Nie ma to jak sąsiedzi

inne : Nie ma to jak sąsiedzi
MEM

zamieściła fotkę , 500x392 - 29 kB w kategorii inne. Tagi: #sąsiad #seks #humor

2 komentarze

 
  • TakiJeden

    A skąd może wiedzieć jaki jest efekt jego niecnego pomysłu?
    Musiałby mieć nadprzyrodzoną zdolność przenikania wzrokiem przez ściany.
    A i odgłosy paniki też raczej nie byłyby słyszalne, no chyba że zabawialiby się przy drzwiach.

  • MEM

    @TakiJeden "A skąd może wiedzieć jaki jest efekt jego niecnego pomysłu?  
    Musiałby mieć nadprzyrodzoną zdolność przenikania wzrokiem przez ściany."  

    Parę innych niż przenikanie wzrokiem przez ściany możliwości by się znalazło. Ot, choćby np. podziwianie jakiejś ewakuacji oknem. ;)

    "A i odgłosy paniki też raczej nie byłyby słyszalne, no chyba że zabawialiby się przy drzwiach."  

    Ech..., najwyraźniej – szczęśliwcze ;) – nigdy w blokach z wielkiej płyty nie mieszkałeś... :) Akustyka (plus rury ogrzewania zimą) jest tak, dosłownie, spie***lona, że przy odpowiednich warunkach słychać nawet oddech śpiącego sąsiada z sąsiedniej bramy.

    BTW, :) jednego razu, wieczorem, w czasie jakichś mistrzostw w piłce nożnej, wyszłam z psem na spacer. Blok, 30 metrów dalej, równolegle do niego, drugi. Lato, ciepło, wszystkie okna pootwierane, niemal wszędzie leci mecz i do tego wrzaski oglądających go w TV kibiców. I nagle z jednego okna pojawia się dźwięk, który przebił się przez całą tę kibicowsko-meczową wrzawę – tak jednej ktoś robił dobrze, ;) i tak to, niestety, wszystko w blokowisku słychać.

  • TakiJeden

    @MEM @MEM Potraktujmy te nasze rozważania z przymrużeniem oka, jako zabawę, ale z próbą realistycznej oceny.
    Facet uprawia seks z kochanką we własnym mieszkaniu, więc brzęk kluczy na klatce za drzwiami może rzeczywiście zinterpretować jako niespodziewany powrót żony. Tyle tylko, że przebywając gdzieś w głębi mieszkania (np. w sypialni) i zajęci sobą, mogliby nie usłyszeć tego dźwięku, z natury niezbyt głośnego, nawet przy akustyce wielkiej płyty.
    Jeśli nawet tak by się stało, to ewakuować przez okno musiałaby się ona, o ile oczywiście zdążyłaby to zrobić w ciągu kilkunastu sekund, a mieszkanie byłoby nas parterze (góra I p.). Zasadne jest też pytanie jak ten sąsiad- wredota mógłby to zobaczyć stojąc przed drzwiami. Z tego miejsca to widać, co najwyżej, tylko okienko klatki schodowej. Musiałby ten żartowniś, przewidując taki rozwój zdarzeń, błyskawicznie powrócić do swego mieszkania i stamtąd obserwować tę ewakuację oknem, o ile by taka nastąpiła.
    A co do słyszalności w blokach. Jestem wieloletnim mieszkańcem takiego dzieła architektonicznego zbudowanego w technologii W-70, ale mam to szczęście, że jest to budynek czteropiętrowy, z dwoma mieszkaniami na każdym. Sąsiadów mam takich, że jakieś uciążliwe odgłosy (huczna impreza, remont) zdarzają się nadzwyczaj rzadko. Ale mam też znajomych, mieszkających w wysokich blokach, gdzie opisane przez Ciebie zjawiska akustyczne są, niestety, częstym "uprzyjemnieniem" ich mieszkania.

  • MEM

    @TakiJeden "Potraktujmy te nasze rozważania z przymrużeniem oka, jako zabawę, ale z próbą realistycznej oceny.
    Facet uprawia seks z kochanką we własnym mieszkaniu, więc brzęk kluczy na klatce za drzwiami może rzeczywiście zinterpretować jako niespodziewany powrót żony. Tyle tylko, że przebywając gdzieś w głębi mieszkania (np. w sypialni) i zajęci sobą, mogliby nie usłyszeć tego dźwięku, z natury niezbyt głośnego, nawet przy akustyce wielkiej płyty."

    Prawda. :) Choć gdyby tak celowo głośniej pohałasować... ;)

    "Jeśli nawet tak by się stało, to ewakuować przez okno musiałaby się ona, o ile oczywiście zdążyłaby to zrobić w ciągu kilkunastu sekund, a mieszkanie byłoby nas parterze (góra I p.)."

    Kto to by był, to chyba nie jest tak istotne w tym wypadku dla obserwatora, jak samo widowisko. ;)

    "Zasadne jest też pytanie jak ten sąsiad- wredota mógłby to zobaczyć stojąc przed drzwiami. Z tego miejsca to widać, co najwyżej, tylko okienko klatki schodowej. Musiałby ten żartowniś, przewidując taki rozwój zdarzeń, błyskawicznie powrócić do swego mieszkania i stamtąd obserwować tę ewakuację oknem, o ile by taka nastąpiła."  

    Albo zdążyć wyjść przed bramę. ;)

    "A co do słyszalności w blokach. Jestem wieloletnim mieszkańcem takiego dzieła architektonicznego zbudowanego w technologii W-70, ale mam to szczęście, że jest to budynek czteropiętrowy, z dwoma mieszkaniami na każdym. Sąsiadów mam takich, że jakieś uciążliwe odgłosy (huczna impreza, remont) zdarzają się nadzwyczaj rzadko. Ale mam też znajomych, mieszkających w wysokich blokach, gdzie opisane przez Ciebie zjawiska akustyczne są, niestety, częstym "uprzyjemnieniem" ich mieszkania."

    Mój blok też jest czteropiętrowy. Nie jest więc ta fatalna akustyka przypisana wyłącznie do wieżowców. Nie wiem jednak, od czego to zależy (Grubości płyt betonowych, montażu, rozkładu pomieszczeń? Ja się zawsze z tego nabijałam, że za komuny celowo tak budowali, bo to ułatwiało podsłuchiwanie sąsiadów przez "TW". ;)), ale faktem jest, że słychać może nie wszystko, bo w ciągu dnia co cichsze rzeczy tłumi ten zwykły "dzienny szum", ale większość z tego, co się w mieszkaniach dzieje. Moi sąsiedzi słyszą moje głośniki do komputera czasami lepiej, niż ja je słyszę, będąc w sąsiednim pomieszczeniu mieszkania (nie licząc ubikacji u mnie, bo tam to z kolei słychać lepiej te głośniki, niż w pokoju, w którym one stoją :)). Ja zaś mogę spokojnie cytować, gdy oni sobie rozmawiają w kuchni, a tych z sąsiedniej bramy, to jak głośno rozmawiają albo się kłócą. Itd. Człowiek się przyzwyczaja, dopóki nie uświadomi sobie od czasu do czasu, że tak właściwie to przez to za grosz prywatności nie ma.

  • agnes1709

    Co za wredota :D

  • MEM

    @agnes1709 "Co za wredota :D"

    Tam zaraz wredota... A może sąsiad ma niskie ciśnienie i ten z kluczami dba o to, by mu je podtrzymać na odpowiednim poziomie? ;)