Hala Międzynarodowych Targów Poznańskich.

inne : Hala Międzynarodowych Targów Poznańskich.

Co roku tam odbywał się m. in. Festiwal Fantastyki Pyrkon.

Obecnie jest tam szpital tymczasowy.

3 komentarze

 
  • Indragor

    I tak zostanie. Masowych imprez już nie będzie (jedynie w sieci). Wszystko z troski rządzących o zdrowie i bezpieczeństwo obywateli. A tak naprawdę, duże skupiska ludzi mogą stanowić zagrożenie dla mniej lub bardziej ciemnych interesów ludzi władzy, rozpalając ogień pod stołkami na których siedzą.

  • MEM

    @Indragor "I tak zostanie. Masowych imprez już nie będzie (jedynie w sieci)."

    Nadmierny pesymizm. Jak sprawdziłam niedawno, choćby ten Pyrkon ma być jeszcze w tym roku. :)

    "A tak naprawdę, duże skupiska ludzi mogą stanowić zagrożenie dla mniej lub bardziej ciemnych interesów ludzi władzy, rozpalając ogień pod stołkami na których siedzą."  

    I tak stanowią, póki ludzie mają możliwość komunikowania się, więc już choćby z tego powodu zamykanie ich na wieczność w obecnych ograniczeniach nie jest możliwe. Drugim powodem jest gospodarka (a na niej wywaliła się zarówno "tysiącletnia" Rzesza jak i Związek Radziecki).

  • Indragor

    @MEM Pyrkon "ma być", a nie, że będzie. Nawet jeśli, na wejście ilu ludzi pozwoli władza? Jak długo na takiej imprezie ludzie wytrzymają ze szmatami na twarzy? Ile na tym zarobią organizatorzy? 20% tego, co normalnie? A już mają kłopoty finansowe. Tak, jest Patronite, ale coraz więcej inicjatyw oddolnych MUSI korzystać z tej formy finansowania, a pieniędzy ludzie mają coraz mniej. W najlepsze trwa niszczenie klasy średniej przez rząd (nie tylko Polski). Poprzednie lockdowny nic nie dały, poza dewastacją gospodarki, to co robi rząd? Wprowadza następny.

  • MEM

    @Indragor "Pyrkon "ma być", a nie, że będzie."  

    Nawet gdyby się tak nieszczęśliwie poskładało, że nie udałoby się to w tym roku (choć póki co, nie odwołali), to będzie w następnych latach. Pandemia w końcu minie.

    "Nawet jeśli, na wejście ilu ludzi pozwoli władza?"

    Na wcześniejsze edycje przyjeżdżało około 50 kilo luda. Zresztą, organizacja czegoś takiego to droga impreza, czyli żeby organizator nie zbankrutował, to te kilkadziesiąt tysięcy tam być musi.

    Poza tym imprezę przewidują na lipiec a prognozy mówią, że do tego czasu większość społeczeństwa będzie już zaszczepiona. Jeśli to się uda, nie będzie wtedy podstaw do obecnie utrzymywanych ograniczeń.

    "Ile na tym zarobią organizatorzy?"

    To nie jest impreza nastawiona na zysk. Pierwotnie, jak każdy inny tego typu konwent, był robiony własnymi siłami "od fanów dla fanów". Pyrkon, z racji skali, już w 100 procentach taki nie jest, jest bardziej profesjonalny, ale nadal jest z nastawieniem takim, że nie jest organizowany dla zysku. Zresztą – i też zawsze tak było, a tego typu imprezy są robione u nas od jeszcze lat 90-tych zeszłego stulecia – część kosztów ponoszą sponsorzy, czyli bilety wstępu nigdy nie były w takich cenach, żeby choćby całość kosztów się zwróciła.

    "Poprzednie lockdowny nic nie dały, poza dewastacją gospodarki, to co robi rząd? Wprowadza następny."

    No nie do końca tak jest. Ograniczenia mimo wszystko sprzyjają mniejszemu rozprzestrzenianiu się pandemii, więc pomimo negatywnego odbicia się na gospodarce, muszą być nadal utrzymywane. I tak liczba chorych (i zgonów rośnie). Jeśli teraz pozdejmują obostrzenia, zamiast tych 800 trupów z dzisiaj, zobaczysz "na liczniku" kilka tysięcy. Owszem, kaczy rząd to tragedia, ale lockdown jest nie tylko u nas i nie tylko u nas nie jest on jakimś cudownym środkiem na wszystko. Nieudolność to jedno, ale druga sprawa jest taka, że innego pomysłu na powstrzymywanie rozprzestrzeniania się epidemii raczej nie ma.

  • Indragor

    @MEM  
    MEM: „Nawet gdyby się tak nieszczęśliwie poskładało, że nie udałoby się to w tym roku (choć póki co, nie odwołali), to będzie w następnych latach”.
    Cytuję za organizatorem Pyrkonu: To ostatnia zmiana terminu. Na ten moment jesteśmy już w trudnej sytuacji finansowej. Profil naszej działalności jest taki, że ponosząc koszty cały rok, zarabiamy tylko przez trzy dni, a wszyscy wiemy, jak to wyglądało w zeszłym roku. Jakie ponosimy koszty? Bardzo przyziemne, nie ma w tym ani krzty fantastyki. Płacimy ZUS i podatki, wypłacamy pensję osobom cały rok zatrudnionym przy imprezie (koordynatorom, grafikowi, prawnikowi, tłumaczowi), wynajmujemy biuro i przestrzeń, w  której mogą pracować wolontariusze.  Dwukrotnie przeniesienie imprezy również nie było bezkosztowe, pewnych zaliczek nie można zwrócić, a pewnych inicjatyw nie da rady przenieść. Pomimo znacznego przycięcia kosztów tabelki finansowe nie nastrajają nas optymistycznie. Niestety, jeśli sytuacja się nie zmieni i jeśli Pyrkon nie dojdzie do skutku w tym roku, nie będzie go już nigdy, chyba że...pomożecie nam go uratować!
    Czyli wesprzecie finansowo na Patronite. Tylko jak długo ludzie będą płacić na imprezę, na którą mogą nawet nie wejść, z powodów ograniczeń narzuconych przez władzę?

    MEM: Pandemia w końcu minie.
    Na pewno?
    Podczas niedawnego wywiadu dla TVN 24, minister Niedzielski, intencjonalnie lub nie, powiedział kilka bardzo ciekawych rzeczy. Między innym, że nie ma się co łudzić na powrót do normalności sprzed pandemii. Dał do zrozumienia, że to się nigdy nie skończy, bo przyjdą kolejne patogeny i następne pandemie.
    Od siebie dodam, że nie on jeden tak twierdzi i nie tylko w Polsce.

    MEM: „Zresztą, organizacja czegoś takiego to droga impreza, czyli żeby organizator nie zbankrutował, to te kilkadziesiąt tysięcy tam być musi”.
    Musi? A niby kto zmusi rząd do zniesienia ograniczeń? Myślisz, że będzie przejmował się jakąś tam imprezą hobbystyczną? Masz wątpliwości, patrz branża turystyczna.

    MEM: „Ograniczenia mimo wszystko sprzyjają mniejszemu rozprzestrzenianiu się pandemii, więc pomimo negatywnego odbicia się na gospodarce, muszą być nadal utrzymywane”.
    Niektóre kraje nie wprowadziły drastycznych ograniczeń i sytuacja epidemiczna nie jest tam gorsza, niż w krajach, które wprowadziły lockdown. Za to gospodarka tych krajów jest w znacznie lepszym stanie.  
    Muszą być utrzymane? Bo tak twierdzi dyktatorski rząd PIS? W tej kwestii opinie naukowców są mocno podzielone, ale głosić można tylko jedynie słuszny pogląd „ekspertów” rządowych. Lockdown nie zatrzyma rozprzestrzeniania się wirusa z jednego prostego powodu. Do zakażeń dochodzi głównie w miejscach pracy, a całej gospodarki nie da się zamknąć.
    Swoją drogą ciekawe. Rząd pozbawił ludzi możliwości zarobkowania, ale nie wstrzymał komorników? Przypadek, czy może jednak chodzi o zniszczenie całych sektorów gospodarki będących w rękach drobnych przedsiębiorców i przekazanie ich za bezcen ponadnarodowym korporacjom? Tak jak we Włoszech upadające małe kawiarenki są przejmowane przez międzynarodowe firmy.

    MEM: „Poza tym imprezę przewidują na lipiec a prognozy mówią, że do tego czasu większość społeczeństwa będzie już zaszczepiona”.
    I co z tego? Szczepionka to żaden cudowny lek. Nie chroni przed zakażeniem, czy roznoszeniem wirusa. Wśród zaszczepionych już wykrywa się ogniska choroby. Krzysztof Krawczyk, mimo przyjęcia 2. dawek szczepionki, trafił do szpitala z powodu COVID-19. Szczepionka, tak jak w przypadku grypy, może jedynie złagodzić skutki choroby, co oczywiście nie jest bez znaczenia, ale jeszcze raz – szczepionka nie gwarantuje powrotu do normalności.

  • MEM

    @Indragor "Cytuję za organizatorem Pyrkonu:"

    Tak, ja wiem (z dość bezpośrednich źródeł zresztą), że Druga Era nie może w nieskończoność organizować imprezy, która się nie odbędzie (i że jeśli z kolei będzie, a ludzi przybędzie na nią za mało, to zbankrutuje). Ale to jest kwestia już typowo losowa, na którą nikt nie będzie miał wpływu. Natomiast, po pierwsze, nie oznacza to, że tak będzie na pewno (póki co, konwent ma się odbyć). Po drugie, nie oznacza to, że ewentualne bankructwo organizatora konwentu całkowicie zakończy istnienie Pyrkonu (czy to pod tą nazwą, czy pod inną). Po prostu nawet jeśli organizacja "X" zbankrutuje, to zawsze można założyć organizację "Y", i robić to samo od nowa, już w normalnych, "niepandemicznych", czasach. Więc świat się nie zawali. Chyba, żeby się ludziom w Poznaniu odechciało robienia przy tym. A znam ich na tyle, że w to wątpię.

    "Czyli wesprzecie finansowo na Patronite. Tylko jak długo ludzie będą płacić na imprezę, na którą mogą nawet nie wejść, z powodów ograniczeń narzuconych przez władzę?"  

    Pyrkon ma dość dużą i bardzo dobrą renomę w środowisku (i "na mieście", które współpracuje z orgami przy tej imprezie) od bardzo dawna. Oczywiście nikt tego nie będzie wspierał wiecznie bez efektów, ale jak do tej pory, przez te ponad 20 lat nie było powodów do tego, żeby podważać uczciwość orgów. Tym samym ma wystarczający kredyt zaufania, a fanów fantastyki, którzy choć raz mieli styczność z tym konwentem, jest sporo. Są w tym wypadku w stanie się spiąć, zrzucić, i nie zakładać z góry, że ktoś ich kiwa, chcąc tylko wyciągnąć od nich kasę. Wszyscy wiedzą, jaka jest sytuacja i że nie jest to ani winą ani intencją organizatorów imprezy, więc nikt miał pretensji nie będzie. A ograniczenia w końcu kiedyś zostaną zniesione, wszystko wróci wtedy do normy i impreza będzie mogła mieć miejsce, jak wcześniej bywało. Bez ograniczeń.

    "Na pewno?  
    Podczas niedawnego wywiadu dla TVN 24, minister Niedzielski, intencjonalnie lub nie, powiedział kilka bardzo ciekawych rzeczy. Między innym, że nie ma się co łudzić na powrót do normalności sprzed pandemii. Dał do zrozumienia, że to się nigdy nie skończy, bo przyjdą kolejne patogeny i następne pandemie.  
    Od siebie dodam, że nie on jeden tak twierdzi i nie tylko w Polsce."

    To tak strasznie brzmi, gdy jest wyrwane z kontekstu i przez to pozbawione intencji, w jakich zostało powiedziane... :)  

    Tymczasem, ten sam Niedzielski zapowiada zniesienie obostrzeń latem i powrót do normalnego nauczania stacjonarnego od września...

    No to jak to jest? Która wersja jest prawdziwa?

    Obie są prawdziwe, tylko zależy to od tego, jak sobie to zinterpretowałeś.  

    Bo czy Niedzielski ma rację, że nie będzie już tak, jak było przed pandemią? Ma rację. Bo ludzie – jakaś tam część społeczeństwa, która wcześniej błogo sobie żyła w "szklanym domu", a których pandemia sprowadziła na ziemię i pokazała brutalne realia świata i ludzką bezsilność na nie – będą się podświadomie obawiać kolejnej, tak jak ludzie żyjący np. na terenach aktywnych sejsmicznie wiedzą, że kiedyś nadejdzie trzęsienie ziemi. Ale jednocześnie ta wiedza nie przeszkadza im w zwyczajnym, codziennym życiu. Co najwyżej niektórzy przesadnie panikujący się uprą resztę życia przechodzić w masce. I wolno im, świat się z tego powodu nie zawali, że ktoś będzie miał taką fobię z powodu nabytej traumy, ale nie podporządkuje się mniejszości.  

    Czy Niedzielski ma rację, że będą inne pandemie? Ma rację, bo będą, to jest tylko kwestia czasu. Tak samo, jak równie dobrze mogły się pojawić w dowolnym okresie w przeszłości, i tylko ślepym trafem nie pojawiły się np. w naszym dzieciństwie. Tym samym równie dobrze można się przejmować tym, że w średniowieczu dżuma przeszła przez Europę. Taki sam miałoby to sens. Zarazy są elementem tego świata, jak wszystko inne. Jak wicher, który parę lat temu zmiótł całe hektary lasu i zwalił jego część prosto na namioty obozowiska harcerskiego, pamiętasz? Czy silne wiatry są nadal? Są. Czy należy się spodziewać powtórki z takiej rozrywki? Należy. Czy w związku z tym nie organizuje się już obozowisk harcerskich? A wcale nie. Nadal są organizowane. To w czym rzecz? Po co to całe straszenie i podpieranie się wypaczoną interpretacją czyichś słów na ten temat?

  • MEM

    @Indragor "Musi? A niby kto zmusi rząd do zniesienia ograniczeń?"  

    Sytuacja, w której nie będą już potrzebne? Jak społeczeństwo nabierze odporności stadnej, nie ma podstaw do ich utrzymywania (zresztą ministerialny autorytet, na który się nieco wyżej powoływałeś, mówi o tym, zapowiadając znoszenie ograniczeń od najbliższego lata; przecież taką wiarę pokładasz w to, co mówi, to skąd nagle jej brak? ;)).  

    Nikomu nie są na rękę ograniczenia. A już zwłaszcza rządzącym, których stołki pod dupami, a w skrajnych wypadkach nawet zdrowie i życie, bezpośrednio zależy od społeczeństwa. Lud ma dość ograniczeń w momencie, gdy są one koniecznością, jak myślisz, jaka będzie reakcja, gdy już ewidentnie nie będą koniecznością?  

    Prosta logika. :)

    No chyba, że wierzysz w spisek demonów Alexa... ;)

    "Niektóre kraje nie wprowadziły drastycznych ograniczeń i sytuacja epidemiczna nie jest tam gorsza, niż w krajach, które wprowadziły lockdown. "

    A możesz podać konkretny przykład, żeby się można było do niego odnieść?

    "Muszą być utrzymane? Bo tak twierdzi dyktatorski rząd PIS? "

    Nie. Tako rzecze tzw. zdrowy rozsądek. Metodologia ograniczania rozprzestrzeniania się epidemii nie powstała w momencie pojawienia się koronawirusa. Jest znana do co najmniej dekad (w Polsce zastosowano jej elementy np. w latach 60-tych we Wrocławiu podczas epidemii ospy), a jej korzenie sięgają jeszcze głębiej w przeszłość.  

    Poza tym PiS nie rządzi w innych krajach świata, a tam, tak się składa, podobne lub takie same ograniczenia obowiązują. To jak to jest? Jak u nas, to są one "be", bo dyktatura wprowadziła, a jak na Zachodzie, to "cacy"?

    Ergo: opierasz się na demagogii w takich twierdzeniach.

    "W tej kwestii opinie naukowców są mocno podzielone, ale głosić można tylko jedynie słuszny pogląd „ekspertów” rządowych."

    Można głosić dowolny pogląd, bo póki co jeszcze obowiązuje wolność słowa. Inną kwestią jest to, czy dany pogląd znajdzie posłuch wśród reszty społeczeństwa i czy ma się ewentualne środki i mandat do wprowadzania swoich pomysłów w życie. To nie jest tak, że ktoś tam ogranicza jakiegoś wyznawcę teorii spiskowych, czy innego Ziębę od wciskania ludziom "strukturyzatora wody", to jest tak, że większość ludzi na te rewelacje po prostu popuka się palcem w czoło i stąd marginalizacja środowisk takie rzeczy głoszących (tak, jak to ma miejsce np. w przypadku tzw. sekty smoleńskiej).  

    "Lockdown nie zatrzyma rozprzestrzeniania się wirusa z jednego prostego powodu. Do zakażeń dochodzi głównie w miejscach pracy, a całej gospodarki nie da się zamknąć."

    Tak. Ale nie to jest jego celem. Celem jest spowolnienie tempa rozprzestrzeniania się epidemii, a nie uniemożliwienie jej rozprzestrzeniania się (bo jak sam to zauważasz, to by było niemożliwe do zrobienia). A to nie jest to samo.

    (I tak przy okazji, przynajmniej w teorii w zakładach pracy dodatkowo obowiązuje zaostrzony reżim sanitarny, także właśnie w celu spowolnienia tempa rozprzestrzeniania się wirusa).

    "Swoją drogą ciekawe. Rząd pozbawił ludzi możliwości zarobkowania, ale nie wstrzymał komorników? Przypadek, czy może jednak chodzi o zniszczenie całych sektorów gospodarki będących w rękach drobnych przedsiębiorców i przekazanie ich za bezcen ponadnarodowym korporacjom?"

    Rząd – cokolwiek złego by o nim nie myśleć – nie pozbawił ludzi możliwości zarobkowania (choć wiele do życzenia przedstawiają środki podjęte celem złagodzenia kryzysu). To pandemia ich tych środków pozbawiła. Taka subtelna, ale istotna, różnica...

    Tym samym w pewnym sensie jest to – pandemia – rzecz losowa (jak np. klęski żywiołowe, wojny, itd.). I jeśli ktoś nie wytrzyma z tego powodu na rynku, to trudno. Takie jest życie. A ono było, jest, i będzie brutalne. Zawsze. I nikt nie obiecywał, że będzie fajne, gładkie i bezpieczne.

    I tak dobrze, że w ogóle (choć pokracznie) stworzono jakiś system rekompensat i kroplówek dla biznesu. Poza tym, bez przesady. Nie może być tak, że "zyski moje, a jak straty, to państwo (czyli de facto społeczeństwo) ma mi dać". Ktoś, kto prowadzi jakikolwiek biznes, powinien, po pierwsze, liczyć się z ryzykiem. Po drugie, mieć świadomość tego, że zawsze może się zdarzyć coś, co spowoduje straty, i że w tych ciężkich czasach trzeba będzie przetrwać, czyli nie należy przeżerać zysków (ani prowadzić biznesu na kredyt), a mieć odłożone na przysłowiową czarną godzinę. I w końcu po trzecie, w wielu przypadkach co prawda jest jęk i wrzask, ale na biednego nie trafiło. Wielu po prostu woli wykorzystać teraz okazję, żeby państwo dało na utrzymanie interesu, swoją kasę bezpiecznie trzymając na kontach. Bo o ile jeszcze mogę uwierzyć, że jakiś Kowalski na jednoosobowej działalności nie ma zbyt wielkich możliwości, to wiele z tych biznesów przynosi nawet i setki milionów zł zysku (przy czym każdy z nich na głowie staje "optymalizując podatki" ) rocznie. I co? Nagle te kilka czy kilkanaście miesięcy nie jest w stanie się utrzymać? Komu te bajki?

  • MEM

    @Indragor "Tak jak we Włoszech upadające małe kawiarenki są przejmowane przez międzynarodowe firmy."

    I co to za problem? W gospodarce jak w przyrodzie – nic nie ginie. A system: "ktoś zarabia, ktoś traci", toczy się od zarania dziejów. Zawsze tak było.

    Tym bardziej, że nikt nikomu nie zabroni założenia sobie firmy znów. A poza tym nie każdy firmę musi mieć, może iść też do normalnej etatowej pracy i żyć dalej, choć pewnie nie tak, jak do tego przywykł.  

    Mało tego. Wszelkiego rodzaju kryzysy są bardzo potrzebne zdrowej gospodarce. Eliminują bowiem z biznesu ludzi, którzy w nim sobie nie radzą, lub nie powinni w nim być. To jest naturalny i czysty ewolucjonizm, wprost z reguł dżungli, któremu zawdzięczamy całą naszą cywilizację (dopóki socjalizm z komunizmem nieszczęśliwie nie przyszły, zatruwając wszystko) i jej nieprzerwany rozwój. Tym bardziej nie ma problemu (a przynajmniej nie na skalę, o jakich straszą w gazetach, opierając się na płaczach "biednych" biznesmenów).

    "I co z tego? Szczepionka to żaden cudowny lek. Nie chroni przed zakażeniem, czy roznoszeniem wirusa. Wśród zaszczepionych już wykrywa się ogniska choroby. "

    Szczepionka nie jest cudownym lekiem, bo w ogóle nie jest lekiem jako takim. Jej zadaniem jest ochrona przed zarażeniem się oraz przede wszystkim uzyskanie przez populację tzw. odporności stadnej. I tu się wywiązuje i wywiązywać będzie aż do czasu jakiejś groźnej mutacji odpornej na efekty, jakie szczepionka dała. Obecnie zaś jej ograniczone działanie wynika z kilku czynników.
      
    1. Jeszcze nie uzyskaliśmy odporności stadnej.  

    2. Szczepionka musi być podana dwukrotnie, czyli w czasie pomiędzy tymi dawkami osoba zaszczepiona jeden raz nie rozwinęła jeszcze pełnej odporności, tym samym jest częściowo podatna na wirusa.

    3. Niektórzy się szczepią w momencie, gdy nieświadomie dla siebie już się zarazili. I w takich wypadkach choroba rozwija się szybciej niż odporność, jaką można uzyskać dzięki zaszczepieniu.  

    Stąd (z punktów 2. i 3.) te ogniska choroby wśród zaszczepionych. Ale na to nie ma rady, pewnych rzeczy się nie przeskoczy. Po prostu nadal trzeba utrzymywać obostrzenia i szczepić, aż wreszcie odporność stadna załatwi sprawę.  

    "Krzysztof Krawczyk, mimo przyjęcia 2. dawek szczepionki, trafił do szpitala z powodu COVID-19."

    Tak, bo podpadał pod punkt trzeci z tych powyżej wymienionych. Nie wiedziałeś o tym (a wątpię, żebyś nie wiedział, bo wiele portali tę informację podawało), czy próbujesz manipulować?  

    "Szczepionka, tak jak w przypadku grypy, może jedynie złagodzić skutki choroby, co oczywiście nie jest bez znaczenia, ale jeszcze raz – szczepionka nie gwarantuje powrotu do normalności."

    Nie tylko złagodzić. Także uniemożliwić zachorowanie w wielu przypadkach. Tym samym, skoro COVID dzięki szczepieniom (a w dalszej kolejności, dzięki coraz lepszemu leczeniu choroby) zostanie sprowadzony do poziomu przeciętnej innej choroby, jak np. wspomniana przez Ciebie grypa, to skąd założenie, że nie będzie powrotu do normalności? Na grypę rocznie chorują miliony, nie? Widziałeś z tego powodu jakiś lockdown? :) I z COVID-em będzie to samo. Musiałaby się nieszczęśliwie pojawić mutacja, na którą szczepienia byłyby bezradne, żeby mogło być inaczej. Na razie takiej zaś, na szczęście, nie ma.

  • MEM

    @Indragor  

    I jeszcze tak a propos tego "niszczenia przedsiębiorców", o którym pisałeś. Taki świeżutki przykładzik...

    "Napastnik reprezentacji Polski Arkadiusz Milik jest współwłaścicielem jednej z katowickich restauracji. Jego lokal otrzymał wsparcie z rządowej Tarczy Antykryzysowej i jest to jedna z większych dotacji w mieście, biorąc pod uwagę usługi gastronomiczne. (...)

    restauracja "Food & Ball" w Galerii Libero w Katowicach otrzymała z rządowego funduszu 1 mln 80 tys. zł. To druga najwyższa kwota dofinansowania na katowickim rynku gastronomicznym."


    onet. pl/informacje/onetslask/arkadiusz-milik-jego-restauracja-otrzymala-wsparcie-z-tarczy-antykryzysowej/42gw0dj,79cfc278

    A teraz najlepsze. Według rankingu zarobków w lidze francuskiej piłki nożnej Milik za bzdetne kopanie piłeczki, żeby się lud miał czym bezmyślnie jarać, zarabia 400 tysięcy euro miesięcznie brutto.

    sportowefakty. wp. pl/pilka-nozna/929524/znamy-zarobki-arkadiusza-milika-w-olympique-marsylia-polak-w-czolowce-ligue-1

    Widzisz, jaka "bieda"? Taaaak... koniecznie trzeba tym "bidnym" przedsiębiorcom pomóc...

  • MIKEL71

    Mala różnica jest

  • MEM

    @MIKEL71 "Mala różnica jest"

    Dla mnie jest ona olbrzymia.  

    Na Pyrkonie, z tego co pamiętam z dawnych czasów, jest tam ciągły gwar i śmiech. Trzy dni, dosłownie 24 godziny na dobę. A teraz jest tam tylko choroba i śmierć.  
    To samo miejsce, ale skrajnie inne.

    Sytuacja przypomina mi też trochę stary serial MASH, gdzie przez cały odcinek jest komedia, a potem lądują helikoptery z ciężko rannymi i emocje wpadają z jednej skrajności w przeciwną.

  • MIKEL71

    @MEM Fakt pamiętam ten serial i film  . Z tą małą różnicą to taka prowokacja mala .  Dobrej nocy

  • MEM

    @MIKEL71 "Fakt pamiętam ten serial i film."  

    Film widziałam tylko raz. W przeciwieństwie do autora książki, w oparciu o którą powstały i film i serial, nie przypadł mi do gustu. Duuużo bardziej podobał mi się serial.  

    Ale do dziś lubię piosenkę z czołówki filmu. :)

    "Z tą małą różnicą to taka prowokacja mala."  

    :)

    "Dobrej nocy"  

    Dzięki i nawzajem. :)

  • agnes1709

    Tylko to "tymczasowo" traci na znaczeniu. Trochę długo, jak na taki termin, nieudolność naszych "władz" i pchanie kasy tam, gdzie nie trzeba, poraża.  :sad:

  • MEM

    @agnes1709 "Tylko to "tymczasowo" traci na znaczeniu. Trochę długo, jak na taki termin,"  

    Oby się tylko nie sprawdziło Prawo Murphy'ego mówiące, że "prowizorka zawsze okazuje się najtrwalsza".  

    "nieudolność naszych "władz" i pchanie kasy tam, gdzie nie trzeba, poraża."

    I do tego przy nich zawsze może być nawet i jeszcze gorzej.

  • agnes1709

    @MEM I będzie, jak zawsze  :smh:

  • MEM

    @agnes1709 "I będzie, jak zawsze"

    Tak..., nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej. :sad: