Dom Mody Oli Moron rozdział 16 Strzelanina

Strzelanina  

Ola złapała brata za rękę i wyszli przed dom chodnikiem ruszyli w stronę domu sąsiada, gdy już znaleźli się pod drzwiami nacisnęła dzwonek. Ale drzwi były otwarte ostrożnie weszli do środka. Wszędzie panował okropny bałagan, a Endymion siedział na krześle związany.  
- Co kurwa myślałeś, że się szef nie dowie. O tym, że udawałeś reżysera filmów porno, a tak naprawdę jesteś psem.  
Rumcajs na przemian z Osą go bili Ola z bratem z ukrycia wszystko obserwowali dziewczynie ciekły z oczu łzy.  
- Gadaj, gdzie schowałeś dowody, które potajemnie zbierałeś na naszego szefa.  
          - Nic wam nie powiem. Możecie mnie zabić.  
          - Może, jak odstrzelimy ci klejnoty najważniejsze dla mężczyzny. To będziesz inaczej gadał.  
          Rumcajs wyjął broń z kabury i wymierzył między nogi swojej ofiary.  
     Po czym oddał strzał podłoga zalała się krwią, a Endymion zacisnął wargi z bólu i stracił przytomność. Ola postawiła sobie za punkt honory uratować mężczyznę w którym się zakochała.  
          Z cienia wyszła Markiza podeszła do nieprzytomnego brata. Ręką złapała go za włosy.  
          - Zawsze byłeś mięczakiem.  
          Dziewczyna otworzyła drzwi wejściowe i dyskretnie wypuściła brata z domu. Przez firankę patrzała, jak biegnie chodnikiem, gdy zniknął jej z oczu. Wzięła głęboki wdech i zdecydowanym krokiem weszła do salonu. Osy nie było w pomieszczeniu, a Rumcajs był zajęty znęcaniem się nad zakładnikiem.  Ami siedziała na krześle w cieniu zajęta paleniem papierosa. Dziewczyna stanęła za bandyty plecami w odległości pięciu metrów.  
          - Posłuchaj Rumcajs czy, jak cię tam zwą. Wypuść Endymiona albo rozwalę ci tą łysą pałę. No, już! – krzyknęła Ola.  
          Markiza podniosła oczy na dźwięk znajomego głosu nie odzywając się ani słowem stanęła obok Osy.  
          - Ola uważaj za tobą! – krzyknął Endymion.  
          - Ty bydlaku, jak śmiałeś strzelać do mojego faceta.  
          Ola wpadła w szał i rzuciła się na Rumcajsa z pięściami. Bójka do której między nimi doszło przerodziła się w strzelaninę w skutek której Osa zginął, a Rumcajs został ranny ciężko. Ale ostatnimi siłami oddał strzał w stronę Oli. Endymion mimo, że jest ranny zasłonił ją swoim ciałem, przez co porządnie oberwał po raz drugi. Markiza oczywiście widząc, co się dzieje zwiała.  
          - Ty wariacie mogłeś zginąć, a tego bym nie chciała. Bo cię lubię nawet bardzo. Dlaczego to zrobiłeś? – spytała Ola.  
          - Olu naprawdę nic mi nie jest.  
          - No ty chyba sobie w tym momencie żartujesz. Te rany naprawdę paskudnie wyglądają i uważam, że powinieneś iść do lekarza. Żeby to opatrzył inaczej wada się gangrena i umrzesz. Dzwonię do twojego przyjaciela medyka.  
          - Dzień dobry Embert chciałabym żebyś tu przyjechał.  
          - Ale, co się stało czy z Endymionem wszystko w porządku? – spytał Embert.  
          - Nie, nie jest wszystko w porządku on został postrzelony. W klatkę piersiową i w klejnoty.  
          - Już jadę.  
          - Pośpiesz się.  
          - Wytrzymaj proszę Embert, już do ciebie jedzie.  
     - Gdzie jesteś? – spytała lekarza Ola.  
     - Pod domem.
     Ola wstała z kolan i poszła mu otworzyć drzwi. Lekarz wszedł do środka, a  ona zaprowadziła go do salonu, gdzie leży ranny.  
     - Czy on będzie żył? – spytała Ola.  
     - W tej chwili nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Nie ukrywam, że jego stan jest ciężki, bo stracił dużo krwi. Ale nie beznadziejny. Przyjdź jutro tak o czternastej wtedy powinienem wiedzieć więcej. Wszystko będzie dobrze powinna pani trochę odpocząć.  
     Na miejsce przyjechała też policja obejrzeli miejsce strzelaniny. Po czym wyszli przed dom, by porozmawiać z Olą. Którą stała na chodniku i płakała.
     - Proszę nam wszystko po kolei opowiedzieć.  
     - Tak więc przyszłam do Endymiona, bo mnie wczoraj o to poprosił. Miałam mu pomóc w rozwiązaniu rodzinnej tajemnicy.  
     - I co było dalej? – spytał funkcjonariusz.  
     - Podeszła do drzwi, ale okazały się być otwarte więc weszłam. W środku panował okropny bałagan.  
     - Proszę mówić dalej.  
     - Zajrzałam do salonu i zobaczyłam mojego znajomego. Przywiązanego do krzesła, a Osa z Rumcajsem go bili.  
     - Kim jest Osa i Rumcajs? – spytał policjant.  
     - To są ludzie mojego ojca, który nazywa się Kuba Moron.  A jego ksywka brzmi Krwawy Max to on zlecił pobicie Endymiona.  Błagam złapcie go ten bydlak zbił moją mamę.  
     - My Kubę Morona poszukujemy od bardzo dawna.  
     - Czy mogę, już iść? –spytała Ola.  
     Ola wróciła do domu, ale nie weszła głównym wejściem. Tylko tylnym od strony basenu po cichutku się zakradła do swojego pokoju. Nastawiła budzik na dziewiątą i zasnęła głębokim snem. Następnego dnia zbudziło ją skrzypnięcie drzwi otworzyła zaspane oczy i zobaczyła, jak do sypialni wszedł Tomek przysiadł na brzegu łóżka i spuścił oczy.  
A po chwili zaczął chodzić w tę i z powrotem.
     - Przestań dreptać w kółko! – krzyknęła Ola. Bo zachowujesz się, jak rozkapryszone dziecko któremu zabrano zabawkę zamiast mnie denerwować idź pomóc Elen.  
     Ola spojrzała na zegarek, a tam dochodziła dziesiąta.
     - O matko kochana, ale późno! – wykrzyknęła.  
     Zerwała się z łóżka, jak burza wpadła do łazienki. Gdzie uczesała włosy i zrobiła sobie makijaż. W sypialni ubrała dres z szafki nocnej wzięła kluczyki i pędem wybiegła z pokoju. Zostawiając szeroko otwarte drzwi i przebiegła korytarz omal nie przewróciła Józefa.

109 czyt.
50%2
Margerita

opublikowała opowiadanie w kategorii obyczajowe, użyła 998 słów i 5465 znaków ·

Dodaj komentarz