Opowiadania tag#DziecieChaosu (34)

  • Miłość, przyjaźń i inne ustrojstwa - 50

    Sobota dla Marty skończyła się zupełnie nie tak, jak planowała przez cały tydzień. Teraz powinna leżeć wpatrzona w sufit i słuchać równego oddechu Niebieskookiego, a jego kończyny powinny oplatać jej ciało czule, jak ręka pijaka butelkę z cennym jabolem. Zamiast tego leżała zagrzebana w pościeli, tuliła się do białej poduszki w kształcie królika i wylewała w nią łzy. Nie potrafiła się us...

  • Miłość, przyjaźń i inne ustrojstwa - 49

    Sobota: Wróciłem z Sandomierza do domu i z mety walnąłem się na łóżko. Czułem się wykończony. Nic nie było w porządku. Permanentnie spieprzyłem wszystko co dotyczyło Marty. A właściwie to nawet nie ja, tylko jakaś ruda franca małymi paskudnymi łapskami wszystko zepsuła. Uśmiechnąłem się smutno pod nosem. „Małe paskudne łapy". Tak mówiła Marta i nieświadomie dodałem sobie ...

  • Miłość, przyjaźń i inne ustrojstwa - 48

    ***Rafał*** Po prostu jebnęła mi przed nosem drzwiami. Cała ta sytuacja mnie wkurzała niemiłosiernie, ale starałem się być spokojny i zrozumieć Martę. Nie powiedziała, czy chodziło o Majkę, czy o to zdjęcie z Izą. A może o jedno i drugie. Nie miałem pojęcia co jeszcze mogłem zdziałać. Odetchnąłem głęboko kilka razy, żeby odgonić łzy i trochę się uspokoić. Nie zrobiłem nic złego, a ...

  • Miłość, przyjaźń i inne ustrojstwa - 47

    - Jak mi kurwa zrobisz dziurę w drzwiach, to do końca życia będziesz musiał przy nich czatować, żeby mi nic z chałupy nie wynieśli - powiedziałam przekornie na wstępie. Po mojej twarzy błąkał się niepewny, nerwowy uśmiech. Niebieskooki od razu do mnie zbiegł ze schodów i mocno przytulił, ale go odepchnęłam. Nie żeby od razu, bo sporo musiałam się z Łajzą nasiłować. Mojemu sercu co raz...

  • Miłość, przyjaźń i inne ustrojstwa - 46

    Sobota: Cały wczorajszy wieczór przesiedziałam z Sebastianem. Pomagałam mu się spakować, później jeszcze trochę się powygłupialiśmy i powspominaliśmy maniany z dzieciństwa i początków dorastania. Kiedy o szóstej rano brat pojechał do Warszawy, rozryczałam się jak bóbr. Obiecał wkrótce ponownie mnie odwiedzić, ale i tak wiedziałam, że będzie mi go brakowało. Trochę się martwiłam o N...

  • Miłość, przyjaźń i inne ustrojstwa - 45

    Sobota: Nie spałem już, ale nie otworzyłem jeszcze oczu. Moja dłoń od razu powędrowała pod poduszkę, ale telefonu nie wymacała. Chciałem zadzwonić do Marty, albo chociaż sprawdzić, czy jeszcze śpi i przy okazji ją obudzić i się z nią umówić. Powoli przypominałem sobie wczorajszy dzień i wieczorne wyjście. Odchrząknąłem głośno, by w moich ustach pojawiła się chociaż odrobina śliny i ob...

  • Miłość, przyjaźń i inne ustrojstwa - 44

    ***Rafał*** Każdego dnia, który spędziłem w pracy czas mi się dłużył. Byłem zmęczony psychicznie. Ojciec był na mnie zły, bo powiedziałem matce o naszych małych sekretach, a zwłaszcza o motorze, i matka zrobiła mu o to straszną awanturę. Jednak bardziej mnie zabolało to, że wziął stronę mojej rodzicielki i nie akceptował Marty, bo "pochodzi z patologicznej rodziny i będą z nią sa...

  • Miłość, przyjaźń i inne ustrojstwa - 43

    Czwartek: Siedziałam w wygodnym fotelu sąsiadki i piłyśmy herbatę. Lubiłam odwiedzać panią Krysię, chociaż tak na oko była z tysiąc lat starsza ode mnie i ze cztery razy tyle bardziej pokręcona. - Miłość ci służy, moje dziecko – uśmiechnęła się do mnie. - Aż tak to widać? - zapytałam nieco zakłopotana. - Przecież widzę, że nie możesz na miejscu usiedzieć i znęcasz się nad moj...

  • Miłość, przyjaźń i inne ustrojstwa - 42

    Wtorek: Człapałam sobie nieco zdezorientowana zaśmieconymi ulicami Tarnobrzega zdemolowanego przez wciąż widoczne w oddali tornada i patrzyłam na ludzi grzebiących w gruzach, które jeszcze do nie dawna były ich mieszkaniami. Dookoła były całkowicie lub częściowo zawalone bloki, sklepy, kościoły, szkoły, urzędy i inne budynki. Ludzie kradli co się dało, kłócili między sobą, szarpali i...

  • Miłość, przyjaźń i inne ustrojstwa - 39

    Trzy lata wcześniej: ***Marta*** To było zaraz po tym, jak matematyczka wpuściła nas do sali. Zdążyłam tylko zająć ulubione miejsce miejsce w trzeciej ławce pod oknem, oraz wyjąc z torebki podręcznik, zeszyt i piórnik. Drzwi wejściowe się otwarły i przyniosły kłopoty, a właściwie jeden gruby kłopot. - Cześć Bożenko. Mogę ci zabrać na chwile jedną dziewczynkę? - zapytała ko...