Z cyklu: "Dlaczego socjalizm nigdy nie zadziała, a kapitalizm przeciwnie".

polityka : Z cyklu: "Dlaczego socjalizm nigdy nie zadziała, a kapitalizm przeciwnie".

2 komentarze

 
  • Milf

    Fajny pomysł, ale nie zamokną w jesień, chyba że je usuną.

  • MEM

    @Milf "Fajny pomysł, ale nie zamokną w jesień, chyba że je usuną."

    Faktycznie mogą zawilgotnieć (chyba, że ta budka na tyle jest szczelna) i piękna pleśń się pojawi (wraz z zapachem).  

    A pomysł byłby nawet OK, gdyby nie to, że książki trafiają do handlarzy, zamiast do potrzebujących, dla których były przeznaczone.

  • agnes1709

    U nas też stoją przy przystanku w centrum miasta, tylko że leżą tam pojedyncze sztuki; do tego raczej nie takie, które chciałyby się przeczytać. Ale może z czasem...

  • MEM

    @agnes1709 "U nas też stoją przy przystanku w centrum miasta, tylko że leżą tam pojedyncze sztuki; do tego raczej nie takie, które chciałyby się przeczytać."

    No właśnie. Pomysł na pierwszy rzut oka wydaje się fajny, ale w praktyce już niekoniecznie taki jest. Bo jak są tam książki, których nikt nie chce czytać, jak lepszymi zasila się nimi jedynie konta handlarzy, którzy zabierają je, żeby potem sprzedać, czyli książka nie trafia do tego odbiorcy, dla którego w ogóle to wymyślono, i skoro są przecież darmowe biblioteki, to projekt traci sens.

    "Ale może z czasem..."

    Nie chcę nikomu niszczyć optymizmu, ale jakoś w to wątpię.  
    No ale zawsze może się okazać, że się myliłam i społeczeństwo, tak dla odmiany, miło mnie zaskoczy. :)


    Swoją drogą, przy okazji oddawania rzeczy niepotrzebnych (choć innego rodzaju), segregacja śmieci i powiązane z tym ogrodzenie i pozamykanie śmietników – do tamtej pory na ogół stojących na otartej przestrzeni – przez wspólnoty mieszkaniowe, spowodowały, że ucierpiała przedsiębiorcza ;) branża żuli (nawet skarżyli mi się kiedyś pod blokowym śmietnikiem na to ;)), którzy licznie przyczyniali się do ochrony środowiska poprzez odzysk surowców wtórnych. Dawniej puszki po np. karmie dla zwierząt, albo starą pralkę, zostawiało się pod śmietnikiem i momentalnie spod niego te rzeczy znikały, a żule miały na winko. A potem socjalizm wprowadził prawne regulacje, wspólnota zamknęła śmietniki, jakby to nie wiadomo jak cenna rzecz dla nich była (Samochody za ileś tam dziesiąt tysięcy to pod chmurką i z otwartym dostępem dla wszystkich, a śmieci pod daszkiem i kluczem... Paranoja. :)) i teraz nie dość, że muszę płacić za wywóz tego rodzaju śmieci, to jeszcze w sumie tak naprawdę to nie wiem, czy te śmieci faktycznie idą do recyklingu, czy może akurat jakaś firma tym wywozem śmieci się zajmująca jest nieuczciwa i wyrzuca to, gdzie popadnie, albo ląduje wszystko na takim ogólnym wysypisku, no a żule już sobie nie dorobią, pić się chce, więc szukają innego źródła zarobku, np. kradnąc, albo trzeba im się od czasu do czasu dorzucić. A komu to przeszkadzało, że sobie tych puszek i innego metalu pozbierali, zwłaszcza, że było pewne, że do recyklingu to trafi...

  • agnes1709

    @MEM I wysikać się gdzie nie ma, jak się piwkuje na osiedlu :lol2: A tak na poważnie to może temu zamknęli, bo tam srano i szczano (że tak ładnie powiem) :lol2:

  • MEM

    @agnes1709 "I wysikać się gdzie nie ma, jak się piwkuje na osiedlu"

    A jak. :lol2: W końcu jak przyciśnie, to gdzieś trzeba. ;)  

    Kupę lat temu mi się zdarzyło, jesień to była, że wyszłam z psem na spacer, tak gdzieś przed północą, doczłapałam w okolice takiej wiaty z pustaków ze śmietnikami w środku i doleciało do mnie chrapanie oraz coś, co brzmiało najpierw jak rozmowa w języku przypominającym turecki, a potem, jak śpiewy w tym języku. Zgłupiałam przez moment, ale jak podeszłam bliżej, to się okazało, że zamek kraty był uszkodzony i przez pewien czas tej wiaty nie zamykali. No i skorzystał sobie jakiś bezdomny z dachu nad głową. Odsunął dwa kubły na śmieci, zrobił sobie legowisko w kącie, postawił psa na warcie, puścił radio na baterie i poszedł spać. On chrapał, jego pies na mnie warczeć zaczął, a do dziś nie wiem, jaką stację odbierał, że mu w takim dziwnym języku nadawała. :) I spał tam, nocami, z tydzień, dopóki z powrotem nie zaczęli zamykać tej śmietnikowej wiaty.

    "A tak na poważnie to może temu zamknęli, bo tam srano i szczano (że tak ładnie powiem)"

    To byłby jeden z powodów, gdyby nie to, że te wiaty właśnie ekstra postawiono dla kubłów na śmieci. Gdyby ich nie było, nie byłoby problemu z tym, że się ktoś w nich załatwi. Wspólnoty to zrobiły, bo nagle im się ubzdurało, że płacić będą tylko za "swoje" śmieci i nikt inny im nie będzie wyrzucał do ich kubłów. Do tamtego momentu, przez dekady, wszystko było dostępne, jedna firma i tak to wszystko odbierała z przynajmniej połowy miasta, i jakoś pielgrzymek ze śmieciami do "cudzych" śmietników nie było, najwyżej jak ktoś całkowitym przypadkiem przechodził koło takich kubłów, a miał papierek czy butelkę do wyrzucenia, to wyrzucił (zawsze lepiej, że do kubła a nie gdzieś na ulicę). Świat się przecież z tego powodu nie zawalił, cena za wywóz śmieci i tak taka sama. Ale dziś ludzie coraz bardziej sobie wilkami i apopleksji dostają na samą myśl, że ktoś im do "ich" kubła choć papierek wrzuci. No to się pozamykali, na podobnej zasadzie, jak ci w gettach na zamkniętych osiedlach strzeżonych. W efekcie wychodzi taka paranoja, że wyrzucone śmieci są bardziej pilnowane niż cokolwiek innego. Ale z tego co widzę, to taka moda się rozprzestrzenia po miastach. Czym więcej cywilizacji, tym chyba bardziej, jako społeczeństwo, dziczejemy. Ludzie za byle co potopiliby się w przysłowiowej łyżce wody, gdyby mogli.

    W każdym razie, nawet już worka z tymi puszkami nie mogę pod śmietnikiem żulom zostawić, żeby sobie wzięli, oddali do skupu i jabcoka kupili, bo mnie "życzliwi" sąsiedzi podkablują, że "śmiecę w miejscu publicznym". I mandacik... (a teraz to mają podnieść kary za śmiecenie do 5 tysięcy; przynajmniej taki projekt był niedawno).

  • agnes1709

    @MEM Dobrze gadasz, niewiasto ;)

  • MEM

    @agnes1709 "Dobrze gadasz, niewiasto"

    Dzięki. ;)