Dom Mody Oli Moron rozdział 47 Bójka

Bójka  

     Ola zdenerwowana wbiegła przez furtkę serce jej waliło, jak oszalałe, bo nie wie co się stało. W pierwszej chwili pomyślała, że Tomkowi coś się stało złego. Elen tuląc córki do piersi stała na schodach oczy miała mokre od łez dziewczynki też popłakiwały.  
     - Elen wejdź z córkami do środka rozkazała Ola.  
     - Dobrze proszę pani Ritha, Tina do domu! – krzyknęła Elen. Słyszałyście, co powiedziała pani Ola marsz do środka.  
     - Tak mamo – odparły chórem
     Dziewczynki podbiegły do mamy i gospodyni zamknęła drzwi.  
     - Fanthomas pójdziesz ze mną, a ty Endymion zostanie tu na czatach. Czy to jest jasne?  
     Ola z narzeczonym ruszyli w stronę basenu to, co zobaczyli przeszło ich wszelkie pojęcie. Bo nie przypuszczali, że Dave Canulas jest taki waleczny.      Ogrodnik pięściami okładał ledwo stojącego na nogach Refluksa. Ale ten mimo upojenia alkoholowego mu oddawał.  
     - Jesteś zwykłym mocy mordą, a do tego damskim bokserem! – wykrzykuje Canulas.  
     - Jak śmiesz mnie wyzywać, już ja ciebie nauczę szacunku! – krzyczał oburzony Refluks.  
     - No dalej uderz tylko to potrafisz robić! – warknął przez zęby ogrodnik.  
     Refluks wziął zamach, ale chybił po czym się zachwiał na nogach i wpadł prosto do wody. Ogrodnik wskoczył za nim do basenu i zaczął go topić. Ola mając, już dość patrzenia na tą bezsensowną bijatykę, która za chwilę może się przerodzić w morderstwo.
     - Dość tego! - wrzasnęła Ola.
     - Nie wtrącaj się paniusiu my tu przeprowadzamy męską rozmowę - odparł Refluks.  
     - Właśnie widzę obijanie sobie nawzajem mordy nazywacie rozmową jesteście żałośni. Ale skoro nie chcecie wyjść z wody polubownie zostaniecie z niej wyciągnięci siłą.
     Fanthomas wskoczył w ubraniu do basenu złapał ich za kołnierz i wyciągnął na brzeg. Refluks leżał nieprzytomny na posadzce, a Canulas poderwał się na równe nogi i zaczął uciekać. Ale wpadł w ręce Endymiona którego Ola zostawiła na czatach.
     - A ty dokąd się wybierasz? – zapytał Endymion ogrodnika.
     - Proszę pozwól mi odejść, bo inaczej szefowa mnie rozszarpie.  
     Wilson złapał ogrodnika za kark i zaprowadził do Oli gabinetu, gdzie z nim został, żeby czasem nie uciekł. Fanthomas przyprowadził Refluksa z pomocą Beti która akurat wybiegła z domu, żeby zobaczyć, co się dzieje.  


     Ola szła wolnym krokiem jako ostatnia z tyłu, już miała wejść do domy, gdy podszedł do niej kurier wręczył kosz pełen czerwonych róż. I się oddalił w stronę furtki.  Kobieta stała, jak zahipnotyzowana ‘’ ciekawe od kogo mogą być pomyślała w duchu.’’ W jadalni postawiła kwiaty na stole i dokładnie je obejrzała i między kwiatami znalazła liścik.  

          ‘’ Piękna lady podziwiam, co wieczór twą urodę’’  

                                             Lancelot  

     Słysząc za sobą kroki szybko karteczkę schowała do kieszeni i ruszyła do drzwi, ale Fanfhomas  ją zatrzymał.  
     - Co się z tobą dzieje? – zapytał.  
     - Nic – odparła Ola
     - Przecież widzę, ale mniejsza z tym w gabinecie sprawcy bójki czekają. Od kogo są te kwiaty?  
     - A, co cię to obchodzi.  
     I opuściła jadalnię z podniesioną głową zostawiając narzeczonego samego. ‘’ Niech główkuje pomyślała sobie’’ przeszła korytarzem do końca i weszła do gabinetu usiadła za biurkiem.  
     Najpierw postanowiła wziąć na przesłuchanie ogrodnika stanęła przed nim w oficerskiej pozie.  
     - Panie Canulas proszę mi wytłumaczyć, co to przed chwilą na basenie miało w ogóle znaczyć?  
     - Ja tylko broniłem damy.  
     - Tak akurat! – krzyczał Refluks. Niech mu pani nie wieży on mnie napadł pierwszy, a do tego brutalnie pobił. Prawie utopił, od damskich bokserów na zwyzywał i pijaków.  
     - Milcz, bo zaraz ja stracę cierpliwość! – wrzasnęła.  
     - Ha, ha, ha śmiał się Dave.  
     - A, co do ciebie Canulas to dostajesz ode mnie upomnienie.  
     - Jak to szefuńcio kochany mnie nie zwolni?  
     - Nie, ale żeby mi to był ostatni raz, bo to jest porządny dom. Czy to jest jasne? A teraz możesz wrócić do swoich obowiązków.

121 czyt.
100%21
Margerita

opublikowała opowiadanie w kategorii obyczajowe, użyła 721 słów i 4048 znaków

Komentarze (1)

 
  • Somebody

    Somebody 18 lutego

    Łapkę zostawiam