Wódz z papieru do samodzielnego montażu

polityka : Wódz z papieru do samodzielnego montażu

Schemat Putina. Model można kupić w stacjonarnych księgarniach i przez internet w sklepie 5cult.ru. Cena 1599 RUB, wg. bankowego kursu wymiany ok. 65 PLN,

MrHyde

zamieścił fotkę , 1080x1080 - 188 kB w kategorii polityka i rzeźby, figurki, budowle.

1 komentarz

 
  • MEM

    :lol2: Tylko z czego to zrobić, jak dziś podali, że ceny papieru w ruskich sklepach poszły w górę o 300% i to jeszcze nie jest ich ostatnie słowo, bo papieru, jak i wielu innych rzeczy, też ni ma. ;)

  • MrHyde

    @MEM Papieru nie ma (do tyłka), ale jak raczył niedawno zauważyć Gordon, jest internet, ale i jego niedługo nie będzie. Od dziś na mocy wyroku sądu nie ma Facebooka.  :crazy:

  • agnes1709

    @MrHyde Więc skoro nie ma, to będzie czym dupę podetrzeć, jak se ktoś takie cudo kupi. Bo ten zakuty łeb tylko do tego się nadaje. Biedna dupa...  :boje:

  • MEM

    @MrHyde "Papieru nie ma (do tyłka), ale jak raczył niedawno zauważyć Gordon, jest internet, ale i jego niedługo nie będzie. Od dziś na mocy wyroku sądu nie ma Facebooka."  

    Kononowicz ze swoim "nie będzie niczego" to był jednak wizjoner... ;)

    Najfajniejsze jest to, że części do sprzętu wojskowego nie ma, czyli nie da się go produkować, ani nawet naprawiać. A to znaczy, że Ruscy mają tylko tę resztę poradzieckiego złomu, trochę nowoczesnych rakiet, których zapasy topnieją, no i, niestety, arsenał nuklearny, choć też nie wiadomo, w jakim jest on stanie.  

    To się musi rypnąć na drobne, to jest tylko kwestia czasu i konsekwentnego dążenia do tego sankcjami i uzbrajaniem Ukrainy w co tylko się da. Chyba, że Zachód będzie się tak bał konsekwencji rozpadu Rosji (tego, że nie da się do końca przewidzieć, kto wtedy łapę na atomie położy), że pozwoli im przetrwać. Ale zrobiłby tym jeden z największych błędów w dziejach. Ta armia praktycznie nie istnieje, a degenerować będzie jeszcze bardziej, więc byłaby szansa na to, by w którymś momencie przy użyciu zachodnich i chińskich sił przejąć rosyjski arsenał nuklearny i nikt tam się temu nie przeciwstawi. Nie ma co się oglądać, tylko trzeba iść za ciosem. Gdy ZSRR się rozpadało, ryzyko, że ktoś nieodpowiedzialny zawładnie arsenałem też było, ale się nie spełniło, a ZSRR szczęśliwie już nie ma.

  • MEM

    @agnes1709 "Więc skoro nie ma, to będzie czym dupę podetrzeć, jak se ktoś takie cudo kupi. Bo ten zakuty łeb tylko do tego się nadaje. Biedna dupa..."

    :rotfl:  

    No i naród rosyjski będzie mógł wtedy powiedzieć, że odczuli wodza na swych dupach. Dosłownie. ;)

  • MrHyde

    @MEM "choć też nie wiadomo, w jakim jest on stanie" - czyżbyś dopuszczała myśl, że w stanie innym niż cała reszta: medycyna, farmakologia, metalurgia, elektronika, "szampanskoe", żarcie, itd.? Że akurat arsenal nuklearny to nie "pokazucha"?

    A tu ciekawostka historyczno-techniczna z elementami agit-technologii w ostatnich 3 minutach: htt ps://youtu. be/G4eCqV9Ogsw ;)

  • MEM

    @MrHyde "czyżbyś dopuszczała myśl, że w stanie innym niż cała reszta: medycyna, farmakologia, metalurgia, elektronika, "szampanskoe", żarcie, itd.? Że akurat arsenal nuklearny to nie "pokazucha"?"  

    Czy arsenał to pokazucha? I tak i nie. Nie jestem w stanie na to jednoznacznie odpowiedzieć.

    Z jednej strony, niewiarygodny rosyjski bajzel, korupcja, niekompetencja itd. jest faktem. A skoro tyczy się całości kraju w każdym jego aspekcie, to może się tyczyć także i arsenału nuklearnego. Bo to nie jest tak, że sobie wyprodukujesz głowicę oraz rakietę do jej przenoszenia, i już po wieki wieków masz spokój. Trzeba nadążać za rozwojem technologii, robiąc upgrade środków do przenoszenia ładunków nuklearnych, trzeba "konserwacji" tego, co się posiada, żeby było stale na chodzie, żeby się w ogóle nadawało do odpalenia, trzeba utrzymać w jak najlepszym stanie te wszystkie obiekty (plus ich "oczy" w postaci systemu satelitarnego), w których ta broń jest składowana, trzeba przede wszystkim stale mieć na możliwie wysokim poziomie flotę okrętów podwodnych przenoszących broń jądrową, trzeba mieć nowoczesne samoloty (nowoczesne, a nie stare MiG-i 31, bo one zwyczajnie nie zdążą tych "kindżałów" odpalić; BTW, podobno to rzekome użycie tych rakiet na Ukrainie do bombardowania podziemnego magazynu to fejk, nie było tam na nagraniu wtórnych wybuchów, a przecież to rzekomo był skład broni i amunicji), trzeba nawet co jakiś czas wymieniać w tych ładunkach paliwo jądrowe (czyli ten pluton trzeba też wyprodukować, co pociąga za sobą konieczność utrzymywania odpowiedniej infrastruktury do jego wytworzenia, a w przypadku takiej ilości broni nuklearnej, jaką rzekomo mają Rosjanie, tym większy jest to koszt). To wszystko razem w warunkach rosyjskich – i to pogarszających się z dnia na dzień – może szwankować od bardzo dawna. Jedną z przyczyn, przez które Ukraina oddała odziedziczony po ZSRR arsenał nuklearny, było to, że przy stanie państwa i jego gospodarki w początkach lat 90-tych XX wieku, oni właśnie nie byli w stanie ani tego arsenału na bieżąco utrzymywać, ani go rozwijać w miarę postępu technologicznego. Tak więc Rosjanie mogą mieć z tym ten sam problem, tylko jeszcze większy z uwagi na skalę arsenału, wielkość bajzlu oraz z powodu zachodnich wieloletnich sankcji.

    Natomiast jest też niestety i druga możliwość. Pomimo tego całego burdelu, Rosjanie zdawali sobie na pewno sprawę z tego, że nie są w stanie (i to już nawet pomijając bałagan i korupcję) – zwłaszcza po pierwszych sankcjach za zajęcie Krymu, które solidnie zdewastowały im gospodarkę i tym bardziej uniemożliwiły rozwój – rozwijać swojej armii we wszystkich potrzebnych kierunkach. Owszem, powstawały nowe projekty czołgów, samolotów itp., ale nie było za co, ani jak (brak niektórych technologii, które importowali z Zachodu) tego wdrożyć do wielkoseryjnej produkcji i tym samym móc zastąpić poradziecki sprzęt pamiętający jeszcze czasami lata 50-te zeszłego wieku. Dlatego zrobili coś innego – skupili się na konkretnej wąskiej dziedzinie: na rozwoju broni rakietowej. I w efekcie, o ile całość tej konwencjonalnej ruskiej armii (od sprzętu po morale) jest w zasadzie dziś śmiechu warta, o tyle pod tym jednym jedynym względem – rakietowym – to jest naprawdę światowy poziom. Pytanie tylko, ile tego mają (Ponoć Iskandery się kończą. Zresztą oni nie mogą też wszystkiego rzucić przeciwko Ukrainie, bo nie będzie czym zastąpić tych rakiet, a Zachód, i nie tylko on, nadal stanowi dla nich zagrożenie.) i czy stan gospodarki (w tym i możliwość produkcji rakiet bez importu podzespołów z Zachodu) pozwala im na produkcję tych co nowocześniejszych rakiet. Ale tak czy inaczej, w takim wypadku trzeba założyć, że arsenał nuklearny to oni mają na chodzie. Albo, że przynajmniej jego część jest sprawna. Tym bardziej, że Putin dobrze wie, że tylko to powstrzymuje NATO przed wyruszeniem na Rosję.

    Inna zaś kwestia, czy faktycznie byliby w stanie "nacisnąć guzik". Mówi się, że mogą "postraszyć" Zachód jakąś małą bombką zrzuconą gdzieś na pola Ukrainy, ale nawet w tę możliwość z ich strony wątpię. To by zmieniło zasady gry. Zwróciłoby dosłownie cały świat przeciwko Rosji i Amerykanie już by się na nic nie oglądali, wiedząc, że Putinowi z desperacji na tyle odbiło, że za chwilę atomówki będzie próbował zrzucić bezpośrednio na nich. Preemptive strike ze strony zachodniej byłby w takim wypadku koniecznością.

    No chyba, że Putin wraz z cała resztą tej swołoczy naprawdę zwariował i nie docierają do niego już żadne realia.

  • MEM

    @MrHyde "A tu ciekawostka historyczno-techniczna z elementami agit-technologii w ostatnich 3 minutach: htt ps://youtu. be/G4eCqV9Ogsw "

    Czyli propaganda wróciła do utartego, sprawdzonego i bezpiecznego: "winni są Żydzi, masoni i cykliści". ;)  

    To jednak dobrze lub bardzo źle.

    Dobrze (pod warunkiem, że mimo wszystko sankcje zostaną), jeśli Putin uzna, że "wyjdzie z twarzą" przed narodem, gdy zwali winę za konflikt na "judzący" Rosjan i Ukraińców przeciwko sobie Zachód. Bo może wtedy pod byle bełkotliwym pretekstem wycofa się z Ukrainy. "Ciemny lud" kupi.

    Natomiast ta zmiana propagandowej retoryki może też być początkiem otwartej nagonki przeciwko Zachodowi i posłużeniem się tym, że na Zachodzie jest jakiś "żydowsko-masoński spisek przeciwko Rosji", do usprawiedliwienia tym jakiegoś ataku na NATO. A wtedy już oficjalnie III światowa wybuchnie.

  • MrHyde

    @MEM "że na Zachodzie jest jakiś "żydowsko-masoński spisek przeciwko Rosji","
    Gdzie jest Alex?  :rotfl:

  • MEM

    @MrHyde "Gdzie jest Alex?"  

    Może z desperacji się poszedł zaszczepić. :lol2:

    A tak poważnie, to:

    1. albo coś wreszcie do niego dotarło i głupio się teraz pokazać (no i chyba odcięli go od przynajmniej części spiskowych źródełek, a bez tych wszystkich spiskowych rewelacji, którymi się przez lata karmił, to musi być "głodno"... ;))

    2. albo jak cała ruska trollernia poszedł na zieloną trawkę (lub pod nią, jak dezerter w Mińsku), bo u reżimu przecież z kasą coraz bardziej krucho, a na Zachodzie im poodcinali możliwości szerzenia ruskiej propagandy; zresztą, kto w nią teraz uwierzy.

  • MrHyde

    @MEM Oj, propaganda ma się wyśmienicie.

  • MEM

    @MrHyde "Oj, propaganda ma się wyśmienicie."

    Nie mówię, że jej w ogóle nie ma, ale odnoszę wrażenie, że strasznie ucichła.  

    Pominąwszy to, że niektóre kanały Zachód u siebie zamknął (choćby RT), to jak zaglądam na główne "newsowe" polskie portale, to pod tymi nielicznymi artykułami, pod którymi jest możliwość komentowania, od czasu wybuchu wojny i tego kompletnego blamażu ruskiej armii, to tam "onuc" praktycznie nie ma (niektóre ruskie trolle od momentu wybuchu wojny na swoje konta na polskich portalach nawet nie zajrzały). A wcześniej były dosłownie wszędzie, pod byle tekstem w ogóle niezwiązanym w żaden sposób z polityką. To samo tyczy przynajmniej niektórych stron internetowych, które ewidentnie były prowadzone przez ruską agenturę albo bezpośrednio z Rosji. W momencie wybuchu wojny pozamykały się pod byle pretekstem (Jedna np. wywiesiła tylko "karteczkę", że niby przez kilka dni przeprowadzane są prace serwisowe, bo najwyraźniej liczyła, że armia faktycznie zdobędzie Kijów i Ukrainę w cztery dni, i wtedy dalej będzie można głosić, co Moskwa każe. Gdy to się nie udało? Aaaa, to nagle komunikat brzmi, że nieczynne bodaj do czerwca. Przy czym podejrzewam, że i wtedy się nie otworzą. ;) Tym bardziej, że nie wiadomo, czy do tego czasu Rosja w ogóle będzie istnieć.). Stąd właśnie taki wniosek, że różowo tam też nie mają. Na pewno działają, ale bardzo to przycichło. Skala już jest nie ta. Tym bardziej, że po tym, co putinsyny zaczęły niedawno wyprawiać wobec ludności cywilnej (a jeśli przecieki z FSB są prawdziwe, to na samą myśl się włosy jeżą na głowie, co na terenach okupowanych dopiero będzie się działo), mimo wszystko nawet ruskiej propagandzie trudno jest wciskać ludziom poza Rosją ciemnotę, że "wyzwalają" Ukrainę i jeszcze są przy tym humanitarni.  

    Ciężkie jest życie onucy w tych czasach... ;)

  • MrHyde

    @MEM "W momencie wybuchu wojny pozamykały się pod byle pretekstem" - otworzą się nowe.

    Ilu neo-sędziów zaprzysiągł PAD ostatnio?

  • MEM

    @MrHyde "otworzą się nowe."

    W to nie wątpię (jeśli Rosja przetrwa). Mówię tylko, że teraz bardzo ucichła.

    "Ilu neo-sędziów zaprzysiągł PAD ostatnio?"

    Nie ma się czemu dziwić – kaczyzm korzysta z okazji, że świat jest zajęty czym innym.

  • MrHyde

    @MEM kaczyzm nie onuca?

  • MEM

    @MrHyde "kaczyzm nie onuca?"  

    No niekoniecznie onuca w dosłownym sensie. :) W PiS* pewnie jest jakaś rosyjska agentura, możliwe, że nawet faktycznie u samej wierchuszki, ale to nie jest tak, że wszyscy, tylko że im po prostu w niektórych kwestiach po drodze z ruskimi celami. A tymczasowy sojusz w jakiejś kwestii – choć w tym wypadku oczywiście karygodny – nie oznacza jeszcze jakiejś stałej współpracy na korzyść obcego państwa.

    Natomiast metodologia działania (włącznie z propagandą) kaczyzmu oczywiście jest taka sama. Ale to z kolei wynika po prostu z tego, że każdy reżim opiera się na takich samych narzędziach, bo innych do tego celu nie ma.  
    _____________
    *Zresztą nie tylko w PiS. Założę się, że w każdej partii czy środowisku, które w jakikolwiek sposób działa publicznie, jest ktoś powiązany z ruskimi służbami. Wiesz, co mówi praktyka wywiadu i kontrwywiadu w takich kwestiach? Że statystycznie służby danego państwa wiedzą o około 20, maksymalnie 25, procentach agentury obcego wywiadu (i to służby, które działają jak należy, a nie są regularnie rozwalane przez jakichś Antosiów i obsadzane "misiewiczami" ).  

    No a do tego trzeba dodać, że często nawet ludzi stanowiących te znane służbom 20-25% z różnych powodów te służby nie demaskują. Jeśli dołożyć do tego, że my nadal nie doszliśmy do siebie po naszej "wiecznej przyjaźni" z ZSRR, i że stanowimy dla Rosji interesujące miejsce, bo jesteśmy sporym krajem w samym środku ważnego regionu, w dodatku należącym do NATO I UE, to tym bardziej trzeba się liczyć z tym, że oni tu mają dużo różnych aktywów.

  • MrHyde

    @MEM "Założę się, że w każdej partii czy środowisku, które w jakikolwiek sposób działa publicznie, jest ktoś powiązany z ruskimi służbami".

    To na pewno.  

    "A tymczasowy sojusz w jakiejś kwestii – choć w tym wypadku oczywiście karygodny – nie oznacza jeszcze jakiejś stałej współpracy na korzyść obcego państwa".

    To zależy od "jakiejś kwestii" i stopnia uwikłania. Jak w grę wchodzą podsłuchy przypisywane Falencie, dawne "prawo nie jest najważniejsze" + jawnie rosjolubne i EU-nielubne tezy starego premiera, bardzo niedawne "bliżej nam do Rosji" pani prof. UKSW z TK Przyłębskiej, ostentacyjna demolka praworządności przez ostatnie lata, wpadka z Piskorskim (nota bene chyba niesłusznie i li tylko na pokaz aresztowanym i oskarżonym o szpiegostwo, za to jawnym uczestnikiem zbrodniczej aneksji Krymu przez RF) w towarzystwie pierwszej milczącej damy, żeby wymienić tylko kilka "kwestii", to nie jest nic tymczasowego tylko systemowa współpraca/służalczość/agenturalność.  

    Epitet onuca jest mi nowy. Jeszcze go nie czuję.

  • MEM

    @MrHyde "To zależy od "jakiejś kwestii" i stopnia uwikłania. (...) to nie jest nic tymczasowego tylko systemowa współpraca/służalczość/agenturalność."

    No nie do końca. A jak zwykle "prawie, czyni różnicę" ;)

    Oczywiście część z tego (np. Falenta) jest działalnością czysto agenturalną, ale to nie znaczy, że wszystko to, co nas w efekcie tych działań zbliża do Rosji, tym jest.  

    To jest tak samo jak w przypadku niemieckim. Są osoby takie jak były kanclerz Schröder, i jest też cała reszta polityki i biznesu niemieckiego, która dla zysków własnych partii i biznesów oraz całej niemieckiej gospodarki, a tym samym utrzymania i wzrostu siły państwa, wdepnęła głęboko w bagno interesów z Putinem i w ogóle z Rosją, i w efekcie dziś (no, od miesiąca) ma kłopot nawet najprostsze sankcje na Rosję nałożyć. Nie wszystkim im da się przypisać jak Schroederowi działalność agenturalną tylko na podstawie tego, że Rosjanie przy okazji tej współpracy z Niemcami (tu w sensie: z konkretnymi osobami i organizacjami) realizowali swoje własne cele. Całość polityki i biznesu polega przecież na tym, że z ewentualnych przypadków współpracy na jakimś polu obie strony odnoszą jakieś korzyści dla siebie, inaczej tej współpracy by nie było. I najprawdopodobniej, tak generalnie, to tak właśnie jest w przypadku PiS-u, gdzie za cenę czegoś, co pozwala PiS utrzymać i zwiększać władzę (np. te wszystkie EU-nielubne zagrywki PiS, czy choćby skorzystanie z podsłuchów zrobionych przez Falentę najprawdopodobniej na ruskie zlecenie), Rosjanie też mieli jakiś zysk. To też w tym wypadku jest działanie na szkodę państwa, ale nie musi być równoznaczne z taką typową działalnością agenturalną na rzecz obcego państwa ze strony PiS-u jako całości.  

    A co do przymknięcia Piskorskiego, to myślę że to jednak nie było na pokaz. To raczej albo przykład nieudolności naszych służb, które spierdzieliły sprawę (no jak siedzą tam "misiewicze", i co zmiana władzy się "reorganizują", to nie muszą być obcymi agentami, wystarczy sama ich niekompetencja i nieudacznictwo) i nie dały rady mu niczego udowodnić, więc w końcu musiał wyjść na wolność, albo nie było okazji, lub z jakiegoś uzasadnionego powodu nie chciano, złapać go na przysłowiowym gorącym uczynku, a chciano go zneutralizować choćby na pewien okres czasu i dlatego parę lat przesiedział bez wyroku i w zasadzie i tak jest spalony, bo smród się za nim będzie ciągnął całe życie, a już tym bardziej w czasach, kiedy nagonka na Ruskich przybiera na sile do tego stopnia, że jest na poziomie szczytu poprzedniej zimnej wojny a za chwilę, jeśli rozpętałaby się wojna światowa, to będzie ona jeszcze większa. Zresztą, kto wie? Może kiedyś, gdy ucichnie szum wokół niego, potrąci go razu pewnego jakiś samochód, albo zawału dostanie czy coś, i problem też się wtedy rozwiąże. A tak, to by trzeba było go sądzić, udowadniać, narażać przy tym własne źródła, skazać na parę lat, w czasie których trzeba by było go utrzymywać, a po których by i tak wyszedł... A poza tym, jest też możliwość, nawet jeśli mało prawdopodobna, że go nasi "odwrócili", więc mógł wreszcie wyjść.  

    Nie wiem, jak było naprawdę, ale to nie była pokazówka. Porównaj to choćby z tym dezerterem, co zwiał do baćki. Białorusini wykorzystywali to propagandowo, jak tylko mogli, i tak długo, próbując robić szum na cały świat, dopóki się dało. A Piskorskiego zamknięto, parę wzmianek o tym w prasie było i... cisza. No chyba, że pokazówka była w planach, ale też z jakiegoś powodu nie wyszła.  

    Poza tym wszystkie służby za pokazówkami nie przepadają, bo to psuje robotę. Тише едешь, дальше будешь. ;)

    "dawne "prawo nie jest najważniejsze""  

    Don't start. ;)

    Ale tak BTW... Taki przykładzik. Mamy te dwa miliony uchodźców z Ukrainy. Powiedz mi więc: dobrze zrobiliśmy, że ich wpuściliśmy, jak leci, łamiąc przepisy dotyczące, ogólnie mówiąc, przekraczania granicy (i naszej i unijnej), czy źle, bo powinniśmy się kurczowo trzymać litery prawa?  

    I co? Dalej uważasz, że prawo jest najważniejsze i nie ma nic stojącego ponad nim?

  • MrHyde

    @MEM "dlatego parę lat przesiedział bez wyroku i w zasadzie i tak jest spalony, bo smród się za nim będzie ciągnął całe życie"

    Został męczennikiem, a to reputacja znacznie wyższego kalibru niż zwykła niewinność. No i rozpoznawalność zyskał, no bo czy pies z kulawą nogą słyszał kiedy o jakiejś partii Zmiana? A jak lider posiedział w areszcie i wyszedł bez wyroku skazującego, tylko, jak sądzę, z odszkodowaniem, to już nie tylko pies usłyszał. Więc pytam: kto zyskał na aferze, a kto stracił?

  • MrHyde

    @MEM "łamiąc przepisy dotyczące, ogólnie mówiąc, przekraczania granicy (i naszej i unijnej)"

    Skąd masz wiedzę, że ktoś złamał przepisy? Z moich obserwacji wynika, że wszystko się odbywa lege artis, z jak zwykle za PiSu rzucaniem kłód pod nogi. Tym razem legalnym, a mimo to szkodliwym. Bo akurat rząd i straż graniczna ma w łapce instrumenty pozwalające na przyspieszenie odprawy granicznej, a jeszcze angażując wojsko (zaangażowane gdzie indziej, niepotrzebnie) można było usprawnić jeszcze bardziej, a nie patrzeć bezczynnie na 20-kilometrowe kolejki przed przejściem. Przy czym to nie kolejki tirów z leżanką dla kierowcy, tylko rodziców z małymi dziećmi - bez sanitariatów i wody.
    Już ty może nie sącz onucowego jadu z antyuchodźczych grupek wzajemnej adoracji.

  • MrHyde

    @MEM A propos nieudolności PiSowego rządu: o nieudolności można mówić, kiedy intencje są nienieudolne. A jak dobrych intencji nie widać nawet w homeopatycznych ilościach, to nieudolność jest co najwyżej pozorna, taka jak zaprogramowana "nieudolność" komisyj Macierewicza.

  • MEM

    @MrHyde "Został męczennikiem, a to reputacja znacznie wyższego kalibru niż zwykła niewinność. No i rozpoznawalność zyskał, no bo czy pies z kulawą nogą słyszał kiedy o jakiejś partii Zmiana? A jak lider posiedział w areszcie i wyszedł bez wyroku skazującego, tylko, jak sądzę, z odszkodowaniem, to już nie tylko pies usłyszał. Więc pytam: kto zyskał na aferze, a kto stracił?"  

    Tylko, że to się nie przełożyło na wzrost poparcia jego partii (tym bardziej w obliczu rosyjskiej agresji, popełnianych przez Ruskich zbrodni wojennych i całej tej ich propagandy jawnie już dla właściwie wszystkich – nawet dla Alexa ;) – sprzecznej z rzeczywistością). Zmiana to nie jest PiS (które wychowało sobie betonowy elektorat w ciemno kaczyzm popierający), czy któraś z opozycyjnych partii. Głosi ona poglądy, które są z gruntu całkowicie obce i wrogie niemal całości polskiego społeczeństwa. Jeśli taki areszt bez wyroku spotkałby kogoś należącego do partii, z których poglądami choć jakiś mały procent się utożsamia, byłby większy lub mniejszy skandal, a tak, to w tym wypadku zdecydowana większość społeczeństwa na wieść o tej odsiadce powiedziała: "dobrze mu tak", i olała temat tak bardzo, że właściwie mogliby mu ten areszt przedłużać do końca życia i nikt by się tym nawet nie przejął.

    I wątpliwe jest, że odszkodowanie za tę odsiadkę dostał. Bo kasę to mógłby dostać za jakieś złe warunki  przetrzymywania lub za niesłuszne skazanie, a przecież żaden wyrok nie zapadł (on zdaje się dopiero zapadnie, bo sprawa jest w toku), więc Piskorski nie został uniewinniony. No a do tego sąd ma zawsze prawo do przedłużenia aresztu tymczasowego i robi to w zasadzie uznaniowo, co wręcz uniemożliwia sprawę o odszkodowanie.

    "Skąd masz wiedzę, że ktoś złamał przepisy? Z moich obserwacji wynika, że wszystko się odbywa lege artis, z jak zwykle za PiSu rzucaniem kłód pod nogi."

    No jak lege artis, jak wedle prawa – z którego Ukraińców wyłączono z uwagi na sytuację – choćby przyjeżdżających do Polski obowiązują testy na koronawirusa, ewentualna kwarantanna itd. (faktem jest, że wydano po wybuchu wojny rozporządzenie na ten temat, ale jakoś wątpię, czy gdyby się w nie wgryźć, to by było zgodne z prawem, że jednym dowala się kwarantannę, a innym nie; rozumiem, że taka jest sytuacja, że trzeba było na to machnąć ręką, ale prawo przecież nie rozróżnia, tylko działa na zasadzie "dura lex...", nie?)? To jedno.  

    Dwa, specustawę dotyczącą pomocy uchodźcom z Ukrainy przyjęto 12 marca. A oni do nas przybywają od wybuchu wojny, od 24 lutego. I ktoś otwarł granice, ktoś wpuścił ich na terytorium Polski i jednocześnie na terytorium unijne, ktoś zagwarantował im pobyt, nawet dostęp do darmowej pomocy medycznej na równi z "tubylcami" itd. Ba, nadal formalnie obowiązuje konieczność złożenia wniosku o udzielenie ochrony międzynarodowej, który składa się na granicy. Tylko, że przecież nie będziemy ich w takiej liczbie na tych przejściach i pod gołym niebem trzymać, aż te wnioski zostaną przyjęte i rozpatrzone, prawda? No a przecież nikt nie jest fizycznie w stanie tych 2 mln wniosków rozpatrzyć "na wczoraj" (bodaj rozwiązano to w ten sposób, że komendant SG może wydać zgodę na wjazd; ale głowy nie dam, że akurat na tym się oparto, nie wgryzałam się w temat).

    No więc jak to jest? Mamy (mieliśmy od momentu wybuchu wojny) się trzymać litery prawa i nie wpuszczać, czy mamy otworzyć granice, nie oglądając się na prawo? Konkret, Hyde, konkret. Trzeba wybrać, co jest ważniejsze, a nie się wykręcać.

    "Bo akurat rząd i straż graniczna ma w łapce instrumenty pozwalające na przyspieszenie odprawy granicznej, a jeszcze angażując wojsko (zaangażowane gdzie indziej, niepotrzebnie) można było usprawnić jeszcze bardziej, a nie patrzeć bezczynnie na 20-kilometrowe kolejki przed przejściem."  

    To nie jest takie proste. Bierz pod uwagę, że wśród tych ludzi mogą być osoby, które wcale nie są uchodźcami, tylko przysłane są z Rosji czy z Białorusi, a pod przykrywką uchodźców chcą wjechać na nasze terytorium kompletnie nie kontrolowani (nie wiesz, kto, nie wiesz, kiedy, nie wiesz, z czym w bagażach), w celach może nawet terrorystycznych. Choćby jako taka kontrola nad tym być musi, a to z kolei zabiera czas. Poza tym liczba tych uchodźców jest naprawdę bardzo duża i trudno się spodziewać, że ten tłum w ciągu jednej chwili przez granicę przejdzie.

    "Już ty może nie sącz onucowego jadu z antyuchodźczych grupek wzajemnej adoracji."  

    Ale jakiego jadu? Ja przecież nie jestem przeciwko uchodźcom z Ukrainy. Przeciwnie: im się należy ta pomoc (i jak dla mnie, to NATO może już jutro Ruskim spuścić "wpierdol", jakiego nie widzieli od czerwca 1941 roku, na nic się nie oglądając). To nie jest to samo, co migranci wypychani z Białorusi, i to chyba już teraz doskonale widać, prawda? Podobnie jak widać różnicę w polskim podejściu (i społeczeństwa i kaczych oraz samorządowych władz) do obecnego problemu.

  • MEM

    @MrHyde "A propos nieudolności PiSowego rządu: o nieudolności można mówić, kiedy intencje są nienieudolne. A jak dobrych intencji nie widać nawet w homeopatycznych ilościach, to nieudolność jest co najwyżej pozorna, taka jak zaprogramowana "nieudolność" komisyj Macierewicza."

    To nie tak prosto. Przecież gdyby się kaczy rząd uwziął na to, że Ukraińców nie wpuszczamy (albo choćby wpuszczamy selektywnie), to by mu społeczeństwo wraz z Unią i resztą świata mogło naskoczyć. Granica byłaby tak samo zamknięta, jak swego czasu ta z Białorusią. Kaczyści są, jacy są, i pewnie jest w tym jakaś korzyść na boku dla PiS-u (choćby to, że UE łaskawiej spojrzała na odblokowanie kasy, a PiS-owi nie spada na zbity pysk poparcie, co by pewnie miało miejsce, gdyby granicę trzymali zamkniętą wbrew opinii publicznej), ale faktem jest, że intencja w tym wypadku była dobra. I ta, na temat w zasadzie natychmiastowego otwarcia granicy, i ta, dotycząca dostaw sprzętu Ukrainie tranzytem przez Polskę, i ta, dotycząca MiG-ów 29, czy w ogóle samolotów, także tych zachodnich, dla Ukrainy (choć szkoda, że temat publicznie wypłynął – tym razem nie z kaczej winy – bo to jest sprzęt, którego bardzo potrzeba na froncie), i ta dotycząca polskiej/kaczej propozycji zamknięcia nieba nad Ukrainą i misji zagranicznych wojsk na Ukrainie (Nie tylko z tego powodu, że to powinno być zrobione, ale także i z tego, że wznieciło dyskusję w NATO i w Europie, tym samym dzięki temu już pozbyto się pewnego rodzaju skostniałej psychicznej blokady, zakazującej wcześniej nawet myślenia o tym. Pytanie teraz, czy skoro już wypuszczono dżina z butelki, to Zachód w miarę upływu czasu dojrzeje do podjęcia takiej decyzji i się zdecyduje. Ruscy byliby wtedy skończeni i oszczędziłoby to masę ofiar cywilnych. Słyszałeś, jak się ostatnio Miedwiediew zapluł z bezsilnej złości, że aż listy zaczął pisać? Czemu? Ano właśnie dlatego, że strach w oczy zajrzał. Bo my, jako kraj, oczywiście sami takiej decyzji nie podejmiemy, ale z powodu wysuwanych pomysłów, NATO, chce czy nie, już musi o tym myśleć i dyskutować. A to jest ewentualny pierwszy krok w kierunku takiej decyzji.).

    Za to nieudacznictwo PiS widać jak na dłoni w tym, że jeśli chodzi o bezpośrednią pomoc, to wsio zrobili zwykli ludzie, społeczeństwo, i samorządy, bo oczywiście jak zwykle nic nie było na poziomie rządowym przygotowane, choć się należało spodziewać, że wojna może wybuchnąć. A kaczyzm bezczelnie mówi, że to "zasługa rządu" (Wot, przyczepiło się gówno do statku i krzyczy: "Płyniemy!".). Ale to są jednak dwie różne rzeczy i trzeba to rozgraniczać.

    Na marginesie. To jest zresztą charakterystyczne dla Kaczyńskiego. Jeśli chodzi o czystą politykę, to on był w tym zawsze przynajmniej krajową czołówką. Ale na poziomie organizacyjnym (zarządzania państwem, a nawet i swoją partią), to jest to zero, i to wychodzi praktycznie stale, przy każdej okazji.

  • MrHyde

    @MEM "Poza tym liczba tych uchodźców jest naprawdę bardzo duża i trudno się spodziewać, że ten tłum w ciągu jednej chwili przez granicę przejdzie". - Można przesunąć część strażników z mniej obleganych/mniej pilnych przejść (Białoruś), można przesunąć kontrolę paszportów 20 metrów w głąb kraju, a oczekującym dać się napić wody i zrobić siku w przenośnym toitoiu, można zaciągnąć wojsko do zapewnienia pierwszego noclegu - w warunkach namiotowo-polowych, a nie podpisywać się post factum pod tym, co robią ludzie dobrej woli. Wiedząc, że może wybuchnąć wojna, można się choć trochę przygotować na wszelki wypadek. A nie czekać bezmyślnie i bezradnie.
    Po co ten cały WOT? Wychodzi na to, że tylko po to, żeby palić i kląć przed McDonaldem przy autostradzie i wypychać dzieciaki na mróz do białoruskiego lasu. Jak coś zrobić dla ludzi, to WOTu już nie ma. Niech robią Polacy, skoro muszą. A rząd łaskawie przyjmie oklaski i cyknie selfika z Zełeńskim.  

    "faktem jest, że wydano po wybuchu wojny rozporządzenie na ten temat" - To w czym problem? Gdzie złamanie prawa? "jakoś wątpię, czy gdyby się w nie wgryźć, to by było zgodne z prawem" - nikt nikomu nie broni się wgryzać. Jak się wgryziesz, to możesz podesłać "konkret, Hyde, konkret".  

    "konieczność złożenia wniosku o udzielenie ochrony międzynarodowej, który składa się na granicy." - Między innymi na granicy. Konkretnie:

    >>Złożenie wniosku o udzielenie ochrony międzynarodowej jest możliwe:
    - w trakcie wjazdu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej podczas kontroli granicznej (należy wówczas poinformować funkcjonariusza Straży Granicznej o chęci wystąpienia z wnioskiem uchodźczym),
    - podczas pobytu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej (należy zgłosić się do dowolnego oddziału lub placówki Straży Granicznej)...<<

    "I ktoś otwarł granice, ktoś wpuścił ich na terytorium Polski i jednocześnie na terytorium unijne" - ruch bezwizowy od 2017 roku.  

    Lepiej ponarzekaj na rządy Niemiec, Czech, Holandii itd., że się nie upierają przy tym, żeby wnioski o ochronę składać w tym państwie EU, w którym uchodźca znalazł się bezpośrednio po przekroczeniu granicy EU. Może oni też łamią prawo. ;)

  • MrHyde

    @MEM "Ale na poziomie organizacyjnym (zarządzania państwem, a nawet i swoją partią), to jest to zero"
    Pozwolę sobie się nie zgodzić. Akurat swoją partią kierować potrafi jak mało kto. Jak mu zależy, to wie jak pilnować TV, radia, gazet, trolli w internecie (farma Piebiaka-Ziobry), wie komu powierzyć lewą i prawą kasę (pani Basia, Obajtki duże i małe). Wcale nie jest nieudacznikiem.

  • MEM

    @MrHyde "Można przesunąć część strażników z mniej obleganych/mniej pilnych przejść (Białoruś),"  

    No właśnie nie można. Białorusini wtedy pewnie zwiększą liczbę prowokacji. A poza tym, to nie jest tylko kwestia ilości personelu na konkretnym przejściu granicznym. To także kwestia tego, że tych przejść więcej nie ma – nie da się skierować ludzi w inne miejsca przekraczania granicy, bo wszystkie punkty graniczne są już obłożone. No może gdyby porobiono jakieś "polowe" przejścia graniczne, to by rozładowało tłumy na tych "stałych", ale nie wiem, czy to by się dało zrobić, a braki personelu (bo kogoś na tych punktach posadzić jednak trzeba) nadal byłby uciążliwe.

    "można przesunąć kontrolę paszportów 20 metrów w głąb kraju,"  

    No i co to zmieni? Metr w tą czy w tamtą – dalej stoisz x godzin w takich samych warunkach w kolejce. Na razie zachodnia część Ukrainy jest na tyle bezpieczna, że nie czyni to różnicy.

    "a oczekującym dać się napić wody i zrobić siku w przenośnym toitoiu,"

    O. I to by się przydało (bez względu na to, po której stronie granicy). :)

    "można zaciągnąć wojsko do zapewnienia pierwszego noclegu - w warunkach namiotowo-polowych,"

    Nie wiem, jak dokładnie się to odbywało w każdym jednym przypadku, ale nie wydaje mi się, żeby oni tam musieli spać pod gołym niebem. Tym bardziej, że jeśli stoisz w przesuwającej się kolejce, to trudno wtedy czas spędzać na spaniu w namiocie czy gdziekolwiek indziej.

    "a nie podpisywać się post factum pod tym, co robią ludzie dobrej woli."  

    Spodziewałeś się po PiS-ie czegoś innego? :)

    "Wiedząc, że może wybuchnąć wojna, można się choć trochę przygotować na wszelki wypadek. A nie czekać bezmyślnie i bezradnie."  

    To popatrz na to z tej strony. Wszyscy zdawali sobie sprawę, że wojna może wybuchnąć. Ponad 6-milionowy, wysoce zurbanizowany, Berlin (licząc tzw. obszar metropolitalny), po około 130 tysiącach uchodźców (o ile dobrze pamiętam liczbę) ogłosił, że w zasadzie osiągnęli limit możliwości, jeśli chodzi o udzielenie schronienia, bo po prostu nie ma gdzie tych uchodźców lokować. A Ty chcesz, żeby w pustych polach, czy w 60-tysięcznym Przemyślu, znaleźć "na wczoraj" 2 miliony miejsc, i szykować się na kolejne może nawet i więcej niż drugie tyle?  

    Pewnie dałoby się wiele rzeczy poprawić, zwłaszcza, że wiadomo jak kaczyzm rządzi, widać to choćby po skutkach pandemii w Polsce. Ale niektóre rzeczy są po prostu fizycznie niemożliwe. Tych ludzi jest za dużo naraz. Po prostu. Nie pstrykniesz palcami i nie ogarniesz tego w moment.

    "Po co ten cały WOT?"

    Pominąwszy, że WOT powstał przede wszystkim po to, żeby kaczyzm mógł pokazać sukces w "unowocześnianiu" i zwiększaniu siły naszej armii, i pominąwszy to, że był i jest to pomysł szkodliwy i z gruntu idiotyczny, marnujący tylko środki przeznaczane zamiast na wojsko, to na bandę "niedzielnych żołnierzy" o poziomie wyszkolenia najwyżej poboru (a jak sobie pobór radzi, to widać na przykładzie ruskiej armii; choć u nas morale by było pewnie wyższe, ale to tylko tyle), "ustawowo" WOT ma przede wszystkim inne zadania. A na dokładkę, nie możemy wyczyścić całego kraju z wojska czy "parawojska" i przenieść tego wszystkiego w jedno miejsce, do jednych tylko zadań. Tak samo jak Rosjanie, którzy pomimo liczebności swej armii, byli w stanie pozbierać 150-200 kilo luda przeciwko Ukrainie i teraz muszą kombinować, skąd w ogóle wziąć uzupełnienia.

    A jakieś oddziały WOT-u przeznaczone do pomocy w tym kryzysie z uchodźcami z Ukrainy pewnie się gdzieś tam plączą. Zerknij sobie choćby na stronę WOT-u – tam się pewnie na ten temat chwalą.

    "To w czym problem? Gdzie złamanie prawa?"

    Tam, gdzie pisane, jak zwykle na ostatnią chwilę, rozporządzenie jest sprzeczne z resztą prawodawstwa? Wszyscy wobec prawa równi, tak? No a wygląda na to, że niektórzy równiejsi... Dlatego jedni na kwarantannie lub z zakazem wjazdu, inni bez problemu, nawet jeśli mieliby wręcz na czole wypisane, że chorzy na COVID.

    (I nie zrozum mnie tu źle, ja tu trochę za adwokata diabła robię, bo oczywiście sytuacja jest wyjątkowa i nie ma co się oglądać na duperele. Ale skoro "dura lex sed lex", jak chciałeś, to niestety... No i teraz powiedz tym 2 milionom oraz całej reszcie na granicy "paszoł won, bo prawo jest najważniejsze"...)

  • MEM

    @MrHyde "nikt nikomu nie broni się wgryzać. Jak się wgryziesz, to możesz podesłać "konkret, Hyde, konkret"."

    Daj spokój, wykręcasz się tylko, od przyznania, że są rzeczy stojące ponad prawem, bo nie możesz tego przełknąć. :p Jeśli ustawa regulująca problem z prawnego punktu widzenia (w dodatku należy się liczyć z tym, że regulująca "po kaczemu", co może stanowić wiele do życzenia) powstaje trzy tygodnie po tym, jak cały ten cyrk się zaczął, to na jakiej podstawie prawnej do tej pory się wszystko toczyło? I to nie tylko jeśli chodzi o samo otwarcie granicy, ale także o wszystkie inne aspekty dotyczące prawa pobytu, ubezpieczenia, podejmowania pracy, i w ogóle prawa do udzielanej pomocy. Nie ma przepisów, nie ma możliwości. Przecież tak działa ten system, prawda?

    No więc ponownie: dobrze zrobiono, że nie oglądano się na brak ustawy, czy źle, bo "prawo najważniejsze", a skoro przepisów niet, to niech sterczą pod gołym niebem gdzieś przy granicy i to po ukraińskiej stronie? I się nie wykręcaj.

    "Między innymi na granicy. Konkretnie: (...)"

    No dobrze. Tu masz rację. :)

    "ruch bezwizowy od 2017 roku."

    Ruch bezwizowy wszystkiego nie załatwia. Po pierwsze, dotyczy tych, którzy mają paszport biometryczny. Po drugie, normalnie sprawdza się w takim wypadku, czy osoba chcąca przekroczyć granicę nie wyczerpała limitu dni pobytu w Polsce (czyli tak de facto to zasady wizowe obowiązują pod tym względem, tylko po prostu brak konieczności wydawania za każdym razem wizy ułatwia formalności). Po trzecie, ci ludzie uciekli z miejsc zamieszkania, jak stali – mogą nawet w ogóle nie mieć dokumentów przy sobie.

    "Lepiej ponarzekaj na rządy Niemiec, Czech, Holandii itd., że się nie upierają przy tym, żeby wnioski o ochronę składać w tym państwie EU, w którym uchodźca znalazł się bezpośrednio po przekroczeniu granicy EU. Może oni też łamią prawo."

    A co ja będę na nich narzekać. ;) To, jakie mają tam rządy, jest zmartwieniem obywateli tamtych krajów. Tym bardziej, że mnie jest np. na rękę, że np. Niemcom rypnęła się cała polityczna konstrukcja dekadami budowana. :) Tylko szkoda, że pewnie u nas tego nikt nie wykorzysta (paradoksalnie zresztą to wykorzystanie tego byłoby także i dla dobra samych Niemiec i reszty Unii, żeby nie zaczęły znów sponsorować jakiejkolwiek ruskiej władzy czy jakiegokolwiek ruskiego reżimu).

    "Pozwolę sobie się nie zgodzić. Akurat swoją partią kierować potrafi jak mało kto. Jak mu zależy, to wie jak pilnować TV, radia, gazet, trolli w internecie (farma Piebiaka-Ziobry), wie komu powierzyć lewą i prawą kasę (pani Basia, Obajtki duże i małe). Wcale nie jest nieudacznikiem."

    Pozory. ;)

    Skutkami tego zarządzania partią jest właśnie całość burdelu w administracji państwa, skutkująca korupcją, marnotrawstwem, niepotrzebnymi tragediami (przykładem choćby ofiary pandemii) itd. Kaczor umie za mordę złapać jakiegoś "misiewicza" (Zresztą specjalnie dobranego pod kątem poziomu, żeby kaczka łatwo za mordę go mogła trzymać – innego by do partii nie wziął. Choć z tym też ma coraz większy problem, i to się też odbija na tym, jak państwo jest rządzone, czego skutkiem jest to, że społeczeństwo znów dostaje po dupie.), ale nigdy nie potrafił stworzyć normalnej partii na miarę nowoczesnego państwa demokratycznego, w której takie trzymanie za pysk ludzi nie ma miejsca, i do której nikt nie przyjmuje aż takiej hołoty i miernot. A nie stworzył takiej partii m. in. dlatego, że tam szybko by wyszło na to, że rządzić taką partią Kaczyński nie umie, a do tego, że członkowie tej partii nie będą niszczyć państwa ani nawet własnych wizerunków po to, żeby kaczor miał swój upragniony absolutny zamordyzm. Póki ma tępych, kompletnie od niego uzależnionych matołów i wszelaką swołocz z marginesu, której zwyczajnie płaci tym, co zagarnie z majątku państwowego, to nie ma – do pewnego momentu – problemu z tym, że słuchają wodza. Tylko, że w efekcie obsadzają oni stanowiska i podejmują decyzje opłakane w skutkach. I stąd tragiczne zarządzanie krajem, zaczynające się u samych podstaw – u tego, że kaczor nie potrafi niczym zarządzać, więc partią tym bardziej. On sobie przecież nawet sznurówek w butach nie potrafi zawiązać, nie mówiąc już o tym, że jest świętem lasu, jak te buty ma do pary. Zarządzanie partią w tym wypadku opiera się u niego na trzech rzeczach: na hakach, na zastraszaniu i na przekupstwie, używanych w celu doraźnego rozwiązywania problemów, z których coraz większą ilość już samo nieudacznictwo kaczyzmu (i wodza i reszty członków partii) produkuje.

  • MEM

    @MrHyde  

    A prymitywizm propagandy PiS-owskiej, zresztą coraz większy w miarę jak się wszystko zaczyna w państwie sypać, raczej nie świadczy o tym, że tylko ktoś taki jak Kurski mógłby tym zawiadywać (jest na tym stanowisku tylko dlatego, że Kaczyńskiemu akurat to odpowiada, ale nie on jedyny mógłby na nim być). To samo tyczy tego powierzania "lewej i prawej kasy". Takie "obajtki" nie są jakimiś geniuszami przekrętów, mają tylko parasol ochronny w postaci pewności, że nikt ich nie będzie ścigał, bo wszystkie służby i prokuratura są w jednych łapach, a sądy są w nich już częściowo. Przecież dla nich gwarancją bezkarności miały być na bezczelnego wprost napisane "przepisy o bezkarności". :rotfl: Z tym jest tak samo, jak z TK "kuchty" – no czy tam w ogóle potrzeba prawnika, by wylazł przed kamerę i orzekł, że to co kaczor raczył pierdnąć, jest zgodne z Konstytucją?

  • MrHyde

    @MEM "to na jakiej podstawie prawnej do tej pory się wszystko toczyło?"
    Zaczyna się od konstytucji. Nie mam zamiaru rozwijać tego wątku.

  • MrHyde

    @MEM "Białorusini wtedy pewnie zwiększą liczbę prowokacji" - to zamknąć sprowokowane przejścia graniczne.

  • MrHyde

    @MEM "A Ty chcesz, żeby w pustych polach, czy w 60-tysięcznym Przemyślu, znaleźć "na wczoraj" 2 miliony miejsc, i szykować się na kolejne może nawet i więcej niż drugie tyle?"  
    Nie przeciągaj struny, proszę. Jak dotąd cała Polska nie przyjęła tylu uchodźców, co wspomniany przez ciebie land Berlin. Te 2 miliony to w tej chwili goście różnych rodzin, a nie uchodźcy pod opieką państwa. Goście i bezdomni w schroniskach skleconych naprędce przez samorządy.

  • MrHyde

    @MEM "kaczor nie potrafi niczym zarządzać, więc partią tym bardziej. On sobie przecież nawet sznurówek w butach nie potrafi zawiązać, nie mówiąc już o tym, że jest świętem lasu, jak te buty ma do pary. Zarządzanie partią w tym wypadku opiera się u niego na trzech rzeczach: na hakach, na zastraszaniu i na przekupstwie"

    Czyli jednak potrafi zarządzać partią i masą wierzących, i wizerunek fajtłapy mu w tym nie przeszkadza. A może pomaga?

  • MEM

    @MrHyde "Zaczyna się od konstytucji. Nie mam zamiaru rozwijać tego wątku."  

    Ciągłe wykręcanie się i ucieczka od tematu świadczy tylko o tym, że mam rację i że o tym wiesz.

    "to zamknąć sprowokowane przejścia graniczne."

    Przypomnij sobie to, że oni do tych prowokacji, czy do wypychania migrantów przez granicę, wcale nie potrzebowali przejść granicznych.

    No niestety, tak już jest. Baćka nie będzie Ci ułatwiał przecież życia tylko dlatego, że potrzebujesz ludzi gdzie indziej. Przeciwnie, na głowie stanie, żeby je utrudnić.

    Wiesz jak to jest w przypadku np. naruszania przestrzeni powietrznej? Za każdym razem trzeba postawić na nogi, stale utrzymywanych tam wraz z infrastrukturą i sprzętem, ludzi odpowiedzialnych za dany odcinek (co zresztą pozwala przeciwnikowi uzyskać informacje na temat całego systemu ostrzegania i obrony), posłać myśliwce itd. Tylko dlatego, że ktoś celowo w ten sposób nęka. I nie da się tego olać, bo brak odpowiedzi to także odpowiedź, w dodatku w tym wypadku bardzo niekorzystna dla odpowiadającego. A niby co takiego się wielkiego stało? Ot, ktoś się parę kilometrów za daleko przeleciał...

    Dlatego oni muszą tam zostać. Podobnie jak ludzie z wszystkich innych cywilnych i militarnych służb muszą być na pozostałej części terytorium.

    "Nie przeciągaj struny, proszę. Jak dotąd cała Polska nie przyjęła tylu uchodźców, co wspomniany przez ciebie land Berlin. Te 2 miliony to w tej chwili goście różnych rodzin, a nie uchodźcy pod opieką państwa. Goście i bezdomni w schroniskach skleconych naprędce przez samorządy."

    Nie przeciągam, a Ty z rozmysłem udajesz, że nie wiesz o co chodzi, i w dodatku kłamiesz (i nie wiem, po co w ogóle to robisz, bo to całkowicie bezsensowne). Dobrze wiesz, że uchodźcy w Polsce nie tylko korzystają z tej oddolnej gościnności społeczeństwa, ale mają też miejsca pobytu w obiektach publicznych i mają też dostęp do np. opieki zdrowotnej na równi z obywatelami polskimi (czyli, przynajmniej na pewnym poziomie, ta opieka państwa tak samo jest; a poza tym samorządy to także administracja państwowa, z budżetu dotowana), a praktycznie każda państwowa służba, od straży pożarnej począwszy na wojsku skończywszy, bierze udział w ogarnianiu tego problemu. Możesz mi powiedzieć, czym się różni jakiś szkolny internat w Berlinie, czy namiot pod dworcem, bo ponoć jakiś tam właśnie po to jest, od takich samych obiektów w Polsce, czym się różni jakiś niemiecki policaj, albo strażak, wypełniający swoje obowiązki, od naszych? I w dodatku, z uwagi na bliskość geograficzną, my nie mieliśmy miesiąca czasu na to, żeby ich hurtem przyjąć, i to w ilości około 20-krotnie większej niż zrobił to Berlin.  

    A druga sprawa, ja wcale nie napisałam tego, co było w poprzednim komentarzu, po to, żeby Niemców krytykować za to, że im się możliwości wyczerpały, tylko po to, żeby zwrócić uwagę na skalę. Bo to jest przepaść, zarówno pod względem liczby uchodźców, jak i wielkości np. Berlina w porównaniu z Przemyślem, czy z terenami przygranicznymi, oraz możliwościami organizacyjno-finansowymi poszczególnych państw, plus do tego dochodzi jeszcze okno czasowe umożliwiające przygotowania, jakie dzięki m. in. Polsce Niemcy w ogóle mieli. A mimo to Berlin już nie wyrabia. I nie tylko zresztą on. 330-milionowe supermocarstwo, jakim jest USA, po miesiącu zadeklarowało przyjęcie 100 tysięcy uchodźców. Niemogąca w praktyce związać końca z końcem mała Mołdawia (w dodatku mająca Ruskich na karku na własnym terytorium i bezpośrednio zagrożona), wzięła już ponad 370 tysięcy i końca wcale nie widać. Łatwo się w takiej sytuacji mówi, że coś jest nie tak, jak być powinno. Bo pewnie jest. Tyle, że ślepa krytyka dla samej krytyki, a już zwłaszcza tego rodzaju, że w takiej sytuacji kolejka na granicy sięga iluś tam godzin, bo się nie da ludzi teleportować hurtem, to głupota. Skrajna. Zaś gdy do tego dochodzi świadome kłamanie (że w Niemczech państwo/administracja się problemem zajęła  – i to w dodatku, że przyjęli oni na siebie większą ilość tych uchodźców, co jest ewidentną bzdurą – a w Polsce nie), w dodatku dotyczące rzeczy w zasadzie powszechnie znanych i oczywistych, to już po prostu ręce i macki opadają. Tego rodzaju "argumentacji" to się można spodziewać po paskach w TVP, gdzie panuje "inna rzeczywistość", a nie po jakiejś normalnej dyskusji.

  • MEM

    @MrHyde "Czyli jednak potrafi zarządzać partią i masą wierzących, i wizerunek fajtłapy mu w tym nie przeszkadza. A może pomaga?"

    Tylko, że już samo sprawowanie jakiejś funkcji to zawsze jest jakieś tam zarządzanie, bo wiąże się z podejmowaniem decyzji. Myk jest w tym, jakie są efekty tego zarządzania. Postawisz Kononowicza na miejscu Kaczyńskiego, i on też będzie podejmował decyzje. A że potem "nie będzie niczego", to już inna sprawa. ;) I z kaczorem jest tak samo, jeśli porównać efekty tych jego rządów z innymi partiami.  

    Masa wierzących zaś to rzecz dość złożona. Bo raz, że w znacznej mierze to zasługa innych czynników niż kaczor nawet razem z PiS-em (od Rydzyka, przez kościół, aż po Tuska, który, wraz z PO-PSL, jest winien kaczych rządów), bo to przede wszystkim one urabiały "ciemny lud". Dwa, ta masa jest tak wielka, że od pewnego momentu sama się napędza i utrzymuje, a do tego rozmaite ograniczenia umysłowe uniemożliwiają im normalne rozumowanie i postrzeganie rzeczywistości, w efekcie nie ma jak uciec z błędnego koła. Do tego kaczor miał sporo farta, bo rządzić zaczął krajem, który, wbrew przedwyborczym kłamstwom, wcale nie był w ruinie, i w dodatku w czasach koniunktury, więc była kasa, za którą można było tumanić "ciemny lud". A jak lud ma żarcie w lodówce, w dodatku "dane przez kaczora" (bo przecież do nich nadal nie dociera, że to z podatków i na krechę), to mu się wydaje, że wszystko jest cacy. I jakoś to się toczy. Medialna propaganda PiS-u jedynie stara się pomagać w utrzymaniu stanu otumanienia... "owieczek", ale to jest szczyt jej możliwości, bo od wyborów poparcie zleciało i za Chiny nie chce wrócić na tamten szczyt. A ponieważ ta propaganda jest prymitywna, to nie da sobie też rady, gdy ludowi to żarcie w lodówce zacznie się kończyć (tyle, że kasa z Unii, pandemia oraz wojna na Ukrainie mogą PiS-owi zabawę jeszcze przedłużać, bo jest skąd brać i na kogo – obok tradycyjnie Tuska – zwalić).

    A co do fajtłapy. Kaczy problem w tym, że to nie jest wizerunek. On po prostu taki nieogarnięty jest (i swoją drogą, to że pod w zasadzie każdym względem jest nieudacznikiem, ale jednocześnie potrafi ogarnąć same procesy polityczne, trochę przypomina autyzm – wiesz, są ludzie, którzy nie są w stanie samodzielnie funkcjonować, a liczą lepiej niż kalkulator, na podobnej zasadzie funkcjonuje Kaczyński, choć autyzmu nie ma). A jak ktoś nie potrafi koło siebie zrobić najprostszych rzeczy, a całe życie był na garnuszku państwa i bladego pojęcia nie ma nawet, jak normalnie żyć i pracować, zarabiając na życie, nie mówiąc już o prowadzeniu choćby przysłowiowego warzywniaka, to jak w ogóle od niego wymagać, by cokolwiek zrobił, nie spieprzając tego? Nieudacznictwo wychodzi z człowieka bez względu na poziom skomplikowania danej sprawy. Jak nie umie się ogarnąć samego siebie, to te same złe nawyki, sposób rozumowania, wyobrażenia o świecie (choćby to, że Kaczyński chce wszystkim rządzić sam, ręcznie wszystkim sterować, nie mając pojęcia jednocześnie o niczym, ani nawet nie ogarniając tego, że w ten sposób się nie da, bo nie da się być w iluś miejscach jednocześnie a doba ma 24 godziny) i działania po prostu przenosi się na każdy zajmowany szczebel wyżej od tego elementarnego, jakim jest to ogarnięcie się. Dlatego potem są takie skutki.

    "Fajtłapowość" mogła mu pomagać, dopóki go nie znano i ktoś się wtedy mógł naciąć, gdy się przekonał, że kaczor jest zdolny do  każdego świństwa (np. do produkcji haków, a raczej do zlecenia ich produkcji, bo sam pewnie też nie dałby rady). Ale od tego czasu minęły dekady.

  • MrHyde

    @MEM z moich oddalonych obserwacji wynika, że większość uchodźczyń znajduje schronienie u znajomych/rodziny lub wynajmuje pokój/mieszkanie lub korzyta z gościnności nieznajomych. W mojej polskiej wsi wielką robotę koordynacyjną od pierwszych godzin odwala samorząd. Chylę nisko czoła. Z pomocą humanitarną i nie tylko, z transportem do i przez granicę, z udostępnianiem łóżka na pierwszą noc dla złapania oddechu po przekroczeniu granicy itd. haruje armia napaleńców - pospolite ruszenie- chylę czoła jeszcze niżej. A państwa w tym wszystkim nie widzę. Tak, państwo zapewnia ubezpieczenie zdrowotne, ale to znikomy wkład w zestawieniu z wkładem społecznym. W Berlinie też gros wysiłków przypada na zwykłych ludzi i NGOs, ale proporcje wkładu państwowego do niepaństwowego są inne niż w PL. Stąd moja ocena/szacunki, że Berlin-państwo zapewniający ileś tam tysięcy kontenerów przyjął więcej uchodźcówniż Polska-państwo. Może to krzywdzące dla Polski i Polaków, i wspaniałego rządu kaczego niby-fajtłapy. Nie wiem i mam to dokładnie tam, dokąd udał się rosyjski statek.

  • MEM

    @MrHyde "z moich oddalonych obserwacji wynika, że większość uchodźczyń znajduje schronienie u znajomych/rodziny lub wynajmuje pokój/mieszkanie lub korzyta z gościnności nieznajomych."

    Tak. Tylko, że nadal stwierdzenie, że całość tego, co jest robione dla uchodźców z Ukrainy, w odróżnieniu od Niemiec w Polsce spada wyłącznie na samo społeczeństwo, jest nieprawdą. I zrobiłeś to świadomie. Bo dobrze wiesz, że nawet jeśli kacza władza mogłaby (i powinna) zrobić dużo więcej, to jednak nie jest tak, że kompletnie nic nie robi (począwszy od decyzji otwarcia granic, przez zaangażowanie służb podległych przecież MSW i MON, a skończywszy na działaniach rządowych i samorządowych w kwestii udzielenia szeroko rozumianej opieki). To jest kulawe, ale nie da się powiedzieć, że tego nie ma, i że tylko sami ludzie oddolnie wszystko robią, nawet jeśli faktycznie odwalają większość roboty. I w tym rzecz.

    Poza tym jest jeszcze jedna kwestia. Jak sam widzisz na niemieckim przykładzie, nawet bogaty i znacznie większy pod względem ludności kraj, który miał trochę więcej czasu na przygotowania i znacznie mniejszą ilość uchodźców na głowie, ma duże trudności z ogarnięciem tego przez swoje władze (Wszystkie. Rządowe i samorządowe.). No bo każde państwo/jednostka terytorialna ma gdzieś tam swój limit możliwości; i musi nie tylko udzielać tej pomocy, ale również nadal sprawować opiekę nad własnymi obywatelami. Przy takiej fali uchodźców, jaką my mamy obecnie (a być może będzie ona nawet i kilkukrotnie większa w niedalekiej przyszłości, bo przecież wojna jest nieprzewidywalna,a już zwłaszcza taka, w której kacapska swołocz strzela np. w elektrownie atomowe), praktycznie żaden kraj sobie nie poradzi bez społecznego odzewu. Faktem jest, że gdyby się ludzie masowo nie ruszyli z pomocą, to by była kaplica. Ale to nie jest tak, że tylko u nas taki problem by w takiej sytuacji wystąpił. Po prostu skala w krótkim okresie czasu jest zbyt wielka. Przerośnie każdy kraj. Można – i całkiem zresztą słusznie – psioczyć na kaczą władzę, bo powinna zrobić więcej, gdyby nie była, jaką jest, a przede wszystkim mogła wcześniej przygotować się lepiej na taki scenariusz, ale nie da się powiedzieć, że oni nic kompletnie nie robią.

    "W mojej polskiej wsi wielką robotę koordynacyjną od pierwszych godzin odwala samorząd."

    Tylko ponownie: samorząd to też jest administracja państwowa. Poza tym przecież po to powołano lokalną administrację, by będąc na miejscu, mogła lepiej zarządzać danym terytorium, nie? No to kto się ma tym zająć na miejscu, jak nie właśnie przede wszystkim samorząd? Problemem to jest to, że z powodów politycznych jest mocno utrudniona współpraca na linii rząd-(nielubiane) samorządy, i to jest karygodne i jest ewidentną winą PiS, ale tak w zasadzie, to właśnie na samorządy zawsze spada największy wysiłek, bo po to one na miejscu są, taka jest ich rola.

  • MEM

    @MrHyde "A państwa w tym wszystkim nie widzę. Tak, państwo zapewnia ubezpieczenie zdrowotne, ale to znikomy wkład w zestawieniu z wkładem społecznym."

    Nie widzisz, bo patrzysz ze złej perspektywy. Widzisz, że jakiś wojewoda/burmistrz/sołtys/urzędnik pojechał w jakieś miejsce swojej jednostki administracyjnej i tam działa, podejmując jakieś decyzje. Ale zapominasz przy tym o tym, że tymczasem ktoś przecież wydał gdzieś tam na szczeblu rządowym polecenia dotyczące tego, że podległe mu służby, jednostki samorządu terytorialnego, szkoły, szpitale itd. mają działać, i dotyczące tego, jak mają działać, i ten dowolny urzędnik samorządu jest już w znacznym stopniu jedynie wykonawcą zadań w ramach, jakie ma w obowiązkach służbowych, i w ramach prawnych. I ktoś przecież za to pokrywa też rachunek. Policja/straż/ktoś tam dostaje sprzęt, paliwo, wypłatę itp., działa według jakichś procedur, samorząd ma skądś podkładkę prawną do działania, NBP musiało się trochę wysilić, żeby stabilizować kurs złotówki rozchwiany w początkach działań wojennych, rząd z podległym mu Orlenem musiał jednak ruszyć odwłoki, żeby choć trochę i na chwilę zatrzymać wzrost cen paliwa na stacjach, ktoś koordynuje działania z sojuszniczymi państwami, ktoś współpracuje z NATO-wskimi wojskami operującymi u nas. Nawet ta kwestia opieki zdrowotnej (czy choćby rejestrowania uchodźców, wydawania im dokumentów, nadawania numerów pesel – to też ktoś musiał ogarnąć, począwszy od podjęcia decyzji, wydania przepisów itd.), jaka by ta służba zdrowia nie była, musiała zostać na szczeblu państwowym załatwiona. I tak dalej... Cokolwiek złego nie powiedzieć o kaczej władzy, a można wyjątkowo dużo, to jednak bez decyzji władz państwa się nie obeszło i nie obchodzi, nawet jeśli tego na pierwszy rzut oka nie widać. No przecież żaden pożytek nie będzie z ministra, jak on będzie zapierdzielał, kawę roznosząc po miejscach, w których przebywają uchodźcy. Żaden też pożytek, a tylko kłopot, gdy będzie jeździł z "gospodarskimi wizytami" i ludziom pracującym przy tym wszystkim dupę zawracał. A już tym bardziej, jak pojedzie gdzieś się pokazać tylko po to, żeby go ludzie widzieli i mogli powiedzieć, że coś robi.

    A ta opieka zdrowotna to nie jest wcale tak znikomy wkład, jakby się wydawało (tyle, że faktycznie pierwszą potrzebą było znalezienie ludziom dachu nad głową i tu efekty są po prostu bardziej widoczne; tak samo widoczny byłby ich brak, gdyby nie społeczeństwo). Służba zdrowia wszędzie na świecie jest droga, deficytowa i mocno problematyczna. Pominąwszy to, że nadal mimo wszystko jest stan epidemii, a do tego na Ukrainie było zdaje się jeszcze gorzej ze szczepieniami niż u nas, to zapewnienie nagle ekstra paru milionom ludzi dostępu do choćby podstawowej opieki medycznej to dużo. Bo to nie wystarczy tylko samo wyłożenie pieniędzy, jak już się je w ogóle znajdzie, trzeba jeszcze to organizacyjnie ogarnąć, a u nas i bez uchodźców był od dawna problem z personelem medycznym. To też jest duże obciążenie, i to w dodatku na dłuższy dystans (przynajmniej póki co, bo w dłuższym okresie czasu może się to z kolei zmienić na naszą korzyść, gdy ci ludzie pójdą do pracy), bo przecież ci uchodźcy pewnie nie znikną za tydzień czy miesiąc, a tę opiekę muszą mieć.

    "W Berlinie też gros wysiłków przypada na zwykłych ludzi i NGOs, ale proporcje wkładu państwowego do niepaństwowego są inne niż w PL."

    Nie wiem, czy są inne, bo zapominasz, że land to jest jednak jednostka administracyjna, tyle, że niższego szczebla. Czyli jeśli wychodzisz z założenia, że skoro w Polsce wsio jest na głowie samorządu, to znaczy, że państwo nie pomaga, a w RFN jak land pomaga, to znaczy, że państwo pomaga, to coś tu jest grubo nie tak z tą percepcją.  

    Natomiast nie ulega wątpliwości, że ogólnie Niemcy mają jednak znacznie lepszy, jeśli chodzi o skuteczność działania, rząd niż my, którzy mamy kaczyzm, więc im to powinno iść lepiej. Ale to już jest inna sprawa. No i nadal: oni nie dostali z dnia na dzień na głowę aż takiej liczby uchodźców z perspektywą kolejnych milionów ludzi, którzy mogą tu trafić i też ich trzeba będzie przyjąć. A to zmienia postać rzeczy. Jeśli zorganizowani lepiej od nas Niemcy mają już problemy przy tych 200+ tysiącach, to wyobraź sobie, jakie by mieli, przy 2 milionach z hakiem i napływających kolejnych. Dlatego, pomimo tego, że niestety mamy ten kaczyzm, i że pewnie na szczeblu rządowym dało się zrobić więcej, to jednak nie da się twierdzić, że nic nie jest robione i że nieporównywalnie więcej robi się w RFN. Nie ta skala po prostu, a także i nie te możliwości w porównaniu z Niemcami.

  • MEM

    @MrHyde "Stąd moja ocena/szacunki, że Berlin-państwo zapewniający ileś tam tysięcy kontenerów przyjął więcej uchodźcówniż Polska-państwo."

    A czy to ma znaczenie, czy oni zamieszkali w Niemczech w tych kontenerach, czy np. w Polsce w jakichś internatach, lub w innych miejscach oferowanych przez administrację? W takim wypadku dach jest dach. Zresztą, liczby bezwzględne dotyczące ludzi, którzy zamieszkali (choćby tymczasowo, nim znaleźli inne miejsce) w miejscach oferowanych przez państwo/samorząd siłą rzeczy u nas jednak będą większe, bo ponownie: skala.

  • MrHyde

    @MEM "Tylko, że nadal stwierdzenie, że całość tego, co jest robione dla uchodźców z Ukrainy, w odróżnieniu od Niemiec w Polsce spada wyłącznie na samo społeczeństwo, jest nieprawdą. I zrobiłeś to świadomie".

    I z premedytacją. Nie ma się o co sprzeczać, kiedy większość uchodźców, że tak powiem z prawdziwego zdarzenia, jest w Ukrainie i problem ewentualnej pomocy im dopiero się objawi.