Dziś dieselek po 8,44zł za literek. Kto sprzedaje paliwo stacjom w Polsce? Orlen?

polityka : Dziś dieselek po 8,44zł za literek. Kto sprzedaje paliwo stacjom w Polsce? Orlen?

Pamiętajcie, że banda sejmowa podniosła sobie pensje po nawet 6000zł! Dlatego gdzieś mają Wasze biedne portfele Podatnicy, bo Wy przecież zasponsorujecie im te podwyżki a sami będziecie wybierać pomiędzy jedzeniem/lekami a paliwem.
Circle K Solec Kujawski

2 komentarze

 
  • MrHyde

    podziękuj bandytom z Kremla.

  • DigitalAthlete

    @MrHyde on tego nie kuma. Widzisz, że to jakieś troll konto z kopiowanymi gotowymi obrazkami. Szkoda czasu.

  • agnes1709

    Tylko czekać, aż zaczniemy chodzić po fajansach (nawet mając pracę) :sad: Widzę, że nawet u Ciebie są już łapy w dół; ostatnio mamy tu zagorzałego zwolennika kaczyzmu  :sciana:

  • MEM

    @agnes1709 "Tylko czekać, aż zaczniemy chodzić po fajansach (nawet mając pracę)"  

    Jest wojna. Nie obejdzie się bez strat także i po naszej stronie. Masz więc do wyboru: albo wolisz wzrost cen przez jakiś tam okres, albo zrównane z ziemią miasta w Polsce, jak np. obecnie Charków, i potencjalną ruską okupację.

    "Widzę, że nawet u Ciebie są już łapy w dół; ostatnio mamy tu zagorzałego zwolennika kaczyzmu"

    Pudło, Aga. :) Ode mnie ją dostał za (kolejną z z rzędu w jego wykonaniu) ruską trollerską nagonkę.

  • agnes1709

    @MEM Tylko że ceny już od dawna szaleją, więc wojna to tylko jeden z czynników. Teraz PiS będzie miał na co winę zwalić, już nie na pandemię. Ostatnio widziałam rekord - czekolada w sklepie (prywatnym) kosztująca noormalnie ok. 4  zł, u nich sterczała za 8. Aż dziw bierze, że przybytek ma jeszcze klientów. Rozumiem ceny paliwa (choć to też grube przegięcie), ale reszta? Ale jak się zarabia tysiące, wali ich to. Moim nierelanym do spełnienia życzeniem jest, aby taki jeden z drugim skurwielem dostali najniższą krajową i tak se pożyli przez pół roku, może w końcu długi nos zaczepnąłby nauk, ile kosztuje chleb. Troll nie troll, ma trochę racji.

  • MEM

    @agnes1709 "Tylko że ceny już od dawna szaleją, więc wojna to tylko jeden z czynników. Teraz PiS będzie miał na co winę zwalić, już nie na pandemię. Ostatnio widziałam rekord - czekolada w sklepie (prywatnym) kosztująca noormalnie ok. 4 zł, u nich sterczała za 8. Aż dziw bierze, że przybytek ma jeszcze klientów. Rozumiem ceny paliwa (choć to też grube przegięcie), ale reszta? Ale jak się zarabia tysiące, wali ich to. Moim nierelanym do spełnienia życzeniem jest, aby taki jeden z drugim skurwielem dostali najniższą krajową i tak se pożyli przez pół roku, może w końcu długi nos zaczepnąłby nauk, ile kosztuje chleb. Troll nie troll, ma trochę racji."  


    To nie jest takie proste... (A coś nas jednak różni od PiS-u, który na wszystkie zarzuty ma zawsze jedną odpowiedź: "wina Tuska", nie? ;)).

    Owszem, rządy PiS doprowadziłyby nas, koniec końców, do poziomu życia rodem z Kuby, Wenezueli, czy Korei Północnej, ale nim by to nastąpiło, minęłoby wiele lat. Jest przynajmniej kilka czynników, które w ostatnim czasie to wszystko przyspieszyły. I one są całkowicie poza gestią PiS (Jedyne, o co można by było mieć do nich pretensje w tych kwestiach, to o lepsze, mądrzejsze, reagowanie na te rzeczy, najlepiej z wyprzedzeniem – zwane przez ekonomię "czarnymi łabędziami" – tak by możliwie zmniejszyć straty wynikające z danych zdarzeń. Ale nie da się takich rzeczy uniknąć ani zmniejszyć strat całkowicie do zera.).

    Po pierwsze, obecnie najważniejsze, jest wojna. To zawsze uderza w gospodarkę, a już szczególnie wtedy, gdy wróg jest jednym z największych eksporterów surowców, bez których każda gospodarka leży. Stąd część obecnej drożyzny, bo przecież to m. in. z tych surowców jest produkcja wszelakich dóbr (przy okazji: także i miejsca pracy i podatki do budżetu) i na nich opiera się transport (też zresztą podnoszący ceny w sklepach, no bo paliwo kosztuje).

    Po drugie, pandemia, która jeszcze się nie skończyła (nawet jeśli media mają ważniejszy obecnie temat) i wszelakie straty z niej wynikłe. Od kosztów ludzkich, przez koszty finansowe jakie ponieśliśmy, aż po poprzerywane łańcuchy dostaw i w ogóle logistykę postawioną na głowie.  

    Po trzecie wreszcie, i w najbliższych miesiącach będzie to największy koszt, produkcja żywności. Rosja i Ukraina są jednymi z największych producentów żywności. Ta produkcja w tych państwach teraz spadnie dosłownie na pysk (w niektórych przypadkach do zera), a to, co zostanie wyprodukowane, zostanie objęte – z obu stron konfliktu – szeregiem sankcji. W efekcie – nie ma siły: będzie drogo, a w co biedniejszych krajach zwiększy się ubóstwo i głód. Na dokładkę, oprócz samych konsekwencji wojny, mamy coraz gorsze warunki klimatyczne na planecie (sławetne ocieplenie klimatu), które niesamowicie uderzają w rolnictwo, a do tego ludność świata rośnie, czyli żywności potrzeba coraz więcej.

    I całość tego składa się na ceny. Do tego trzeba dorzucić realną groźbę eskalacji konfliktu i jego przeniesienia się na inne terytoria (najbliższym jest teraz Mołdawia, dalej kraje bałtyckie, i my), o ile jak najszybciej nie dociśniemy Ruskich aż do poziomu, w którym dosłownie będą zdychać. Tak więc PiS ma swoje za uszami i jakąś cegiełkę do tego dorzucił, to jest prawda. Ale to jest mała część z tego, co obecnie widać po cenach w sklepach. I bezsensowne jest obwinianie ich o całokształt stanu rzeczy w tym wypadku. Bo opiera się to oskarżenie na fałszywym fundamencie, docelowo więc uderzy nie w PiS, a w opozycję jako tych, którzy "niesprawiedliwie" oskarżają kaczą partię (co PiS bez trudu ludziom udowodni i nie będzie przy tym musiał nawet kłamać).

    Tak więc co do tego trolla. To: 1. racji nie ma (jedyną prawdą w tym jest tylko to, że obecnie surowce, a co za tym paliwa, są drogie), 2. rosyjska trollernia celowo uderza teraz w takie kwestie jak ceny paliw, próbując przy pomocy tego przepchać swoje kłamstwa na temat Rosji, jej władz oraz jej agresji, bo wie, że część opinii publicznej na Zachodzie (w tym i u nas) w to uwierzy, widząc po prostu ceny w sklepach czy na stacjach benzynowych, które uderzają ich bezpośrednio po kieszeni. I zacznie się domagać od władz, by się z Ruskimi dogadały. A wtedy ten kacapski reżim wygra. I zaraz za tym zwiększy mu się apetyt.

  • MEM

    @agnes1709  

    Przed bezpośrednim atakiem III Rzeszy na Wielką Brytanię, Winston Churchill powiedział: "I have nothing to offer but blood, toil, tears and sweat.". Dziś jesteśmy coraz bardziej w podobnej sytuacji. I musimy to wygrać, pomimo tego, że niestety nas też to będzie kosztować. I to nawet bez względu na to, czy ktoś zarabia te grube tysiące (choć oczywiście mniej odczuje tego koszty) czy minimalną. Na "pocieszenie" masz tylko to, że Ruscy są w znacznie większym szambie niż my. My, mimo wszystko, wytrzymamy tych kilka miesięcy (o ile nic jeszcze przy okazji nie wyskoczy). Oni nie. A potem przynajmniej część z problemów, jakie złożyły się na ceny w sklepach, powinno zniknąć wraz z ruskim zagrożeniem, a może nawet i z samą Rosją.  

    PS. A jeśli myślisz, że tylko ci na minimalnej mają mocno pod górkę i ich to kosztuje, to pomyśl, co ja teraz mam – mój "wikt i opierunek" zależy od giełdy. ;)  
    Ale nikt nie obiecywał łatwego życia, i przynajmniej czasem są rzeczy ważniejsze.

  • agnes1709

    @MEM@ MEM - Chodząca encyklopedia :D Ja się szczerze na polityce za bardzo nie znam, ale interpretuję to, co widzę. Oczywiście, że jesteśmy poniekąd uzależnieni od surowców, ale przecież można by zainwestować w energię odnawialną fundusze, które zostały i nadal są trwonione bezcelowo i pchane do kieszeni. Jasne, że nie zrobi się tego tak na hop- siup, ale grosz do grosza i małymi krokami do celu. Ale po co? lepiej wypierdalać kasę w błoto, do tego bez ponoszenia konsekwencji. Podziwiam za giełdę i że ograniasz (no i trzeba odwagi, tam się wszystko zdarzyć może). Mój kumpel też w tym siedzi i też ogarnia, ja już bym dawno poległa w rynsztoku :lol2:

  • MEM

    @agnes1709 "MEM - Chodząca encyklopedia"  

    Nie. :rotfl: To tylko takie efekty uboczne zboczeń zawodowych ;) – przez tyle lat konieczności bycia z tym wszystkim na bieżąco, chcąc nie chcąc, coś tam z tego udaje mi się jako tako ogarnąć. A tu się każdy strzępek informacji, który można kiedyś tam połączyć z innymi, przydaje.  

    Poza tym to wciąga – im bardziej się w tym siedzi i więcej się o tym dowiaduje, tym większą budzi to ciekawość. I brnie się w to dalej. :)

    "Ja się szczerze na polityce za bardzo nie znam, ale interpretuję to, co widzę."  

    To normalne. Wszyscy tak samo robimy – wyciągamy wnioski na bazie tego, co widzimy. Z tego, co się dzieje, też różne rzeczy mnie zaskakują, albo nie znam ich przyczyn i często ich nie dojdę albo nie zrozumiem. Bo po prostu albo brak mi dostępu do informacji, albo nie udało mi się o czymś akurat przeczytać czy usłyszeć, no bo jednak doba ma tylko 24 godziny, albo za głupia na coś jestem. Zresztą, z tym mają duży problem nawet zawodowi analitycy, którzy z kolei mają informacji nawet w nadmiarze i z różnych "rządowych" czy prywatnych instytucjonalnych źródeł, ale z kolei muszą się przez nie przekopać, i jak coś w tej całej stercie danych przegapią, całość ich wywodów może wziąć w łeb. Świat jest po prostu tak bardzo złożony, że nikt całości tego wszystkiego nie ogarnie. Każdy ma przed nosem tylko jakiś wycinek, stąd łatwo o pomyłki w ocenach jakie człowiek robi.

    "Oczywiście, że jesteśmy poniekąd uzależnieni od surowców, ale przecież można by zainwestować w energię odnawialną fundusze, które zostały i nadal są trwonione bezcelowo i pchane do kieszeni."

    Z tym marnowaniem pieniędzy (i czasu) przez PiS oraz przekrętami kaczej władzy, to jest prawda (choć akurat to by nas nie ustrzegło przed dzisiejszymi cenami ropy naftowej; przy okazji zresztą: ropa naftowa to nie tylko paliwo, to także szereg innych produktów, jak choćby asfalt potrzebny do budowy dróg). A co do energii odnawialnej, to tu znów nie jest tak łatwo.  

    Po pierwsze, dzisiejsze możliwości technologiczne są pod tym względem nadal ograniczone. Raz, że tzw. sprawność (czyli stosunek pobranej przez urządzenie energii do energii wytworzonej przez nie) jest dość niska. Dwa, z OZE jest taki kłopot, że działanie takich źródeł energii jest mocno uzależnione od np. pogody. W efekcie trudno jest oprzeć się na takich źródłach energii, bo nie gwarantują – póki co – stałości i niezawodności dostaw prądu. A to jest ważne zwłaszcza dla przemysłu, który po prostu musi  mieć pewność, że dostanie prądu na tyle, by produkcja była możliwie najtańsza i bez przerwy.

    Po drugie, polityka. Politycy – nie tylko ci z kaczej partii – boją się wprowadzania zmian, które uderzą w np. duże grupy zawodowe i w pozostałych obywateli. I tu w przypadku odnawialnych źródeł energii znów jest problem. Raz, jak chcemy zrezygnować z elektrowni węglowych, to zaraz górnicy robią strajki przeciwko temu, bo oznacza to dla nich utratę pracy z automatycznego przez to braku popytu na węgiel. A dwa, z powodu niskiej wydajności odnawialnych źródeł energii oraz tego, że nie do końca można polegać na stałości dostaw prądu w ten sposób wyprodukowanego, prąd z OZE jest najdroższym ze wszystkich możliwych źródeł. Czyli w efekcie wyższe rachunki w domu, wyższe rachunki w sklepach za towary przy pomocy tego prądu wyprodukowane, i do tego wyższe podatki, bo OZE często jest dotowane z państwowej kasy. No i z automatu niezadowolenie społeczeństwa z rządu, jaki ludzie mają. Koło się więc zamyka.

    Trzecia kwestia to to, że te wszystkie odnawialne źródła energii wymagają całej masy surowców do swojej budowy (w tym tzw. metali ziem rzadkich – jak sama nazwa wskazuje bardzo rzadkich i cholernie drogich; ale nie tylko ich, także np. litu i niklu do akumulatorów, których wydobycie też zresztą jest ograniczone). Więc w tym wypadku nie kijem, to pałką. Zrezygnujemy, dajmy na to, z rosyjskiej ropy i gazu, ale nadal będziemy potrzebować reszty "tablicy Mendelejewa", którą m. in. Rosja posiada w bardzo dużych ilościach, i brak z ich strony dostaw tych metali na światowe rynki też odbije się na cenach. W tym i na kosztach budowy urządzeń do produkcji prądu w ramach OZE, a nawet w samej możliwości budowy niektórych urządzeń, bo zbudujesz daną rzecz i wystarczy, że byle drobnej części w nim zabraknie z braku surowców, i to zbudowane urządzenie w ogóle nie zadziała (BTW, Ruscy właśnie m. in. z tym mają teraz wielki problem z powodu sankcji – nie są w stanie projektować, produkować i używać różnego sprzętu – choćby większości używanych przez siebie samolotów pasażerskich – z braku części i technologii do wytworzenia tych części, bo były one z Zachodu).

  • MEM

    @agnes1709  

    Czwartą rzeczą jest to, o czym wspomniałaś – nie da się tego zrobić od razu. W efekcie prądu potrzebujemy dziś, a infrastruktury OZE na taką skalę, by nam mogła zastąpić ropę i gaz, nie ma (nikt zresztą na świecie czegoś takiego nie ma, nawet Niemcy, które od dawna z uporem maniaka forsują OZE jako główne źródła energii). Dopiero trzeba będzie ją ewentualnie zbudować (i raczej zamiast OZE trzeba by było iść w stronę elektrowni atomowych; więc tu się trzeba mocno zastanowić nad tym, co nie tylko nas uniezależni od surowców energetycznych, ale też nad tym, co z tych alternatyw dla węgla, ropy i gazu jest bardziej opłacalne, bo skutki wyboru będziemy odczuwać przez następne minimum 50 lat) i to potrwa lata, bo nie da się od razu wszystkiego zbudować.

    "Podziwiam za giełdę i że ograniasz (no i trzeba odwagi, tam się wszystko zdarzyć może)."

    Ogarniam tylko drobny jej wycinek, inaczej musiałabym być 24 na dobę na nogach i mieć możliwości przetwarzania danych jak komputer (i to co lepszy, a nie byle "pecet" ;)). A i to jest przeze mnie ogarnięte tylko "jako tako" i różne są tego efekty (niektóre opłakane ;)).

    Ale wymaga to czasem nerwów, to fakt. Tylko, że ja już chyba nie umiem inaczej funkcjonować zawodowo (W sensie: pracować w taki sposób, że na etat od tej do tej godziny, jednym schematem – trudno byłoby mi wysiedzieć w takiej normalnej pracy, wariowałabym z braku dostępu do komputera, internetu, newsów, notowań, ciągłych zmian tego, co się na świecie dzieje itd. To też skrzywienie. ;)).

  • agnes1709

    @MEM No i nie Memopedia? Ja takich informacji nie posiadam, a tu fakty w skrócie :D:D

  • MEM

    @agnes1709 "No i nie Memopedia?"

    :lol2:

    "Ja takich informacji nie posiadam, a tu fakty w skrócie"

    Nie ma w tym nic trudnego. Na pewno bez trudu byś te informacje posiadała, albo i więcej, gdyby nie to, że pewnie mamy trochę różniące się od siebie zainteresowania. I z kolei ja pewnie nie wiem całej kupy rzeczy, które Ty znasz, bo się nimi zajmujesz albo zajmowałaś. :) Normalna rzecz. Gdyby wszyscy byli tacy sami, byłoby nudno. ;)

  • agnes1709

    @MEM Nie lubię polityki, a tym bardziej, jak muszę paczeć na te fałszywe ryje. Ale fakty oglądam, tvn rules :D A co do zainteresowań do się zgadzam, tym bardziej, że przeciwieństwa się przyciągają (bardzo dużo w tym prawdy).

  • MEM

    @agnes1709 "Nie lubię polityki, a tym bardziej, jak muszę paczeć na te fałszywe ryje."  

    Ja mam tak, że mnie polityka brzydzi (m. in. przez te "fałszywe ryje", ;) ale nie tylko przez nie, bo ona jest ohydna, kiedy jest skuteczna – idzie po trupach i to często dosłownie), dlatego zresztą nigdy nie chciałam się zawodowo nią zajmować ani zapisywać się do jakiejkolwiek partii, ale z drugiej strony, od dziecka fascynowała mnie historia, gospodarka i tym podobne rzeczy, więc tak przy okazji coś tam tej polityki zawsze w tym było i czy się chciało czy nie, to się dowiadywało czegoś o tym.

    "A co do zainteresowań do się zgadzam, tym bardziej, że przeciwieństwa się przyciągają (bardzo dużo w tym prawdy)."

    Z tymi przyciągającymi się podobieństwami to jest to sama prawda. :)