Samo życie

inne : Samo życie
MEM

zamieściła fotkę , 600x371 - 21 kB w kategorii inne. Tagi: #album #życie #szkoła

1 komentarz

 
  • TakiJeden

    W oczywisty sposób skojarzyły mi się gorzkie słowa piosenki Jacka Kaczmarskiego "Nasza klasa".

  • MEM

    @TakiJeden "W oczywisty sposób skojarzyły mi się gorzkie słowa piosenki Jacka Kaczmarskiego "Nasza klasa"."

    O, to to. :)  
    Ja straciłam z większością ludzi z moich szkolnych klas kontakt, ale wiem, że kilku już nie żyje, inni za granicą, jeszcze innym zaczyna się zdrowie sypać, a niektórzy pracują w zawodach, o które bym nawet ich nie podejrzewała (był taki jeden, największy w szkole rozrabiaka, którego pokarało i teraz pracuje – chyba jeszcze pracuje – jako wychowawca w domu dziecka, więc ma całe stado takich rozrabiaków, które musi upilnować – karma to suka. ;)). A "przed chwilą" w pierwszej klasie podstawówki się było... No cóż..., takie jest życie. :sad:

  • TakiJeden

    @MEM  
    Tak się niestety dzieje, gdy się kończy podstawówkę, szkołę średnią, a potem studia. Rozstając się, prawie wszyscy zarzekają się, że będziemy się spotykać i podtrzymywać kontakty. Ale życie szybko weryfikuje takie plany i to nawet nie z jakiejś zdecydowanej niechęci lub lenistwa. Każdy wybiera świadomie lub z musu swoją życiową drogę i podąża nią przez kolejne lata. Moje doświadczenie życiowe mówi, że bardzo rzadko te drogi się przecinają lub nawet do zbliżają.
    Gdy powstał serwis Nasza Klasa założyłem stronę dla naszej licealnej klasy, ale, po początkowym zainteresowaniem, chęci potencjalnych użytkowników wygasły. Z mojego punktu widzenia to dość przykre, ale utrzymuję stały i żywy kontakt jedynie z kolegą z dawnej pracy i do tego mieszkającym od lat w Kanadzie.

  • MEM

    @TakiJeden "Tak się niestety dzieje, gdy się kończy podstawówkę, szkołę średnią, a potem studia. (...) Moje doświadczenie życiowe mówi, że bardzo rzadko te drogi się przecinają lub nawet do zbliżają."  

    Z drugiej strony, czasem się zdarza, jak w przypadku mojej koleżanki i kolegi z klasy w liceum, że jak zaczęli chodzić ze sobą gdzieś w drugiej klasie szkoły średniej, tak żyją ze sobą do dzisiaj. Ekstremalna rzadkość, ale się zdarza. A to z kolei prowadzi do wniosku, że relacje znajdujące się pomiędzy tymi dwiema skrajnościami (z jednej strony: związek, z drugiej: brak jakiegokolwiek kontaktu) mogą jednak stanowić dość spory procent, tylko akurat w naszym przypadku tak się poskładało, że wydaje się to nam rzadkością. Na pewno nie jest tak, że wszyscy z danej klasy ze sobą kontakt utrzymują, ale różne pojedyncze relacje faktycznie mogły z powodzeniem przetrwać i wcale nie musi być ich mało.

    "Gdy powstał serwis Nasza Klasa założyłem stronę dla naszej licealnej klasy, ale, po początkowym zainteresowaniem, chęci potencjalnych użytkowników wygasły. Z mojego punktu widzenia to dość przykre, ale utrzymuję stały i żywy kontakt jedynie z kolegą z dawnej pracy i do tego mieszkającym od lat w Kanadzie."

    Miałam to samo – też właśnie tak "przerobiłam" Naszą Klasę. :) Najpierw ludzie się nakręcili na to, że będzie kontakt, że będzie można się regularnie spotkać. Potem na takie zaplanowane spotkanie przyszła może 1/3 z tych, którzy rzekomo się wybierali, a zaraz potem czas pokazał, że to było ostatnie takie spotkanie, bo po prostu okazało się, że po tej pierwszej "naszoklasowej" euforii momentalnie to spowszedniało i że ludziom wcale się nie chce tego umieszczać na swojej liście jakiejś towarzyskiej aktywności, nawet tej internetowej. I chyba nie ma się co dziwić. Po pierwsze, ta początkowa euforia wynikała chyba z sentymentów, a te zostały zaspokojone w postaci takiego klasowego spotkania, przynajmniej na dłuższy czas. Po drugie, ludzie mają często już od dawna swoje sprawy i życie. No a po trzecie, było nie było, prawda jest taka, że do klas w szkołach trafialiśmy, wraz z całą resztą uczniów, z przypadku i tak w zasadzie z większością tych ludzi nigdy nic nas nie łączyło. Kiedyś nawet dotarło do mnie, że z niektórymi ludźmi, z którymi nie tylko chodziłam do klasy przez 8 lat podstawówki i przez 4 liceum, ale nawet przez całe 12 lat tego etapu mojej edukacji (bo tak się złożyło, że trafiliśmy na siebie i w klasie w podstawówce i w klasie w LO), to jak zamieniłam parę zdań przez cały ten czas, a jednak to jest kawałek czasu, to to było wszystko. No to jak na tej podstawie miała się jakakolwiek więź z nimi rozwinąć. I chyba w większości przypadków jest, może nie aż tak skrajnie, jak w tym przeze mnie przytoczonym, ale podobnie. I w sumie też: takie już jest to życie. Na setki, może i tysiące ludzi, nam znanych, jak zostanie garstka (taka na przysłowiowych palcach jednej ręki policzalna), z którymi cokolwiek nas więcej wiąże (i też niekoniecznie "na zawsze" ), to i tak jest nieźle.