Warszawska młodzież chwali się noszeniem na sobie 30 tysięcy złotych

0%0
Clarkson

opublikował wideo w kategorii dramat. Tagi: #Warszawa #młodzież #bogactwo

3 komentarze

 
  • merlin

    Smutne i przerażające. :redface: Kompletna żenada.

  • MrHyde

    @merlin dlaczego?

  • merlin

    @MrHyde Rozbestwieni smarkacze. Podejrzewam, że żaden z nich nie zarobił na te ciuchy. Kiedyś określało się takich mianem bananowej młodzieży. "Takie będą rzeczypospolite jakie ich młodzieży chowanie". Już zaczynam się bać, że ten cytat może się sprawdzić i na tym filmiku widzimy przyszłe elity. ;)

  • MrHyde

    @merlin hm, można też się cieszyć (lub zazdrościć), że rodziców stać na opłacanie takiego hobby swoich pociech i że młodzi najwyraźniej nie mają większych problemów. Chyba lepiej, że się bawią w ciuszki, niż by mieli na wysypisku walczyć ze szczurami o resztki dürüma, czy ćwiczyć w błocie rzut granatem do rowu. ;)

  • MEM

    @merlin "Rozbestwieni smarkacze. Podejrzewam, że żaden z nich nie zarobił na te ciuchy. Kiedyś określało się takich mianem bananowej młodzieży. "Takie będą rzeczypospolite jakie ich młodzieży chowanie". Już zaczynam się bać, że ten cytat może się sprawdzić i na tym filmiku widzimy przyszłe elity."

    Popatrz na to z tej strony... ;)

    Po pierwsze, jak kupują w rodzimych sklepach, to nam się gospodarka rozwija, a zarówno właściciel sklepu jak i jego pracownicy sensowniej zarobione pieniądze wydadzą.

    Po drugie, jeśli chodzi o te "elity", to życie ich, prędzej czy później, skutecznie zweryfikuje.

    Po trzecie, propaganda PRL-u wrzeszczała o bananowej młodzieży, a sama propagandą hodowała nam jeszcze głupszą młodzież. Stąd różnica pomiędzy poziomem dobrobytu i rozwoju pomiędzy Zachodem pełnym tej bananowej młodzieży, a nami. Czasem coś złego ma też i dobre strony.  

    Zresztą, termin bananowa młodzież był wykorzystywany przez władze PRL-u głównie wobec tych, którzy sprzeciwiali się polityce partii (np. strajkujących studentów).  

    Nie ma się co martwić. ;)

  • MEM

    @MrHyde "Chyba lepiej, że się bawią w ciuszki, niż by mieli na wysypisku walczyć ze szczurami o resztki dürüma, czy ćwiczyć w błocie rzut granatem do rowu."  

    Akurat trochę tarzania się w błocie na akord gdzieś na poligonie to by się im przydało.

    Zresztą, można ich wykorzystać konstruktywniej. :) Wywieźć całą tę bandę do baraków w lesie bez wszystkich wygód gdzie zimna woda by była luksusem. Pobudka o 6 rano, o 7 kilof, szpadel, taczka, łopata i do roboty na akord przy oczyszczaniu terenu pod nowe sadzonki i sadzeniu lasu przez 12 godzin dziennie o konserwie i suchym chlebie. Po dwóch tygodniach będą się modlić o powrót do domu. Po dwóch miesiącach będą z nich ludzie. ;) Ciężka fizyczna praca wyprostuje każdego takiego rozpieszczonego gówniarza.

  • MrHyde

    @MEM Teoretycznie wszystko można, tylko po co?

  • merlin

    @MEM "Po pierwsze, jak kupują w rodzimych sklepach, to nam się gospodarka rozwija, a zarówno właściciel sklepu jak i jego pracownicy sensowniej zarobione pieniądze wydadzą"

      Marto raczysz żartować. Większy wpływ na rozwój konsumpcji ma osławione 500+ niż zakupy tej bandy z filmiku. ;)

  • MEM

    @MrHyde "Teoretycznie wszystko można, tylko po co?"

    Mam dwa powody.

    Pierwszy jest taki, że im się to przyda na częściową zmianę sposobu myślenia o życiu, co powinno zaprocentować. Ciężka praca, taka naprawdę ciężka, przynosi ten efekt, że wietrzeją z głowy głupoty. (BTW, nie wiem czy obecnie, ale dawniej Japończycy tak robili np. w przypadku przyszłych kadr kierowniczych w swoich zakładach – wysyłali ich najpierw na parę tygodni do pracy "na taśmę", żeby, po pierwsze, mieli o tym pojęcie, po drugie, nabyli trochę szacunku do tego rodzaju pracy i do innych ludzi przy okazji).

    Drugi, jest taki, że tak z czystego sadyzmu. ;)

    I wcale nie chodzi o zazdrość, tylko o to, że po prostu ludzi takim poziomie snobizmu nie trawię, więc miło by było popatrzeć, jak się taplają w błocie na tym poligonie, albo jak dla odmiany coś pożytecznego robią w tym lesie.

  • MEM

    @merlin "Marto raczysz żartować. Większy wpływ na rozwój konsumpcji ma osławione 500+ niż zakupy tej bandy z filmiku."

    Ale 500+ jest na koszt gospodarki i podatnika, a ich zakupy na koszt ich lub ich rodziców. I to jest duuuuża różnica. :)

  • MrHyde

    @MEM a, sadyzm, orgazm z cudzego nieszczęścia, to rozumiem!  :blackeye:

  • MEM

    @MrHyde "a, sadyzm, orgazm z cudzego nieszczęścia, to rozumiem!"

    :rotfl:

  • merlin

    @MEM "Ale 500+ jest na koszt gospodarki i podatnika, a ich zakupy na koszt ich lub ich rodziców. I to jest duuuuża różnica. :)

    Tak, ale nakręca to jednak gospodarkę. Działa to jak system naczyń połączonych jak raczyłaś zauważyć w którymś z dawniejszych komentarzy.
    Bohaterowie filmiku w żaden sposób nie przyczyniają się do tego.  ;)  a wręcz przeciwnie.
    Nie chcę już wspominać o stronie moralnej takiego postępowania. Ta ostentacja jest obrzydliwa.

  • MEM

    @merlin "Tak, ale nakręca to jednak gospodarkę. Działa to jak system naczyń połączonych jak raczyłaś zauważyć w którymś z dawniejszych komentarzy."
      
    "Zły ekonomista widzi tylko to, co bezpośrednio uderza wzrok; dobry ekonomista patrzy także dalej. Zły ekonomista widzi tylko bezpośrednie konsekwencje proponowanego kierunku polityki; dobry ekonomista spogląda także na konsekwencje dalsze i pośrednie. Zły ekonomista widzi tylko skutki, jakie dana polityka przyniosła lub przyniesie pewnej konkretnej grupie; dobry ekonomista bada także skutki, jakie polityka przyniesie wszystkim grupom." – Henry Hazlitt
    ;)

    To jest system naczyń połączonych, ale tak jak w powyższym cytacie z Hazlitta, trzeba patrzeć na ostateczny efekt, a nie na obecny/tymczasowy. Programy typu 500+ przypominają jako żywo epokę Gierka. Póki była kasa, no to było fajnie. A jak się pieniądze skończyły, to został ocet na półkach, inflacja, niepokoje społeczne i zamrożona spłata długu, który urósł tak bardzo, że nawet pomimo gigantycznej redukcji, łącznie spłacaliśmy te długi ponad 40 lat (pomyśl, jak to uderzało w rozwój gospodarki, a przez nią w społeczeństwo i w politykę, przez te 40 lat).

    500+ robimy częściowo na kredyt (i to obciąży nas tak, jak to zrobiły długi Gierka), częściowo z pieniędzy, które można by było wykorzystać w inny sposób – na przykład na inwestycje (przecież dają one – oprócz swego korzystnego wpływu na rozwój państwa w każdym jego aspekcie – miejsca pracy, co przy nikłym bezrobociu przynosi m.in. wzrost płac, i wtedy Kowalski otrzymujący 500+ tego zasiłku nie potrzebuje, bo sobie zarobi może nawet i więcej niż te 500 zł miesięcznego dodatku). Zresztą stara prawda mówi, że "rząd nie ma własnych pieniędzy", nie? Czyli zabiera je nam, i tylko część z nich nam zwraca. No to co to za interes dla obywatela jako jednostki? To kradzież pod płaszczykiem bajek o robieniu tego dla dobra obywateli. I co to za interes dla gospodarki, skoro te pieniądze i tak by przecież ktoś wydał i nimi obracał? Gospodarce jest wsio rawno, czy 10 Kowalskich wyda miesięcznie po 500 dodatkowych zł, czy zrobi to dwóch Kowalskich, którzy wydadzą po 2,5 tysiąca, bo nie musieli ich zanieść do Urzędu Skarbowego, żeby było na te 500+ dla 10 Kowalskich (przy czym to jest w uproszczeniu, bo przecież ktoś w urzędach musi się zająć tym rozdawnictwem, czyli jak 2 Kowalskich przyniesie łącznie te 5 tysięcy, to dopiero po potrąceniu kosztów utrzymania urzędu rozdającego tę kasę reszta pójdzie na 500+; a przy okazji w ten sposób rozbudowujemy biurokrację, która także mocno szkodzi gospodarce).

    Kolejną kwestią jest psucie społeczeństwa rozdawnictwem pieniędzy i przyzwyczajaniem do tego stanu rzeczy znacznej części społeczeństwa. To jest z jednej strony wprost "produkcja" patologii, z drugiej, wręcz umysłowe ograniczanie ludzi, którzy stają się coraz bardziej uzależnieni od państwa i "bezwładni". Psuje się im mentalność, uczy, że "państwo da i ma dać", zamiast tego, by pobudzać ich inicjatywę (w dowolnym kierunku, nie tylko takim, że muszą jakiś interes zakładać). I to potem po latach trąci. Negatywnie. Tak jak ludzie wyciągnięci z PRL-u nie potrafili sobie radzić w kapitalizmie, bo byli przyzwyczajeni, że choć słaba, to jednak była zawsze praca, opieka socjalna itd., a tu nagle każdy musiał sam o siebie zadbać, tak samo dziś takie rozdawnictwo produkuje ludzi o zbliżonym nastawieniu do życia. Nic dobrego z tego nie wyniknie.  

    Ostatnią zaś rzeczą jest to, że przez takie rozdawnictwo władzę dzierży PiS, systematycznie przerabiając kraj na coś na wzór bolszewickiego państwa trzeciego świata. Jak to jest złe, nie trzeba pewnie tłumaczyć. Co więcej jednak, ta produkcja wszelakiej "patologii" (od tej prawdziwej żulerni po ludzi uzależnionych od pomocy państwa i nie wykazujących żadnej inicjatywy – takich "dolistów" z serii książek o Honor Harrington) będzie także w przyszłości procentowała innym partiom bazującym na populizmie, dokładnie tak samo, jak po dziś dzień PRL procentuje populistom, w tym właśnie PiS-owi. Czyli nawet gdy się pozbędziemy już kaczej kliki, ludzie, którzy na nich głosowali za socjal, zagłosują na innych podobnych, którzy im ten socjal obiecają.

  • MEM

    @merlin  

    A samo nakręcanie tym gospodarki przez kilka lat, nie pokrywa tych wszystkich strat wynikłych z tego nakręcenia. Bo to jest sztuczna (i, jak za komuny, centralnie sterowana) stymulacja wzrostu gospodarczego, w dodatku nie biorąca kompletnie pod uwagę tych wszystkich długofalowych negatywnych skutków, które powodują, że bilans wprowadzenia tego wychodzi na duży minus. Zresztą sam PiS to pewnie wie (a przynajmniej niektórzy z nich to wiedzą). Oni sobie za to kupili po prostu poparcie, by móc wprowadzić zamordyzm, pozwalający na to, że tego poparcia w taki sposób już nie będą musieli kupować. I do tych celów te kilka lat wzrostu gospodarczego stymulowanego wydatkami na socjal im w zupełności wystarczało. A że się to potem rypnie, to ich nie martwi, bo do tej pory albo będą już rządzić siłą, albo nie będą rządzili w ogóle, a przecież to nie jest z ich kieszeni tylko z naszej. I to my się będziemy z tym kolejne dziesiątki lat borykać, jak z długami Gierka i wszystkimi, nie tylko gospodarczymi, ich skutkami.

    Wzrost gospodarczy i zwiększanie poziomu dobrobytu można stymulować (i państwo powinno to robić). Ale nie robi się tego przy pomocy takich metod, bo to jest droga prosto do gleby i to tylko kwestia czasu.

    "Bohaterowie filmiku w żaden sposób nie przyczyniają się do tego.  ;)  a wręcz przeciwnie."

    No nie do końca. Bo te wydatki wychodzą z ich kieszeni, a nie są socjalem niszczącym społeczeństwo rozdawanym metodami "nakazowo-rozdzielczymi" po to, by jakaś banda przestępców, zbrodniarzy i głupków miała władzę. I czy sami na to zarabiają czy dostają te pieniądze od swoich rodziców, to wydawanie ich – obieg w gospodarce – jest czymś naturalnym. Nam się może nie podobać ich sposób życia, ale z takiego gospodarczo-społecznego punktu widzenia to jest w sumie normalne. jeśli ktoś ponosi stratę, to ponoszą ją oni sami, więc życie ich zweryfikuje i utemperuje, co jest rzeczą naturalną, a więc nie przynoszącą jakichś wielkich negatywnych skutków (negatywne to one przede wszystkim są dla danej jednostki, która się potem czasami budzi z ręką w nocniku). Natomiast samo istnienie dóbr luksusowych (czy za takie uznawanych, bo ze względu na cenę nieosiągalnych dla większości społeczeństwa) ma jedną zaletę – przyczynia się do zwiększania ludzkiej motywacji do działania, żeby dzięki temu działaniu było ich stać na towary z tych luksusowych półek. A to już jest korzystne. Oczywiście to co na tym filmiku, to najbardziej prymitywna forma tego rodzaju zjawiska, ale nadal przynosząca więcej korzyści niż strat.

    "Ta ostentacja jest obrzydliwa."

    Jest. :) Ale w sumie to jest zmartwienie samych snobów (choć może nie zdają sobie z tego sprawy), nie nasze.

  • merlin

    @MEM Zamiast Haven wolałabyś Królestwo Manticore? ;)Czyżby Salamandra była wzorem? :blackeye:

  • MEM

    @merlin "Zamiast Haven wolałabyś Królestwo Manticore?"

    No oczywiście, że tak. ;) (BTW, od któregoś tomu to już Imperium, ;) ale zaległości mam w czytaniu, więc nie do końca wiem, co tam było dalej)  

    "Czyżby Salamandra była wzorem?"

    Salamandra jest fajną postacią silnej, łebskiej kobiety, która jednocześnie nie jest czymś w rodzaju dzisiejszych "wojujących feministek", ale pojawiła się trochę za późno, by tym wzorem się stać. Zresztą, jak w każdej fikcji (literackiej, telewizyjnej, filmowej), jest też trochę przerysowana – taka bez skazy, o super-umiejętnościach, i w dodatku zawsze wychodząca z opresji (choć nie bez szwanku, za to z cudowną medycyną pod ręką) dzięki życzliwości autora (który zresztą chciał ją dość szybko uśmiercić, ale zdał sobie sprawę, że nie może tego zrobić, jeśli ten książkowy cykl ma trwać). Tym samym jest niemożliwa do odwzorowania w realnym życiu.

    Na marginesie. Byłam kiedyś na spotkaniu autorskim z Davidem Weberem. I zapytano go na nim o to, czy jeśli będzie ta seria filmowana, to kogo widzi w roli admirał Harrington. I odpowiedział, że trudno by było znaleźć kogoś o np. wyglądzie pasującym do książkowego opisu, ale nie ma on w sumie znaczenia. Ważne, by to było coś w rodzaju Delenn z Babylon 5, która choć kompletnie nie mająca warunków fizycznych na super-żołnierza, miała silne cechy osobowości i było je widać. Czyli w sumie wystarcza mieć coś niecoś z cech charakteru zbliżonych do Salamandry, nie trzeba od razu starać się skopiować wszystkiego, bo to by była droga donikąd. Osobowość trzeba jednak mieć własną. ;)

  • merlin

    @MEM  najbardziej podoba mi się z tej całej serii zderzenie Imperium Manticore z Ligą Solarną. Weber pokazał się jako sprawny mistrz socjotechniki, manipulator czytelnikiem
    To starcie dwóch jakże odmiennych systemów pozornie potężnej struktury Ligi z Królestwem prawdziwy majstersztyk. ;)

  • merlin

    @MEM Jeśli lubisz takie klimaty to polecam Odyssey one Evansa. czy też tego samego autora cykl Hayden War. ;)

  • MEM

    @merlin "najbardziej podoba mi się z tej całej serii zderzenie Imperium Manticore z Ligą Solarną."  

    Dotarłam mniej więcej do początku tego zderzenia (do "Misja Honor" ), a że wtedy następne tomy nie zostały jeszcze wydane, to miałam sporą przerwę, czytałam co innego, i w efekcie nie dokończyłam tego cyklu. Muszę to kiedyś nadrobić (na półce mam "Zwiastuny Burzy", następne po niej trzeba będzie dokupić, nosiłam się z tym zresztą dłuższy czas), ale parę lat minęło i trochę mgliście pamiętam, co było w kilku wcześniejszych tomach, chyba je trochę przeglądnę, zanim się złapię – w sam raz lekka lektura na końcówkę roku. ;)

    Najbardziej chyba podoba mi się pomysł Webera na Równanie jako organizację stojącą za różnymi wydarzeniami. Mniej to, że odnosiłam wrażenie przy niektórych z późniejszych tomów, że cykl trochę zaczyna zjadać własny ogon (no i nie przepadam za wątkiem tych superszpiegów – Zilwickiego i tego drugiego z Republiki Haven, nazwiska zapomniałam; nie lubię postaci i fabuły robionych na siłę w stylu Bonda – to taka trochę karykatura wywiadu ;)). Ale jako całość jest fajne, z rozmachem i dbałością o szczegóły.

    "Jeśli lubisz takie klimaty to polecam Odyssey one Evansa. czy też tego samego autora cykl Hayden War."

    Dzięki. :)

    A lubię i trochę nie lubię... ;) Jak czytałam cykl o Harrington, to się chciałam złapać za kolejny jego cykl – "Starfire". I w trakcie czytania pierwszego z tomów, za który się wzięłam, dotarło do mnie, że to w sumie to samo, co cykl o Manticore, tylko w nowym opakowaniu. No i w efekcie miałam przesyt przez takie "wrażenie wtórności", i odłożyłam na półkę. Do dzisiaj tam leży kilka tych książek z tego cyklu, bo zawsze jak mam się za to złapać i jednak przeczytać, to coś innego mi w ręce wpada, co nie jest jakby kalką z innej serii albo książki. Ale generalnie to, jeśli książki Evansa mają podobny poziom, to powinno się je przyjemnie czytać, więc kiedyś się za nie wezmę przy jakiejś okazji i zobaczymy jakie będą. :) Do tej chwili nawet o nich nie słyszałam.

  • merlin

    @MEM Mogę podesłać jako e-booki albo audio. Mam je w formacie epub albo mobi. lub mp3;)

  • MEM

    @merlin "Mogę podesłać jako e-booki albo audio."  

    Dzięki za chęci, Czarodzieju, ale mam taką przypadłość, że nie czytam e-booków, i z audiobooków też, niestety, nie korzystam (choć jeszcze jako dziecko, za PRL-u, słuchałam puszczanych wtedy słuchowisk radiowych i podobały mi się). Muszę mieć papierową książkę po prostu (no a czytnika e-booków jakoś się, z tego powodu, do tej pory nie dorobiłam ;)), bo inaczej po prostu nie mogę się skupić przy aż tak długim tekście, jakim jest książka. Jak siedzę przy komputerze, to od takiego czytania e-booka mnie internet odrywa (bo kusi zerknięcie tu i tam, i nic nie wychodzi mi z czytania), a jak z kolei mam wersję audio, to po kilkunastu minutach się "wyłączam" – nie dociera do mnie dalsza treść tak jak powinna i zaczynam się gubić w opowieści (tak samo zresztą w samochodzie z radia/odtwarzacza nie korzystam – żeby się spokojnie skupić na drodze, bo jak się z kolei w coś zasłucham i "tracę kontakt z rzeczywistością", ;) to się źle to może skończyć). No musi być książka i święty spokój, inaczej nie da rady. :)

  • MrHyde

    Skarpety 2x0.50€, buty 2x7,50€, sznurówki gratis, dżiny 6,50€ + 13€ za przycięcie u krawcowej, tshirt 1,50€, bluza 10€, kurtka z logo firmy motoryzacyjnej 0,00€, czapka 3,50 €... w kieszeni parę stówek na pizzę i kawusię. I kto jest fajny kolo, mięciszony? ;)

  • MEM

    @MrHyde "Skarpety 2x0.50€, buty 2x7,50€, sznurówki gratis, dżiny 6,50€ + 13€ za przycięcie u krawcowej, tshirt 1,50€, bluza 10€, kurtka z logo firmy motoryzacyjnej 0,00€, czapka 3,50 €..."  

    :lol2:
    Szkoci do Ciebie na naukę skąps... khem... oszczędności ;) nie przyjeżdżają? ;)

    Anyway. Powinno się tych łebków tak ubrać, jak zacytowane, a potem ich puścić do ich kolegów, i patrzeć, jak cierpią... :rotfl:

  • MrHyde

    @MEM Ojć, widzę, że przez nieuwagę zapomniałem o najważniejszym elemencie dziennej kreacji męskiej - 9,99€ za 3 sztuki. (obecnie przejściowo dzięki pandemii i obniżce VATu 9.74€). ;)

  • MEM

    @MrHyde "9,99€ za 3 sztuki. (obecnie przejściowo dzięki pandemii i obniżce VATu 9.74€)."  

    Całe 25 centów... :lol2: Gdzie jest granica sknerstwa, ach gdzie... ;)

    A poważnie. Bycie praktycznym ma swoje plusy, ale jak przegniesz z tym pałkę, to możesz kiedyś stanąć w sytuacji mojego wujka, do którego po zachorowaniu na cukrzycę dotarło, że gdy był młody i było go stać na różne rzeczy, to oszczędzał, a teraz, choć ma już na tyle, że bez wyrzutów mógłby na różne przyjemności trochę wydać, to lekarz mu zabrania.

  • MrHyde

    @MEM nie jadł pizzy? ;)

  • MEM

    @MrHyde "nie jadł pizzy"

    Oszczędzał do bólu na wszystkim.

  • lolowiec

    Naiwniacy dali się naciągnąć na kasę koncernom odzieżowym i jeszcze się tym szczycą. Przecież te ubrania wyglądają jakby były z chińskiego centrum albo z bazaru. To ja się nie dziwię, że ci wszyscy spece od marketingu tyle zarabiają. To jednak sztuka wmówić nastolatkom, że dziesięciokrotne przepłacenie za ciuch jest czymś pożytecznym. Pożytecznym dla koncernów ale nie dla naiwniaków.