowa...No cudów nie ma
    bym to potraktował tak leciutko .
    Ale uwierz mi dalej bym się pchał do Ciebie.
    Dalej byś była zaczepiana a gdybym stał  
    bliżej to i szybki całus by  się przytrafił.

    Zdziwisz się ale to nie to zadecydowało.
    Nie to spowodowało, że przestałem pisać
    i tak tylko  - jak określasz - słabo Cię witam.

    Już w czerwcu kilka razy słowo  - WYSWIETLONE -
    pojawiało się pod moją wiadomością na dobranoc,
    na drugi dzień koło 17, 18-stej następnego dnia.
    Czyli 20 godzin potrzebowałaś by to odczytać.
    Dziwne to było bo wiem, że Ty jak Teresa często
    trzymasz telefon w dłoni.
    Pytałem czy nie masz dość tego pierdolamento  
    ale też nie odpowiedziałaś  ani tak ani nie.
    Nadszedł wreszcie dzień w którym po
    nocy przy otwartym oknie poczułaś się  gorzej.
    Bolało Cię gardło, więc rano zapytałem jak  
    samopoczucie.
    Do nocy nie uzyskałem odpowiedzi więc  
    doszedłem do wniosku, że masz dość.
    Jestem tak nudny, że odczytujesz ( a może
    tylko przeleciałaś  tekst z grzeczności) tak  
    dla świętego spokoju, a teraz
    jeszcze stałem się wścibski i dociekliwy.

    Moniko, wycofałem się bo nie chcę by mi
    ktoś robił grzeczność na siłę.
    Nie jestem aż tak zdesperowany by prosić
    kogoś o rozmowę o  kilka słów.
    Owszem, pisałem o tym, że lubię dźwięk i tekst
    - czarnulka przesłała wiadomość. -  
    To cieszyło.
    To prawda, pisałem to by Cię może zachęcić,
    trochę zmotywować do pisania ale nie z  
    poczucia obowiązku.

    Jesteś dobrym człowiekiem, tylko odczuwam  
    w Tobie jakąś blokadę, jakbyś się bała otworzyć,,
    Nie umiesz być asertywna,
    Unikasz odpowiedzialności, wolisz przeczekać
    a nuż się samo rozwiąże.
    W tym wypadku pozwoliłaś mi uwierzyć, że  
    to dla Ciebie jest ważne bo bałaś się napisać,  
    że to już stało się powszednie i nie cieszy jak
    na początku.

    Podsumowując::
    Nie jestem obrażony, po prostu dziwnie się  
    czuję z tym, że tak tego w porę nie zauważyłem.
    A raczej, że tak długo sądziłem, że to minie i
    zaczniesz być tak jak ja.
    Opowiadająca o sobie, chętna na znajomość
    bez myśli o parowaniu, spotkaniach czy jeszcze
    czymś poważniejszym .

    No cóż, nie jest to teraz przyjemne.
    Udajemy, że nic się nie stało.
    Jak wczoraj, miła rozmowa, śmiech ale  
    w szerszym gronie.
    Nie ma spojrzenia w oczy, nie umiem  
    podejść do Ciebie i na pożegnanie
    życzyć Ci udanego weekendu.
    Przytulić, poczuć  jak pięknie pachniesz, i
    pociumać.

  • MEM

    Fajne. :) Trochę jak taka tajemnicza postać z filmów S-F.

  • milegodnia

    @MEM  wiesz w jakim ja bylem szoku jak obejrzalem to, co pstryknalem....Nie wiedzialem, ze robiac fotkę pod slonce wyjdzie taki klimacik.....A to tylko pannica z parasolem

  • MEM

    @milegodnia "wiesz w jakim ja bylem szoku jak obejrzalem to, co pstryknalem...."  

    ;)