@Historyczka Taka scena...taka moja wizja... Przerwa w naszej wspólnej podróży. Zjeżdżamy na pusty, śródleśny parking. Wysiadamy z samochodu i uderza nas cisza...słychać tylko sum wiatru w koronach drzew i świergot ptaków. Poprawiasz swój kostium i obciągasz krótką spódniczkę, która podczas jazdy wysoko odsłaniała twoje pełne uda. W rozchylonym dekolcie widać rowek ściśniętego, obfitego biustu. Bez słowa biorę cię za rękę, prowadzę przed przód samochodu i obracam twarzą do maski. Następnie delikatnie, ale stanowczo, naciskam plecy tak, abyś się zgięła i położyła na masce. Teraz za pewne czujesz na policzku i na rozpłaszczonych piersiach ciepło rozgrzanej blachy. Nic nie mówiąc, trącam nogą twoje kostki, co doskonale odczytujesz...
Jakże podniecająca sytuacja - przy tym wspaniała sceneria... Już podczas podróży, moja i tak krótka spódnica podjechała dość wysoko do góry... Czuję się w niej bardziej podniecona, bo wszak do pracy nie chodzę w miniówkach... Więc gdy już mam na pupie spódnicę nie długą ale krótką - natychmiast czuję się jakby łatwiejsza...
@Historyczka No tak...do pracy w szkole nie chodzisz tak krótko ubrana, ale jestem przekonany, że Twoi uczniowie nie mieliby nic przeciwko. Ja byłem w lepszej sytuacji, bo Twoja krótka spódniczka nie tylko odsłaniała uda, ale też pozwoliła sycić wzrok widokiem samonośnych pończoch zakończonych szeroką koronką. Nie poprawiałaś spódniczki ani ułożenia nóg, bo dobrze wiesz, że to mnie cholernie podnieca. Co więcej...w pewnym momencie tak rozchyliłaś nogi, że mogłem dojrzeć majteczki, tak cienkie i skąpe, ze wrzynały się w cipkę. Te widoki sprawiły, że w spodniach zrobiło mi się ciasno, a w głowie, z każdym przejechanym kilometrem, rosło pożądanie i chęć jego zaspokojenia. I właśnie po to zjechałem w to ustronne miejsce.
Długo dobierałam najpierw majteczki, a potem pończochy... Spódnicę, tę krótką dużo wcześniej zaplanowałam. Pończochy dobrałam z najbardziej seksowną koronką, a majteczki - nie najbardziej wygodne - wszak wrzynają mi się w cipkę... ale za to właśnie te najbardziej prześwitujące i skąpe.
Mając poczucie, że podczas podrózy autem jestem podglądana, gdy tylko podwija mi się spódnica... czułam podniecenie... wiedziałam, że koronka moich majteczek powoli wilgotnieje...
Marta doskonale zrozumiała, co jej poleciłem trącając nogi. Najpierw ,jednak, podciągnęła wąską i opiętą spódniczkę. Dopiero wtedy, gdy znalazła się ona wysoko, odsłaniając rozkoszną pupę, posłusznie rozstawiła szeroko swoje zgrabne nogi. Nie odrywając policzka od blachy maski uśmiechnęła się i szepnęła kusząco - "Rób ze mną co chcesz". Chwyciłem majteczki i odsunąłem je w bok, Odsłonięta cipka wyglądała niezwykle kusząco. W lipcowym słońcu lśniła obfitą i śliską wilgocią. Przez dłuższą chwilę syciłem wzrok tym rozkosznym widokiem, czując w spodniach prężącego się do akcji kutasa. Pochyliłem się tak blisko, że poczułem znajomy zapach podnieconej kobiety, gotowej na przyjęcie oczekiwanego gościa. Ale na razie oblizałem wargi...jeszcze swoje...
Drżałam jak osika leżąc na tej masce. Przegrywałam sama ze sobą... już miałam powiedzieć - jestem zbyt porządna, by być tak traktowaną, ale zamiast tego - podciągnęłam spódniczkę.
Potem miałam powiedzieć - to już nadto - ale zamiast tego posłusznie rozłożyłam nogi...
Gdy obnażona została moja cipka - szykowałam się powiedzieć - ach... nie... nie... - a wyszeptałam - "rób ze mną co chcesz"...
Czułam się taka wspaniale bezbronna, a jednocześnie... taka wilgotna.
2 tyg. temu
Doktor lekarz
@Historyczka zaburzenia masochistyczne można leczyć u psychoterapeuty
@Historyczka Ależ mnie podniecają takie słowa płynące z Twoich ust. Dają mi niedwuznaczną informację, że już czas na konkretne działania z mojej strony, na które całkowicie się zgadzasz. Ale to też inny sygnał, jak dla mnie jeszcze bardziej podkręcający atmosferę. Już nie jesteś tą szacowną, dostojną, trochę wyniosłą, elegancką i świadomą swojej pozycji nauczycielką. Wręcz wytworną damą, dbającą o właściwe zachowanie i używającą pięknego, wyważonego języka. Teraz odkrywasz swoją, można mniemać prawdziwą, naturę i potrzeby. Stajesz się dla mnie dziwką, która uwielbia dawać dupy zawsze i wszędzie. Z ust której, bez żadnej żenady, płyną słowa - "Chcę poczuć twojego kutasa w mojej mokrej, spragnionej piździe. Wsadź mi go aż po jaja i pierdol długo i mocno"
Gdy jestem tak przed tobą wypięta, czuję, jak wielką rozkosz czerpię z takiego oddania.
Szepczę: - Tylko pamiętaj proszę, jak porządną i cnotliwą jestem panią profesor... Zwłaszcza... Gdy będziesz fedrował moją absolutnie wilgotną piczę... swoim twardym i bezlitosnym taranem... A gdy ktoś zapyta o naszą przejażdżkę do lasu - powtwierdź to, jak niedostępną okazałam się damą, nie wspominając nic o mojej zadartej spódnicy i sponiewieranych majtkach...
Wszak nikt nie może się nawet domyslać, że najbardziej dystyngowana pinda w okolicy dała jak tania dziwka i została brutalnie wyłomotana, jak ostatni kurwiszon na leśnym parkingu...
@Historyczka Prosisz mnie o zachowanie tajemnicy i nie opowiadania nikomu o tym, co się na prawdę wydarzyło. Zastanowię się nad tym, bo okrutnie mnie korci, aby ujawnić to, nie wszystkim, ale jednej osobie. Wyjaśnię o co chodzi. Mam przyjaciela, z którym znamy się od dzieciństwa (jak to mówią "od piaskownicy". On zna z widzenia Ciebie i cholernie mu się podobasz i bardzo często fantazjuje o Tobie. Wychwala urodę, kształty, sposób zachowania, a zwłaszcza styl ubioru. Twierdzi, że udało mu się, w jakiejś sytuacji, podejrzeć, że miałaś na sobie pończochy. Pewnego razu, gdy rozmawialiśmy na Twój temat, powiedział, że bardzo go ciekawi, czy masz zarośniętą cipkę. Odpowiedziałem mu wtedy, że Twój ubiór, fryzura i makijaż są ewidentnie w stylu vintage czyli lat 50-tych i 60-tych ubiegłego wieku. Przypuszczałem też, że chcąc zachować całkowicie te dawne zwyczaje, nie golisz cipki, tak jak zdecydowana większość kobiet w tamtych latach. A teraz mógłbym rozwiać jego wątpliwości i opowiedzieć jak najpierw palcami, a potem językiem pokonywałem ten podniecający gąszcz, który wkrótce zrobił się mokry. Jak potem twardym taranem, raz z przodu, raz od tyłu rozpychałem zarośnięte wejście do jaskini rozkoszy. Ale jednak nikomu o tym nie powiem, bo chcę zachować tylko dla siebie wspomnienie dupczenia dystyngowanej profesorki, która potrafi się przeistoczyć w kurwiszona, jak się sama nazywała w chwilach uniesienia.
1 komentarz
Historyczka
Doskonały kostium... też w takim, tak samo prężyłabym się na masce...
TakiJeden
@Historyczka
Taka scena...taka moja wizja...
Przerwa w naszej wspólnej podróży. Zjeżdżamy na pusty, śródleśny parking.
Wysiadamy z samochodu i uderza nas cisza...słychać tylko sum wiatru w koronach drzew i świergot ptaków.
Poprawiasz swój kostium i obciągasz krótką spódniczkę, która podczas jazdy wysoko odsłaniała twoje pełne uda. W rozchylonym dekolcie widać rowek ściśniętego, obfitego biustu.
Bez słowa biorę cię za rękę, prowadzę przed przód samochodu i obracam twarzą do maski.
Następnie delikatnie, ale stanowczo, naciskam plecy tak, abyś się zgięła i położyła na masce.
Teraz za pewne czujesz na policzku i na rozpłaszczonych piersiach ciepło rozgrzanej blachy.
Nic nie mówiąc, trącam nogą twoje kostki, co doskonale odczytujesz...
Historyczka
@TakiJeden
Jakże podniecająca sytuacja - przy tym wspaniała sceneria... Już podczas podróży, moja i tak krótka spódnica podjechała dość wysoko do góry...
Czuję się w niej bardziej podniecona, bo wszak do pracy nie chodzę w miniówkach...
Więc gdy już mam na pupie spódnicę nie długą ale krótką - natychmiast czuję się jakby łatwiejsza...
TakiJeden
@Historyczka
No tak...do pracy w szkole nie chodzisz tak krótko ubrana, ale jestem przekonany, że Twoi uczniowie nie mieliby nic przeciwko.
Ja byłem w lepszej sytuacji, bo Twoja krótka spódniczka nie tylko odsłaniała uda, ale też pozwoliła sycić wzrok widokiem samonośnych pończoch zakończonych szeroką koronką.
Nie poprawiałaś spódniczki ani ułożenia nóg, bo dobrze wiesz, że to mnie cholernie podnieca.
Co więcej...w pewnym momencie tak rozchyliłaś nogi, że mogłem dojrzeć majteczki, tak cienkie i skąpe, ze wrzynały się w cipkę.
Te widoki sprawiły, że w spodniach zrobiło mi się ciasno, a w głowie, z każdym przejechanym kilometrem, rosło pożądanie i chęć jego zaspokojenia.
I właśnie po to zjechałem w to ustronne miejsce.
Historyczka
@TakiJeden
Długo dobierałam najpierw majteczki, a potem pończochy... Spódnicę, tę krótką dużo wcześniej zaplanowałam.
Pończochy dobrałam z najbardziej seksowną koronką, a majteczki - nie najbardziej wygodne - wszak wrzynają mi się w cipkę... ale za to właśnie te najbardziej prześwitujące i skąpe.
Mając poczucie, że podczas podrózy autem jestem podglądana, gdy tylko podwija mi się spódnica... czułam podniecenie... wiedziałam, że koronka moich majteczek powoli wilgotnieje...
enklawa25
@Historyczka
TakiJeden
@Historyczka
Marta doskonale zrozumiała, co jej poleciłem trącając nogi. Najpierw ,jednak, podciągnęła wąską i opiętą spódniczkę. Dopiero wtedy, gdy znalazła się ona wysoko, odsłaniając rozkoszną pupę, posłusznie rozstawiła szeroko swoje zgrabne nogi.
Nie odrywając policzka od blachy maski uśmiechnęła się i szepnęła kusząco - "Rób ze mną co chcesz".
Chwyciłem majteczki i odsunąłem je w bok, Odsłonięta cipka wyglądała niezwykle kusząco. W lipcowym słońcu lśniła obfitą i śliską wilgocią. Przez dłuższą chwilę syciłem wzrok tym rozkosznym widokiem, czując w spodniach prężącego się do akcji kutasa.
Pochyliłem się tak blisko, że poczułem znajomy zapach podnieconej kobiety, gotowej na przyjęcie oczekiwanego gościa.
Ale na razie oblizałem wargi...jeszcze swoje...
Historyczka
@TakiJeden
Drżałam jak osika leżąc na tej masce. Przegrywałam sama ze sobą... już miałam powiedzieć - jestem zbyt porządna, by być tak traktowaną, ale zamiast tego - podciągnęłam spódniczkę.
Potem miałam powiedzieć - to już nadto - ale zamiast tego posłusznie rozłożyłam nogi...
Gdy obnażona została moja cipka - szykowałam się powiedzieć - ach... nie... nie... - a wyszeptałam - "rób ze mną co chcesz"...
Czułam się taka wspaniale bezbronna, a jednocześnie... taka wilgotna.
Doktor lekarz
@Historyczka zaburzenia masochistyczne można leczyć u psychoterapeuty
TakiJeden
@Historyczka
Ależ mnie podniecają takie słowa płynące z Twoich ust.
Dają mi niedwuznaczną informację, że już czas na konkretne działania z mojej strony, na które całkowicie się zgadzasz.
Ale to też inny sygnał, jak dla mnie jeszcze bardziej podkręcający atmosferę.
Już nie jesteś tą szacowną, dostojną, trochę wyniosłą, elegancką i świadomą swojej pozycji nauczycielką. Wręcz wytworną damą, dbającą o właściwe zachowanie i używającą pięknego, wyważonego języka.
Teraz odkrywasz swoją, można mniemać prawdziwą, naturę i potrzeby. Stajesz się dla mnie dziwką, która uwielbia dawać dupy zawsze i wszędzie. Z ust której, bez żadnej żenady, płyną słowa - "Chcę poczuć twojego kutasa w mojej mokrej, spragnionej piździe. Wsadź mi go aż po jaja i pierdol długo i mocno"
Historyczka
@TakiJeden
Gdy jestem tak przed tobą wypięta, czuję, jak wielką rozkosz czerpię z takiego oddania.
Szepczę:
- Tylko pamiętaj proszę, jak porządną i cnotliwą jestem panią profesor... Zwłaszcza... Gdy będziesz fedrował moją absolutnie wilgotną piczę... swoim twardym i bezlitosnym taranem...
A gdy ktoś zapyta o naszą przejażdżkę do lasu - powtwierdź to, jak niedostępną okazałam się damą, nie wspominając nic o mojej zadartej spódnicy i sponiewieranych majtkach...
Wszak nikt nie może się nawet domyslać, że najbardziej dystyngowana pinda w okolicy dała jak tania dziwka i została brutalnie wyłomotana, jak ostatni kurwiszon na leśnym parkingu...
TakiJeden
@Historyczka
. On zna z widzenia Ciebie i cholernie mu się podobasz i bardzo często fantazjuje o Tobie.
Prosisz mnie o zachowanie tajemnicy i nie opowiadania nikomu o tym, co się na prawdę wydarzyło. Zastanowię się nad tym, bo okrutnie mnie korci, aby ujawnić to, nie wszystkim, ale jednej osobie. Wyjaśnię o co chodzi.
Mam przyjaciela, z którym znamy się od dzieciństwa (jak to mówią "od piaskownicy"
Wychwala urodę, kształty, sposób zachowania, a zwłaszcza styl ubioru. Twierdzi, że udało mu się, w jakiejś sytuacji, podejrzeć, że miałaś na sobie pończochy. Pewnego razu, gdy rozmawialiśmy na Twój temat, powiedział, że bardzo go ciekawi, czy masz zarośniętą cipkę.
Odpowiedziałem mu wtedy, że Twój ubiór, fryzura i makijaż są ewidentnie w stylu vintage czyli lat 50-tych i 60-tych ubiegłego wieku. Przypuszczałem też, że chcąc zachować całkowicie te dawne zwyczaje, nie golisz cipki, tak jak zdecydowana większość kobiet w tamtych latach.
A teraz mógłbym rozwiać jego wątpliwości i opowiedzieć jak najpierw palcami, a potem językiem pokonywałem ten podniecający gąszcz, który wkrótce zrobił się mokry. Jak potem twardym taranem, raz z przodu, raz od tyłu rozpychałem zarośnięte wejście do jaskini rozkoszy.
Ale jednak nikomu o tym nie powiem, bo chcę zachować tylko dla siebie wspomnienie dupczenia dystyngowanej profesorki, która potrafi się przeistoczyć w kurwiszona, jak się sama nazywała w chwilach uniesienia.