Zaskakujące Lądowanie rozdział 99

Zaskakujące Lądowanie rozdział 9999  
Mia  

  Cała trójca odwraca się w moją stronę.  
– Kotku – mówi cicho Sam, okrążając krzesło. Podchodzi do mnie śpiesznym krokiem. Jak już nie raz, bierze moją twarz w swoje dłonie i uważnie mi się przygląda, szukając w niej odpowiedzi. W jego spojrzeniu mogę dostrzec ulgę, lecz głębia niebieskiego wodospadu ukazuje coś innego. Ból i cierpienie.
– Boli cię głowa? – pyta zmartwiony, na co kręcę przecząco łepetyną. – Jest ci niedobrze? – docieka, przez co kolejny raz zaprzeczam. – Tak się o ciebie martwiłem – wzdycha. Dosłownie słyszę, jak spada mu kamień z serca. Tak jakbym była kruchą porcelaną, którą też się czuję, Sam składa delikatnie pocałunek w czoło, skroń i usta. Wtulam głowę w ramię Brutusa, który swoimi ramionami robi ochronny mur wokół mnie. Wypowiedziane słowa, które usłyszałam w momencie przebudzenia, ścisnęły mi serce. Ten sposób, w jaki mnie bronił, omijając przyczynę mojej histerii oraz, jak zataił przed swoimi współpracownikami prawdę, którą bez znajomości detali, trafił w sedno i bolesny dla mnie punkt. Także wyznanie, jak codziennie walczy o moje zaufanie, sprawia, że zakochuję się w Samie jeszcze mocniej. Czuję się bardziej bezpieczna, ale nie zmienia to faktu, iż byłoby z mojej strony nie w porządku zatajenie przed kuzynami prawdy. Wystarczająco dużo usłyszeli, widzieli mnie w stanie załamania, za który mi niezmiernie wstyd. Może, kiedy powiem, gdzie tkwi problem to  zrozumieją moje obawy, lecz z drugiej strony jest ten strach „Co jeśli…?” Moje słabe mięśnie na nowo zaczynają się napinać przez niesmaczne myśli oraz odtwarzane w podświadomości obrazy.  
– Kochanie, obojętnie, co chodzi ci po głowie, zapewniam cię, że tak nie jest – upewnia Samuel swoim spokojnym męskim łagodnym głosem, mocniej mnie do siebie tuląc. „Jesteś tego pewien, że twoi kuple nie zaczną mnie oceniać i wyśmiewać? Dasz mi tę gwarancję?”  
– Tak, skarbie daję ci ją – zapewnia mnie, a ja wstrzymuję oddech. Znów musiałam wypowiedzieć myśli na głos. Klepię go w ramię, a jego ciało lekko drży. Jeszcze ma czelność mnie wyśmiać! Grrr!  
Na tyle ile potrafię, podnoszę w górę prawą dłoń, ukazując w podziękowaniu środkowy palec. – Uuuu. Pańcia leci z konkretami – mówi Kai swoim standardowym wesołym opanowanym tonem. Pewnie nie liczy się z mą reakcją. W ramach odpowiedzi po raz kolejny pokazuję „Pocałuj mnie w dupę” w stronę dochodzącego głosu. 
– Zdecydowanie. Już się obawiałem, że straciłem przedszkolnego kompana – To… był… Tom. Really? Podnoszę głowę. W sekundę znajduję kucharza z szerokim uśmiechem na ustach po mojej prawej stronie. Mrużę oczy. Przedszkolak… Tak?
– Mogę na sekundkę? – Kieruję pytanie do Samuela, na co mnie uwalnia. Prostuję się jak struna, wyciągam obie ręce najwyżej, jak potrafię, w stronę Toma i prowokująco patrzę mu w oczy.  
– Podwójny, wykastrowany, łysy karny kutas… Kostko rosołowa Knorra – mówię, robiąc przy tym ustami małe blop.  
Kai i Sam zaczynają śmiać się wniebogłosy, Krakers ma na gębie nieznany dla mnie uśmieszek.  
– Wreszcie powróciła do nas prowokująca Mia. Witamy z powrotem, Słońce – odpiera poważnym tonem. Bierze mnie w swoje szpony, dając całusa w policzek.  
– Tu. Napij się, dobrze ci to zrobi – odzywa się Misiek, podając mi szklankę z wodą, którą z wdzięcznością przyjmuję i dopiero teraz dociera do mnie, jak w pomieszczeniu jest cicho, pusto i ciemno. Jedynie lampy nad barem dają trochę światła. Odwracam gwałtownie głowę w stronę okna, za którym zapadł zmrok, tylko uliczna latarnia oświetla parking, na którym znajdują się dwa samochody. Audi i Ford. Żółta kartka wisząca na drzwiach przyciąga moją uwagę, lecz jestem za daleko, aby odczytać napisane czarnym pisakiem słowa. Mogę się tylko domyślić i to trafia mnie niczym wylane na głowę wiadro wypełnione lodem.  
Bar jest nieczynny z mojej winy. A czego się spodziewałaś? Świadków twojej histerii?  
– Chryste – szepczę. Szklanka wypada mi z rąk, z głośnym brzdęknięciem ląduje na posadzce. Po dźwięku wiem, że rozpadła się w drobny mak. Przynoszę dla nich same szkody zamiast zyski. Chcę zeskoczyć ze stołu, by posprzątać szczątki, lecz jestem powstrzymana, a moja twarz uchwycona i pociągnięta w górę.  
– Mia, nic się nie stało, zostaw to. Kai zaraz posprząta. Głęboko oddychaj, żadnego powodu do paniki. Wszystko easy – uspakaja mnie Samuel. Kręcę głową, wskazując na moje odkrycie. Mężczyzna podąża wzrokiem we skazanym kieruneku i wzrusza ramionami. WZRUSZA RAMIONAMI! Nie wierzę! Otwieram buzię, aby powiedzieć, co myślę, ale zanim pierwsza sylaba wydobywa się z gardła, do moich ust zostaje dostawiony palec.  
– Uspokój się. Nie myśl na chwilę o niczym. Wszystko jest w najlepszym porządku. – Stara się załagodzić sytuację. Kątem oka widzę Miśka sprzątającego roztrzaskane szkło, a Tom z przystawionym do ucha telefonem wychodzi z zaplecza, mówiąc coś do aparatu.  
– Ale wy potrzebujecie ten utarg na gwałt! Dzisiaj jest niedziela, kasa ucieka wam przez palce i to tylko z mojej winy. Stoję wam jedynie na przeszkodzie, powinnam stąd zniknąć, zanim…  
– Mia! Co ty za gówno opowiadasz?! – Aż podskakuję na podniesiony głos wytatuowanego barmana, podnoszącego się w górę niczym pocisk.  
– Zostaw to, stary – warczy Samuel najpierw do kumpla, zaraz po tym do mnie – a ty zejdź z obrotów. Nie powinnaś zaprzątać sobie głowy banałami. – No i podniósł mi kundel puls.  
– Banałami?! Ty to nazywasz banałami?! – Wyrywam się z jego uścisku, odwracam się na drugą stronę stołu i schodzę z niego. Okrążam go, chwytając się za czoło. Jestem w jakimś kiepskim filmie. Staję prosto przed chłopakiem.  
– Sam! Tracisz właśnie parę ładnych tysiaków! Nie możecie sobie na to pozwolić! JA, nie powinnam do tego dopuścić! – krzyczę.  
– Kobieto wrzuć na luz! Do protokołu. Ta knajpa funkcjonuje tylko i wyłącznie dzięki tobie. Za żadne pieniądze tego świata zdrowia i miłości nie kupisz. Są bezcenne i sorry za tę brutalność, ale właśnie robisz z siebie pajaca. Może mieliśmy spokojnie pracować po tym, jak nam zemdlałaś? Niestety tu cię muszę rozczarować. My się wszyscy o ciebie martwimy, bo jesteś jedną z nas. Rodziną. A ona sobie nawzajem pomaga, nie pozostawia z problemami, czy w nagłych przypadkach. My cię kochamy, szanujemy i doceniamy. Wryte? – oznajmia Kai w całkowicie nowej tonacji, robiąc ze mnie małą myszkę. Potrafię się tylko na niego gapić niczym wiewiórka z ICE AGE na żołądź. – Dżizas, ale podniosłaś mi ciśnienie. Co jak co, ale nie sądziłem, że akurat z twojej buzi może wyjść taki szajs, Mimi! – dodaje, ocierając obiema dłońmi twarz, kręcąc głową. Jest mną zawiedziony?  
– Kuzyn ma rację. To było najdurniejsze, co kiedykolwiek powiedziałaś. – Dokłada Kucharz. Ten też? Spalona ze wstydu opuszczam głowę w dół.  
– Widzisz kochanie, świat nie kręci się wokół pracy i forsy. Szczerze powiedziawszy, nawet nie mam ochoty otworzyć dzisiaj baru... Nikt z nas jej nie ma – przyznaje spokojnie Samuel. Moje spojrzenie z prędkością światła wystrzeliwuje w górę. I to z…  
– Nawet nie kończ tego zdania, co masz na myśli, bo spiorę ci zadek – ostrzega z przestrogą w oczach, abym lepiej nic nie mówiła, jeśli nie chcę pogorszyć sytuacji i usłyszeć od Kaia kazania, które pójdzie mi jeszcze bardziej w pięty, niż poprzednie. Klaśnięcie w dłonie wyrywa mnie z pojedynku spojówek.  
– Knorr dzisiaj strajkuje. Włochy nadciągają z pomocą. – Zerkam na szefa kuchni głaszczącego się po brzuchu. – O rany, ale jestem głodny. Połknąłbym nawet suchy makaron z zupki instant, popijając go wrzątkiem prosto z czajnika – informuje Bulion, rozluźniając tym napięcie, doprowadzając do cichych śmiechów. 
– Gdzie przenosimy balangę? – odzywa się Kai.


Od Autora:  
Kiedy ciemność nastaje  
Kolejny rozdział ZL powstaje  
Spodobała Ci się bajka?  
Nie bądź żyła i daj lajka  
Pozdrawiam. AHopeS  <3

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i erotyczne, użyła 1423 słów i 8309 znaków, zaktualizowała 18 lis 2020.

8 komentarzy

 
  • Shogun

    No i prawidłowo. Kai to swój chłop :)

  • AHopeS

    @Shogun Dziękuję bardzo :)

  • Shogun

    @AHopeS A proszę bardzo :)

  • Margerita

    łapka w górę ale Sam jest troskliwy

  • AHopeS

    @Margerita Dziękuję.

  • Basiaa

    No Mia wraca, i znów będzie fajnie. Kawałek jak poprzednie Super.

  • AHopeS

    @Basiaa Dziękuję😊

  • Tomka 1

    Jest Moc

  • AHopeS

    @Tomka 1 Dziękuję

  • Smutnapani

    😉👍

  • AHopeS

    @Smutnapani Miło. Dziękuję

  • shakadap

    Brawo. Czekam niecierpliwie następnych części.
    Pozdrawiam i powodzenia.

  • AHopeS

    @shakadap Dziękuję.

  • nanoc

    Fajne, no może wreszcie przemówią Mii do łepetyny. Dobrze by było. Brawo  :bravo:  :D

  • AHopeS

    @nanoc Dziękuję 😊

  • Aladyn

    Takiego psychicznego wstrząsu Mia bardzo potrzebowała.
    Słowa Kaja skierowane do niej były bardzo ostre i zdecydowane, ale nadzwyczaj celne i spełniły swoją rolę. Po ich wysłuchaniu Mia mogła się przekonać jak bardzo dla nich wszystkich znaczy.

  • AHopeS

    @Aladyn Dziękuję. :)