Z francuskich szkół mają zniknąć wyrazy określające płeć rodzica.

Z francuskich szkół mają zniknąć wyrazy określające płeć rodzica.

"W szkolnych dokumentach zwyczajowo widnieją rubryki, w których można wpisać matkę i ojca dziecka. Francuski parlament chce to zmienić, bo uważa, że to dyskryminacja par jednopłciowych.

We francuskim parlamencie pojawiła się nowelizacja ustawy. Zgodnie z proponowaną poprawką ze szkół miałyby zniknąć określenia "mama" i "tata". Zamiast tego w szkolnych papierach pojawiłyby się określenia "rodzic 1" i "rodzic 2".

Pomysł zyskał szerokie poparcie wśród partii La République en Marche, która została założona przez obecnego prezydenta Emmanuela Macrona. Polityczka partii Valérie Petit wyjaśniła, że chodzi o wprowadzanie równości i zapobieganie dyskryminacji.

Nie spodobało się to jednak przedstawicielom konserwatywnej Partii Republikańskiej. Część z nich określa nowelizację, jako przerażającą. Z kolei Nicolas Bay ze Zjednoczenia Narodowego napisał na Twitterze: "Jeden ojciec, jedna matka! Zatrzymajmy to pseudoprogresywne majaczenie".

Nowelizacja ustawy może jeszcze zostać odrzucona przez Senat. Jeżeli tak się stanie, wróci do ponownego czytania do francuskiego parlamentu. "

źródło: kobieta.onet.pl/z-francuskich-szkol-maja-zniknac-wyrazy-okreslajace-plec-rodzica-chcemy-rownosci/g4bds1x

337 czyt.
100%32
MEM

znalazła niusa na kobieta.onet.pl

Komentarze (2)

 
  • AnonimS

    AnonimS 27 lutego

    Brawo za ten artykuł.  Ale to już  było i jest w krajach azjatyckich

  • MEM

    MEM 27 lutego

    Poprawność polityczna sięga dna kretynizmu. I, koniec końców, takimi działaniami doprowadza do odwrotnych skutków niż zamierzone – zamiast większej równości i szerszej akceptacji, pojawia się rosnący opór reszty społeczeństwa na głupotę politycznej poprawności, co odbije się potem na wzroście wrogości i nietolerancji wobec mniejszości. Tak to jest, jak się ślepo kieruje ideologią (jak mawia powiedzenie: nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu).  

    Zresztą, jakie to jest zakłamywanie rzeczywistości, zważywszy na to, że z czysto biologicznych powodów rodzicami są zawsze kobieta i mężczyzna, czyli nawet jeśli ktoś wychowuje dziecko w związku homoseksualnym, to najwyżej jedna z tych osób faktycznie jest rodzicem, druga może – z punktu widzenia prawa i realiów – najwyżej być prawnym opiekunem.

    Swoją drogą, teraz tylko czekać, aż poprawni politycznie urzędnicy uświadomią sobie, że numerowanie rodziców też jest dyskryminacją, bo niby dlaczego jeden rodzić ma być "numerem jeden" a drugi nie.

    BTW. Jakieś dziesięć lat temu, "mądrzy" unijni biurokraci wydali przepisy zakazujące niektórych zwrotów. I tak, zamiast "pani/panna", nakazano politykom i urzędnikom zwracać się do wszystkich po imieniu, by "nie używać sformułowań określających stan cywilny", zakazano słowa stewardessa, bo od tej pory miał być "opiekun lotu". Nie miało być policjanta/policjantki, tylko "funkcjonariusz policji", zamiast "sportowca" (posądzono to słowo o seksistowskie zabarwienie (!)) mieli być "atleci", itd..

    I się dziwić, że ten kołchoz się słabo rozwija, mało nie rozleci, a do tego przez lewicową ideologiczną poprawność doprowadził do wzrostu skrajnego nacjonalizmu i powrotu demonów faszyzmu i nazizmu z lat 30-tych XX wieku... A Unia to był przecież tak fantastyczny i obiecujący pomysł, który wszystkim w Europie mógł zapewnić spokój, dobrobyt i może kiedyś faktyczne zjednoczenie kontynentu w jeden organizm państwowy...