Zaskakujące Lądowanie rozdział 38

Zaskakujące Lądowanie rozdział 3838  
Samuel  
  
  
   Przebudzam się z uśmiechniętym pyskiem, gdy Mia z nogą przełożoną przez moje biodro, wtuloną twarzą w tors oraz włosami sterczącymi we wszystkie strony i lekko rozchylonymi ustami cicho sobie pochrapuje. Wygląda po prostu przepysznie, mógłbym się w nią gapić godzinami.
  Dzisiejsza noc była krótka, ale za to z niespodziankami. Jej koszmar do tej pory wygryza mi dziury w dyni, ale HEJ! Mia jest moją dziewczyną, jesteśmy parą i to jest najważniejsze. Niczym goryl klepię się w myślach po klacie.
Nie chcąc obudzić kobiety, najdelikatniej, jak potrafię próbuję wyjść z łóżka. Mia robi ruch, a ja zamieram, lecz ona przewraca się tylko na drugi bok i śpi dalej. Po cichu na palcach wychodzę z sypialni, zamykając za sobą bezgłośnie drzwi. Myję zęby i twarz. Najwyższy czas na golenie, lecz ochoty jakoś brak. Jutro to zrobię.  
   Ubrany w bokserki z poprzedniego dnia idę do kuchni, aby zrobić sobie porcję kawy. Może uda mi się namówić moją laskę na wspólny prysznic? Chociaż nie mieliśmy seksu, to Mia dała niezły powód do spocenia.  
   Dziś sobota i muszę być wcześniej w barze. Nie dlatego że zaczynam projekt podsunięty przez kobietę mojego życia, ale nadszedł czas zrobienia listy brakujących towarów oraz zakupy.  
Tom i jego kuchnia od początku nie sprawiają mi żadnego kłopotu. Tak jak było ustalone, on będzie dbać o swój towar, a ja o mój. Stanowimy naprawdę zgrany team. Jak widać strategia ta jest idealna i żaden z nas nie miał jeszcze problemów.
Z napojami bezalkoholowymi lub browarem nie mam kłopotu. Dzwonię do firmy Sibo i w parę godzin najpóźniej na drugi dzień, mam to, czego potrzebuję razem z beczkami piwa czy skrzynkami płynnego chmielu. Natomiast jeśli chodzi o wysokoprocentowe trunki, wolę działać na własną rękę, tak samo z opłatami, księgowością, czy rozkłady zmian kelnerek. Wszystko sam planuję, ale przyznam szczerze, potrzebowałbym kogoś do pomocy. Nie, abym był głupi w prowadzeniu tego, lecz dostaję przez to oczopląsów. Takie małe wsparcie byłoby spoko. Co więcej, zyski po moich ostatnich obliczeniach są nawet dobre, więc mógłbym przyjąć kogoś do pomocy do kuchni. Czasem naprawdę współczuję Tomowi i jakby nie Mia albo jedna z kelnerek, ziomek miałby pozamiatane.... Tak jak i ja...  
MIA! Właśnie!  
  Pamiętam, gdy wspominała na temat kierunku swojej nauki Prawa i Rachunkowości, lecz przez tego fagasa, była zmuszona przerwać szkołę, a później nie czuła się na siłach, by ją kontynuować. Nie dziwię się. Lecz może akurat zechce zajrzeć w moje papierki? A nuż sprawi jej to przyjemność i będzie chciała wrócić do korzeni swoich planów, zanim ta szuja wszystko jej pokrzyżowała? Już nie raz skarżyła się na szefa, czy kolegów w UPS. Ja dam Mii tę szansę wraz z lepszymi warunkami pracy. Dla mnie nie liczy się, czy ma dyplom i wykształcenie, tylko wiedza oraz zapał, a ona posiada go więcej niż ktokolwiek inny.  
Zaczynam w głowie układać plan.  
  Kompletnie zamyślony, naciskam na guzik maszyny. Do kubka dolewam mleka, dodaję cukier i mieszam. W momencie, kiedy chcę wziąć pierwszy łyk,  Mii obejmuje mnie w pasie, dając całusa między łopatki. Od razu mam zaciesz na ryju. Odkładam kubek na blat, biorę dłonie dziewczyny w moje i kieruję do ust, składając na nich pocałunek. Moja. Nie oddam.  
– Dzień dobry słoneczko. – Witam cicho, chcąc odwrócić się w jej stronę.  
– Dzień dobry Brutus – mówi w moje plecy, uwalnia mnie, a gdy się odwracam, serce zaczyna pompować krew w dolne regiony ciała na widok zaspanej Mii ubranej w moją koszulkę z poprzedniego dnia, której materiał zakrywa tyle, że nie jestem w stanie stwierdzić, czy ma pod spodem majtki. Kiedy wyszła z sypialni i była w toalecie? Inaczej nie da się wytłumaczyć jej pachnącego miętą oddechu oraz tej garderoby. Aż tak bardzo byłem zatopiony w myślach? Ach obojętne, wiem tylko jedno, że jeżeli natychmiast nie sprawdzę, czy ma na sobie bieliznę, to oszaleję!  
Patrzymy sobie w oczy, ręką przyciągam ją za plecy do siebie, składam na jej ustach, delikatny, namiętny pocałunek, natomiast drugą rękę kieruję pod bluzkę na pupcię.  
YES Baby! Myślę, kiedy nic pod spodem nie wyczuwam. Zaczynam głaskać, ugniatać, znów głaskać. Film w głowie zaczyna prezentować sceny z erotyka. „Całujemy się gorąco, podnoszę Mię na kuchenny blat, rozchylam jej uda, a ona prezentuje mi swoją lśniąca własną wilgocią ci...”  
– Wiem, o czym myślisz Brutus – mówi w moje usta. – Lepiej puść to mięso. – Przerywając mi piękną fantazję próbuje uwolnić się z mojego uścisku.  
– Właśnie, że nie wiesz – protestuję ze zmarszczonymi brwiami, nie puszczając jej. Dziewczyna bierze moją dłoń ze swojego pośladka, podchodzi do wiszącej szafki i wyciąga z niej kubek, aby zrobić sobie porcję kawy.  
– Założymy się? – pyta prowokująco.  
Jako dżentelmen, wciągam rękę po szklankę, aby podstawić pod Nespesso.  
– O co? Że jak przegrasz, pomagasz mi w liście zamówień, a jak wygrasz, to będę do końca miesiąca odkurzał twoje mieszkanie? – Wyzywam na pojedynek.  
– Zakład! – Mia wyciąga rękę, by potwierdzić stawkę.  
– Zakład – odwzajemniam i przebijam pośrodku naszych splecionych dłoni. – Mów mądralo. – ponaglam do gadania.  
– Chciałeś mnie odwrócić, zgiąć w pół, podnieść  T-shirt i sprawdzić, czy jestem gotowa dla tego piejącego kogucika. – Kończy monolog, wskazując głową na namiot w bokserkach. Staram się nie parsknąć śmiechem na jej romantyczne określenie mojej męskości i choć prawie ma rację, tak niestety muszę ją rozczarować, bo sobie to inaczej wyobrażałem.  
– W taki oto piękny sposób przegrałaś zakład – oznajmiam triumfalnym tonem, po czym nachylam się i zniżonym głosem dodaję:
– Pomagasz w liście. – Mój uśmiech jest szatański.  
– Ne, ne, ne szczeniak. Takie fantazje miałeś i się nie wykręcisz – protestuje, machając wskazującym palcem przed moim nosem.  
– Nie miałem zamiaru wygiąć cię w pół i sprawdzić, jaka jesteś gotowa, ale podnieść i posadzić na blacie, rozsunąć twoje piękne nogi...  
– I tak skończyłoby się na piejącym kogucie, więc wtopiłeś młody. Odkurzasz mi mieszkanie. Codziennie – mówi przekonanym głosem.  
E,e. Nic z tego. Jedna rzecz się nie zgadza, dlatego nie puszczę mojej ostatniej deski ratunku.  
– O nie! Mówiłaś, że wiesz, co chcę zrobić, więc się myliłaś, bo chciałem posadzić NA blat, a nie PRZEŁOŻYĆ przez niego. A to jest duża różnica. Dlatego z zaszczytem informuję cię, iż będziesz dzisiaj zatopiona w liście zamówień – daję jej kontrę.  
Mia krzyżuje ręce pod piersiami, mruży oczy, pochyla głowę w prawo, a płomień w jej oczach mówi o radości z tej dyskusji.  
– Ne, ne, ne, kochaś. To jak chciałeś, nie gra roli, ale to, że miałeś zamiar, aby kogut zapiał, jest faktem.  
– Aaaa, tego to ja się nie wypieram, może i by dał głosu, gdybyś w połowie nie przerwała, myśląc, że wiesz, co myślę… Kaboom trafiony. – Robię krok w jej stronę i biorę ją w objęcia. – Ale faktem jest… – Przerywam trajkot, kładąc palec na jej ustach.  
– Przegrałaś. – Całuję mojego dzikiego kota.

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i erotyczne, użyła 1313 słów i 7399 znaków, zaktualizowała 25 wrz 2020.

5 komentarzy

 
  • Shogun

    Świetne, spokojny naturalny rozdział. Z życia wzięty :)

  • AHopeS

    @Shogun Dziękuję.

  • Basiaa

    Te ich dialogi to bomba, brawo autorka.

  • AHopeS

    @Basiaa Dziękuję. :)

  • Gazda

    :rotfl: różne słyszałem określenia na męskiego członka, ale "kogucik", "zapiał". Rozbawiło mnie to do łez. Brawo Ty :bravo:  :bravo:  :bravo:

  • AHopeS

    @Gazda o kurcze, jednak tego nie poprawiłam?  :O  
    no co za pech  ;)

  • Marcin3867

    Jak zawsze kozackie i za krótkie :)

  • AHopeS

    @Marcin3867 dziękuję :D  
    1316 słów to wcale nie tak mało, w końcu nie chcemy aby czytelnik zanudził się czytaniem ;)

  • Margerita

    łapka w górę bardzo się cieszę że Mia i Sam są razem

  • AHopeS

    @Margerita  ;)