Zaskakujące Lądowanie rozdział 75

Zaskakujące Lądowanie rozdział 7575  
  Mia  

    Ten widok jest niesamowity. Po prawej stronie na zielonej ścianie nad łóżkiem znajdują się zdjęcia, koszulka pobazgrana czarnym markerem i oprawione wycinki z gazet.  
Wchodzę do środka pokoju, przybliżam się i widzę zdjęcie za zdjęciem, wycinka za wycinką…  
– Fajny dowcip, sam go wymyśliłeś? – mówię sarkastycznie. Przed oczami mam Samuela pomiędzy chłopakami z Buam dającymi sobie grabę, na innym trzymają podniesiony w górę kufel z piwem. Na kolejnym Samuel trzyma gitarę Mariusza, a zaraz z szerokim uśmiechem, siedzi za perkusją Devina. Przy następnym muszę się uśmiechnąć, gdy z Paulem, piosenkarzem wydziera się do mikrofonu, na kolejnym wciska palce w klawisze keyboarda Willa, czy też stoi za plecami Bastiana razem grając na basie. Obok zdjęć wisi czerwona młodzieżowa koszulka: Dla Wiertary : Mariusz, Devin, Willi, Paul, Bastian.  05. 11. 2011. Najbardziej wpada mi w oko zdjęcie Samuela z jego rodzicami i gitarzystą oraz podpisem. „Najlepsza rodzina forever – Mariusz.” Ręcznie napisane. Chyba potrzebuję wizyty u okulisty, bo zaczynam mieć zwidy. Samuel cały ten czas siedzi cicho, nic nie mówi, dając mi czas na przetrawienie tego, co znajduje się na ścianie.  
– Czemu najlepsza rodzina? – Chcę wiedzieć. Ciekawi mnie, co się za tym kryje. Sam zaczyna się śmiać pod nosem.  
– Mariusz jest moim wujkiem – odpowiada. Kopara opada mi na materac. Najpierw pan Konrad potwierdza moje przypuszczenia z zespołem, a teraz Sam wypala, że Mariusz to jego wujek? O matulu! Zaraz dostanę zawału. Nie znam lepszego zespołu na tej ziemi, który umiałby ich pobić, z wyjątkiem Imagine Dragons.  
– Nie rób sobie jaj – upominam, obracając się w stronę chłopaka. To wcale nie będzie zabawne, jeżeli pociska kit. Tak bardzo chciałabym, choć raz usłyszeć ich live. 
– Mariusz jest młodszym kuzynem mamy, a reszta bandy to jedna wielka rodzina, nierozłączni, zawsze razem. Musisz ich koniecznie poznać – mówi przelotnie, jakby to nic nie było, a moje serce i żołądek robią salta. Cicho piszczę pod nosem i rzucam mu się na kark jak jakiś utopek w gnoju. To jest nierealne.  
– Teraz powiedz mi skąd TY znasz Buam – docieka kundel, robiąc dwa kroki do przodu, a ja dwa do tyłu. W zgięciach kolanach czuję deskę z łóżka, sekundę później siedzę na czterech literach na miękkim materacu. Sam przechyla mnie do tyłu tak, że leżę na plecach, a on siada na mnie okrakiem i nie spuszczając ze mnie oczu nadstawia ucho.  
– Słucham. – Jego ton jest stanowczy. Postanawiam więc naciągnąć trochę łuk.  
– Nic nadzwyczajnego. Poznałam Bastiana kiedyś na jednej z imprez… – mówię lekkim głosem jakby niby nic.  
– Kochanie? Ty wiesz, że sam twój ton zdradza podpuchę? Za dobrze cię znam – oznajmia zadowolony, że mnie przechytrzył. Co za łajno! Jestem zła sama na siebie, że ostatnio nie umiem przy nim utrzymać maski. Wzdycham.  
– You Tube. Kilka lat temu jeden z kupli Eliasa był na Oktoberfest. Bardzo chwalił zespół, przy którym się tak dobrze bawił, a zarazem dał w czajnik. Był wtedy nimi tak zachwycony, że aż postanowiłam ich wyszukać. Oczywiście po kryjomu, bo „Wielki Pan” krytykował takie nuty. Jakby się dowiedział, czego słucham, to obdarłby mnie ze skóry. Odkąd pamiętam, zawsze lubiłam ten bit, w końcu wychowałam się w domu, w którym było to na porządku dziennym. W chwilach, kiedy byłam poza zasięgiem Eliasa, napawałam się ich stylem. – Wzdycham. – Nigdy nie miałam okazji ich widzieć na żywo, a są moimi idolami numer dwa po Imagine Dragons. – Moja rezygnacja jest tak łatwa do usłyszenia, iż najlepiej bym się zakopała pod gruszą. Zawsze bałam się do tego przyznać. Wolałam to zatrzymać dla siebie. Samuel podnosi mnie, dwa ruchy później siedzę na jego kolanach, bierze moją twarz w swoje dłonie i bacznie mi się przygada. Czyta mi z oczu, a ja nawet się temu nie przeciwstawiam. Teraz to już jest obojętne. Prawda wyszła na jaw.  
– Dlatego nic nie powiedziałaś, bo bałaś się, jaka będzie reakcja z mojej strony. – stwierdza fakty, na co raz kiwam głową.
– Aj głuptasku. – Całuje mnie w czoło. – Jakbym wiedział, to bym ich nie słuchał na cały regulator, gdy byłaś w pracy – informuje mnie z rozbawieniem. Ha! To samo mogę powiedzieć o nim.  
PUK… PUK… PUK…  
– Sam! Wypluj ciasteczko. Wchodzę za pięć… cztery… – uprzedza jego ojciec. Z przerażania robię duże oczy, mój chłopak z szerokim uśmiechem na twarzy wzrusza ramionami. – … jeden. – Klamka opada w dół, lecz drzwi pozostają zamknięte.  
– To przynajmniej wal na żywca. W końcu chcę zostać dziadkiem w młodym wieku – oznajmia pan Berger przez drzwi i słyszę oddalające się kroki. Patrzę zdziwiona na Sama, on z waflem na mnie i w tym samym czasie parskamy śmiechem. O rany, to było… Mega.
  Znacznie się rozluźniam, odczuwając swobodę. Rodzice mojego chłopaka wcale nie są tak okropni, jak sobie ich malowałam. Wręcz przeciwnie. Oni są zabawni, sympatyczni i jak przypuszczałam nie obyło się od tych najgorszych tematów, lecz dzięki Bogu Samuel w odpowiednim momencie zaszczekał, ratując mi tyłek.  
   Siadamy z powrotem za stołem, Lucy ma lekkie wypieki na policzkach. Czyżby myśleli, że myśmy coś majsterkowali? Konrad puszcza oczko do Samuela. OMG! Oni naprawdę myślą, że my… Choć nie wiem, skąd to przezwisko dla szczeniaka się wzięło, ale mogę się domyśleć, wypowiadam je na głos. W końcu muszę bronić swojego honoru.  
– Wiertarka dziś nie borowała. – Wystrzelam jak z procy, na co cała trójka kieruje wzrok na mnie. Najbardziej rozśmiesza mnie mina Samuela. – No co? Przecież przepaliłeś wiertło – stwierdzam, a wgłębi duszy klepię się po ramieniu. Konrad zaczyna się głośno śmiać, Lucy robi się jeszcze bardziej czerwona, a Brutusowi stoi pysk otwarty na oścież.  
– Przecież przepaliłeś je, kiedy ost… – nie potrafię dokończyć. Męska dłoń ląduje na moich ustach, a jego wysoki głos mówi sam za siebie.  
– Borowanie dziury na wieszak nie wypaliło – informuje Sam rodziców niemających pojęcia, o czym mowa, a ja wiem. W naszym języku oznacza to „Obciągnięcie nic nie pomogło, dalej jestem sztywny.” Zanim zeszliśmy z powrotem na parter, mój chłopak był dominujący. Wstał z łóżka, odhaczył pasek ze spodni, odpiął jeansy i rozkazał, abym zadowoliła go ustami. Za każdym razem, gdy brałam go głębiej do buzi wysapywał, czym zasłużyłam sobie na tę karę. Wciąż jestem podniecona tymi słowami, a zarazem zbulwersowana jego zachowaniem. Zamiast się ze mną pobawić, to zapiął spodnie i z zadowoleniem zapytał „Kawy?”. Jednym słowem, siedzę z gorącą lawą między nogami. W chwili obecnej knuję plan odwetu za jego postępowanie. Niech lepiej trzyma się ciepło. Jeszcze szczeniakowi pokażę, na co mnie stać. Ooo i to jakkk.  
– Ciasto? – pyta zmieszana Lucy, trzymając w górze łopatkę z kawałkiem wypieku. Gryzę mojego chłopaka w powierzchnię dłoni. Od razu mnie puszcza.  
– Au – syczy. Bierze swoją rękę ode mnie i drugą pociera środkową część przygryzionej dłoni.  
– Nie, dziękuję – odpowiadam grzecznie.  
– Ach, daj spokój to tylko sernik – wtrąca się Konrad, gdy kawałek trójkątnego torciku ląduje na talerzyku tuż przed moim nosem. Choć kusząco pachnie, mdli mnie na jego widok. Nie chcę robić im przykrości, więc nie pozostaje mi nic innego jak udawać, że jest wszystko w porządku. Wklejam sobie najbardziej fałszywy uśmiech, na jaki mnie stać z nadzieją, że nikt tego nie zauważy. Gdy każdy ma swoją porcję przed sobą i zaczynają wbijać widelczyk w masę, nie mam wyboru. Robię to dla Samuela. Robię to dla Samuela. Powtarzam sobie jak mantrę w głowie. Odkrawam kawałek wypieku.  
Trzy… Nabieram powietrza.  
Dwa… Zamykam oczy.  
Jeden… Idę na śmierć.  
Amen.

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i erotyczne, użyła 1366 słów i 8046 znaków, zaktualizowała 12 lis 2020.

6 komentarzy

 
  • Shogun

    Ha, zacnie, tego się nie spodziewałem :)

  • AHopeS

    @Shogun Pięknie dziękuję  :)

  • Basiaa

    Przeczytałam jednym tchem,  :bravo: autorka

  • AHopeS

    @Basiaa Dziękuję :)

  • nanoc

    Zawsze mówiłem że dialogi i ich wzajemne zrozumienie daje power tym opowiadaniom. Brawo  :bravo:

  • AHopeS

    @nanoc Dziękuję

  • Aladyn

    Okazało się, że łączy ich nawet upodobanie tej samej kapeli.
    A ta ich rozmowa i używanie im tylko znanych dwuznaczników - genialne. Jesteś na prawdę dobra.  
    Kapitalny, kolejny rozdział.  :)

  • AHopeS

    @Aladyn Dziękuję :wstydnis:

  • Gazda

    Ostatni posiłek przed śmiercią - sernik,😋😋 też bym chciał.... Jak zwykle super!!!!!

  • AHopeS

    @Gazda Dziękuję.

  • AHopeS

    @Gazda Miał być deser? To też jest :D

  • Margerita

    łapka w górę nawet nie wiedziałam że Sam ma wujka Mariusza dziadkiem w młodym wieku  :smiech2:

  • AHopeS

    @Margerita Dziękuję.