AnnaKowalska

AnnaKowalska z Mazowsze, 35 lat
Strona: spetanemysli.blogspot.com
Ja – wynikam z kontekstu. Nie napiszę swojej charakterystyki. Nie chcę. Bo, ja – cały czas się dzieję. Zmieniam. Odmieniam, bo jestem podmiotem. Świadomym i nieświadomym. Poddanym czynnikiem działania. Nie wiem kim jestem. Nikt tego nie wie. Postaram się nie dowiedzieć nigdy.
razem:   351 1 92 92 441
  • Przed ucztą w Valhalli.

    Łódź uderzyła o dno i gwałtownie szarpnęło do przodu. Załogą i ładunkiem. Nie zrobiło to już na niej wrażenia. Wiele, bardzo wiele dni na wodach. Groźnych, wzburzonych, ciągnących się po horyzont. Zdających nie mieć kresu. I tych spokojniejszych, pośród wysp i lądów, czy raczej skał, przykrytych miejscami ziemią. Langskipy świetnie radziły sobie i tu i tu. To była jej pierwsza podróż mor...

  • Uległość - jest taka gra. Odcinek drugi.

    Kiedy się obudziła było jeszcze ciemno. Obok niej leżał Przemek. Ostrożnie przeczołgała się na brzeg łóżka, żeby go przypadkiem nie dotknąć. Po wczorajszych scenach w wannie, Ada poważnie się zastanawiała, czy kontakty cielesne z Przemkiem, są jeszcze możliwe. Zwlekła się i poszła zanieść swój pełny pęcherz, na muszlę klozetową. Po tym błogim opróżnieniu, wykonała poranną toaletę. Wiedzi...

  • Chwileczkę - teraz ja.

    Siedzę na wersalce. Trzymam nożyczki w ręce i dżdżownicę w palcach. Na kolanach leży otwarty Teletydzień, pokiereszowany nożyczkami. Dżdżownica w moich rękach, pod presją nożyczek, robi się znacznie chudsza. Odcinam coraz cieńsze skrawki, które lądują na kolanach Teletygodnia. Muszę bardzo uważać. Nie chcę jej skaleczyć. Przekroczyć czarnej granicy i wedrzeć się do wnętrza. Wtedy będzie ...

  • Zanim zaczęli rozmawiać.

    - Przyjadę. - Nie. - Przyjadę. Będę za 30 minut. Możesz sobie ryczeć do tego czasu. Jak przyjadę - koniec z tym. Ola siedziała na kanapie i obserwowała zegarek. Wskazówki pędziły po tarczy w zastraszającym tempie. Ten zegarek się spieszy. Ciekawe od kiedy? Jak długo okrada ją z czasu? Próbowała uspokoić oddech i odetkać zatkany nos. Stos zużytych chusteczek, rósł w tempie ekspresowym....

  • Eva była bi.

    Stała w hali przylotów lotniska Johna F. Kennedy'ego. Kennedy - Ciekawy człowiek. Błyskotliwa kariera. Wielka sława. I lubił kobiety. To ich łączyło. Zoe też lubiła kobiety. Czekała. Siedem miesięcy i siedemnaście dni. Szmat czasu. Szmata z czasu. Tak - zupełnie zeszmacony czas. Chociaż owocny. Dochodowy, chciałoby się rzec. Zo wypatrywała sobie oczy, żeby zlokalizować właścicielkę ...

  • WKD

    Co siedem dni, niezmiennie, na horyzoncie pojawia się piątek. Nie inaczej było i tym razem - nastał piątek. Był to jedyny dzień, w całym tygodniu, kiedy korzystała z budzika. Jak tylko zadzwonił, wyskoczyła z łóżka i pognała do łazienki. Najważniejsze, to umyć szybko włosy, żeby do wyjścia zdążyły wyschnąć. Potem kawa, suszarka, jeszcze dwa łyki kawy, siku po kawie, umyć zęby po kawie i ...

  • Inwestor - początek. Czytać jednak należy na końcu :).

    Gorące, popołudniowe słońce późnego lata, muskało jej twarz i dekolt, wystawione maksymalnie na pieszczoty jego promieni. Rozgrzało, trochę rozleniwiło, odrobinę spowolniło dudniącą w żyłach krew. Otworzyła oczy i skierowała swoje spojrzenie na drzwi kawiarni. Jeszcze jeden głęboki wdech, kilka kroków i nacisnęła klamkę. Dwunasty. To będzie dwunasty. Jedenaście razy przebrnęła już przez ...

  • Na smyczy z pożądania.

    Wracam z pracy do domu. Jest ciepły wiosenny dzień. Na jednym z przystanków, które mijam po drodze, stoi szczupła brunetka i macha ręką próbując coś zatrzymać. Biorę. Podjeżdżam w zatoczkę i zatrzymuję się. Ona otwiera drzwi i pochyla się aby nawiązać kontakt. - Wracam do domu, więc jeśli pani potrzebuje dalej niż do Grodziska, to nie pomogę. - Dokładnie do Grodziska potrzebuję. Autobu...