Dziękuję! Skończyłem mówić. Możecie krzyczeć "won"! УХОДИ Сказано-сделано

Mińsk 17.08.2020
A to państwowa wersja: https://www.youtube.com/watch?v=iIcHejWwlCQ&feature=youtu.be

100%22
MrHyde

opublikował wideo w kategorii ciekawostki i polityka.

2 komentarze

 
  • MEM

    "Możecie krzyczeć "won"!"

    Chociaż raz go posłuchali...  :lol2:

  • AnonimS

    Dzieją się rzeczy historyczne. Albo stan wyjątkowy , albo wejście Rosjan , albo rozpad. Bo w zmianę władzy na demokratyczną na dzień dzisiejszy nie wierzę.

  • MEM

    @AnonimS "Dzieją się rzeczy historyczne. Albo stan wyjątkowy , albo wejście Rosjan , albo rozpad. Bo w zmianę władzy na demokratyczną na dzień dzisiejszy nie wierzę."  


    Rzeczy historyczne dzieją się cały czas. ;) Tylko nie wszystkie są od razu doniosłe w skutkach (czy komuś, pod koniec zeszłego roku, w ogóle śniło się, żeby uznać, że to co się – przynajmniej według znacznej części podejrzeń – stało gdzieś na targu w Chinach, będzie miało jakiekolwiek "znaczenie historyczne"?) .

    Rosjanie zaś już tam są od dawna, tyle, że nieoficjalnie. A czy wejdą? Nie da się przewidzieć, ale jest spora szansa, że nie. Mają dużo własnych problemów. Ukrainę, Syrię, koronawirusa, coraz większą biedę, amerykańskie sankcje za Nord Stream, słaby popyt na gaz ze strony Turcji via nowy gazociąg, straty po niedawnej wojnie cenowej z całym światem na rynku ropy (którą sobie Ruscy sami na głowę ściągnęli, żeby było śmieszniej), no i przede wszystkim walące na zbity pysk poparcie dla Putina i bunty u siebie, takie jak w lipcu w Chabarowsku, czy choćby nawet takie drobiazgi, jak ostatnie wypuszczenie tęczowych flag nad Kreml. Dokładanie do tego kolejnego konfliktu, w którym w zasadzie cały – kolejny zresztą – naród będą mieli z automatu, i oficjalnie, przeciwko sobie (a Zachodowi to też się nie spodoba), tak jak zrazili do siebie na wieki Ukraińców, nie jest najlepszym pomysłem. Z drugiej strony, gdyby w Rosji umieli myśleć, to by ten kraj tak nie wyglądał.  

    Trochę przypomina to wczesne lata 80-te w Polsce, gdzie Rosjanie też mogli zrobić nam powtórkę z Czechosłowacji czy Węgier, ale nie zrobili (i nawet dali to do zrozumienia Jaruzelskiemu, że sobie musi radzić sam), bo sami mieli kupę własnych problemów. Tak więc, wbrew pozorom, jest szansa na to, że ta zmiana władzy na demokratyczną na Białorusi nastąpi w podobny sposób do tego, jak to miało miejsce u nas w '89 roku – władza (tu może nie bezpośrednio Łukaszenka i jego najbliżsi współpracownicy, ale ci pomniejsi z obecnej administracji) dogadała się z Solidarnością i po prostu podzieliła korytem. Pierwszy krok w tym kierunku już Łukaszenka (który po groźbach użycia białoruskiego i ruskiego wojska, zaczął spuszczać z tonu – czyli Putinowi do wprowadzania "normalizacji" się nie pali i na razie wychodzi na to, że groźby były bez pokrycia – i zaczął oferować podzielenie się władzą), zrobił. Tyle, że białoruska opozycja ma szansę pozbyć się go i jego reżimu całkowicie, jeśli faktycznie pójdzie za ciosem, i szkoda szansę na to zmarnować.

    IMO, opozycja, za pośrednictwem i z pomocą Zachodu, powinna zacząć rozmowy bezpośrednio z Putinem, ponad głową Łukaszenki. Obiecać mu coś w stylu tego, że Białoruś w jakimś (dużym) stopniu zostanie w sferze wpływów rosyjskich, ale w zamian za to Putin wycofa poparcie dla reżimu Łukaszenki, który całkowicie zostanie wykopany i opozycja przejmie władzę a Rosjanie nie zareagują w żaden sposób przeciwko temu. Albo to, albo ryzykować, że Ruscy nie wkroczą, i powiesić baćkę na pierwszej z brzegu latarni. Tylko, że tego czy nie wkroczą (w ten czy w inny sposób), nie można być pewnym. Dlatego lepiej małymi kroczkami odrywać się od ruskiej kontroli niż stawiać wszystko na jedną kartę, bo się Białorusini mogą bardzo przejechać. Tisze jediesz, dalsze budiesz. Tak jak myśmy, po 1989 roku, się przez parę dekad ruskich pozbywali.


    PS. Putin równie dobrze może jeszcze sam obalić baćkę (którego od dłuższego czasu i tak ma dosyć) i wystawić przeciwko dzisiejszej białoruskiej opozycji sterowaną z Moskwy konkurencję, przy pomocy której wszystko wróci do czasów szczytu uzależnienia Białorusi od Rosji.