Zaskakujące Lądowanie rozdział 54

54  
Samuel


  Wyłapując parę słów z rozmowy rodzeństwa, zastanawiam się, czemu Mia nie powiedziała o nas Julianowi i dlaczego ich mama nie może dowiedzieć się o naszym związku?  
Dobra, rozumiem, że jesteśmy parą dopiero od tygodnia i jest to wszystko świeże. Owszem, dziewczyna musi mieć pewność zwłaszcza po tym, co przeszła, ale na miłość Boską! My się znamy prawie trzy miesiące, widzimy się codziennie, pierze mi ubrania, widziałem ją w stanie załamania, a także radości. Mia robi porządek w biurze, pomaga w barze i nawet nie puściła pary z gęby, że ma kolegę? Nie wiem, co mam myśleć, a przede wszystkim, co czuć. Rozbawienie, bo prawie wyszła z siebie, gdy wtrąciłem się do ich rozmowy? Albo rozczarowanie, bo trzyma nas w ukryciu? Nie wiem. Sypiamy w jednym łóżku, mieliśmy cudowny seks, po którym zaczęła się dziwnie zachowywać, przez co odchodzę od zmysłów i choć dałem jej czas, aby sama mi powiedziała, tak ona milczy lub omija temat. Chwilowo jestem bezradny.  
  W każdym razie teraz wiem, po kim Mia ma te mega hasła. Julian jest zabawny i już go polubiłem. Nasza rozmowa była krótka, ale za to śmieszna. Kiedy wypalił z urodzinowym zaproszeniem, od razu robiłem w głowie rozkład zmian pracowników na kolejne dwa tygodnie. Nie odpuszczę takiej okazji bycia z moją dziewczyną parę dni poza miastem i poznania jej bliskich. Niestety cała euforia zatrzymała się z piskiem opon przez jeden fakt. Potrzebuję kogoś, kto mnie zastąpi, ponieważ Kai tego sam nie zdoła ogarnąć. Mam trzy opcje, które już teraz mi się nie podobają. Jedynym rozwiązaniem będzie narada z Kaiem. Ziomek z całą pewnością będzie miał pomysł, bym mógł towarzyszyć Tsunami na imprezie brata.
– Dziób na butapren Jul… pa. – Kończy rozmowę, a na jej twarzy wymalowana jest wściekłość. – Nie wiem, czy mam cię powiesić, czy podziękować. – To pierwsze słowa Mii po odłożeniu telefonu.  
– Booo? – Ostrożność w tym wypadku jest wskazana i nie będę borował głębiej, ponieważ stoję na linii ognia, acz strasznie mnie kusi, by dowiedzieć się, dlaczego jej rodzina nie wie o moim istnieniu.
À propos family. Nie powiedziałem Mii o genialnym pomyśle moich rodziców. Moja mama nie może się doczekać, kiedy przedstawię im moją partnerkę, a ojciec groził, że jeśli się nie pojawimy to przyjdzie do Samtajl, aby zbadać sytuację. Dlatego muszę zapakować w mięciutką watę ’wieść’ o wspólnym niedzielnym obiedzie u moich staruszków. Problem w tym, że to już za dwa dni.  
– Samuel. Nie chcę, abyś mnie źle zrozumiał lub myślał, że celowo ukrywam nasz związek przed Julianem i mamą. Skąd mam mieć tę pewność, że jutro się obudzę przy twoim boku? Co mi to da, powiedzieć mojej mamie, która i tak jest chora ze zmartwień po ‘Akcji Elias’? – Przy ostatnich dwóch słowach robi gest cudzysłów. Strasznie mnie boli, że wątpi w moje uczucia, ale czy powinienem być zaskoczony? Przecież nie wyznałem jej mojej miłości, a także sam nie wiem, czy ona darzy mnie uczuciami. Czyli stoimy w tym samym punkcie.  
Mia bierze głęboki oddech i mówi dalej.
– Mama od dwóch lat modli się, bym w końcu stanęła na nogi. Poznała kogoś, kto będzie przy mnie w gorszych fazach, ale także boi się o to, abym nie wpadła w ręce kolejnego psychopaty. Nie chcę jej przysporzyć dodatkowych zmartwień, a tym bardziej dać powodu do planowania mojego wesela. Dopóki nie będę pewna, niech tak pozostanie. Rozumiesz? – pyta mnie ze zrezygnowanym głosem, wbijając wzrok w swoje buty. Serce mi krwawi na to wyznanie, a zrazem rozumiem Mię. Podchodzę do niej, biorę dziewczynę w ramiona i daję jej buziaka w czubek głowy.
– Daj sobie czas. – Zamykam oczy, nabieram powietrze do płuc, otwieram usta, by…
– Masz karnego kutasa przez akcję z Julem – oznajmia mi mega poważnym tonem. Zaczynam się śmiać z doboru tych słów.
– No proszę, proszę. Takie słowa z ust mojej pańci… kto by pomyślał? – Ja na pewno nie. Fakt, parę razy przyłapałem ją na formułowaniu ‘fuck’, ale nigdy nie wypowiedziała go na głos. Kasuję kuksa pięścią w żebra, co i tak nie powstrzymuje mnie od kolejnego komentarza. – Teraz już wiem, po kim masz pysk jak wrota – stwierdzam z szerokim uśmiechem. Mii głowa wystrzela w górę niczym pocisk i odnajduje mój wzrok. Najpierw ma szeroko otwarte oczy, za chwil marszczy brwi, a usta zaciska w cienką lini. Mając mnie na obstrzale, robi krok w tył.
– Chwila moment Brutus! To ja jestem starsza i Jul uczy się od mistrza. Nie odwrotnie! – woła oburzona, lecz błysk w jej oczach mówi mi o jej radości. Wskazującym palcem wbitym w moją klatkę, ciągnie swoją wypowiedź dalej. – To, że parę słów od niego odgapiłam, nie znaczy, że nie jestem oryginalna. Roczniku dziewięć dwa nie podrobisz! – Słodko wygląda, kiedy się broni. Mój uśmiech jest jeszcze szerszy i wiem, jak musi to idiotycznie wyglądać.
– Mam przynieść maszynę do szycia, żeby zaszyć pęknięte kąciki? – pyta, na co kiwam potwierdzająco głową. – Grrrrr! Przestań się ze mnie nabijać! Bo pieprznę ci tapetę ze wzorkiem z podeszwy trampka prosto w psyk. – Grozi z drobnym uśmieszkiem.
– No, no… To już drugie piękne słownictwo z twoich ponętnych ust i to w ciągu dwóch minut. Gratulacje skarbie, szybko uczysz się wulgaryzmu. – Wkręcam ją jeszcze bardziej, na co ona opuszcza głowę, kciukiem i palcem wskazującym naciska nasadę nosa, kręcąc w załamaniu głową.
– Dobrze, że nie jesteś w mojej głowie, bo nie jedno słowo wydupiłoby cię ze skarpetek – mamrocze bardziej do siebie niż do mnie, a gdy podnosi twarz, jej spojrzenie zdradza mi, abym lepiej nie otwierał japy.  
– Ach naprawdę? To już trzecie nieocenzurowane słowo, które padło od telefonu twojego brata – mówię z satysfakcją. Przy Mii starałem się nie przeklinać, ale pokaz mojej dziewczyny daje mi szansę na wydobycie z niej najgorszego szatana w niebiańskim ciele. Fantazja o przeklinającej, jak szewc Mii jest bardzo bogata, a zwłaszcza, kiedy…
– Masz minę, jakbyś chciał się dowiedzieć, na co mnie stać. Lepiej nie wkładaj mi głęboko palca do nosa, bo wydłubiesz, to, co najgorsze – uprzedza.
– Suchą kozę? – Tego się nie spodziewała. Titanic idzie na dno!
Właśnie nadszedł ten moment, w którym słowa leżą mi na końcu ozora.
– Mia. Tak bardzo...
– PALI SIĘ! – krzyczy spanikowana Karin.
  Zanim adrenalina potrafi wystrzelić w każdy zakamarek mięśni, na ułamek sekundy jestem w fazie ‘brak odbioru.’
– CHOLERA! – Jak poparzony puszczam Mię i biorę po dwa stopnie na górę, chcę złapać za wiszącą obok wejścia do biura gaśnicę, wtem widzę dających sobie żółwika Karin i Kaia!
‘Wtopa!’ Przechodzę przez próg.
– Niech was szlag trafi! – wydzieram się, zatrzaskując z hukiem za sobą drzwi. Z jednej strony odczuwam ulgę, a z drugiej złość przybiera postać potwora. Moja mina musi dawać ogromną moc, skoro dowcipnisie wskazują na siebie palcami.
– On. Ona. – mówią jednocześnie. Jestem krótko od sklepania przyjacielowi michy, a Karin do ukrócenia wypłaty.
– Nie wyrabiam stary. Sorry. – Broni się kumpel. ‘A ja nie wyrabiam z tobą ośle!’ krzyczę w myślach.
– Właśnie zrujnowaliście mi moment patałachy! – krzyczę. Łosie patrzą na mnie, jak na Guliwera, a ja znajduję się poza limitem opanowania. Zaraz facetowi policzę wszystkie żebra kostkami pięści. Przysięgam!
– Jaki moment? – Karin.
– Ołłł. – Kai.
Odzywa się Super Duo jednym chórem. Barman omija mnie płynnym ruchem, naciska na górny róg lustra i otwiera podziemny portal.
– Fałszywy alarm! – woła ziomek w głąb pomieszczenia. ’Chyba go skórka piecze!‘ Teraz to on se może… ale pociągnąć za dyndający dynamit! Ależ jestem wściekły! Grrrr!
Momencik. Jak to było? ‘Grrr?’ Od kiedy warczę jak Mia?  
– Kai, nie rycz mi w buzię. Twoją erekcję wyczuwam na kilometr. – Padają słowa Tsunami za moimi plecami. W pierwszej chwili myślę, że mogła coś usłyszeć, lecz Kai przecież nie dałby ryku na pół osiedla, gdyby było inaczej. Uśmiecham się ze skasowanej miny przyjaciela, ponieważ wiem, że Mia nie miała na myśli jego frędzla, tylko drinka. ‘Tak chłopie. Poczuj powiew świeżości.’  
– Karin, dziękuję ci za demonstrację żwawości kundla. Misiek? Śmigaj powiedzieć Tomowi, że mam głoda. – Mia staje prosto przede mną i patrzy wyzywająco. – A ty Brutus… obdarz pańcie orgazmem – mówi to tak erotycznie, iż Karin opada broda po wyrostek robaczkowy.
– Jesteś niesamowita. – Odwracamy się do zachwyconej osoby, trzymającej w ręku tacę z brudnym szkłem.  
Noel! Zanim potrafię ułożyć zdanie ‘Jesteś zwolniony’ Tsunami mnie wyprzedza.
– Możesz to powtórzyć? – pyta z uprzejmością i słodzikiem w głosie. Noel otwiera usta, ale Rysiu strzela z bazooki. – Bo krzywo się oplułeś! – Dokańcza krzykiem swoją docinkę. Noel strzela buraka, szukając z opuszczoną głową awaryjnego wyjścia. Przybijam z Kaiem piątkę, Karin łapie powietrze, wycierając łzy śmiechu, a Mia z niewinnym uśmieszkiem wzrusza ramionami. Chcę w końcu jej powiedzieć, co mnie od dłuższego czasu męczy. Już otwieram usta…
– Ludzie. Robota! – Lilly! Masz przeSRANE!  
Żyła w mojej skroni zaczyna coraz mocniej pulsować. W niespełna pięć minut dwa razy zniszczono mi okazję na ujawnienie mojej tajemnicy. To jakiś cholerny Klan!!! Wybucham.
– Wyjazd do baru, bo polecę po premii! – ostrzegam podniesionym głosem. Zamykam na chwilkę oczy, palcem wskazującym i kciukiem masuję sobie bolącą od złości skroń. Muszę koniecznie zejść w dół. Liczę do trzech, a podniesione ciśnienie spada o połowę. Kiedy otwieram powieki, nikogo w przejściu nie ma oprócz Mii, która patrzy ze spokojną, łagodną, płynącą w oczach srebrną lawą, przyciągającą mnie niczym magnes.
Nie mogę rozszyfrować jej spojrzenia, doprowadzającego mnie do przyjemnych dreszczy. Kobieta otwiera buzię, a gdy czubkiem języka oblizuje sobie dolną wargę, moje ciało pokrywa się gęsią skórką. Jestem tym widokiem sparaliżowany. Czas stanął w miejscu, nikogo i niczego nie ma wokół nas. Mózg ujawnia wizję naszej wspólnej przyszłości. Moje oświadczyny. Nasz ślub. Mały domek z ogródkiem, a w nim biegająca dwójka uśmiechniętych dzieci. Jesteśmy szczęśliwi i śmiertelnie w sobie zakochani.  
Machająca przed nosem dłoń wyrywa mnie ze snu na jawie.
– Hej? Sam? Wszystko w porządku? – Docierają do mnie ciche słowa. Ogłupieję, jeśli jej tego nie powiem.
– Mia…
– Boss, dzisiaj jest horror. – Joschua.

1 831 czyt.
97%315
AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne i erotyczne, użyła 1867 słów i 10902 znaków, zaktualizowała 17 wrz o 19:24.

5 komentarzy

 
  • nanoc

    nanoc · 18 wrz 16:22

    Świetna pozycja, to już 54, czekamy na następne

  • Gość

    Gość · 18 wrz 15:55 · 286269601

    Dobry tekst, ja poprzednie, ale kuźwa, kiedy w końcu wyjawią sobie miłość?????  

  • Gazda

    Gazda · 17 wrz 22:23

    Ma załoga poczucie humoru. Ale żeby tak w.....ć Sama? Chyba igrają z ogniem. Co będzie dalej. Napiszesz?

  • Aladyn

    Aladyn · 17 wrz 19:49

    Ciekawa sytuacja, z psychologicznego punktu widzenia. Samuel wydaje się już być całkowicie pewnym, że chce stworzyć z Mią poważny związek, a nawet ożenić się. Natomiast Mia wciąż miota się walcząc ze swoimi demonami z przeszłości. Boi się samej siebie, że podejmie złą decyzję, boi się zranić swoich najbliższych, nie chce też stracić Samuela. No cóż, przyszłość pokaże jak się rozwinie ich znajomość.    

  • Margerita

    Margerita · 17 wrz 19:23

    łapak w górę bardzo mi się podoba   pańcia