Reguła zabijania cz 35, finał.

Postanowiłem skończyć z dwóch powodów. Pierwszy to brak komentarzy, chociaż jest to mniejszy powód, bo zwykle ich nie mam. Drugi, ważniejszy, ponieważ zapędziłem się w coś co nie ma wytłumaczenia. Proponuję przed przeczytaniem tej części zapoznać się z podstawami fizyki kwantowej. Ogrom który dostrzegł Scott Siena w końcówce jest większy niż liczba Grahama, a mniejsza niż nieskończoność. Ja wiem, jaki krok zrobił Scott, ale kazdy z czytelników może oddać się fantazji. Dziękuję tym, co dotrwali do końca.
                                                      *
Mijały dni, tygodnie i miesiące. Tylko z pomocą Roberta świat mógł dojść do takiego stanu. Oczywiście poprzednio też osiągnięto całkowite zniewoleni i tylko nieliczni to widzieli. Największy problem stwarzały Chiny. Po osłabieniu USA uzurpowały sobie praw hegemonii na świecie. Robert nie musiał zabijać, on zmieniał ludzkie umysły, a robił to w taki sposób, że nawet dana osoba nie mogła tego dostrzec. W końcu minęło dwanaście lat. Doszliśmy do czasu kiedy następnego dnia miałem poznać Clarę. Jednak w tym czasie była nią Nell. Jedyne co zrobiła to kupiła kota podobnego do Nokurna. Kot rósł i bardzo mnie polubił. Czasami zastanawiałem się, czy to nie jest Nokturn. Co właściwie się z nim stało? Jeżeli został u mnie, w domu, to trwał w czasie, ponieważ wiedziałem, że Robert zatrzymał czas w momencie kiedy Julia zasnęła w domu Thomasa Bramhsa. Często zastanawiałem się, czym właściwie różni się od Boga, bo praktycznie mógł wszystko. Ostatecznie rozmawiałem z nim o tym, tydzień przed czasem Zero.
– Potrafisz wszystko, czym właściwie różnisz się od Boga?
Roześmiał się i zrobił to chyba w ten sposób pierwszy raz.
– Żartujesz sobie ze mnie?
– Wiem, że nim nie jesteś, ale masz prawie nieograniczone możliwości. Możesz wracać w czasie, zatrzymywać czas. Tworzyć góry, lasy i morza, przynajmniej mówiłeś, że to zrobisz.
– Ja nie tworzę, tylko przetwarzam. Nie porównuj mnie ze Stwórcą. Nikogo nie będę oceniał za jego czyny, a przede wszystkim nie mogę ożywiać.
– No tak. Czas się zbliża. Nie jestem zdenerwowany, ale wiem, że muszę podjąć decyzję. Z twoich słów dwanaście lat temu wynika, że od tego co wybiorę, zależeć będzie wiele.
– Źle mnie zrozumiałeś. Od każdego naszego wyboru coś zależy. Wyjaśniłem ci tylko, że Julia jest jedyną osobą z tamtej rzeczywistości, która nie powinna istnieć w tej.
– Czy nie jest tak, że wszyscy są z tej rzeczywistości, a tylko trójka w domu Thomasa, nie powinna istnieć w tej?
– Oh, ty nie rozumiesz. Nie może być dwóch rzeczywistości równoległych w tym samym czasie i miejscu. Ty myślisz, że jutro po prostu polecisz Błyskiem na Antarktydę i spotkasz całą trójkę, tak?
– A tak nie będzie?
– Tego waśnienie wiem. Zabiłeś ich, a Nell ci pomogła. Stało się identycznie jak w twoim czasie. Jutro wypuszczę rakiety i je zatrzymam. Ty polecisz tam, ale naprawdę nie wiem, co się stanie. Wcześniej wiedziała o tym tylko Clara, ale musiała zapomnieć. Dla nich ty zniknąłeś w czasie. Jak zareagują, na swoje sobowtóry? Wierzę, że obejdzie się bez anihilacji, ale czy mogę mieć pewność, jak zareaguje Thomas na Michaela, Corsa na Kathy i Clara na Nell?
– Teraz wiesz, kto jest kim. Gwarantuje ci, ze ani ty, ani nikt z was, włączając mnie, nie będzie wiedział, kto jest prawdziwy. Bo o czym my mówimy? To nie są bliźniaki. To są doskonałe sobowtóry. W czasie Zero bądą miały identyczne wspomnienia. Wszystko będzie zdublowane. Wszystko, rozumiesz?
– O ile będą istnieć.
– Tylko ty jeden wiesz. Nawet jak im powiesz, nie będą zdolni tego pojąć. Clara jest identyczna jak Nell. Wyobrażasz sobie sytuację, że staną twarzą w twarz i każda z nich będzie wiedziała, że jest Clarą?
– Przecież Nell wie, że jest Nell?
– W tym czasie. Tłumacze ci, że może być tylko jedna rzeczywistość, a która zaistnieje, nie wiem.
– Nokturn będzie wiedział – uznałem , że dokonałem odkrycia.
– Nie wiem, jak reagują koty. Pewnie będzie rozumiał, że jest tylko jedna Clara. Naprawdę nie wiem nawet, jak kot zareaguje. Przypuszczam, że będzie je traktował jak jedno.
– Ty jesteś w siedemset siedemdziesięciu siedmiu osobach, więc wiesz, jak to odczuwasz.
– Właśnie tak. Tu rozmawiam z tobą i wiem, że jestem Robert Russell. Ale kiedy przybyłby którykolwiek z Robertów i stanął przed tobą, nie czułby różnicy.
– Chcesz Julie i Clary, to co wówczas będzie?
– Taki jest plan, ale ja nie wiem. Może wszyscy się zaakceptują, może zechcą się zabijać? Może nastąpi jakaś reakcja, coś jak anihilacja przy cząstkach i antycząstkach. Może wszystko zniknie i zostaniesz tylko ty?
– Ja i Julia, bo tylko my jesteśmy pojedynczy.
– I Nokturn, chociaż Prawdziwy Nokturn chyba żyje. Szkoda, że Nell nie nazwała go inaczej. Będą dwa Nokturny.
– Dobrze. Załóżmy, że wszyscy znikną. To jeżeli ja podejmę decyzję, by być pojedynczy, to zostanę. Natomiast jak podejmę decyzję, by być podwójny to, ten drugi zniknie.
– Prawdopodobnie. Nie wiem.
– A skąd wiesz, że zaistnieje drugi, jak zechcę? Nie mam nadzwyczajnych mocy, żeby to zrobić?
Położył mi dłoń na ramieniu.
– Nigdy ci tego nie mówiłem. Kiedy stałem się wielu, wiedziałem wszystko do tego momentu. Że pojawię się na Ziemi, zacznę przygotowywać się, by ją zniszczyć, poznam ciebie. Wiedziałem, że zabijesz mnie, ale mnie nie można zabić, przynajmniej nic z materii nie jest w stanie tego zrobić. Potem będzie, to co jest. Wiedziałem też to, że mogę zrobić, by było was dwóch lub nie. Dostałem tę moc w tamtej chwili. Moja wiedza co się stanie, kończy się w punkcie Zero. Zapytaj Kathy, ona ma własności jasnowidzące.
Poszedłem natychmiast do niej. Pamiętałem, że to nie jest Corsa.  
– Hej, jak się masz?
– Dobrze. Wiem, dlaczego przyszedłeś, ale moja wiedza kończy się na dniu Zero. Wybacz.
– Poproś Petera, Michaela i Nell.
– To bezcelowe, Scott. Czytam w twoich myślach, bo mi pozwalasz. W momencie Zero ja stanę się Corsą, Peter tobą, a Nell, Clarą.
– Sama wiesz, jak masz na imię i każdy z nas będzie wiedział, kim jest.
– Nie. Możesz mi wierzyć. Może was być dwóch, jeden, lub trzech.
– Czyli wiesz, że tamci mogą zniknąć lub wy. Jesteś spokojna?
– Wiem, że istnieję. Czy będę podwójna, nie wiem? Nie sądzę, bym się czuła inaczej, kiedy zaakceptuję swoje ja.
– A nie martwi cię jak Corasa cię przyjmie?
– Powinna naturalnie.
– Zwykle jesteśmy pojedynczy.
– Robert nie jest.
– Robert jest specjalny.
– Kathy...
– Scott, wiem, co myślisz. Nie jesteś zły, że wiem, bo mi zezwalasz. Kiedy nie zezwalasz, nie wiem. Ty masz jeden problem poza tymi, na które nie masz wpływu. Jestem już dorosła, chociaż młodsza od was trzy lata. W macie dwadzieścia sześć, a ja dwadzieścia trzy, ale już wtedy wiedziałam. W pewnym sensie mój dar mnie chroni i ta wiedza nie wypaczyła mnie w żadnym stopniu. Wolałbyś być podwójny. Sądziłeś, ze tak będzie lepiej dla Clary i Julii, bo każda będzie miała ciebie jednego. Jednak od razu przyszła ci myśl, co będzie jak zapragniecie obaj JEDNEJ Clary w tym samym czasie. Oczywiście dla ciebie w dwóch osobach nie będzie to problemem. Skoro zaakceptujesz siebie w więcej niz jednej osobie to i to zaakceptujesz. Kwestią będzie jak zareaguje na to Clara czy Julia. Nie myślałeś nigdy, że Julia jest taka jak Clara, ale ona jest w środku taka. Oczywiście druga Clara będzie o tym wiedzieć. Ja już w tej chwili nie mam problemu z ty czy będę się kochać z Thomasem, czy Michaelem. Teraz wiem, że może być jeden lub drugi. Po czasie Zero nie będę tego wiedziała. Będę Corsą i będę tylko z Thomasem lub będę Kathy i tylko z Michaelem.
– Skoro to wiesz, powiedz mi coś bardzo osobistego.
Kathy się uśmiechnęła.
– Wiem, o co chcesz zapytać. Teraz to jest perwersja i wolałabym nie być w trójkącie czy to z Corsą, czy z Thomasem. Jeżeli nie zniknę jako Kathy, to potem z pewnością nie będę tak myślała. Nie tylko ty masz z tym problem, ale każdy z nas. Teraz. Potem z pewnością nikt z nas nie będzie go miał.
– Czy nasze umysły wytrzymają? Skoro umysły wytrzymają, to ciała z pewnością też.
Jak to może być?
– Ty jeden powinieneś to wiedzieć. Seth stara się, ale nie jest tobą, ale Peter jest. Jak się czujesz kiedy go widzisz?
– Normalnie. Wiem, że to Peter, mój syn.
– Skoro jest twoim synem, dlaczego nie ma dwóch i pół procent genów obcych?
– Chcesz powiedzieć, że to nie jest mój syn?
– Zróbcie badanie krwi i DNA po czasie Zero, wtedy zobaczysz.
– Pytam, bo Robert mi powiedział, że muszę podjąć decyzję, czy chce być jeden, czy podwójny sekundę przed czasem Zero. Muszę.
– Jeżeli nie podejmiesz, będziesz jeden. To znaczy i tak jesteś już podwójny. To samo, co dotyczy ciebie pojedynczego, czy podwójnego, będzie w mocy kiedy będziesz podwójny. Czy Peter nie kocha Julii?
– Oczywiście, to jego matka.
– Mówię o innej miłości.
– Och tak. Dwanaście lat temu Nell chciała mnie, a on Julię.
– Czy sądzisz, że po czasie Zero to się zmieni? Teraz to respektują, bo wiedzą, że są Peterem i Julią. Potem to już nie będzie obowiązywać. Powiedz mi jedno. Czy w obecnej sytuacji i biorąc pod uwagę, że po czasie Zero może być różnie, żałujesz, że wrobiłeś w czasie, by ratować Julię?
– Nie. Ani przez chwilę nie żałuję. Robert powiedział, że Julia może zniknąć. Wy możecie zniknąć. Jednak może nikt nie zniknie.
– Może być jeszcze więcej możliwości. Może być identycznie jak podczas badań kwantowych. Będziemy podwójni, a ty potrójny, ale jak będziemy chcieli wiedzieć to, wówczas będziemy pojedynczy.
– Nie rozumiem... Przecież możemy zrobić zdjęcia i mieć dowód, że jest nas trzech i dwie Corsy.
– Może tak być, ale nie musi. Zastanów się bardziej nad tym co powiedziałam. Podejmij decyzję, jaką chcesz. A co będzie, zobaczymy.
Kathy odeszła, a ja zostałem w punkcie wyjścia. Nie wiedziałem co będzie, nie wiedziałem, dlaczego teraz mam pięć procent obcych genów, a Peter nie ma. Miałem tylko jedno pytanie do Roberta. Znalazłem go i zapytałem.
– Czy mam lecieć na Antarktydę?
– Nie. Nie my decydujemy, co się stanie. Z pewnością tam się pojawisz sam. Jeżeli zdecydujesz być podwójny, to ten drugi ty zostanie z Julią. Być może potem się poznacie.
– Tylko ja pamiętam. Jeżeli oni znikną, będzie mi żal. Jeżeli zniknie Julia, zrobię wszystko, by wrócić i ją ponownie uratować.
– Teraz tak mówisz. Nie wiesz, co będzie.
– Nie wiem, ale będę pamiętał.
– Tak, z pewnością nie stracisz tego daru, ani rozpoznawania zapachu.
– Jeżeli Julia zniknie, ty zostaniesz jeden?
– Pewnie tak. Wówczas poszukam kogoś tu na, Ziemi.

W końcu przyszedł ten dzień. Pamiętałem czas, tylko wówczas byłem z nimi na Antarktydzie.
Nastąpił czas Zero. Najpierw stała się całkowita ciemność. Nie wiedziałem, czy dla innych też. Zaraz potem nastąpiła jasność tak wielka, że nic nie widziałem. W końcu zaczęła blednąć i w końcu widziałem normalnie. Stałem gdzieś, ale nie wiedziałem, czy to jest Ziemia. I wówczas zobaczyłem, że nie jestem sam. Obok stała Julia, trzymała czarnego kota na ręku. W moim sercu powstał strach, ale tylko na ułamek sekundy. Strach czy zobaczę Clarę i mniejszy, czy ujrzę moich przyjaciół. I wówczas zobaczyłem ich. Wkoło mnie stały tysiące Clar, aż po horyzont. Obok tysiące Cors, tysiące Thomasów, a nade mną i pode mną zobaczyłem tysiące swoich postaci. Na każdym poziomie gdzie istniałem, było to samo, ale wiedziałem, że jest odrobinę inaczej. I usłyszałem głos. Wiedziałem, do kogo należy.
– Zrób krok. Wiesz, gdzie masz go zrobić. Tylko jeden krok. Tam zawsze będzie Julia. Zawsze będzie Corsa i jej mąż. I zawsze będziesz ty. Jeden, dwóch lub trzech. Wiesz, już teraz co będziesz czuł i jak będziesz czuł. Daję ci tylko jedno prawo. Wiesz jakie. Wiesz jaki krok uczynisz. Do zobaczenia w wieczności.
Wiedziałem, że więcej nie usłyszę tego głosu, a dopiero w wieczności. Moja pamięć stała się absolutna. Pamiętałem wszystko od początku i przed początkiem, tak daleko, gdzie początek dotykał końca. Czułem wszystko. Wszystko. Zrobiłem krok...  

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii science fiction i thrillery, użył 2281 słów i 12629 znaków.

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • HeheheCO

    Ale to nie jest czy jest koniec książki? 😇

  • AlexAthame

    @HeheheCO To jest koniec, ale można by pociągnąć. Gdyby były komentarze miałbym większe motywacje. Jeżeli czytałaś całość, to wiesz, że cała sprawa zaczęła się w pierwszym odcinku. Scott Siena zapragnął robić to co niemożliwe, a motywem była miłość do matki. Miłość jest niezwykle silna. O tym w zasadzie jest wszystko, co pisze. Czemu docenia się człowieka, dopiero jak umrze? Można było napisać dwa słowa co piąty odcinek. Dziękuję i tak za komentarz :przytul:

  • HeheheCO

    @AlexAthame ok, rozumiem i czytałam całość. A co do ostatniego zdania, proszę bardzo 😋

  • AlexAthame

    @HeheheCO Nie wiem, co czytałaś mojego, ale polecam starsze o opowiadania. Daj znać w wiadomościach, jakie gatunki lubisz, to coś polecę. :p

  • HeheheCO

    @AlexAthame twoje czytałam na pewno to i kryształ, nadal czytam, a czy coś jeszcze to nie pamiętam. 😜

  • AlexAthame

    @HeheheCO Polecam Dziewczyna z czarnym kryształem. Recall i Over the edge jeżeli lubisz zagmatwane sprawy.

  • HeheheCO

    @AlexAthame dziękuję. Może skorzystam.

  • AlexAthame

    @HeheheCO Proszę bardzo  :smile:

  • HeheheCO

    @AlexAthame miłego dnia 🐭

  • AlexAthame

    @HeheheCO U mnie noc. Druga w nocy, ale dla ciebie miłego :) Dziękuję za myszkę, moja kicia się ucieszy :D

  • HeheheCO

    @AlexAthame to miłego następnego dnia 😜 pozdrów kicię 😇

  • AlexAthame

    @HeheheCO Jasnę :dancing:

  • papcio

    Zatkało mnie, pozytywnie. Gratulacje.  :bravo:

  • AlexAthame

    @papcio Dziękuję