Najśmieszniejsze momenty w życiu

Dodano na Hydepark przez Calusna, 12 postów, ostatni post 11 sie 18:14

  • Calusna
    23 sie 2015
    Opiszcie wasze najśmieszniejsze momenty w życiu. ;-)
    _______
    Mój to jak wpadłam na wycieczce szkolnej w latarnie
  • BreakTheRules
    23 sie 2015
    Dużo tego było Spadłam z dachu, wjechałam na rolkach do rzeki... codziennie coś nowego
  • Calusna
    24 sie 2015
    Haha to tak jak u mnie
  • Taakslodko0112
    25 sie 2015
    Jak biegła wpadłam w latarnie XD zeskakójąc z drzewa zachaczyłam o gałęź i rozdarłam sobie spodnie , dużo tego było
  • Calusna
    25 sie 2015
    Ja pamiętam jeszcze jak na korytarzu szkolnym rozmawiałam z koleżanką i czułam że coś mnie dotyka ale się tym nie przejęłam i podeszłam do znajomych a oni mi mówią że mnie jakiś chłopak ruchał od tyłu a ja "Byłam zajęta" heh miałam na myśli rozmową z tą koleżanką ale dziewczyny uznały to inaczej
  • avicci69
    25 sie 2015
    hmmmm
  • Gealach
    27 sie 2015
    Jadę pociągiem z koleżanką ze szkoły do domu. Siadamy naprzeciwko dwóch mężczyzn (bruneta i ciemnego blondyna)na czwórce. Nie znali się. Obok była kolejna czwórka na której siedziała starsza pani i jakiś młody blond-włosy chłopak. Ciemny blondyn siedział pod oknem i wcinał kabanosy popijając piwem. Bardzo śmiesznie to wyglądało więc zaczęłyśmy się rechotać z koleżanką. Typek nie widział na szczęście tego. Za to brunet obok to zauważył i też miał łacha z tamtego. W pewnym momencie zauważyłyśmy że i blondyn z sąsiednich siedzeń także sie śmieje a starsza kobieta zaczyna go pouczać o grzeczności. Miałyśmy rozkminę, stawiałyśmy że ta pani musi być jego babcią. Jednak w jakimś momencie chłopak zwrócił się do niej "mamo". Cała atmosfera była bardzo zabawna więc i to nas rozśmieszyło. Na którejś stacji pociąg się zatrzymał a brunet wstał i sobie poszedł. Byłam w tak głupkowatym nastroju, że wymsknęło mi się (za głośno) "tylko nie wracaj!". Na moje nieszczęście facet zapomniał o kurtce, cofnął się, usłyszał co powiedziałam i odpowiedział "dzięki" i zaczął się śmiać wraz ze mną, koleżanką, facetem od kabanosa i blondynem. Mina jego matki była bezcenna. Szok i oburzenie w jednym. Przez resztę drogi było mi głupio ;D

    Po jakiś dwóch tygodniach jadąc znów do domu pociągiem, tym razem sama, znów natknęłam się na tego kolesia, którego tak pięknie pożegnałam. Na swój widok zaczęliśmy się śmiać z samych siebie. Chyba nigdy tego nie zapomnę haha
  • Calusna
    27 sie 2015
    haha
  • Misia
    15 wrz 2015
    Taakslodko0112

    Taakslodko0112: Jak biegła wpadłam w latarnie XD zeskakójąc z drzewa zachaczyłam o gałęź i rozdarłam sobie spodnie , dużo tego było

    Śmieszny moment to jest jak się czyta Twoją ortografię.

    Nie masz podkreślacza błędów? ;>
    ____
    A mnie coś śmieszne momenty ostatnio omijają.
  • WredotaXDD
    15 wrz 2015
    Kiedyś u mnie w klasie chłopcy rzucali gumką do ścierania. Kiedy gumka wylądowała na tyłach to kolega, który ją podniósł to chciał rzucić w kolegę który siedział na pierwszej ławce. Rzucił źle. Zamiast trafić w kolegę to trafił w tyłek dla nauczycielki, która pisała coś na tablicy Była beka xD
  • Lucy15
    14 paź 2015
    Tyle tych sytuacji było, że nie pamiętam, ale jedna, która mi zapadła w pamięć to jak moja siostra usiadła tyłkiem na jagodach. Całe fioletowe spodnie miała, a ja beki co niemiara xD
  • Alex1999
    11 sie 7:57
    Odbywałem służbę wojskową. Pierwszy miesiąc mi się podobał. Drugi już nie, więc zacząłem udawać padaczkę, depresję. Trafiłem do szpitala na kompani. Pojechałem do Warszawy na badania, a kiedy wróciłem nie było miejsc na izbie chorych. Przespałem noc. Rano jak zwykle, apel. Nie poszedłem. Dwóch pomocników dyżurnego oficera mnie ponaglało. A ja mówię, że na izbie chorych nie ma apeli. Wzięli pod ręce i zanieśli na dół, z trzeciego piętra, do oficera dyżurnego. Sądzili, że ten mnie zbeszta itd. A oficer powiedział. Tego żołnierza miejcie pod szczególną opieką. Proszę go zanieść na górę. Stali z pół minuty z otwartymi buziami... Drugi przypadek nie zdarzył się mi, ale miał związek ze mną. Pracowałem w żydowskiej piekarni w Montrealu. Większośc pracowników nie mówiła super po angielsku. Pewna dziewczyna z Haiti pchała wózek z blachami. Wygięła swój wystający tyłeczek, ale nie mogła ruszyć. Byłem blisko. A ona woła
    Andrew, push me. Wszyscy w śmiech. A ona nadal poważnie, Push me, I want. Potem ktoś jej wytłumaczył. Pierwszy raz widziałem jak czarny robi się różowy.
  • Somebody
    11 sie 18:14
    No więc tak:Jestem dość niskiego wzrostu (156cm) i zdarza się że nie dosięgam rzeczy na najwyższych sklepowych półkach. Zazwyczaj nie jest to duży problem. Zawsze przecież mogę poprosić kogoś o drobną pomoc... Gorzej jeśli jednym 'źródłem pomocy' jest typowy żul spod monopola, a produktem, o który jestem zmuszona poprosić są... Tampony. Właśnie taką sytuację niedawno przerabiałam
Zaloguj się aby dodawać posty. Nie masz konta? Zarejestruj się za darmo!