Strajk kobiet

polityka : Strajk kobiet

Żródło: Onet

PS. Nareszcie...

MEM

zamieściła fotkę , 558x872 - 166 kB w kategorii polityka. Tagi: #polityka #strajk_kobiet #aborcja #PiS #TK

4 komentarze

 
  • merlin

    Wyjątkowe realistki a jakie skromne. Powodzenia. :ciuch:

  • MEM

    @merlin "Wyjątkowe realistki a jakie skromne. Powodzenia."

    Czarno to widzę. Czemu? Bo "przywództwo" protestu objęła lewica, wciskając do tej całej Rady Konsultacyjnej takich zideologizowanych przygłupów jak Szumlewicz ( "geniusz" intelektu, dupę wciskający gdzie się tylko da, m. in. do związków zawodowych, w nadziei na ciepłą posadkę za klepane idiotyzmy, domagał się kiedyś wprowadzenia 95-procentowej stawki podatkowej podatku dochodowego; a lewica się potem dziwi, że ledwo się im udaje przekroczyć próg wyborczy, a i to nie zawsze, bo nikt o zdrowych zmysłach na nich głosować nie chce...). Postulaty obecnego protestu są słuszne i jeśli ludzie nadal będą wrzeli tak jak teraz, lub jeszcze dodatkowo PiS ich czymś wkurzy (a wiadomo, jak rządzą i jak przekonani są o swojej wyższości nad "gorszym sortem", a i "ciemny lud" mają w głębokim poważaniu, więc to tylko kwestia czasu), to ludzie tę władzę obalą, pomimo tak dennego "przywództwa". To jest realne. Ale jest też, niestety, możliwość, że lewicowi idioci, uzurpujący sobie prawo do przywództwa całego strajku, szybko będą w stanie dosłownie zaorać nawet i tę szansę, i kaczor to wtedy wygra.

  • VeryBadBoy

    Ciamajdan 2.0?

  • MEM

    @VeryBadBoy "Ciamajdan 2.0?"

    Wszystko możliwe, ale zanosi się, że nie tym razem. Protestujący nie odpuszczą, za daleko to poszło.

  • VeryBadBoy

    @MEM, może za trzy lata, przy urnach, uda się obalić ten rząd. Nareszcie!

  • MEM

    @VeryBadBoy "może za trzy lata, przy urnach, uda się obalić ten rząd. Nareszcie!"

    Tylko po co z tym czekać na to, aż PiS wykorzystując władzę jeszcze bardziej pogorszy sytuację w kraju? No i trzeba wziąć pod uwagę, że oni zrobią wszystko, by nie oddać władzy. za trzy lata może już nie być wolnych wyborów.

  • MrHyde

    Na marsze KODu pięć lat temu wyszły stare dziady po czterdziestce. PiSu z łbów zakutych nie przegoniły. Teraz wyszli młodzi. Nareszcie.

  • MEM

    @MrHyde  
    "Na marsze KODu pięć lat temu wyszły stare dziady po czterdziestce. PiSu z łbów zakutych nie przegoniły. Teraz wyszli młodzi. Nareszcie."

    Teraz wyszli w sumie wszyscy. Bo dołączyli się ludzie z różnych grup zawodowych (nawet ze związków), rolnicy, policjanci, strażnicy miejscy, nawet część kiboli itd. To już nie jest tylko protest dotyczący aborcji, to protest przeciwko władzy PiS z żądaniem jej usunięcia. Kaczyński dolał wczoraj oliwy do ognia, bo tylko tyle mu zostało. Teraz już nie ma drogi odwrotu, bo stanowiska obu stron są usztywnione. Jedynie pandemia utrudnia protestującym sprawę, ale to ich nie powstrzyma (Za to pogarszanie się sytuacji z koronawirusem jeszcze bardziej wpieni społeczeństwo. Nawet gdyby było tak, że to chwilowo ucichnie z powodu epidemii kompletnie już będącej poza kontrolą, to i tak za najdalej parę miesięcy ona wygaśnie i ludzi wtedy już nic nie powstrzyma.).

  • MrHyde

    @MEM Przypomniałem o KODzie specjalnie, bo wtedy chodziło "tylko" o praworządność. Wtedy młodzież siedziała cicho (niezupełnie, ale można miec takie wrażenie). Gdyby wtedy udało się zablokować nackowatą ówczesną większość, nie byłoby dzisiaj takich katolibskich hocków-klocków z pseudo-TK. I w ogóle bajzel byłby mniejszy. Ale to już prehistoria. Teraz wyszli wszyscy, bo i aborcja dotyczy wszystkich. No, prawie wszystkich grup zawodowych, bo przecież nie dotyczy takich pierwszych z brzega rzymsko-katolickich księży. Oni, jak na pedałów przystało, nie rodzą, a i adoptować nie chcą, bo i po co. ;) Nie wiem, czy ten zryw coś da, czy się nie rozlezie jak wszystkie aborcyjne zrywy do tej pory, ale jak parę osób przejrzy na oczy i przestanie dawać księżom (kopertki, tacowe, na ślubik, komunijkę, chrzcinki), to też dobrze.

  • elninio1972

    To juz nie strajk, tylko wiec  polityczny ... A tak fajnie sie zapowiadało

  • MEM

    @elninio1972 "To juz nie strajk, tylko wiec  polityczny ..."

    Nie da się oddzielić jednego od drugiego w takich przypadkach. Ta władza musi zostać zmieniona i rozliczona przed sądem.

  • elninio1972

    @MEM zgadzam sie, ale te wymagania nie maja nic wspólnego z "przyczyną " którą  jest orzeczenie TK. Wszyscy chcą zmienić władzę, tylko jak sa wybory jakoś  frekwencja marna ... Startować tez moze każdy, ale jak sie zapytasz to nikt nie chce ... Ciekawe nie?

  • MEM

    @elninio1972 "zgadzam sie, ale te wymagania nie maja nic wspólnego z "przyczyną " którą jest orzeczenie TK."  

    Wbrew pozorom, mają. Po pierwsze, kwestia wyroku kaczego TK jest taką kroplą, która przepełniła czarę. Nazbierało się po prostu tyle, że to już nie chodzi o samą aborcję a o całość PiS-owskich wybryków, które większość przecież pamięta. Po drugie, PiS jest głuchy na "głos ludu", żądający odszczekania tej zmiany, więc jak ten "wyrok" zmienić, nie zmieniając władzy? Po trzecie, skoro większość jest przeciwna rządom PiS, a zgodnie z prawem to naród ma ostatnie słowo w kwestiach władzy zwierzchniej w kraju (rząd jest tylko z woli narodu wykonawcą), to naród też może go zmienić w zasadzie w każdej chwili (no czym innym byłoby, gdyby protesty popierała tylko np. 5% czy 10% grupka społeczeństwa, a czym innym jest gdy to sięga 90%). No i po czwarte, jeśli PiS zostanie u władzy, należy się spodziewać, że zrobi wszystko, żeby kaczor rządził jak Kim w Korei Północnej. Czyli że kolejne wymysły PiS na drodze do tych rządów będą nawet jeszcze gorsze niż ten "wyrok". Jest więc ostatni dzwonek na to, by korzystając z okazji, że naród się tak zjednoczył w swym wkurzeniu na kaczora, odsunąć ich od władzy, zanim się to przerodzi w dyktaturę, której potem przez dekady się nie usunie a jej ewentualne usunięcie pochłonie kiedyś nawet setki tysięcy ofiar (i miliony represjonowane w takim kaczym systemie). Z tego powodu początkowy protest kobiet ewoluował w stronę żądań typowo politycznych. Żeby się to skończyło raz na zawsze, a przy okazji wtedy i wyrok kaczego TK zostanie przecież odrzucony.

    "Wszyscy chcą zmienić władzę, tylko jak sa wybory jakoś frekwencja marna ..."  

    Ale z drugiej strony rośnie co wybory. Sięga niemal 70%. Poza tym brak pójścia na wybory, to też jakiś wybór (ktoś nie idzie, to widocznie dotychczasowa władza mu na tyle odpowiada, albo nie będzie mu przeszkadzała zmiana jej na inną kandydującą w wyborach).

    "Startować tez moze każdy, ale jak sie zapytasz to nikt nie chce ... Ciekawe nie?"

    Czy nikt nie chce, to nie wiem. Bo patrząc na boje o miejsca na listach i na powstawanie co pewien czas różnych partyjek, to chętnych do władzy i koryta jest dość. ;) Problem w tym, że ludzie, którzy reprezentują sobą coś więcej niż dzisiejsi politycy i mogliby poprawić stan naszej "klasy politycznej" po prostu nie chcą się w tym babrać.

  • elninio1972

    @MEM długa odpowiedź.  
    "Poza tym brak pójścia na wybory, to też jakiś wybór (ktoś nie idzie, to widocznie dotychczasowa władza mu na tyle odpowiada, albo nie będzie mu przeszkadzała zmiana jej na inną kandydującą w wyborach)."  
    Jak nie podoba mi sie to idę i oddaje glos nie ważny, oddałem głos Ale nie wybrałem nikogo. Różnica jest duza pomiędzy oddanym głosem nie ważnym a niepojsciem.  
    Nie będzie rządził jak Kim bo konstytucja zabrania.  
    A skoro rzadzi PiS 2 kadencję to chyba jednak jakaś  większość go wybrała.  
    Bardziej niż ten protest  martwi mnie ze pod przykrywką tematu medialnego zrobią inne mniej korzystne zmiany.  
    Władzy całej odwołać sie Nie da, posłów lokalnie tak, trzeba 100 tys podpisów. Może to by bylo dobre przy okazji ? Skoro tylu osobom się nie podoba , zebrac podpisy .

  • MEM

    @elninio1972 "Jak nie podoba mi sie to idę i oddaje glos nie ważny, oddałem głos Ale nie wybrałem nikogo. Różnica jest duza pomiędzy oddanym głosem nie ważnym a niepojsciem."

    Tak też można. :) I różnica rzeczywiście jest. Ale kompletne niepójście na wybory także wpływa na ich wynik, a zatem jest wyborem. Przypomnij sobie sytuację z wyborów w 2015 roku. Wielu ludzi miało dość rządów PO, było nimi i polityką zmęczonych, ale nie byli oni za PiS. Doszli do wniosku, że nie mają na kogo głosować, ale PiS nie wydawał się im partią, która po wygranej zacznie odstawiać takie numery. Więc świadomie machnęli ręką na wybory, nie chciało im się w to bawić, nie spodziewali się zagrożenia więc nie robili niczego, co by je zablokowało. I umożliwili tym PiS-owi zdobycie większości w Sejmie, bo raptem 4 głosami o ile pamiętam.

    Cokolwiek się nie zrobi, zawsze to dokonanie jakiegoś wyboru.

    "Nie będzie rządził jak Kim bo konstytucja zabrania."

    Naprawdę sądzisz, że opętany na punkcie władzy dyktatorskiej facet, który ma pod sobą wszystkie resorty siłowe i od jego słowa zależą ustawy oraz wyroki sądowe i trybunałowe, przejmie się Konstytucją przy podejmowaniu jakiejkolwiek decyzji wedle własnego widzimisię?  
    Optymista. ;)

    "A skoro rzadzi PiS 2 kadencję to chyba jednak jakaś większość go wybrała."

    Tak. Ale na to wpłynęły trzy rzeczy.
    1. Rozdawnictwo kiełbasy wyborczej, czyli socjalu.
    2. Propaganda.
    3. Niechęć do opozycji po rządach PO i przy jej pokraczności przez ostatnie lata.

    Tyle, że to przeszłość. O ile dla przeciętnego Kowalskiego protesty przy obronie demokratycznego ustroju państwa (gdy kaczor "reformował" sądy i TK, łamiąc prawo) były pewną abstrakcją, bo on na co dzień nie odczuwał skutków tych kaczych zmian a przyzwyczajony do tego, co było przez 30 lat, myślał, że nic się nie zmieniło, o tyle teraz dotarło do ludzi, po co kaczce zmiany w sądownictwie i że skutkiem tego wyroki są tylko na jego widzimisię (czyli to już nie jest niezależne sądownictwo), a przede wszystkim, że jednym "kaczym wyrokiem" mogą bezkarnie zdemolować każdemu takiemu szaremu Kowalskiemu życie w majestacie prawa. A to zmienia postać rzeczy. Tym samym notowania władzy walą w dół na pysk. Swoje zaś dodaje do tego pandemia, do której PiS nas kompletnie nie przygotował i jeszcze na bezczelnego wprowadził to kacze prawo w samym jej środku, doskonale wiedząc, że skutkiem tego pojawią się protesty i lawina zachorowań i śmierci. Czyli nawet do części (o ile nie większości) PiS-owskiego elektoratu dotarło, jak kaczor naprawdę rządzi i w jakim stanie jest państwo. I to też się ludziom pewnie nie podoba, więc walnie po słupkach sondaży. Większość zdobyta rok czy choćby kilka miesięcy temu nie ma więc już znaczenia. Nie istnieje. Władza straciła poparcie. I to być może niemal całkowicie. A przede wszystkim jest ono nie do odbudowania, tym bardziej, im mocniej PiS idzie w zaparte przeciwko ludziom i im do tego grozi. I żadna propaganda już tego nie zamydli ludziom. Teraz kaczorowi zostają jedynie rozwiązania wprost siłowe, bez żadnego usprawiedliwiania się, a to zwróci w zasadzie wszystkich przeciwko niemu.

    "Bardziej niż ten protest martwi mnie ze pod przykrywką tematu medialnego zrobią inne mniej korzystne zmiany."

    To doleją tylko oliwy do ognia i tym bardziej ludzie będą mieć powód do obalenia takiej władzy.

    "Władzy całej odwołać sie Nie da,"

    Da się. Niestety siłą.

    Mnie martwi co innego. Władzę PiS trzeba obalić, bo po prostu nie ma wyboru, jeśli chcemy żyć normalnie w wolnym kraju. Problem pojawia się w tym, że obalenie silą władzy może stanowić niebezpieczny dla stabilności kraju precedens do obalania jej kiedyś tam w przyszłości. To by nam zaszkodziło na dłuższą, wieloletnią, wielodekadową nawet, metę.  

    No ale wygląda na to, że nie ma wyboru. A jeśli skutkiem tego do władzy dojdą ludzie o umiarkowanych poglądach, to może nie będą na tyle przeginać pałki, by znów protesty na ulicach były tak duże (w sensie: będzie tak jak po obaleniu komunistycznych władz w Europie Środkowej). Dlatego warto jest zaryzykować, choć trzeba się liczyć z tym, że będzie to niebezpieczny precedens na przyszłość.

    "Nie da, posłów lokalnie tak, trzeba 100 tys podpisów. Może to by bylo dobre przy okazji ? Skoro tylu osobom się nie podoba , zebrac podpisy ."

    O ile się orientuję, to u nas nie ma takiej możliwości. Mandat posła może wygasnąć tylko w kilku przypadkach i nie ma wśród nich tego, że da się go odwołać, zbierając podpisy.