Aktualności. Będzie światowy kryzys chleba?

polityka : Aktualności. Będzie światowy kryzys chleba?

To tak à propos realnego wpływu wojny na światowe ceny jedzenia.

MrHyde

zamieścił fotkę , 1179x579 - 58 kB w kategorii polityka.

2 komentarze

 
  • Janusz z Grażyną

    Proszę nie pieprzyć głupot, że świat umrze z głodu przez zablokowane zboże na Ukrainie... (dlaczego USA prosi o odblokowanie portów celem wywozu zboża - czyją własnością są te zboża i te hektary na Ukr, że same wielkie i mocarne Stany błagają o odblokowanie):
    kraje-wedlug-produkcji-pszenicy - wpisać w Google
    lista krajów będących największymi producentami produktów rolnych- wpisać w Google
    Po drugie: na h... polscy rolnicy biorą dopłaty skoro nie zapewnią produkcji zbóż na nasz rynek, żeby chociaż u nas chleb nie był po 10zł? Drogie nawozy? A jaka spółka państwowa je produkuje? Z czego? Z jakich źródeł ma gaz? Tanich czy drogich (bo jakie w końcu załatwili, gdy ruskie odcięły gaz)? To jak? Sprowadzamy zboże, że u nas chleb będzie drogi bo zboże drogie?
    Jesteśmy tacy genialni, samowystarczalni podobno?
    Żeby zapewnić stabilność energetyczną trzeba mieć w garści odpowiednie źródła zastępcze i za odpowiednią cenę, żeby było ok a nie drzeć ryja publicznie nie mając nic w zamian, udając chojraka.  
    No tak, bo przecież rząd (podwyżka wynagrodzeń po 6000zł/mc) i prezydent (podwyżka 8000zł/mc) się wyżywią i jeszcze na koszt podatnika będą grzać się zimą w kancelarii premiera/prezydenta czy w mieszkaniach opłacanych z pieniędzy podatników a zwykły Polak będzie siedział pod kocem, przy świeczkach...

  • MEM

    @Janusz z Grażyną "że świat umrze z głodu przez zablokowane zboże na Ukrainie... (...) a zwykły Polak będzie siedział pod kocem, przy świeczkach...

    :lol2: Onuca detected.

    "Proszę nie pieprzyć głupot,"

    Proszę :fuckyou: .

  • MrHyde

    @Janusz z Grażyną Ja też sceptycznie podchodzę do kremlowskich szantaży, że jak na klęczkach nie przyjmiemy woli jego ekscelencji cara, to sami sobie zrobimy kuku. Brak ukraińskiego zboża oczywiście żadnego głodu w Afryce czy w Azji nie spowoduje. Świat się nie zawali. Pomoc żywnościowa z RF nikomu nie będzie potrzebna, itd., itd.

  • MEM

    @MrHyde "Brak ukraińskiego zboża oczywiście żadnego głodu w Afryce czy w Azji nie spowoduje. Świat się nie zawali."

    Niestety tak dobrze to nie będzie. Taki przykładzik. Egipt importuje rocznie ok. 12 mln ton pszenicy. Głównie z Europy Wschodniej (1/4 z tego z Ukrainy i 60% z Rosji). I to jest tylko Egipt – bagatela, trochę ponad 100 milionów mieszkańców (z ponad 1,2 miliarda mieszkańców Afryki; Azji i całej reszty już nawet nie licząc), w większości bardzo ubogich, których nawet przy "normalnych" cenach w znacznym stopniu ratowały państwowe dopłaty do ceny chleba, a to się właściwie skończyło wraz z ruską agresją i skokiem cen. A gdzie reszta? Tymczasem np. Ukraina – piąty eksporter pszenicy na świecie (18 mln ton w 2020 roku poszło stamtąd na eksport) – będzie mieć mniejsze zbiory o przynajmniej 50% (albo i jeszcze mniejsze, bo kacapy podpalają pola, na których rośnie tegoroczne zboże) i jeszcze trzeba będzie to stamtąd wywieźć. Indie – drugi producent pszenicy na świecie – które pomiędzy kwietniem 2021 a kwietniem 2022 wyeksportowały blisko 8 mln ton, jak już wspomniałam, zakazały eksportu pszenicy w ogóle. To samo zrobił Kazachstan, który wcześniej eksportował około 5 mln ton.

    Tak że... świat się nie zawali nam – bogatym 20% ludności świata. My ponarzekamy na drożyznę, my się obejdziemy bez ruskich surowców i żywności, za szczyt "bohaterskiego znoszenia niewygody" mając np. przykręcenie odrobinę ogrzewania w zimie. Ale tam – w tzw. krajach trzeciego świata – będzie wielki głód. A i ci trochę bardziej najedzeni nie będą mieć wesoło. Tym bardziej, że nie samą pszenicą człowiek żyje – susze i inne kataklizmy oraz bardziej dobijają rolnictwo. Zwłaszcza właśnie w biednych państwach Afryki i Azji.

    BTW, jedną z przyczyn tzw. Arabskiej Wiosny, były gwałtownie rosnące ceny żywności. Zobacz, jak to się skończyło np. dla Syrii. O masowej migracji do Europy, na którą Ruscy liczą, już nie wspominając.

    Kacapskim szantażom absolutnie nie ma co ulegać, ale trzeba przyznać, że świat ma problem, któremu w najlepszym wypadku jedynie częściowo można zaradzić. I ktoś będzie musiał zapłacić cenę za to, czego rozwiązać się w takiej sytuacji nie dało.

  • MrHyde

    @MEM "Indie – drugi producent pszenicy na świecie – które pomiędzy kwietniem 2021 a kwietniem 2022 wyeksportowały blisko 8 mln ton, jak już wspomniałam, zakazały eksportu pszenicy w ogóle. To samo zrobił Kazachstan, który wcześniej eksportował około 5 mln ton".

    Populizm, nacjonalizm (np. indyjski), panika - jasne, że nie pomagają. Ja tam się na rynkach nie znam, ale tak na zdrowe chłopskie oko wygląda mi, że rynki powinny już ochłonąć z szoku wojennego (i napięć/spekulacji/marzeń przedwojennych) i wrócić  do jako takiego status quo ante. A oczywiście dmuchać na zimne trzeba, zwłaszcza naszym zachodnim politykom... i wygrywać wygraną sprawę dla siebie i na pohybel czekisty. No nie dość, że Putin zbrodniarz, co było wiadome od zarania dziejów i oczywiste co najmniej od 2008 (2003, 1999 - datę niech każdy wybierze dla siebie), to jeszcze terrorysta terroryzujący globalnym głodem (w gruncie rzeczynieważne,  że nieskutecznie, bo liczą się zamiary i próby). Czyli diabeł - Bóg Aleksa i jemu podobnych świrów z przerostem ego i IQ. ;)

  • MEM

    @MrHyde "Populizm, nacjonalizm (np. indyjski), panika - jasne, że nie pomagają."  

    To nie w tym rzecz. Hindusi zakazali eksportu przede wszystkim z powodu olbrzymich suszy, co wiąże się z ocieplającym się klimatem. Mieli po prostu do wyboru albo doprowadzić do klęski głodu u siebie (czyli w kraju, w którym społeczeństwu i tak się nie przelewa), albo zakazać eksportu.  

    Za tego rodzaju rzeczami nie stoi nacjonalizm, ani tym bardziej populizm, tylko po prostu psi obowiązek zadbania o siebie i własne społeczeństwo. No postaw się w sytuacji mieszkańca Indii – nie miałbyś pretensji do rządu, że w kraju panuje głód, a zboże jest wywożone przez prywatny biznes do tych państw, które lepiej za tę pszenicę zapłacą? U nas się tego nie rozumie, bo to my jesteśmy tymi, których stać na windowanie cen, żeby ściągnąć potrzebne surowce czy żywność z biedniejszych krajów nie patrząc, czy im w ogóle coś zostanie, więc nigdy nie byliśmy postawieni w obliczu czegoś takiego (a jak mamy tylko małą próbkę czegoś takiego w postaci rosnących cen paliw, to jaki jest u nas wrzask..., a dla nich, państw takich jak Indie, to sprawa życia i śmierci).

    "Ja tam się na rynkach nie znam, ale tak na zdrowe chłopskie oko wygląda mi, że rynki powinny już ochłonąć z szoku wojennego (i napięć/spekulacji/marzeń przedwojennych) i wrócić do jako takiego status quo ante."  

    Nie da rady. Z dwóch powodów.  

    Pierwszy jest taki, że na obecną sytuację nie złożyła się jedynie wojna. Pechowo poskładało się tak, że mamy kilku "jeźdźców apokalipsy" jednocześnie. Wojna, epidemia, niszczone przez sytuację klimatyczną zbiory itd.

    Drugi zaś jest taki, że przynajmniej w dwóch kwestiach, które wiążą się z tymi "jeźdźcami apokalipsy", Rosja, choć z dziadowską gospodarką, była państwem mającym istotny udział na rynku. To są surowce i to jest żywność. A tego nie da się zmienić w krótkim okresie czasu. Nie znajdziesz ekstra więcej ziemi uprawnej gdzie indziej (a i tak trzeba czekać miesiącami na plony), nie postawisz w tydzień infrastruktury ani dla tych produktów rolnych, ani dla wydobywania i przetwarzania surowców, nie stworzysz też tak szybko sieci transportu/logistyki.

    A na to wszystko nakłada się jeszcze tzw. transformacja energetyczna.

    Czyli, o ile rynek może zacząć wychodzić z fazy spekulacji wywołanych szokiem, o tyle trendy na dłuższą metę na nim są jednoznaczne w takiej sytuacji – cena brakujących, a żywotnie potrzebnych, towarów będzie rosnąć.

    Taki świeżutki przykład. Ostatnio taniała miedź na rynkach. Z powodu obaw związanych z recesją. Cena spadła z 10,7 tysiąca USD do 7,3 tysiąca USD za tonę. Ale. Wiesz, jaką cenę miedzi przewidują analitycy na lata 2025-30? 15 tysięcy USD za tonę w okolicach 2025 roku, a potem już tylko drożej. Niektórzy uważają, że cena miedzi może sięgnąć nawet 100 tysięcy USD za tonę. Bo takie będzie zapotrzebowanie związane z energetyką, elektrycznymi pojazdami itp., a nowej kopalni nie postawisz ot tak sobie. I to już nie jest taka typowo szokowa spekulacja, tylko po prostu wzrost ceny wynika z popytu i z fizycznego braku możliwości jego zaspokojenia.  

    A więc to, z czym teraz mamy do czynienia, nie zawsze jest spowodowane szokiem.

    Dlatego rynek nie wróci do tego, co było. Oczywiście, z czasem można sobie znaleźć innego dostawcę towarów, które dostarczała Rosja, a z niektórych w ogóle docelowo zrezygnować (np. z rosyjskiej ropy naftowej, choć kosztem wzrostu ceny innych surowców, np. wspomnianej miedzi, gdy auto nie będzie na paliwa kopalne a na prąd) i cena wtedy się ustabilizuje, może w niektórych przypadkach nawet obniży, ale potrwa to lata, a pozostali "jeźdźcy apokalipsy" skutecznie uniemożliwiają reszcie towarów wrócić do cen np. sprzed wojny. Cenę ropy możesz obniżyć – wystarczy, że OPEC zwiększy wydobycie, ale areał ziemi uprawnej z gumy nie jest, a do tego ocieplenie klimatu niszczy glebę, a na dokładkę liczba ludności wzrasta i to bardzo szybko.

    Poza tym wojna się jeszcze nie skończyła, a jest biznesem nieprzewidywalnym. Nowe szoki z nią związane mogą jeszcze nadejść. Jeśli rynki ochłonęły do tej pory, to tylko z tego pierwszego szoku – że wojna w ogóle wybuchła. Reszta przed nimi.

  • MEM

    @MrHyde "i wygrywać wygraną sprawę dla siebie i na pohybel czekisty."  

    Tak. Odpuścić Ruskim nie możemy pod żadnym pozorem. Ale nie należy też spodziewać się, że nie poniesiemy przy tym strat. I pytanie, czy społeczeństwa zachodnie są w stanie to zrozumieć, czy nie zrozumieją i dalej, i coraz bardziej, będą aktywnie wykazywać niezadowolenie takim stanem rzeczy (począwszy od utyskiwania np. na ceny paliw na stacjach benzynowych). Słabością demokracji jest to, że można w każdej chwili wywalić sensownego polityka i wybrać kogoś, kto np. obieca, że "ceny spadną, bo dogadam się z kacapami, dając im to, czego chcą". Na to zresztą Putin liczy.

    I to w przypadku społeczeństw krajów zamożnych i wysoko rozwiniętych. Trzeci świat ma pod tym względem jeszcze gorzej, bo to oni (nie licząc Ukraińców, którzy bronią się przed napaścią) najbardziej odczuwają skutki tego, co się dzieje. I to tam jest trudniej ludziom, z różnych powodów, pojąć sytuację. A to wszystko oznacza destabilizację, czyli ponownie straty.
      
    Gładko to wszystko nie pójdzie. Więc jest też ryzyko, że działania ruskiego reżimu (np. to terroryzowanie świata głodem) wcale nie będą nieskuteczne. Zachód ma wielką przewagę gospodarczą i militarną nad Ruskimi, ale przegrywa pod względem społeczeństwa, które jest nauczone widzieć tylko własny czubek nosa, a ma realne możliwości wpływu na władzę oraz możliwość zmiany władzy.

    "Czyli diabeł - Bóg Aleksa i jemu podobnych świrów z przerostem ego i IQ. ;)"  

    ;)

  • MrHyde

    @MEM ww w.rp. pl/przemysl-spozywczy/art35831951-ukraina-calkowicie-wstrzymuje-eksport-zboz
    Jak to w turbulentnych czasach sytuacja się zmienia turbulentnie ;) (a pokerzysta z kremla naiwnie myśli, że jego to nie dotyczy) ;)

  • MEM

    @MrHyde "Jak to w turbulentnych czasach sytuacja się zmienia turbulentnie ;)"

    Ano zmienia się, zmienia, bo to trochę stary już news – nieaktualny przynajmniej jeśli chodzi o zboże. :)

    "(a pokerzysta z kremla naiwnie myśli, że jego to nie dotyczy) ;)"

    Politycznym pokerzystą to on może nawet i być dobrym oraz dalekim od naiwności, ale jak się uległo własnej propagandzie (przez co w przeświadczeniu o swoich możliwościach, wdepnęło się w wielkie g...), to lipa... :D Mózg działa jak komputer – jak ma złe dane, to umiejętności logicznego rozumowania i chłodnej kalkulacji na nic się nie zdadzą.

  • MEM

    "Będzie światowy kryzys chleba?"

    Będzie. Choć w krótkim okresie to zależy od zbiorów na Ukrainie i możliwości ich wywiezienia. A przede wszystkim od tego, czy zapowiadana ukraińska ofensywa faktycznie będzie miała miejsce i przyniesie pożądane rezultaty.

    W długim, klimat będzie niszczył uprawy. Poza tym ludności przybywa. Na to, że długookresowo ceny żywności będą spadać, nie ma co liczyć. Choć to, jakie będzie tempo ich wzrostu, zależy m. in. od tego, jak się będą zmieniać nawyki żywieniowe, które ceny na ludziach wymuszą.

    W Europie i Ameryce tego tak nie odczujemy (poza wyższymi cenami, ale bogatsze społeczeństwa łatwiej je przełkną), ale reszta świata ma problem.

    A co do aktualnego wykresu, to teoretycznie można myśleć o jakimś czysto spekulacyjnym odbiciu, tam w okolicach 770-780 powinien być duży opór, ale to jest czysta ruletka, bo czas żniw, więc wraz z informacjami o wysokości zbiorów krótkookresowo spadkowy trend pewnie będzie utrzymany. Według szacunków USDA (amerykańskiego Departamentu Rolnictwa) w globalnej skali zbiory powinny być tylko kilka milionów ton mniejsze niż w zeszłym roku.
    ________________
    Natomiast jedno i najważniejsze: wojna jest nieprzewidywalna. Zabawy na giełdach towarowych to teraz sport ekstremalny, może szybko łapki pourywać.

  • MrHyde

    @MEM a co na rynku ryżu? ;)

  • MEM

    @MrHyde "a co na rynku ryżu?"

    Z punktu widzenia konsumenta, to słabo, bo jest drożej niż w zeszłym roku. Ale wygląda na to, że cena w najbliższych miesiącach jednak będzie się obsuwać w dół. Jej wzrost był głównie oparty o obawy związane z rosnącymi protekcjonizmami państwowymi (vide: Indie, które zapowiedziały, że nie będą eksportować pszenicy z powodu ekstremalnej suszy, i Indonezja, która z kolei zakazała eksportu oleju palmowego z powodu obaw, że olejów jadalnych zabraknie przez wojnę na Ukrainie, bo Ukraina jest jednym z największych producentów oleju słonecznikowego i produkuje też sporo rzepaku; ale Indonezja już ten zakaz zniosła, bo czas pokazał, że oleju mają w zapasie aż nadmiar). Tymczasem zbiory ryżu zapowiadają się bardzo dobrze (choć ryż to chyba dopiero gdzieś w październiku zbierają), w regionie wojny nie ma, Azja też korzysta na tanich surowcach rosyjskich, a poza tym bodaj największe zapasy pszenicy są w Chinach, więc głód im nie grozi.  

    Tak więc, jak zwykle "Chińczyki trzymają się mocno". ;)