Ktoś odszczeka?

polityka : Ktoś odszczeka?
MrHyde

zamieścił fotkę , 735x735 - 95 kB w kategorii polityka.

4 komentarze

 
  • MrocznyPasazer

    Dla odmiany:

    Sikorski, luty 2010: potrzebujemy Rosji z silnym poczuciem własnej wartości

    W dniach 5-7 lutego 2010 roku, w niecałe dwa lata po rosyjskim najeździe na Gruzję (kwiecień-lipiec 2008) i proroczym, jak się miało okazać, przemówieniu prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Tbilisi (12 sierpnia 2008 r.) oraz dwa miesiące przed Smoleńskiem, odbywa się 46 Monachijska Konferencja o Bezpieczeństwie (46th Munich Security Conference, 46. Münchner Sicherheitskonferenz). Polskę reprezentuje minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.

    Dwa dni przed rozpoczęciem konferencji,  3 lutego 2010 r., Władimir Putin dzwoni do Donalda Tuska i zaprasza go na obchody 70 rocznicy mordu katyńskiego w kwietniu 2010 r..


    5 lutego 2010 r. niemiecki dziennik "Süddeutsche Zeitung" publikuje specjalny dodatek w związku z rozpoczynającą się tego samego dnia konferencją. Dodatek zawiera m.in artykuł Radosława Sikorskiego. Polski minister spraw zagranicznych pisze w nim m.in., że nie należy wykluczać przyjęcia Rosji do NATO.
    W artykule zatytułowanym „Układ Wschód-Zachód” Radosław Sikorski pisze, na dwa miesiące przed Smoleńskiem:

      ”Perspektywa ściślejszej współpracy NATO z Rosją jest bardzo obiecująca. Przy rozszerzaniu Sojuszu Północnoatlantyckiego Rosji nie powinno się z góry wykluczać, ponieważ członkostwo Rosji może przywrócić stabilizację i bezpieczeństwo w regionie, w którym prawie nie istnieje jedno i drugie. … Z Rosją mamy wspólne interesy, a prawdziwe partnerstwo rozwija się dopiero we współpracy na co dzień. … Pragniemy, aby Rosja była bezpieczna i potrzebujemy Rosji z silnym poczuciem własnej wartości, ale musi ona być także obliczalna”


    8 grudnia 2013 roku, Radosław Sikorski krytykuje opozycję ukraińską za domaganie się ustąpienia prezydenta Wiktora Janukowycza.


    14 grudnia 2013 do wiadomości publicznej przedostaje się wiadomość o rozmieszczeniu przez Rosję w obwodzie kaliningradzkim pocisków rakietowych Iskander, zdolnych do przenoszenia broni jądrowej.

    16 grudnia 2013 roku Radosław Sikorski mówi w Brukseli, że doniesienia o Iskanderach w Kaliningradzie są przesadzone.


    19 grudnia 2013 roku Radosław Sikorski i Siergiej Ławrow podpisują w Warszawie deklarację programową "Program 2020 w relacjach polsko-rosyjskich".

    Gdyby nie rosyjska aneksja Krymu w 2014 roku i klęska wyborcza PO w 2015 roku, "Program 2020" miałby potencjał przekształcenia Polski do 2020 roku w pełnowymiarowe państwo wasalne Rosji. Pełny tekst tu:


    Materiał przygotował i opublikował Stary Wiarus z pewnego salonu. Tam również linki do źródeł prasowych

  • MrHyde

    @MrocznyPasazer "Dla odmiany:
    Sikorski, luty 2010: potrzebujemy Rosji z silnym poczuciem własnej wartości"

    Podpisuję się pod tym zdaniem dzisiaj, tzn. w marcu 2022. Jaka jest Rosja z silnym kompleksem niższości widzimy dziś w całej okazałości, i cierpimy z tego powodu.

    "potrzebujemy Rosji z silnym poczuciem własnej wartości, ale musi ona być także obliczalna” - to też chyba jasne, szczególnie z tym "ale".

  • MEM

    @MrocznyPasazer "Dla odmiany:  (...)"


    Wiesz, nie bardzo rozumiem, co Ty chcesz przez to wszystko, co powyżej napisałeś, udowodnić. To, że Zachód, a w ślad za nim nasze "elity", były krótkowzroczne? To wiadomo i bez tego (i za coś też w końcu PO straciła władzę). To, że Zachód, a za tym i nasze "elity", próbował nawiązać normalne stosunki z Rosją (pamiętaj, że pierwsze lata obecnego wieku to były inne czasy i przez to ludzie mieli też inną perspektywę w patrzeniu na świat, niż przez ostatnie lata czy dziś), licząc, że nic tak nie zapewnia pokoju i spokoju jak wspólne interesy? Gdzie w tym zbrodnia? Głupotą to dopiero było znacznie później, gdy już w zasadzie oficjalnie wiadomym było, że Ruscy się nie zmienili od czasów przynajmniej rewolucji październikowej.

    Zaś jeśli porównujesz podejście świata zachodniego do tego, jakie mieli obaj Kaczyńscy z "czasów Tibilisi", przez co chcesz wskazać, że oba kaczory mają (miały) daleko bardziej przenikliwy sposób myślenia, to popełniasz tu błąd. A to dlatego, że kaczorom udało się przejrzeć Putina tylko z jednego powodu: oni są (byli, bo jeden sobie w skrajnie debilny sposób strzelił samobója; wot, taki właśnie był "przenikliwy, inteligentny i z wyobraźnią"...) dokładnie tacy sami jak on (co zresztą widać po ostatnich 6 latach ich rządów i wprowadzanym zamordyzmie identycznymi metodami, jakie ma obecny ruski reżim; jedynie to, że jesteśmy w UE i w NATO, oraz to, że nie mamy odpowiedniego arsenału nuklearnego nas od biedy jeszcze ratuje przed losem Ruskich czy Północnych Koreańczyków), dlatego sądząc wedle siebie, naturalną koleją rzeczy domyślali się putinowskich planów, bo to było dokładnie to, co sami by chcieli móc robić. Tyle, że w takim razie to żaden polityczny supertalent, tylko po prostu przypadek, że akurat gdzieś tam w Moskwie siedzi facet, który ma kaczą mentalność, tylko znacznie większe możliwości, o których Jaro ma przez całe życie tylko mokre sny po nocach.  

    Zaś o ich "geniuszu" świadczy to, że od x lat, aż do tej pory włącznie, wspieramy ten kacapski reżim kasą za węgiel, ropę i gaz. To gdzie ten "geniusz"? Czy ktoś głoszący od lat, że ruski reżim jest dla nas wręcz śmiertelnym zagrożeniem nie powinien się jak najszybciej odciąć od bezpośredniego finansowania tego zagrożenia? A kaczorowi finansowanie tego jakoś nie przeszkadza po dziś dzień... Nie zostały w zasadzie przez te 6 lat podjęte żadne działania, by się odciąć od tego kupowania surowców sponsorując w ten sposób Putina (Ja już nawet nie mówię o gazie, ale węgiel z powodzeniem i pocałowaniem ręki można było brać z innego źródła. A tymczasem co? Ano nic... Tak pomagamy Ukrainie, dzięki tej przenikliwości wodza na kaczych łapach, że codziennie fundujemy, w grubych milionach dolców, kacapstwu środki do prowadzenia wojny.). Nawet po dziś dzień nie zamknęliśmy tranzytu drogowego do i z Rosji, na czym Rosja korzysta, puszczając tiry tabunami. Nie wspominając już o kaczych sojuszach w Europie (Orban, LePen i cała reszta ruskiej agentury), latami próbujących rozwalić UE i NATO, żebyśmy dziś zostali z Rosją sam na sam, oraz nie wspominając o tym, jak zniszczono, i tak słabą, naszą armię, pozbawiając ją sensownego dowodzenia i nowoczesnego sprzętu, a przerabiając na coś w rodzaju syfu, jaki mają właśnie teraz Ruscy. Ale na potrzeby "ciemnego ludu" Kurskiego kaczor jest taki "antyrosyjski"...

  • MrocznyPasazer

    @MEM Ciągle Orban, LePen . Curwa, to Makaron zachęca do pozostania francuskich firm w Rosji, sprzedawał technologie wojskowe omijając embarga a Ty ciągle przywołujesz laskę która nigdy nie sprawowała władzy albo przywódcę niewielkiego kraju. Dramat... Granica wschodnia jest granicą zewnętrzną UE. Możemy ją zamknąć sami??

  • MrocznyPasazer

    @MrHyde Rosja w 98r. ogłosiła bankructwo. To był okres gdy miała kompleks niższości. Obecnie to jest spasiony tygrys. Nie mam nic przeciwko bogatej Rosji, tylko trzeba uważnie patrzeć na ludzi którzy sterują. I w tym przypadku Europa się myliła, Obama również.

  • MrHyde

    @MrocznyPasazer "spasiony tygrys"? O czym ty mówisz? O retoryce "podnoszenia się z kolan" i wunderwaflach w telewizji Putina? Come on.

  • MrocznyPasazer

    @MrHyde Dokładnie tak jak napisałem, spasiony - głodny tygrys nie podskoczy, nie ma sił...

  • MrHyde

    @MrocznyPasazer spasiony tym bardziej, bo nie musi. Ani żreć, ani niczego udowadniać. Co najwyżej do jakiejś samiczki pójdzie, pomnażać dobro. ;)

  • MrHyde

    @MrocznyPasazer w 98 bankructwo, w 99 najazd na Czeczenię. Taka historia.

  • MrocznyPasazer

    @MrHyde "Podpisuję się pod tym zdaniem dzisiaj, tzn. w marcu 2022. Jaka jest Rosja z silnym kompleksem niższości widzimy dziś w całej okazałości, i cierpimy z tego powodu. "

    Czeczenię najechać to nie jest wysiłek dla Rosji jakiejkolwiek.  
    W jaki sposób atak na Czeczenię zmniejszył poczucie niższości u władz Rosyjskich?

  • MrHyde

    @MrocznyPasazer "Czeczenię najechać to nie jest wysiłek dla Rosji jakiejkolwiek". - No jasne. Najechać nie wysiłek. A wyjechać? Do dziś nie mogą, tylko płacą najpierw gruzem 200, potem pieniędzmi i udziałami w biznesie.
    "W jaki sposób atak na Czeczenię zmniejszył poczucie niższości u władz Rosyjskich?" - Nie wiem. A zmniejszył w ogóle? Śmiem twierdzić, że wojenne lekarstwo na paranoję nie zawsze działa.

  • MrocznyPasazer

    @MrHyde Stwierdziłeś w tym wątku, że wojnę Rosja rozkręciła z powodu silnego poczucia niższości i w tym samym wątku przed chwilą napisałeś: Nie wiem. A zmniejszył w ogóle?
    Come on. I'm done.

  • MrHyde

    @MrocznyPasazer No tak. I jedna wojna wynika w dużej mierze z kompleksów słabości/niższości, i druga, i trzecia. Co w tym dziwnego?

    A że takie "leczenie" pomaga jak haszysz na trądzik, to nie moja wina. ;)

  • MEM

    @MrocznyPasazer "Ciągle Orban, LePen . "

    Ale o co masz pretensje? Po pierwsze, rzecz jest nadal aktualna, bo kaczyzm jest u władzy, a Orban, LePen, Salvini i cała reszta nadal są w polityce. Po drugie, przecież PiS-owi poglądy i zamordystyczne zapędy się nie zmieniły tylko dlatego, że nagle im nie wypada się publicznie ściskać z ruską agenturą. Wygodnie by dla nich było, gdyby nagle wszyscy zapomnieli, albo uznali coś w stylu, że nie pora na wytykanie im tego, kiedy "wróg u bram" (a właśnie że tym bardziej pora, żeby nawet do kaczego przysłowiowego już "ciemnego ludu" dotarło, co kaczafi chciał, i nadal chce, nam urządzić za błogosławieństwem Putina).

    "Curwa, to Makaron zachęca do pozostania francuskich firm w Rosji, sprzedawał technologie wojskowe omijając embarga"

    Dobrze, tylko czy to ma być usprawiedliwieniem do takiego samego głupiego postępowania z naszej strony?

    "a Ty ciągle przywołujesz laskę która nigdy nie sprawowała władzy albo przywódcę niewielkiego kraju."

    Ta "laska" miała tuż przed wybuchem wojny na Ukrainie poparcie rzędu aż kilkunastu procent i realne szanse na startowanie w drugiej turze wyborów, gdzie jedynym poza nią kandydatem byłby najprawdopodobniej Macron, który wcale nie cieszy się wysokim poparciem we Francji. A z kolei to, że Węgry są małe, niczego nie zmienia w kwestiach, w których ich głos liczy się tak samo, jak niemiecki czy francuski (bo są to kwestie, w których Orban może odwalić paskudny numer i powiedzieć: "veto", i tym samym storpedować zarówno unijne jak i NATO-wskie zamierzenia).

    "Granica wschodnia jest granicą zewnętrzną UE. Możemy ją zamknąć sami??"

    Oczywiście, że możemy. Co prawda w zasadzie w przypadku wszystkich granic (także tych wewnętrznych Unii) dzielimy się pewnymi kompetencjami z UE, ale istnieje cały szereg możliwości, jeśli chodzi o suwerenne zamknięcie granicy przez np. Polskę. To zresztą przecież zrobiono na początku pandemii u nas. A zaraz po napaści Ruskich na Ukrainę poszczególne państwa Unii suwerennie decydowały o zamknięciu swej przestrzeni powietrznej. Imigrantów wypychanych przez Białoruś też żeśmy nie wpuścili, nie oglądając się na Unię (choć ta, koniec końców, przejrzała choć trochę na oczy już wtedy i nas w tym poparła).

    Poza tym, nawet gdyby się nie dało jakimś cudem zamknąć granicy wschodniej z powodu jakiegoś tam kruczka, który by to miał blokować (a wątpliwe, żeby się w tej sytuacji taki znalazł), to nawet jeśli nie zewnętrzną, to granice należące do wewnętrznych możemy zamknąć i tiry wtedy i tak nie przejadą, bo jak nie utkną na jednej granicy, to utkną na drugiej.

    "Nie mam nic przeciwko bogatej Rosji,"  

    Duży błąd. :) Daleko większym zagrożeniem jest dla nas demokratyczna i "bogata" Rosja rządzona przez "Nawalnych i tym podobnych", niż to, co jest tam obecnie czy gdyby był tam jeszcze większy bajzel.

    "Stwierdziłeś w tym wątku, że wojnę Rosja rozkręciła z powodu silnego poczucia niższości"  

    Bo jest w tym pewien sens. Putin, starą populistyczną sztuczką, od dawna wznieca w tamtym społeczeństwie nacjonalizmy w najgorszym wydaniu (a stosując tamtejszą propagandę od dekad i w dodatku mając społeczeństwo z sowiecką i postsowiecką mentalnością, tym łatwiej mu to robienie Ruskim wody z mózgu idzie). A w przypadku Ruskich, gdzie kiedyś było imperium, a teraz jest gówno, zaś bieda jest coraz większa i władza potrzebuje kogoś obwinić za tę biedę, by się lud nie zwrócił przeciwko niej, dobrze się takie rzeczy w stylu, ogólnie mówiąc, "wstania z kolan" sprzedają, pozwalając reżimowi utrzymać poparcie na bezpiecznym dla niego poziomie, a co za tym idzie władzę i, dosłownie, głowy. Poza tym dochodzą do tego też i własne kompleksy Putina i spółki, które mogą dla nich być dużą dodatkową motywacją przy podejmowaniu wszelakich decyzji, które w tamtym systemie w praktyce mogą podejmować wedle własnego uznania bez żadnej kontroli czy sprzeciwu (czyli mogą robić, co tylko chcą).

    Zaś wygrana w Czeczenii pozwoliła pokazać społeczeństwu Putina jako "silnego władcę". Ruscy mają od wieków głęboko zakodowane w swej mentalności posłuszeństwo i konieczność posiadania "silnego cara". I nieistotne jest tu, jakim kosztem jest to osiągane i czy w ogóle był tego sens. Ważne, że tamtejszy "ciemny lud", podobnie jak karmiący się spiskami Alex, kupuje dwie sprzedawane przez propagandę rzeczy: 1. że car jest "samcem alfa", i 2., że Rosja jest militarną potęgą (BTW, m. in. dlatego dziś z Ukrainy nawet "gruz 200" nie wraca, tylko na miejscu jest palony w piecach – żeby "ciemny lud" nigdy nie poznał skali strat przy jednoczesnym braku jakichkolwiek osiągnięć w wyznaczonych celach).

  • oni

    mają rację

  • Janusz1975

    Czy nie zastanawiał się ktoś czasem, że człowiek piwnicy @MEM ma drugie konto @MrHyde i pisze sam ze sobą, żeby znaleźć rozmówcę i atencję skoro nie posiada przyjaciół? Jest taka choroba, ale to już lekarz powinien przebadać, ale @MEM powinna/powinien to wiedzieć skoro się na wszystkim zna i jest chodzącą encyklopedią? A może nie jest najmądrzejsza/-y za jaką/jakiego się uważa i nie może zdiagnozować tej choroby?
    Pozdrawia ruski troll/kacap/konfederata/pożyteczny idiota czy jak inaczej nazywa @MEM ludzi o odmiennych poglądach niż on/ona/ono:rotfl:

  • DigitalAthlete

    @Janusz1975 może warto zacząć zgłaszać takie gówno?

  • MEM

    "Ktoś odszczeka?"

    Niby niewierzący, a w cuda wierzy. ;)

    PS. Ale kaczor, jako jedyny z tego stada, miał rację, Niemcy dążyły i dążą do zdominowania Europy. A ponieważ docelowo ta będzie musiała mieć wspólną państwowość z rządem, polityką, nawet i językiem/kulturą, to kraj dominujący w praktyce to wszystko z biegiem czasu narzuci.  

    Potrzebujemy z powrotem Brytanii w UE, żeby była równowagą dla RFN.

  • MrHyde

    @MEM już widzę tę dominację językiem Denglisch i kulturą rap-pop-folkrock-discorusso ;)

  • MEM

    @MrHyde "już widzę tę dominację językiem Denglisch i kulturą rap-pop-folkrock-discorusso"

    :rotfl:
    ________
    Ale to właśnie chodzi o to, żeby nie było dominacji ze strony któregokolwiek z państw, tylko żeby była równowaga. Poza tym Brytyjczycy tradycyjnie mają, po pierwsze, dystans do zjednoczeniowych zapędów Europy, po drugie, delikatnie mówiąc: głęboką niechęć do niemieckiego "przewodzenia w Europie". I to się może przydać nie tylko z powodu temperowania Niemiec, ale także i z tego względu, że prounijni/prozjednoczeniowi politycy chcieliby na siłę przyśpieszać taką unifikację kontynentu, móc już teraz, lub w niedalekiej przyszłości, pochwalić się sukcesem w zjednoczeniu Europy. Tymczasem to musi być długotrwały, nawet i kilkusetletni, proces, w którym ludzie z poszczególnych krajów Europy sami stopniowo dojrzeją do kolejnych, stopniowych, zmian w kierunku faktycznego stworzenia jednego narodu (a nie Europy pod dominacją jednego z krajów, który będzie jak metropolia dla kolonii, dodatkowo narzucając reszcie swoje narodowe i kulturowe atrybuty) i nie będą mieli przy tym poczucia, że do czegoś ich się zmusza na siłę. Inaczej nic z tego nie wyjdzie, a w skrajnie złym scenariuszu skończy się powtórką z wojen w Jugosławii.  

    No a tak poza tym UK ma język, który znacznie lepiej nadaje się na wspólny język urzędowy przyszłego państwa europejskiego (raz: jest dzisiejszym "lingua franca", dwa: budzi mniej niż niemiecki – z powodów historycznych – negatywnych emocji w społeczeństwach poszczególnych krajów Unii). A język jest jedną z niezbędnych podstaw dla każdego narodu.

  • MrHyde

    @MEM Może niech lepiej każdy dba o swój język i kulturę, a nie hołubi jakieś kompleksy i strachy, że ktoś inny zdominuje, skolonizuje i co tam jeszcze. Z Ukrainy się uczmy, gdzie w kijowskich księgarniach znajdziesz więcej wartościowych tytułów (m. in. polskich autorów) niż w Warszawie.

  • MEM

    @MrHyde "Może niech lepiej każdy dba o swój język i kulturę, a nie hołubi jakieś kompleksy i strachy, że ktoś inny zdominuje, skolonizuje i co tam jeszcze."

    No i widzisz... Świadomie czy nie, zaczynasz wracać do niemieckiej retoryki sprzed napadu Ruskich na Ukrainę, mówiącej że "NS2 to projekt czysto biznesowy, a wszelakie głosy krajów Środkowej Europy ostrzegające przed Rosją i rurą z gazem, to "kompleksy i strachy"". A chyba już wystarczająco widziałeś przez ostatnie dwa tygodnie skutków tego, nie?

    To nie jest kwestia "kompleksów", to po prostu fakt. Silniejsza (po prostu z powodu gospodarczej i politycznej dominacji Niemiec w Europie oraz bezwzględnych i celowych dążeń Niemiec do jej utrzymania i powiększania kosztem pozostałych państw Unii) kultura zawsze wyprze słabszą. I to wcale nie musi być prowadzone – choć na to też nikt gwarancji nie da, bo kto wie, kto będzie rządził za sto lat, może będzie jakiś neonazista rodem z Die Volksunion, czy inny porąbaniec – w sposób znany z "kulturkampfu", wystarczy właśnie siła gospodarcza i polityczna, która w "miękki" sposób stopniowo zmusi wszystkich do przyjęcia kultury niemieckiej na całym kontynencie, bo trzeba będzie robić wspólne interesy, politykę, a nawet choćby rozumieć dziennik w TV itd.

    Gdy się w latach 90-tych zaczynałam uczyć języka, to w księgarni natrafiłam na podręczniki do angielskiego i niemieckiego. Na okładce podręcznika do angielskiego, napis głosił: "English is fun". Sloganem na podręczniku do niemieckiego było: "niemiecki jest praktyczny". I to właśnie o tę praktyczność chodzi. Z powodów "praktycznych", język, a za nim kultura, stają się dominującymi na danym obszarze. To jest tylko kwestia czasu. A w przypadku niemieckiego taka perspektywa się większości społeczeństw Europy raczej nie podoba. Tak więc trzeba czegoś, co by równoważyło niemiecką przewagę na tym polu, i czegoś, co będzie łatwiejsze do przyjęcia przez europejskie społeczeństwo. Dlatego angielski jest najlepszą z możliwych opcji (a docelowo może też ułatwiać przyszłe zjednoczenie wykraczające poza Europę; ze Stanami, Kanadą, Australią itp.). Pozwala uniknąć ewentualnych problemów związanych z tą transformacją w jakieś europejskie superpaństwo (a ono będzie nam, koniec końców, niezbędne) a wynikających właśnie z przyczyn językowo-kulturowych. W skrócie właśnie: Unia nie może być Rzeszą (nierozumianą jako następczyni III Rzeszy, bo nie chodzi tu o demony, którymi kaczor straszy swój "ciemny lud" ).

    "Z Ukrainy się uczmy, gdzie w kijowskich księgarniach znajdziesz więcej wartościowych tytułów (m. in. polskich autorów) niż w Warszawie."

    Ale w polskich księgarniach prawdopodobnie (bo żadnych badań nie robiłam) znajdziesz więcej zachodnich – głównie anglosaskich – tytułów niż polskich. Tylko w tym jest jeden myk: one przeważnie są po polsku. Przypuszczam, że podobnie polskie tytuły na Ukrainie są po ukraińsku, względnie po rosyjsku. Więc tę lekcję raczej odrobiliśmy, i to dawno temu.

  • MrHyde

    @MEM "Świadomie czy nie, zaczynasz wracać do niemieckiej retoryki sprzed napadu Ruskich na Ukrainę, mówiącej że "NS2..."
    Świadomie czy nie szorujesz po bandzie.

    "Ale w polskich księgarniach prawdopodobnie (bo żadnych badań nie robiłam) znajdziesz więcej zachodnich – głównie anglosaskich – tytułów niż polskich. Tylko w tym jest jeden myk: one przeważnie są po polsku. Przypuszczam, że podobnie polskie tytuły na Ukrainie są po ukraińsku, względnie po rosyjsku. Więc tę lekcję raczej odrobiliśmy, i to dawno temu".

    Tak, po ukraińsku. Jestem pełen podziwu dla polityki ukraińskiej w tym zakresie. Kołakowski, Havel, Venclova, klasyka światowej beletrystyki. Zaprawdę powiadam ci, że asortyment w Kijowie, kiedy ostatnio tam byłem, bywał bogatszy niż w "Prusie" na Krakowskim w Wawie. Państwo biedne, a na wsparcie języka/kultury znalazło środki.

  • MEM

    @MrHyde "Świadomie czy nie szorujesz po bandzie."  

    Po jakiej bandzie, Hyde... :) Przecież to jest to samo – zasłanianie rzeczywistości wyłącznie hasłami o "kompleksach i o "nieuzasadnionych strachach" przez x czasu, a potem któregoś pięknego dnia się ludzie budzą z przysłowiową ręką w nocniku (No i weź teraz odetnij Niemcy od ruskiej ropy i gazu? Go ahead, make my day... :D A do tego większość Zachodniej Europy właśnie przede wszystkim przez Niemcy ma ten sam problem, bo słuchali niemieckich nacisków przemieszanych z roztaczaną im wizją korzyści z "tanich rosyjskich surowców" oraz tego, że Wschodnia Europa demonizuje problem z powodu swoich urojeń kompleksami karmionych.). Co będzie musiał znać człowiek chcący prowadzić i rozwijać biznes, brać jakikolwiek udział w życiu politycznym, czy w ogóle publicznym, pracować w mediach, uczyć się na dobrych uczelniach itd. w "państwie europejskim" zdominowanym gospodarczo i politycznie przez jeden kraj, jak nie język urzędowy (a za tym, także i kulturę) tego właśnie kraju? I to tym bardziej, im całość tego procesu integracyjnego będzie, naturalną koleją, rzeczy postępować.  

    Stany Zjednoczone, czy ZSRR, powstały ze zlepka różnych państw/narodowości, wśród których dominowała jedna konkretna narodowość i kultura. A znasz jakiegoś np. polityka z USA, albo z ZSRR, który by nie posługiwał się, odpowiednio, angielskim albo rosyjskim, nie uznając anglosaską/rosyjską kulturę za swoją? No widzisz... W Europie będzie to samo. I lepiej to wybrać z głową, niż zostawić na samopas i na "naturalną ewolucję".  

    "Tak, po ukraińsku. Jestem pełen podziwu dla polityki ukraińskiej w tym zakresie. Kołakowski, Havel, Venclova, klasyka światowej beletrystyki. Zaprawdę powiadam ci, że asortyment w Kijowie, kiedy ostatnio tam byłem, bywał bogatszy niż w "Prusie" na Krakowskim w Wawie. Państwo biedne, a na wsparcie języka/kultury znalazło środki."

    Pewnie tak. Różnicę jakościową obecnego ukraińskiego rządu w porównaniu z polskimi (i tymi z PiS i tymi PO) zresztą dobrze dziś widać.

  • MrHyde

    @MEM "Różnicę jakościową obecnego ukraińskiego rządu w porównaniu z polskimi (i tymi z PiS i tymi PO) zresztą dobrze dziś widać".  
    Gwoli sprawiedliwości chwalę poprzedni rząd. Po wyborach w Ukrainie już nie byłem. ;)

  • MEM

    @MrHyde "Gwoli sprawiedliwości chwalę poprzedni rząd. Po wyborach w Ukrainie już nie byłem."

    To niech będzie, że obydwa były lepsze od naszych z ostatnich plus minus 15 lat. ;)

  • MrHyde

    @MEM niech będzie ;)