Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Potrzeba matką wynalazków

ciekawostka : Potrzeba matką wynalazków

Chorwackie Siły Powietrzne u swego zarania (a raczej odrodzenia) w 1991 roku. Od prawej: An-2, Cessna 172, An-2, PZL M-18 Dromader. Tak, tak..., :) rolniczy Dromader przystosowany do zrzucania bomb... Przynajmniej dwa były takie – służyły w czymś, co nazywało się SZV (Samolstalni Zrakoplovni Vod – Samodzielna Jednostka Powietrzna) Osijek jako samoloty rozpoznawcze i okazyjnie jako bombowce – w ówczesnym chorwackim lotnictwie, które samoloty brało z aeroklubów i innych cywilnych organizacji, a dopiero z rok później miało pierwsze samoloty wojskowe uzyskane dzięki chorwackim dezerterom służącym jako piloci w jugosłowiańskiej armii. No cóż, ponoć można i na drzwiach od stodoły... ;)

MEM

zamieściła fotkę , 800x522 - 36 kB w kategorii ciekawostki i motoryzacja, transport. Tagi: #M-18 #Dromader #Chorwacja #lotnictwo #historia

1 komentarz

 
  • TakiJeden

    Dromadery miały nie najlepsze właściwości lotne, co wymagało od pilota dużego doświadczenia i umiejętności.
    Mimo to były eksportowane do ponad dwudziestu krajów na całym świecie, w tym do USA (!).
    Innym, ciekawym samolotem produkowanym w Zakładach w Mielcu, był PZL M-15 (Belphegor), Pierwszy i jedyny na świecie samolot rolniczy z napędem odrzutowym.  :smile:

  • MEM

    @TakiJeden "Dromadery miały nie najlepsze właściwości lotne, co wymagało od pilota dużego doświadczenia i umiejętności."

    Tak i nie. :) Dromader po prostu jest stworzony do pracy, a nie do akrobacji. Przy czym z tymi właściwościami lotnymi chyba nie jest tak najgorzej, bo po pierwsze, opryski pól robi się na bardzo niskich wysokościach (takich rzędu 3 metrów), a "bomby wodne" przy gaszeniu pożarów zrzuca się z kilkunastu-kilkudziesięciu metrów (BTW, taka bombka z Dromadera – 1800-2500 litrów – potrafi zwalać duże drzewa, jest bardzo ryzykowne stanie w pobliżu; kiedyś, gdzieś w zielonogórskich lasach, strażacy mieli ćwiczenia z gaszenia ognia i nagle nadleciał patrolujący Dromader, nie wiedział, że to ćwiczenia, zrzucił bombę wodną i mało ich nie pozabijał, bo od takiej masy wody wyrzuconej naraz drzewa łamały się jak przysłowiowe zapałki), co przy prędkości 100+ km/h, w obu przypadkach nie należy do przyjemności, jeśli chodzi o uważanie na przeszkody terenowe i konieczność ich omijania. Po drugie, tego typu maszyny czasami startują solidnie przeciążone (choć konstrukcja była obliczona na dodatkowe obciążenie – bodaj Dromader w swej pierwotnej wersji, M-18, która miała udźwig 1300 kg, mógł zabrać dodatkowe 500 kg ładunku, czyli o około 40% więcej), a mimo to utrzymują się w powietrzu, i nadal w swej pracy muszą uważać na przeszkody.

    Natomiast na pewno nie jest to samolot dla wojska, ale życie pisze różne scenariusze i na bezrybiu i rak ryba, stąd współczesne chorwackie lotnictwo zaczynało od tego.

    "Mimo to były eksportowane do ponad dwudziestu krajów na całym świecie, w tym do USA (!)."  

    Były, bo częściowo jest to konstrukcja amerykańska. Nasze WSK chciało wejść na zachodnie rynki, a że pochodziło z kraju komunistycznego, to miało tym bardziej pod górkę w tej kwestii, więc ktoś tam wpadł na pomysł, że będzie łatwiej zdobyć potrzebne certyfikaty i pojawić się na zachodnich rynkach (w tym zwłaszcza na amerykańskim i kanadyjskim), jeśli formalnie samolot będzie efektem współpracy z Amerykanami. No i dlatego podobno prototypy Dromadera były w około 30% amerykańskie. Otworzyło to przysłowiowe drzwi. A sam samolot potem okazał się na tyle dobrą konstrukcją, że chętnie był na świecie kupowany (nawet z czasem rezygnowano z niektórych podzespołów amerykańskich na rzecz tych opracowanych przez nasz przemysł, bo okazywały się lepsze). Tylko że potem przyszły lata 80-te, czyli stan wojenny i permanentny kryzys, potem 90-te i upadek polskiej gospodarki, no i rykoszetem dostał też polski przemysł lotniczy (w przypadku samolotów rolniczych nieźle rozbudowany, bo produkcję na tego rodzaju potrzeby "przydzielono" nam w ramach RWPG – np. większość wyprodukowanych An-2 jest z polskich fabryk, a to jest jeden z rekordzistów, jeśli chodzi o wyprodukowaną liczbę egzemplarzy). M-18 miał być punktem wyjścia dla całej "rodziny" samolotów rolniczych. Z powodu tego, co się u nas działo w latach 80-tych i 90-tych, prawie nic z tego nie wyszło.

    "Innym, ciekawym samolotem produkowanym w Zakładach w Mielcu, był PZL M-15 (Belphegor), Pierwszy i jedyny na świecie samolot rolniczy z napędem odrzutowym."

    Tak. :) Rosjanom zachciało się rolniczego odrzutowca i nie dali sobie wytłumaczyć, że to zły pomysł. :lol2: