Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Cycuś Kinguś i Wielki Zły Wilk

źródło: Twórczość Własna
(...) Zaparło mi dech w piersiach. Oczy rozszerzyły mi się do granic możliwości, gdy zza skórzanego rzemienia wyłoniła się ona. Prawdziwa duma lokalnego masarstwa.
Była ogromna. Ciemnobrązowa, błyszcząca, imponująco nabrzmiała i tak twarda, że aż prężyła się w dłoni Wilka, lekko drgając przy każdym jego oddechu. Od razu poczułam intensywny, dębowo-jałowcowy zapach wędzenia, który uderzył do mojej głowy, wywołując radosne burczenie w brzuszku.
Klęczałam na mchu, z trudem podtrzymując mój ciężki koszyczek z dwiema pulchnymi, opierającymi się o krawędź wikliny bułeczkami, i z fascynacją wpatrywałam się w ten kulinarny cud.
- Ojej, panie Wilku... - wyszeptałam, naiwnie mrugając rzęsami, a moje usta same ułożyły się w okrągłe „O”. - A dlaczego ta kiełbasa jest taka strasznie dłuuuga i gruba?
Wilk zachichotał nisko, a dźwięk ten wibrował w jego szerokiej klatce piersiowej. Zrobił krok do przodu, tak że cienki koniec jego wyrobu znalazł się tuż przy moim nosku.
- Żeby lepiej nasycić twój pusty brzuszek - odparł z drapieżnym uśmiechem. - Taka objętość gwarantuje, że poczujesz sytość aż po same gardło.
Nachyliłam się odrobinę, marszcząc brwi w dziecięcym zamyśleniu. Mój koszyczek podskoczył, a zza serwetki wesoło wyjrzały kandyzowane wisienki.
- Ale, panie Wilku... - ciągnęłam dalej, wodząc wzrokiem po niesamowitej fakturze pękatego pęta. - A dlaczego ta kiełbasa ma pod skórką takie wielkie, twarde, pulsujące żyłki?
- Ach, to? - Wilk westchnął z zadowoleniem, gładząc wielką łapą swój wyrób od nasady aż po sam koniec. - żeby sprawiała większą przyjemność podczas jedzenia.
Oblizałam wargi. Zrobiło mi się nagle bardzo, ale to bardzo gorąco.
- A... a dlaczego... - mój głos drżał, gdy zauważyłam pewien fascynujący detal. - Dlaczego na samym czubeczku tej kiełbaski jest taki dziwny, duży, błyszczący supełek?
Wilk wyprężył się dumnie, a jego oczy rozbłysły niebezpiecznym blaskiem. Przysunął supełek prosto do moich rozchylonych ust.
- O, moja droga... Żebyś miała za co chwycić wargami! Ten supełek to serce całej kiełbasy. To przez niego rzeźnik wpychał farsz z całą swoją mocą. Jest niezwykle wrażliwy na temperaturę i to właśnie tam zbiera się najwięcej smaku...
Jakby na potwierdzenie jego słów, z pękatego supełka powolutku, leniwie wyciekła pojedyncza, gęsta i przezroczysta kropla tłuszczyku. Zawisła na samym koniuszku, lśniąc w skąpych promieniach leśnego słońca.
- Ojej! - pisnęłam z uroczym przerażeniem. - Panie Wilku, a dlaczego z pańskiego supełka coś kapie?
- To tylko naturalne osocze z wędzenia... Sok własny - zamruczał chrapliwie Wilk, chwytając mnie za tył głowy swoją wielką, owłosioną łapą. - Śmiało. Nie pozwól, by choć kropelka tego rarytasu spadła na mech. Złap ją języczkiem. Bądź grzeczną dziewczynką i posmakuj.
Nie trzeba mi było dwa razy powtarzać. Byłam taka głodna! Wysunęłam języczek i delikatnie dotknęłam nim błyszczącej kropli na supełku.
- Mmm... - mruknęłam, przymykając oczy. - Jakie to gęste... i słoniutkie! I takie ciepłe! Pychotka!
- Dobra dziewczynka - pochwalił mnie Wilk, oddychając nagle nieco szybciej. Jego dłoń wykonała minimalny ruch do przodu niemal wtykając mi kiełbasę - A teraz słuchaj mnie uważnie. Z tym kulinarnym arcydziełem trzeba uważać. Żadnych ząbków. Słyszysz? Żadnego gryzienia! Prawdziwą swojską kiełbasę trzeba długo i namiętnie ssać, żeby wydobyć z niej całą paletę aromatów. Musisz otworzyć buzię najszerzej jak potrafisz, schować ząbki za wargami i wciągać ją powolutku.
Pokróciutku pokiwałam głową, demonstrując pełne zrozumienie. Moje dłonie odruchowo opuściły koszyczek i objęły grubą nasadę wędliny. Była gorąca!
Zaczęłam od supełka. Rozchyliłam szeroko usta i wsunęłam go do środka.
Cium... Siorb... Mlask!
Dźwięki mojej degustacji rozniosły się głośnym echem po polanie. Policzki wciągnęły mi się do środka, gdy zaczęłam pracować ustami. Wilk syknął przez zaciśnięte zęby, a jego dłoń na moim karku zacisnęła się mocniej, nadając rytm moim ruchom.
Wsuwałam kiełbasę coraz głębiej i głębiej. Była tak ogromna, że wypełniała mi całą buźkę, a jej gruby koniec rozpychał mi policzki. Kiedy dotarła do samego końca gardła, mimowolnie zakrztusiłam się uroczo, wydając z siebie ciche:
- Agh... gulp!
- O tak, niech cię nasyci... - warczał Wilk. - Łykaj ten wędzony aromat, maleńka! Ssij supełek!
Chlip... mlask... siorrrrrb!
Przykładałam się do jedzenia z największym entuzjazmem. Moja głowa rytmicznie poruszała się w przód i w tył. Z każdym moim ruchem, mój koszyczek podskakiwał. Biała serwetka już dawno zsunęła się na bok, a moje dwie dorodne, opalone bułeczki trzęsły się i falowały z każdym mlaśnięciem, dumnie eksponując sterczące ku górze kandyzowane wisienki. Wilk patrzył na nie z góry na wpół obłąkanym wzrokiem, a jego oddech zamienił się w głośne, zwierzęce dyszenie.
Kiełbasa w moich ustach stawała się z każdą sekundą coraz bardziej nabrzmiała, coraz twardsza i jeszcze gorętsza. Czułam, jak się napręża. Osłonka niemal trzeszczała z nadmiaru ciśnienia. Wilcza wędlina pulsowała mi w buzi w rytm uderzeń serca.
Wtem Wilk wyprężył się jak struna. Jego palce wbiły się w moje włosy...
- Uw... uwa, uwaga! - ryknął zdesperowanym, gardłowym głosem. - supełek już nie wytrzyma! Farsz jest za gorący! Zaraz wybuchnie smakiem! Będzie eksplozja!!!
Ssałam jeszcze mocniej, zaciskając usta na supełku, zaintrygowana tym, jak smakuje ów kulinarny finał.
Siorb! Aghh... CIUM!
I nagle... stało się!
Kiełbasa dosłownie eksplodowała w moich ustach najintensywniejszym ze smaków! Gorący, gęsty, nieprawdopodobnie słodko-słony tłuszczyk buchnął z supełka z potężną siłą, uderzając w moje podniebienie raz, drugi, trzeci! Strumienie gęstego farszu zalewały mi język, gardło, wypełniały całą buzię, aż przestałam nadążać z przełykaniem.
Tego przysmaku było po prostu za dużo dla takiej małej dziewczynki! Nadmiar gęstego, lepkiego tłuszczyku, z zabawnym chlupnięciem... wylądował prosto w moim koszyczku.
Gęsty, perłowy krem idealnie pokrył...
"Niniejszy rysunek wraz z postacią stanowią utwór chroniony przepisami ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie osobiste i majątkowe do powyższych elementów przysługują wyłącznie ich autorowi. Zabrania się jakiegokolwiek kopiowania, rozpowszechniania, przetwarzania lub wykorzystywania w całości lub w części bez uprzedniej, pisemnej zgody właściciela praw."
Dodaj komentarz