Niegrzeczna pielęgniarka częśc 2

Wychodzę z pokoju, zamykając za sobą drzwi.  
Ale przystojniak z tego nowego lekarza  – myślę.  
Siadam na krześle i zaczynam przeglądać dokumenty medyczne. Z łazienki wychodzi Teresa, która właśnie skończyła swoją zmianę i idzie do domu.  
— Do jutra.
— No pa, miłego wieczoru życzę.  
— Na pewno będzie.  
Rusza do wyjścia. Po chwili tracę ją z oczu i zabieram się do roboty. Muszę przeczytać zalecenia lekarzy i przygotować leki. Godzinę później zjawia się ordynator, dołącza do nas młody lekarz i ruszamy na obchód.  
Zaczynamy od pokoju jednoosobowego, w którym leży mężczyzna po operacji. Ordynator osłuchuje pacjenta, bada mu puls, ogląda ranę.  
— Rana bardzo ładnie się goi.
— Czy to znaczy, że mogę wyjść do domu? – pyta pacjent.
— Nie widzę przeciwskazań, doktorze, proszę przygotować wypis.
— Dobrze panie ordynatorze.  
Po zakończeniu obchodu każdy wraca do swoich zajęć, postanawiam więc zajrzeć do wypisywanego mężczyzny.  
Wchodzę do pokoju, gdzie jest szafa z lekami. Jest tam już ten młody lekarz. Nie zwracam na niego uwagi, tylko rozdzielam leki. Cały czas czuję na sobie jego spojrzenie.  
Gdy mam wszystko, wychodzę na korytarz i zaczynam rozwozić je po salach. Piątkę zostawiam na koniec.  
Kiedy wchodzę, mężczyzna leży na wznak ze wzrokiem wbitym w sufit.  
— Przyniosłam leki — oznajmiam.  
Gdy zbliżam się do łóżka, pacjent podnosi się na łokciach, po czym odrzuca kołdrę, siada i bierze leki. Choć nie wolno spoufalać nam się z pacjentami, pod wpływem impulsu siadam obok niego.  
— Nie wygląda pan na specjalnie szczęśliwego z tego powodu, że opuszcza szpital.  
— A z czego mam się cieszyć, jak w domu nikt na mnie nie czeka.  
— Nie ma pan żony ani dzieci?  
— Nie.  
— To smutne.  
— Praca do tej pory była dla mnie ważniejsza od rodziny, a teraz jest za późno.  
— Na miłość nigdy nie jest za późno...
Nie zastanawiając się nad konsekwencjami mówię :  
— Jak chcesz, to mogę ciebie odwiedzać i zobaczyć, jak sobie radzisz.  
— Jest pani bardzo miła, oczywiście że chcę.  
— Super. Jestem Agnieszka.
— A ja Jacek.  
— Miło mi cię poznać.
— Mnie również.  
Wychodzę z sali i wracam do dyżurki, gdzie siadam na krześle. Zagaduje mnie lekarz, ale ja myślę o Jacku i nie zwracam na nie go uwagi.
— Ziemia do Agnieszki.
— Co?  
— O czym tak myślisz ?
— O niczym.
— Przyznaj się, ten pacjent wpadł ci w oko.  
— Jest przystojny, ale ja mam męża.
Po obiedzie Jacek ubrany w dżinsy i siwy podkoszulek podchodzi do mnie, a ja wręczam mu kartę z zaleceniami.
— Do widzenia.  
— Do widzenia, życzę zdrowia.  
Dyskretnie podaje mi karteczkę z zapisanym adresem.  
Tak mi mija cały dzień. Wieczorem przychodzi zmienniczka. W szatni zamawiam taksówkę, przebieram się i wychodzę ze szpitala. Po jakichś dwudziestu minutach na parking podjeżdża taksówka.  
— Dokąd panią zawieźć?
— Poproszę na ulicę Orła Białego.  
— Robi się.  
Taksówkarz w średnim wieku szybko zawozi mnie do celu. Po kwadransie jestem przed swoim blokiem. Na dworze jest już ciemno, więc szybkim krokiem ruszam w stronę klatki schodowej i prędko docieram do mieszkania na czwartym piętrze. Nie mogąc znaleźć klucza, naciskam dzwonek.

9 845 czyt.
100%235
Margerita

opublikowała opowiadanie w kategorii obyczajowe i erotyczne, użyła 548 słów i 3287 znaków, zaktualizowała 8 wrz o 15:10.

5 komentarzy

 
  • Gaba

    Gaba · 6 dni temu

    Ładnie. Dam £apiszona.
    A teraz pójdziemy do sedna - jak to zrobiłaś, że to op jest całkiem nie podobne do jedynki??? Piszesz specyficznym językiem który może się podobać lub nie, to rzecz gustu czytelnika, ale napisałaś bez wyraźnych (i rażących!!!!) błędów!
    Brawo!👏 Widzę tu pracę włożoną w Twoje pisanie.  
    Pozdrawiam i 👍👍
    Ps. Mam nadzieję, że nie wpadniesz w samozachwyt.... 😁

  • rogaczzwyboru

    rogaczzwyboru · 6 dni temu

    no jestem ciekaw co będzie dalej!

  • agnes1709

    agnes1709 · 8 wrz 16:17 ·

    Widzę że poprawione, bardzo mnie to cieszy  

  • seth666

    seth666 · 8 wrz 13:37 · 210949647

      

  • AnonimS

    AnonimS · 8 wrz 13:28

    Szykuje się romans . Zestaw  na tak pozdrawiam