Mój świat #1

rzeźba, figurka : Mój świat #1
milegodnia

zamieścił fotkę , 1080x806 - 132 kB w kategorii rzeźby, figurki, budowle.

5 komentarzy

 
  • milegodnia

    I to właśnie mnie słabi u Ciebie,
    Wyszukiwanie sobie z tekstu tego,
    co można przekuć na swoją modłę.
    Piszesz w tedy jako pokrzywdzona,
    jak to strasznie Monisia doznaje  
    ciosów. Bo koleżanki be, nieszczere
    wobec mnie, a w ogóle to kopią  
    pod Tobą. O Hoksie cała epopeja.
    ...Tylko ja się pytam gdzie Twoje  
    przyznanie, że masz zachcianki?
    To jest różnica między nami, ja w  kwietniu  
    podszedłem i powiedziałem wprost:
    Zachowałem się jak BURAK....
    Przyznałem, że czasem mi odbija.
    I miło by było gdybyś Ty od czasu do czasu,
    powiedziała i uderzyła się w pierś.
    Tak trudno Ci przyznać, że masz
    czasem syndrom księżniczki, włącza Ci się  
    och o ach i nie ma zamiłuj..
    A wystarczyło mi dziś rano napisać:
      - Robert, masz rację.
    W lipcu mi się już nie chciało nawet  
    czytać tego, co pisałeś.  
    A za drugim razem jakoś mnie przestało
    to bawić .
    I rzeczywiście jak mam doła to wtedy tak
    zaczepiam cię, choć wiem, że tylko na chwilę
    i po to by się podbudować. Bo zawsze coś  
    miłego napiszesz czy pochwalisz..

    Koniec, kropka....

    ...Tyle Moniko, niczego więcej nie chciałem.
    Wiesz jak ja cenię szczerość i pokazanie
    swych słabości....
    Urosłabyś w moich oczach.
    Ale nie, Ty wolisz grać na emocjach,  
    - Śmieci same się wynoszą -  
    Niemal widziałem Cię w roli Ofelii na
    scenie Starego Teatru ..
    Brawo.
    Co do tego jakie masz relacje za koleżankami,
    to wiem, coś o tym.
    Moja mama jako najmłodsza, była koło 30 - tki,
    objęła takie stanowisko za samymi kobietami.
    Mówiła mi, że nigdy w życiu nie przeżyła czegoś
    takiego. Wolała mieć samych mężczyzn.
    Wy kobiety jesteście zawistne, ciągle coś wam
    nie pasuje itp.
    Musisz z tym się pogodzić jeśli chcesz trzymać
    z Iwanowskim, będziesz miała tylko pracę bez
    koleżanek. ...
    Nie, mylisz się, duuuużąo jeszcze nie powiedziałem.
    Ale to, co chciałbym powiedzieć i tak  nie ma  
    znaczenia jeśli druga strona nie umie być  
    otwarta na polemikę.
    Jeśli widzi swoje racje i to, co chce
    przeforsować jest ważne.
    A u Ciebie, niestety,  tak właśnie jest.
    Widocznie tak Ci się lepiej żyje ze świadomością,
    że jesteś idealna.
    I najłatwiej trzasnąć drzwiami,
    mówiąc, że się ją przegoniło.
    Pokażą mi gdzie jest napisane, że nie życzę sobie
    Twoich wpisów?
    To raczej oksymoron za Twojej strony..
    Wprost przeciwnie, ja od lipca nakłaniam Cię do  
    większej aktywności byś przestała udawać, że
    nie słyszysz, nie doczytałaś itp:
    To ja wymyślałem tematy do rozmowy, proponowałem
    swoje opowieści, epickie przeżycia.
    No niestety, nic, ni hu,hu....nic  
    Cię nie ruszało.
    Dziwne, że dziś po 2 miesiącach  
    posuchy masz taka werwę pisarską.
    Wiesza bardzo dobrze, że ja Ci zawsze
    odpiszę. Gorzej, że Ty masz kłopot z  
    trafieniem na mój profil.
    Tylko, że ja cierpliwie czekam, nie piszę,
    że się wynoszę i wiadereczko z łopatka
    jest moje ale porzucam je i wspaniałomyślnie
    Ci je zostawiam i niech będzie, że to ja
    jestem najgorszy.  
    To nie wyjście za sytuacji.
    To infantylne.
    Z nikim się nigdy nie kłócę i za Tobą też
    nie zamierzam.
    Udawać niewidzialną się nie da zwłaszcza jeśli
    się to ogłosi.
    Ja dawniej Ciebie widziałem jako szukającą
    atencji ale nie opowiadałem tego na każdym
    kroku gdy Cię widziałem.
    Po prostu starałem się zachować normalnie.
    A tak poza tym, to nie wiem w czym problem?  
    Napisałaś w czwartek, że przejrzałaś moje  
    relacje i  jak zawróciłem Ci uwagę, że to
    posty a relacje są od kilku miesięcy niestety
    omijane
    przez Ciebie to wstawiłaś smutną ikonkę.
    Co to miało znaczyć????
    Że jest Ci przykro, że ośmieliłem się  
    przypomnieć o sobie?
    Czy o to, że Tobie wypomniałem?
    Moniko, jak zaczniesz pisać i mówić otwarcie
    i przyjmować krytykę to na pewno będzie  
    między nami dobrze.
    Na potwierdzenie słów, możesz mi wypomnieć  
    moje grzeszki, sytuacje, słowa, gesty.  
    Ja chętnie się przyznam
    do nich i może nawet bez tłumaczenia i szukania
    usprawiedliwienia, potwierdzę to.

  • milegodnia

    To był piękny październikowy dzień. Jeden z tych do których się
    wzdycha gdy ma się za sobą taki paskudny, dżdżysty wrzesień.
       Wyjechałem za rana do grodu Kraka, by poczuć klimat stuleci,  
    przejść się po dawnych komnatach dumnej Bony.
    Pierwszym wyborem miał być Szczebrzeszyn, ale jednak z braku
    frekwencji musiałem wybrać Małopolskę.
    Nie żebym był uprzedzony, o nie, po prostu zawsze wybieram
    te miejsca gdzie rzadko się trafia oferta.  
    PTTK, to jednak nie Caritas i wybierają te miejscowości, gdzie  
    mogą przynieść  korzyść. i Kraków to. jednak standard, więc  
    zostawiłem go sobie na później.

         No cóż, wyszło inaczej i w drugą sobotę miesiąca zwiedzałem
    w raz z rzeszą ludzi  to klimatyczne miasto.
    Nie, nie!.
    Nie porzucajcie czytania, nie zamierzam tu opisywać wrażeń z  
    Wawelu, Mariackiego czy przejażdżki dorożką za sześć stówek.
    którą mój chłopski tyłek nawet nie dotknął.
    Oczywiście, że mnie nie stać na taką rozrzutność a dwa, gdybym  
    to zrobił moja siostra by powiedziała:  
    - :Chyba cię Pan Bóg opuścił. -
        
         Chciałem opowiedzieć o czymś zupełnie innym, o relacjach
    czysto ludzkich.
    Mianowicie, podziwiając dzwon Zygmunta, jak zobaczycie na
    slajdach w internecie, jest takie okno powleczone siatką.
    Widok jest przedni tylko trzeba wizjer przybliżyć między tą  
    chyba nawet ryflowaną kratownicę i fota jak złoto.
    Kulturalnie się wepchałem atakując bliżej futryny i ...jeeeest.
    Oglądam się za siebie a tu dwie panie grzecznie stoją i
    próbują z boku zrobić takie ujęcie za tymi kratkami.
        Głupio mi się zarobiło, że taki zasłoniłem i  pozwoliłem  
    kobietom na uwiecznienie tej panoramy z Wawelu.
      - Proszę podejść to kamera się znajdzie miedzy oczkiem  
    siatki i będzie ładniejsze  - zaproponowałem.

    To były moje pierwsze słowa do tych uczestniczek wycieczaki.
    A do jednej za nich pierwsze z wielu jakie wypowiedziałem
    w następnych dwóch godzinach.

    Gdy zeszliśmy przed ten monumentalny obiekt,  
    przewodniczka  zapytała czy chcemy zobaczyć  nad Wisłą
    smoka ziejącego ogniem.

       - Być w Krakowie i nie mieć zdjęcia smoka.
        No oczywiście, że chcemy - mniej więcej takich słów  
    użyła blondynka, która po piętnastej spacerowała ze
    mną po tym urokliwym mieście.

  • milegodnia

    Na początku byłem zdezorientowany.
    Bo jak to? Dziewczyna, której nie schodzi
    uśmiech z buzi, tak towarzyska, potrafiąca
    konwersować  i nie jest pewna czy w umówionym
    czasie będzie w stanie być " jak zawsze" ?
      Taa, tak nas Moniko przyzwyczaiłaś, że można  
    podejść wygadać się, pożalić i ....odejść.
    Dopiero później w czasie klejenia doszło do mnie, że
    sama pisałaś o tym, że czasem musisz zapomnieć
    o swych problemach i uśmiechać do nas w pracy.
    Jesteś takim wodzirejem, od którego wymagamy
    samozadowolenia i rady na nasze bolączki,
    ale niekoniecznie bierzemy pod uwagę, że sam
    atrakcyjny wygląd nie daje przepustki do szczęścia.
    Nie przyjmujemy do wiadomości, że możesz mieć  
    kobiece dolegliwości, domowe problemy czy
    zwyczajnie apatia odebrała Ci wigor i podsuwa
    ciężkie tematy, stwarza wizje z złym zakończeniem.
    ....Jak każdy musisz to odreagować po godzinach
    w pracy i stąd chyba to słowo " presja",  w takich
    wyjściach ze znajomymi, których nie chciałabyś w tym
    ciężkim okresie zawieść udawanym optymizmem...
    Ja mam problem z goła inny, mianowicie syndrom
    Piotrusia Pana, Zachowuję się jak chłopczyk,
    który jak mu coś odbije, to strzeli focha
    ( niestety odczułaś to i Ty ) nie chce to nie gada,
    Nie zapyta, o samopoczucie, nie wesprze, patrzy
    na swe potrzeby.
    Choć moja mama to określa wprost,
    słowami:  - egoizm, wygoda, dbanie o własne  
    dupsko. I dosadniej:  - " Jesteś cykor, który  
    boi się wziąć odpowiedzialność za coś poważniejszego.  
    zaryzykować,  stąd byle jaka praca, i samotność  
    Synu, poszedłeś na łatwiznę, wycofałeś się
    za prawdziwego życia."  
    ....Taa, mamy są kochane, patrzą z boku, widzą lepiej
    i potrafią z miłości rzucić taką "cieplutką" refleksję....

    Dobranoc, Moniko
    Jak powiadała moja kuzynka do syna:
      - Niech Ci się przyśnią  baranki i aniołki.

  • andre san

    czyżby Sanok?

  • MEM

    Ładny mural z tymi "Szwejkami". :)

  • milegodnia

    @MEM    Mnie też ten zakątek przypadł do gustu.
                    ( Piszę dokładnie o tym miejscu a nie  
                     tym we wnętrzu  :lol2:

  • MEM

    @milegodnia "Mnie też ten zakątek przypadł do gustu.
                    ( Piszę dokładnie o tym miejscu a nie  
                     tym we wnętrzu"

    :)