Kaczyński do opozycji: "Takiej hołoty chamskiej to jeszcze nikt nie widział"

100%11
Prezes

opublikował wideo w kategorii polityka i dramat. Tagi: #hołota #zdrajcy #PiS #Kaczyński #sejm

3 komentarze

 
  • zgoda

    I w tym przypadku ma rację takich chamów w sejmie nie było, ja bym dodał takich obłudnych chamów

  • MrHyde

    Ten typ tak ma.

  • MEM

    @MrHyde "Ten typ tak ma."

    Ma. Ale to jest wina opozycji, że od lat – jeszcze nawet na długo zanim straciła władzę – na to pozwalała, skacząc wokół kaczora, jak koło śmierdzącego jajca, zamiast profilaktycznie ustawić go do pionu (i powtarzać kurację co jakiś czas) już podczas pierwszych cyrków smoleńskich.  

    I do dziś zresztą chodzi. A – sorry za wyrażenie – zjebać kaczkę z góry na dół, aż w pięty pójdzie (a może nawet jakiś wylewik się trafi... ;)) w odpowiedzi na to. I co zrobi? Karę finansową każe butaprenowi kazać wlepić? To się zapłaci... W Sejmie biedni nie siedzą.  

    Kaczyści robią to, bo się czują bezkarni. Ale Jaruś to skończony tchórz, wystarczy faktycznie mocno tupnąć, a robił będzie ze zwierzęcym strachem pod siebie. Problem w tym (co zresztą dotyczy całości problemu rządów PiS) cały czas jest taki, że opozycja jest kompletnie "bezjajeczna" – oni sobie mogą w proteście porysować kredą po asfalcie.

    Z każdym rozmawia się w jego języku i tyle. PiS innego zaś nie zna i to jest jedyna skuteczna metoda walki z nimi. Bo z *ujami postępuje się po *ujowemu, albo się przegrywa.

  • MrHyde

    @MEM "Ale to jest wina opozycji" - jak zwykle wina Tuska? :D Masz rację. Po pierwszym pierdnięciu w 2010 o spisku i zamachu pomówieni zrobiliby lepiej, wytaczając pomawiaczowi proces cywilny o zniesławienie, zamiast zbywać te gadki pobłażliwym milczeniem. Nawet jeśli pomawiaczy chronił immunitet poselski i kościelny. No, ale mleko się rozlało i kreda wyrysowała. Tylko klej capi. Masz pomysł na lepszą jutrzjeszą opozycję?

  • MEM

    @MrHyde "jak zwykle wina Tuska?"

    No a czyja?  :lol2:  

    "Po pierwszym pierdnięciu w 2010 o spisku i zamachu pomówieni zrobiliby lepiej, wytaczając pomawiaczowi proces cywilny o zniesławienie, zamiast zbywać te gadki pobłażliwym milczeniem."

    Otóż to. Nie dość, że pozwalali na to, by się cyrk rozkręcał, to jeszcze kaczą bezkarnością utwierdzali obecny PiS-owski elektorat, że Kaczyński z tymi oskarżeniami ma rację. W ten – między innymi – sposób Platforma sama pracowała gorliwie na sukces PiS-u. Bo Kaczyński nie jest jakimś politycznym geniuszem – on ma tylko, jako konkurencję, bandę kompletnych, zblazowanych i skupionych tylko na sobie, stołkach i korycie, amatorów. Cała tajemnica PiS-owskiego sukcesu.

    "Nawet jeśli pomawiaczy chronił immunitet poselski i kościelny."  

    Immunitet poselski zawsze może zostać uchylony (tym bardziej, że to Platforma miała większość w parlamencie). A kościelny? Tyle opozycja – zwłaszcza lewicowa – od 30 lat szczeka o rozdziale państwa od kościoła i zrobieniu porządku z kościelnymi samowolkami, a kto konkordat podpisał i potem go honorował zamiast dawno temu rozwiązać tę umowę? No ale co się dziwić, jak stołek i koryto czas zajmuje, miernoty do polityki idą, a poza tym przecież interesy z kościołem to jeszcze głęboka komuna robiła (Bo co? Taki towarzysz Piotrowicz to się z powietrza wziął?).

    "Masz pomysł na lepszą jutrzjeszą opozycję?"

    Recepta jest ciągle ta sama. Potrzeba ludzi, którzy faktycznie coś sobą reprezentują pod względem standardów moralnych i mają olej w głowie. I gęstego sita przy przyjmowaniu do partii (dobrze byłby zacząć od choćby takiej kwestii jak skończenie z migracją z partii do partii, jak to np. niejaki "Obatel" czyni od paru dekad) oraz równie bezwzględnego przestrzegania nawet najmniejszych standardów. Klasę polityczną, podobnie jak elity i samo społeczeństwo, trzeba sobie wychować. To zajmuje całe pokolenia. Nikt jednak nie jest tym zainteresowany (i powodów jest wiele, nie tylko to, że stołek i koryto przez to wielu by straciło).

    Nawiasem mówiąc, tu pochwalę... Niemców. ;) Ale nie polityków, a niemieckie środowisko naukowe.  

    Czytałam ostatnio w jakimś artykule na Onecie, że parę lat temu byłej minister edukacji w rządzie Merkel udowodniono plagiat w pracy doktorskiej. I o ile z przyczyn politycznych Merkel musiała w końcu przyjąć jej rezygnację z ministerialnego stołka, o tyle nieustępliwe w tych kwestiach i w kwestii odebrania jej stopnia naukowego było przede wszystkim właśnie niemieckie środowisko naukowe. Nie ma przeproś i tyle. Takie podejście potem procentuje, co jest z korzyścią dla wszystkich. I tego rodzaju standardy powinny być wprowadzane także w polityce.

  • MrHyde

    @MEM poczytaj jeszcze o bundesprezydentach przed Steimeierem i Gauckiem. Zobaczysz jakich wałków trzeba było, żeby się rządzące partie opamiętały i zaczęły zwracać uwagę na to, co nazywasz standardami moralnymi. ;) A historia ministry oświaty i nauki (w rządzie federalnym nie ma klasycznego ministerstwa edukacji, bo edukacja jest z zasady domeną landów) to smakowity kąsek. Z tamtego okresu pochodzi anegdotyczne powiedzonko: Mam pełne zaufanie do ministra xxx. Tak mówiła publicznie pani dr Merkel, a po tygodniu dany xxx składał dymisję. ;)

  • MrHyde

    @MEM znasz sprawę doktoratu Helmuta Kohla? ;)

  • MEM

    @MrHyde  "Z tamtego okresu pochodzi anegdotyczne powiedzonko: Mam pełne zaufanie do ministra xxx. Tak mówiła publicznie pani dr Merkel, a po tygodniu dany xxx składał dymisję."

    To zupełnie jak u nas. Każdy polityk twierdzi, że mamy "rząd fachowców" (pod warunkiem, że rządzą akurat jego koledzy). ;) Patologia chyba nierozerwalnie związana z każdą demokracją. Można ją zmniejszać, ale zlikwidować całkowicie się nie da. Niemcy (przynajmniej w innych środowiskach niż polityczne) przynajmniej próbują coś z tym zrobić, żeby poprawić sytuację. Ale w takim systemie, jak współczesne demokracje, to niestety przysłowiowa walka z wiatrakami.

    "znasz sprawę doktoratu Helmuta Kohla?"

    Nie. Albo mam już taką sklerozę, że kompletnie nie pamiętam, czy choćby się z tym zetknęłam.

  • MrHyde

    @MEM To zupełnie jak u nas. Każdy polityk twierdzi, że mamy "rząd fachowców" (pod warunkiem, że rządzą akurat jego koledzy) - nie jestem pewien. O rządach fachowców w Niemczech jeszcze nie słyszałem. Może dlatego, że za mało słucham ;) Wydaje mi się, że taka zbitka słowna kojarzy się raczej z sytuacją kryzysu połecznego/politycznego. Na przykład teraz Włochy mają "Expertenregierung". Wydaje mi się, że Niemcy w większości są raczej zadowoleni (obojętni) z rządów politycznych i raczej nie tęsknią za "ekspertami". ;)

  • MEM

    @MrHyde "nie jestem pewien. O rządach fachowców w Niemczech jeszcze nie słyszałem."

    Określenia różne, sens za nimi stojący ten sam, gdy zachwalana w ten czy inny sposób (czy jako "fachowiec", czy że ma się do niej "pełne zaufanie", czy jako "ekspert" ) osoba potem okazuje się kombinatorem/złodziejem/partaczem/itp. ;)

    "Niemcy w większości są raczej zadowoleni (obojętni) z rządów politycznych i raczej nie tęsknią za "ekspertami"."

    Niemcom o to jest łatwiej, mając silną gospodarkę w prywatnych rękach zapewniającą narodowi dobrobyt. Koncerny nie dadzą sobie zrobić krzywdy, więc patrzą rządowi na ręce, a tym samym korzysta na tym statystyczny obywatel, który ma z głowy robienie takiego monitoringu – lub chociaż jego części – we własnym zakresie.  

    Inaczej jest w Polsce, bo tu nie ma kto patrzeć władzy na ręce poza ludźmi, którzy jako jednostki niewiele mogą. Nawet prywatny biznes nie da rady, bo ten wielki jest albo w obcych (o ile dbanie o dobrobyt obywateli RFN, posługując się tym samym przykładem, ma znaczenie dla rodzimych koncernów niemieckich, o tyle w obcych krajach, gdzie ma się tylko montownie, naturalną koleją rzeczy, nie ma się, wynikających ze wspólnoty jaką jest narodowość, skrupułów; także w lobbingu na swoją korzyść u władz takiego państwa) albo w państwowych rękach (wiadomo co się wtedy dzieje), a ten drobny biznes w oczach władz jest tylko do strzyżenia z kasy.

  • MrHyde

    @MEM Ciekawostka: wiesz, czym się zajęła pani Schavan po tym, jak wskutek wykrycia plagiatu straciła tytuł doktora? (Ukończonych studiów magisterskich nie miała.) Dyplomacją! Została ambasadorką RFN w Watykanie. ;)

  • MEM

    @MrHyde  

    Tak, czytałam na Wikipedii. :) I w sumie mam mieszane uczucia co do tego. Bo z jednej strony, ktoś taki nie powinien pełnić funkcji "urzędowych". Z drugiej jednak, ona z zawodu chyba dobrze jest przygotowana do roli ambasadora w Państwie Kościelnym, a do tego podobno, paradoksalnie, była całkiem niezłym ministrem, więc może ten wybór na to stanowisko akurat jest w dziesiątkę.

  • MrHyde

    @MEM Tego to ja nie wiem. Formalnie poza maturą nie miała żadnego wykształcenia i MSZ wydał jej rekomendację negatywną. Ale to już zupełnie inne dwie pary kaloszy. ;)

  • MEM

    @MrHyde "Tego to ja nie wiem. Formalnie poza maturą nie miała żadnego wykształcenia i MSZ wydał jej rekomendację negatywną."

    Formalnie to Kwaśniewski poza maturą też więcej nie miał. Nie przeszkodziło mu to zostać prezydentem na dwie kadencje. Plagiat plagiatem, ale czegoś tam na tych studiach jej przecież uczono i po studiach też gdzieś pracowała. Nieformalnie więc, jest jednak spora różnica pomiędzy nią a przeciętnym, świeżo upieczonym, maturzystą. ;)

    Z drugiej strony, to podobno była dobra koleżanka Merkel. Więc pewnie, jak to u władzy bywa, "pamięta się o swoich".

  • MrHyde

    @MEM Prezydent to urząd z wyboru. Wałęsa też studiów nie skończył. Hołownia chyba też. A ambasador to urzędnik. Tak, oczywiście, to nie jest tak, że nie ma zmiłuj. "Baronom" partyjny nie daje się umrzeć. Mnie to jednak śmieszy z innego powodu: jaki kraj, takich tam się wysyła ambasadorów. Teolog plagiator pasuje przecież jak ulał do tego państwa nieskazitelnych etalonów nieskazitelnej moralności i potęgi intelektu. ;)

  • MEM

    @MrHyde  
    "Prezydent to urząd z wyboru."  

    Ambasador także. ;) Wybierają go ci, których wybraliśmy w wyborach (czyli wybierają w naszym imieniu), prawda?

    Władysław Bartoszewski, który z powodu wojny i rządów komunistycznych nie mógł zakończyć swojej edukacji, swego czasu był ambasadorem w Austrii.

    "Mnie to jednak śmieszy z innego powodu: jaki kraj, takich tam się wysyła ambasadorów. Teolog plagiator pasuje przecież jak ulał do tego państwa nieskazitelnych etalonów nieskazitelnej moralności i potęgi intelektu."

    Coś w tym jest... :lol2: