Zaskakujące Lądowanie rozdział 60

60
    Samuel

  Trzymam moją dziewczynę w objęciach, głaszcze ją po ramieniu i daję co jakiś czas całusa w głowę. Dziewczyna gorzko płacze, mając twarz wtuloną w moją oblaną potem klatkę piersiową. Ten widok rozrywa mi serce na strzępy.
Ta furia, histeria i brak opanowania, ukazuje mi Mię, która dalej walczy z demonami. Moje złe przeczucie, jakie miałem w toalecie, nie zawiodło mnie. Dziękuję w duchu, że coś mnie popchnęło w stronę kanapy, a nie mojego mieszkania. Nie chcę sobie wyobrazić, do czego mogłoby dojść.
Jej wykrzyczane słowo ‘Nienawidzę’ przeszyło cały blok, doprowadzając mnie o zimny pot na karku. Ten pęd z sypialni, jakby nadchodził koniec świata, za moment przedmiot w jej dłoni i błędny wzrok, zamroziły mi krew w żyłach. Choć nie znałem i nie znam jej zamiarów, wiedziałem, że muszę ją powstrzymać przed katastrofą. W jednej milisekundzie dostałem zastrzyk adrenaliny. Bez chwili zastanawiania, jakie mogą być konsekwencje, obezwładniłem ją i muszę przyznać, nie sądziłem, że może posiadać taką siłę. Bałem się, że jej nie utrzymam, dlatego jedyną możliwością, jaką miałem, było dociśnięcia jej do ściany. Cały czas starałem się być spokojny i opanowany, dobierać słowa tak, by nie dodać oliwy do ognia. Każda jedna szara komórka w moim mózgu pracowała na najwyższych obrotach jak tłoki w Lamborghini Aventador.  
Przedmiot, który miała w ręku, trzymała w takim uścisku, że aż zbielały jej kostki. Dopiero, kiedy przyznałem się, że się jej boję, a tak naprawdę byłem przerażony, wtedy Mii napięte mięśnie lekko się rozluźniły, a ja poczułem małą ulgę, lecz kiedy miałem daną rzecz w szponach, czując jego masywność i ciężar, zdałem sobie sprawę, na jakiej znajdowałem się linii ognia i jakie to było wszystko ryzykowne.  Wystarczył jeden zły ruch ręki, jeden zamach… byłbym martwy. Trup. Krzyżyk.  Amen.  
  Odwróciłem ją i z cichą prośbą pytałem o pozwolenie wzięcia jej w ramiona, wtedy Mia spłynęła po ścianie jak rozwalone na niej jajko. To był znak odlotu.
Teraz znajduje się w tej chorej sytuacji. Jeśli będę wypytywać, to zrobi barierę, powiem jedno złe słowo, strzeli mur na trzydzieści metrów, a gdy zacznę naciskać, zamknie się w bunkrze i zrobi go niewidzialnym dla całej reszty świata i to jej nie pomoże, bo te szatańskie kółko, w jakim się porusza, zawsze będzie miało nad nią przewagę i to ją wykończy, będzie zżerać, tkanka po tkance aż zostanie chodzącą skorupą. A do tego nie dopuszczę. Po moim trupie.
Leję na jej prośbę, bym opuścił jej mieszkanie. W nosie mam, że jest zapłakana i w rozterce. Do diabła z tym wszystkim! Moja decyzja została podjęta.
Biorę głęboki oddech, odsuwam ją od siebie.
– Jestem świadomy, że nie chcesz o tym rozmawiać i zaczniesz włączać blokadę. –  Zsuwam ją z moich kolan na materac, wstaję z łóżka, zaczynając dreptać w tę i z powrotem, szukając odpowiednich słów. Wczepiam palce we włosy.  
– Doskonale wiem, że ten demon, który właśnie był w tobie, jest moją winą. Choć nie mam bladego pojęcia, dlaczego, ale do jasnej pały… –  Opuszczam dłonie na dół w rezygnacji. – Co chciałaś zrobić z tym cholernym tłuczkiem? Co wyprowadziło cię tak z równowagi? Czy ty wiesz, jakiego mi cholernego pietra napędziłaś? Zdajesz sobie sprawę, że wystarczył jeden zamach twojej ręki, aby mnie zabić, a co gorsza, samą siebie? – Padam przed nią na kolana. – Na miłość Boską! Mia! Ja cię tracę z dnia na dzień! Wyślizgujesz mi się z rąk! – Podnoszę jej twarz, bo ani razu na mnie nie spojrzała. Patrzę jej prosto w oczy. – Nie potrafię dłużej tego zatrzymać w sobie. Robię tym sobie, a przede wszystkim tobie krzywdę. –  Kiedy otwieram buzię, Mia zaczyna zalewać mnie potokiem słów.
– Jestem niestabilną, wpadającą w panikę i furię histeryczką, wiem. Jestem chora i nadaję się do leczenia, a najlepiej na zamknięty oddział psychiatryczny, dlatego rozumiem to, że nie masz zamiaru już dłużej być ze mną i chcesz zakończyć ten związek, odejść ode mnie dla innej. Bo co ja też mam do zaoferowania? Nie jestem na ciebie za to zła… – Jestem w szoku słysząc te bzdety. Wchodzę jej w słowo.
– Co to za bullshit Mia?! – Aż uszy mi więdną na jej wypowiedź. Muszę spuścić granat, to jest jedyne najlepsze rozwiązanie. Kiedy jej usta się otwierają, kładę palec na jej wargach i wciągam zawleczkę.
– Kocham cię Mia, że aż to boli. Kocham cię tak mocno, że pójdę za tobą nawet i w ogień. Tak bardzo, że aż nie mogę bez ciebie żyć. Jesteś moją jedną jedyną. Na niczym, kompletnie na niczym innym mi nie zależy jak na tobie, twoim zdrowiu i bezpieczeństwie. Umieram ze strachu, gdy nie ma cię przy mnie. Kocham twoje hasła, twój uśmiech, twoje ciało, twoje paniki i furie. To jesteś ty, moją Mią. Kocham cię! Rozumiesz?! – pytam.  
Mia patrzy się na mnie jak na ducha, w jej źrenicach widać wybuchający z wielkim BOOM granat, a następnie robi się grzybek z pyłu. Po policzku spływa jej łza, którą ścieram kciukiem. Jej oddech jest przyśpieszony.
– Nie zostawię cię samej, obojętnie, co się stanie… Kocham… – Nachylam się do przodu i składam ostrożny delikatny pocałunek na miękkich pełnych ustach. – A teraz chce wiedzieć, co sobie wryłaś do kadłubka po naszej pierwszej stosunkowo upojnej nocy – oznajmiam, a kiedy z jej strony nie ma reakcji, dodaję. –  Nie proś mnie o czas, bo go nie ma. – Otwieram szeroko oczy…  
– Shit. Zebranie! Która godzina? – pytam podniesionym głosem i na czworaka robię trzy kroki jak pies, aby móc zobaczyć godzinę na zegarku wiszącym w pokoju gościnnym nad telewizorem. Oddycham z ulgą. 12.30 Ufff. Słyszę ciche parsknięcie. Odwracam głowę w stronę skąd doszedł dźwięk i podnoszę prawy łuk brwiowy do góry.
– Śmiesznie to wygląda – odpowiada na moje jeszcze niepomyślane pytanie. Jej ramiona pod kokonem pościeli idą w górę tak jak kąciki jej ust.
– O! Jest! – stwierdzam zadowolony.
– Co jest?– pyta lekko zmieszana.
– Uśmiech na twoich ustach, o który zadbam, aby nigdy więcej nie znikł z tej anielskiej twarzy – mówię, ale po krótkim namyśle, usta wyginają mi się w łobuzerski uśmieszek. – Oprócz seksu. W tej kwestii musi być ona wypełniana rozkoszą ekstazy – dodaję
Pać, bam. Poduszka trafia mnie w głowę i ląduje na podłogę.
– Głupi szczeniak – chrząka.
A co ja robię? Obracam się w jej stronę, podchodzę na czterech do krawędzi łóżka, podnoszę tylną nogę jak pies i ostrzegam.
– Bo posikam, jak pańcia tego nie cofnie – grożę.
– Nie zrobisz tego Brutus. – Mruży przy tym oczy.
– Muszę oznaczyć moje terytorium – wzruszam barkiem – Sorry.

1 491 czyt.
100%3211
AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne i erotyczne, użyła 1235 słów i 6942 znaków, zaktualizowała 6 paź o 17:00.

11 komentarze

 
  • nanoc

    nanoc · 12 października

    No nareszcie - tak mi się wydaje - wejdą na właściwe tory. Super odcinek. To klasyka dreszczowca i miłości.  
    Brawoooo  

  • Convallaria

    Convallaria · 11 października

    Opowiadanie jest super. Przyjemnie się czyta. Świetnie opisane emocje. Mnie się podoba. Jedynie co mi tu nie pasuje to wiek bohaterów. Powinni być troszkę starsi.

  • Pani123

    Pani123 · 10 października

    Autorko śpisz?  27 osób czeka ...    W takim tempie  to ta osiemnastka  Juliana do świąt się nie odbędzie...

  • YankoWojownik

    YankoWojownik · 8 października

    Humorem jakoś podszyte staje się coś bardziej?

  • Pick

    Pick · 8 października · 392361676

    Pozdrawiam Panią serdecznie

  • Dyzio55

    Dyzio55 · 6 października · 198285607

    Jak do tej pory z przyjemnością czytałem. Poza kilkoma literówkami OK! Czekam na dalsze części.

  • YankoWojownik

    YankoWojownik · 6 października

    Łapuję.

  • Margerita

    Margerita · 6 października

    łapka w górę życzę im jak najlepiej i żyją długo i szczęśliwie

  • szaramyszka

    szaramyszka · 6 października · 284358659

    W końcu po 60 częściach usłyszeliśmy to magiczne słowo kocham, miejmy nadzieję że nasza zakochana para w końcu będzie miała z górki 😊😉

  • Aladyn

    Aladyn · 6 października

    Coś się wreszcie ruszyło i oby ten ruch nie ustawał i szedł, powoli ale nieustannie, w dobrą stronę.
    Można przypuszczać i mieć nadzieję, że to magiczne słowo - "kocham" - odblokowało w Mii ten przeklęty zawór, przez który bezpowrotnie ulecą wszelkie stare i nowe demony.  

  • Gazda

    Gazda · 6 października

    Jak zwykle super. Łapka w górę 😃😃