Zaskakujące Lądowanie rozdział 66

66
Samuel

  Nie potrafię oderwać oczu od Mii prowadzącej Audi. Włączam na ślepaka odtwarzacz CD, w którym znajduje się najnowsza płyta naszego ulubionego zespołu. Po chwili słychać pierwszy takt piosenki, który wystukuję palcem na kolanie. Moja dama jest tak mocno skoncentrowana na jeździe, że nie zwraca uwagi na utwór i szczerze mówiąc nie przeszkadza mi to, że pędzimy prędkością ślimaka, przynajmniej mam okazję poślinić się na jej widok. Przepięknie wygląda. Nie wiem, dlaczego dziewczyna łamie sobie głowę błahostkami, typu -nie mam, co założyć na jutrzejsze spotkanie- zacząłem się z tego tak głośnio śmiać, kiedy ujawniła mi swój problem, iż potraktowała mnie kopniakiem w piszczel, lecz to było tego warte. Jeśli ona twierdzi, że nie ma się w co ubrać, to się grubo myli. Mia ma gust i styl, co po raz kolejny mi udowodniła, zakładając na siebie obcisłe czarne jeansy, do tego czerwoną bluzkę z długim rękawem i grzesznym dekoltem, aż musiałem włożyć w niego dłoń, oczywiście dostałem po łapach ze słowami ‘nie dla psa kiełbasa’. Brutalność pierwszej klasy. Na nogi włożyła eleganckie buty do kolan z szerokim, wysokim obcasem, do tego płaszczyk w tym samym kolorze co obuwie, sprawiając tym, że wygląda jak kobieta z wyższych sfer. Koronacją jest jej makijaż, nie za dużo, ale daje efekt gorącej szprychy. Chryste, chyba będę musiał ją zamknąć w biurze, skoro ja już mam problemy, aby zapanować nad Księciem w spodniach, to co dopiero te naprane bydło w barze! Już widzę przed moim oczami, jak obmacują tyłeczek należący do mnie. NEVER! Może zapomnieć o dzisiejszej pomocy dziewczynom w pracy! NO WAY! Będzie przykuta do stołka przy moim boku! YES!
   Wiedząc o tym, jak moje słoneczko się wszystkim przejmuje, spontanicznie po otworzeniu w garażu bryki rzuciłem w jej stronę kluczyki, które odruchowo złapała… jak ciamajda, ale złapała, lecz zanim zdążyła coś powiedzieć, siedziałem już ze strony pasażera, nie dając jej szans do żadnych dyskusji. Lepiej, aby się czymś zajęła, niż niepotrzebnie stresowała, czy bawiła palcami. Zawsze, gdy jest nerwowa, tak robi. Ciekawe czy o tym wie? Ja jej nic nie powiem, bo dla mnie to przynajmniej mały znak informujący, że coś nie gra i mogę szybko zareagować zanim dojdzie do czegoś więcej. Tak jak podczas odwołania obiadu z moimi rodzicami. W jednej dłoni trzymała telefon, gdy drugą bawiła się, ocierając opuszkami palców o środek dłoni.  
Nie zaprzeczam, że rozmowa Mii i mojego ojca, była bardzo interesująca, przynajmniej z początku i w życiu bym się nie spodziewał, że może ona zejść na psy. Byłem lekko w szoku, jak otwarcie poinformowała seniora o kastracji szczeniaka, gdzie doskonale wiedziałem, kogo ma myśli, chociaż starałem się ją powstrzymać, na marne były moje ciche prośby. Teraz przynajmniej wiem, na co muszę być jutro przygotowany. Cała trójka siądzie na mnie jak na wykluwające się strusie jajko. Nie oszukując siebie, jestem godny zapłacić tę cenę, byle tylko Mia czuła się swobodnie w moim rodzinnym domu.  
  W głośnikach rozlega się nowy bit, a ja zaczynam planować moją niespodziankę dla mojego słońca. W sumie ciężko nie będzie. Lilly z pewnością mi w tym pomoże. Muszę tylko… urywam myśli, kiedy Mia zaczyna śpiewać pod nosem. Jej głos jest cudowny! Jestem zaczarowany. Takt, jaki wystukiwałem w kolana, został zgubiony gdzieś po drodze. Nie wiem, czy jest świadoma tego, co robi, ale po jej koncentracji mogę stwierdzić, że raczej nie. Nie chcę jej spłoszyć, siedzę cicho i wsłuchuję się w jej melodyjny głos. Nie spodziewałem się tego.
– Przestań się na mnie gapić, to mnie peszy i nie pomaga mi w uspokojeniu nerwów związanych z jutrem, ani nie rozwiązuje mojego problemu z garderobą – mówi ni stąd nie zowąd. Powracam do tu i teraz. Bingo, była nieświadoma śpiewu, muszę trzymać mordę na kłódkę.
– Skarbie, dobrze ci idzie, za chwilę jesteśmy na miejscu. – Kładę dłoń na jej udzie, uspokajająco głaszcząc, dodaję. – Jestem tak z ciebie dumny, aż mi Ferdek sterczy. – Gdyby tylko wiedziała od jak dawna mi stoi, to byłbym z całą pewnością obrzezany pilniczkiem do paznokci.
– Zamilcz i odwróć gały – warczy, włączając kierunkowskaz, by móc zjechać na parking pod Samtajl. Zaciskam usta w cienką linię, aby jej nie pokazać tego, jak bardzo mnie rozśmiesza. Kobieta moich snów idealnie parkuje samochód na miejscu szefa, wyciąga kluczyki ze stacyjki i podaje mi je. Gdy mam już stal w dłoni moja dama wydaje z siebie ‘Bła’ a zaraz po tym otrzepuje się jakby trzymała w dłoniach pająka. Wybucham śmiechem, to jest naprawdę słodkie.
– Nie śmiej się! Wiesz, co mi tym zrobiłeś?! – pyta z poważną miną. Kręcę przecząco głową, robiąc z siebie głupka. Doskonale wiem, jak to przeżywała, w końcu pierwszy raz mogłem widzieć ją za kierownicą.
– To była tortura! – Prawie wykrzykuje. Nie mogąc się powstrzymać, wyrzucam z siebie to, co leży mi na języku.
– A już myślałem, że gwałt zmysłów. – Zanim potrafi zareagować i trzepnąć mnie pięścią w ramię otwieram drzwi, dosłownie wyskakuję z samochodu. Wrześniowe zimne popołudnie daje się we znaki. Żałuję, że nie zarzuciłem na siebie kurtki, ale jestem facetem z gorącą kobietą u boku, która również szybko wychodzi z pojazdu, zatrzaskując z impetem drzwi.
– Mocniej nie umiesz? – pytam prowokująco.  Czemu traktuje mój wóz niby fiata 126p? Tak jak myślałem. Mia otwiera je jeszcze raz i zatrzaskuje z jeszcze większą siłą.
– Lepiej? – dopytuje prowokująco unosząc brew. Wszystko na temat. Jest zła.
– Jeszcze raz, bo się nie domknęły. – Dodaję węgla do pieca, lecz zanim ona ciągnie za klamkę, naciskam w kluczach guzik blokady drzwi. Kiedy pociąga za nie, są już zamknięte. Podnosi głowę w górę, a ja z diabelskim uśmiechem powoli włączam wsteczny w nogach, kierując się w stronę lokalu.
– Otwórz! Moja torebka została… – Zaczyna.
– Która? Ta, co wisi na garderobie albo którą mam w mojej kieszeni? – Czy ona naprawdę chce zrobić za mnie bałwana? Przecież sama prosiła, abym schował jej telefon i ten mini portfel do kieszeni spodni. Mia tupie nogą, omija pojazd, pędząc w moją stronę. OHA! Teraz to już jest wkurzona! Odwracam się, biegnę lekkim truchtem do drzwi baru, odgłos szybko uderzających obcasów o asfalt odbija się echem, a za chwilę słyszę go tuż za mną. Prawie dobiegam do wrót mojego pałacu, gdy robię unik w prawo, a Mia w ostatnim momencie wyciąga do przodu ręce, dając sobie w ten sposób amortyzację, by nie przylec do drewna ze szkłem, jak rozwalona mucha na szybie samochodu podczas jazdy po autostradzie. Robię jeszcze jeden obrót i mam ją w tej pozycji, której chciałem. Stoję za jej plecami, kładę dłonie na talii, nachylam się do jej ucha i słyszę jak sapie. Coś pięknego.
– To, że na mnie lecisz, wiedziałem, ale że biegasz niczym fanka Biebera, jest dla mnie nowością. Jestem oszołomiony tym odkryciem – mówię z rozbawieniem, przygryzając lekko płatek jej ucha.
– Hej! Dobrze o tym wiemy, że sam to wymusiłeś i to dwa razy. Poczekaj, jak ci nasram w papiery – uprzedza. Może sobie gadać i grozić ile chce, niestety, ani trochę mnie to nie rusza.  
– To mnie nie martwi, bo ci ufam skarbie – odpieram, muskając skórę jej karku i z zachwytem patrzę, jak włosy w tym miejscu stoją na baczność. Moje słoneczko wzdycha, lecz nic nie mówi. Wyciągam z kieszeni klucze, odpowiednim stopem otwieram właz do jaskini alkoholu i mięsa. Robię gest zapraszający do środka. Nie zapalam światła, bo jesteśmy czterdzieści pięć minut za wcześnie, poza tym miałem przypadek, że przez przedwczesne oświetlenie Samtajl zwabiłem spragnionych klientów. Biorę moją pańcię za rękę, splatam z nią palce i podnoszę do ust, składając na skórze dłoni pocałunek.
– Jeszcze się do tego przyzwyczaję – mamrocze pod nosem, ale bardzo dobrze to usłyszałem.
– Taki jest plan, żebyś się do mnie przyssała jak pijawka, obojętnie czy ramionami, ustami czy też... – Robię szybki ruch brwiami w górę i dół  – nagimi ciałami.  
– Masz pecha, bo to niemożliwe. – Daje kontrę. Niekiedy jest tak, że naprawdę nie wiem, jak odebrać jej komentarz i jestem zmuszony włączyć Reset.
– Możesz wyjaśnić, co masz na myśli? – pytam.
– Aj Sam. Niby jak mogę być do ciebie przyklejona, skoro oboje pracujemy i szczerze mówiąc, chyba bym dostała świra, mając taki rzep przylepiony do tyłka – informuje, ale przy ostatnim zdaniu jej głos brzmi wesoło, a na ustach pojawia się uśmiech, który za wszelką cenę chce ukryć. W przelocie dostaje ode mnie kopniaka pietą z prawej nogi prosto w krągłości. Dziewczyna od razu staje w miejscu.
– Hej! Za co to?! – woła zaskoczona, a zarazem oburzona.
– Za rzep i trzaskanie drzwiami mojej fury – oznajmiam normalnym tonem.
– Aha. – Słyszę. Nagle czuję, wbijający się obcas w palce mojej nogi. ’Auć!’ Wstrzymuję powietrze, ale za nic w świecie nie ujawnię tego bólu. W myślach przeklinam, skacząc na jednej nodze, a Mia patrzy się na mnie z niewinną miną.
– Ups, przepraszam… myślałam, że to wycieraczka – odpala. Nie… Nie… Nie… Nie mogę przy tej kobiecie, ona jest niemożliwa i za to ją kocham.
– A za co ja oberwałem? – Tym razem ja pytam kompletnie zdezorientowany. Kobieta podnosi dłonie i wiem, co mnie czeka. Wyliczanie na palcach.’ Idealnie, już pobawiłem się dzisiaj maskotką.’ Myślę sobie.
– Nr1. Obiad, Nr2. Rozmowa z twoimi ojcem i to, że dzięki tobie jestem zmuszona jutro się tam pojawić. Przez co mam problem Nr3. Nie mam, co na siebie włożyć, Nr4. Zmusiłeś mnie do prowadzenia twojego Baby, Nr5 Za kopniaka, Nr6. Bo cię kocham. – Wspina się na palcach i całuje w usta. Aż tyle punktów dzisiaj nazbierałem? Rekord! Ostatni najbardziej mi się podoba, lecz z tego powodu nie musi od razu miażdżyć mi stopy. W sumie nie zgadzam się z ani jednym punktem, ale jak na dżentelmena przystało, muszę przyznać dziewczynie rację, której i tak nie ma. No ok. może Nr5 się zgadza, lecz sama prosiła o tego kopasa. Nie będę jej bardziej prowokował… chociaż… Ach, lepiej nie... a może jednak?
– Wygrałaś.

1 626 czyt.
100%234
AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne i erotyczne, użyła 1892 słów i 10561 znaków, zaktualizowała 26 paź o 20:01.

4 komentarze

 
  • Gazda

    Gazda · 27 paź 17:38

    Super dialogi i ten cięty język Mii. Oby tak dalej

  • Margerita

    Margerita · 26 paź 18:53

    Samuel jesteś nie możliwy tylko się nie opluj od tego ślinienia

  • Aladyn

    Aladyn · 26 paź 18:52

    Zmiana w zachowaniu dziewczyny jest bardzo widoczna. Samuel jest wciąż czujny i pilnuje, aby jej przejście z ciemnej na jasną stronę było ostateczne i trwałe.
    Można podziwiać Autorkę za świetne, dowcipne i niesztampowe dialogi, a także myślowe monologi bohaterów.
    Kolejny, bardzo dobry rozdział.  

  • nanoc

    nanoc · 26 paź 18:19

    Te ich przekomarzania się są najlepsze, ich wyznania miłości specyficzne ale bardzo przekonywujące. Jak zwykle bomba. Bardzo miło się czyta i z chęcią.