Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 40

Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 4040
  Mia

   Chyba właśnie się przesłyszałam?! Od trzech godzin walczę z bólem żołądka spowodowanym nie jedzeniem, lecz strachem przed spotkaniem Jula z Flo. Teraz przez firanki dowiaduję się, że fajtłapa ma mieć dostęp do sprzętu?  
Tych chyba coś galaktycznie swędzi!
Nigdy nie wraziłam na to zgody, więc ten śrut mogą sobie włożyć tak samo głęboko w tyłki, jak znajdujące się w nich kije. Aby wyskoczyć z takim absurdem prosto z rury, trzeba posiadać dużo odwagi.
W tej sprawie mam prawo powiedzieć swoje zdanie i nikt mnie nie powstrzyma.  
– Nie tak szybko bydło! Florian nawet się nie zbliży do sprzętu. Zrozumiano? – uprzedzam groźnie. Po ich minach widzę, że nie rozumieją mojego problemu i go też nie poznają.
– Flo zna dobre rytmy i posiada też talent rozkręcenia imprezy – odpiera Tom, biorąc kumpla w obronę. Zaciskam dłonie w pięść, by nie wyjść ze skóry.
– On posiada, ale IQ poniżej zera – warczę. – Moja odpowiedź brzmi NIE. NEIN. NIET. NIEMALS. NEVER. ZAPOMNIJCIE! Wystarczająco jasno się wyraziłam – informuję. Zapada cisza. Omijam całą czwórkę, pomiędzy którą jeszcze parę sekund temu siedziałam. Koncentruję się na równomiernym oddychaniu, niestety przy nich jest to rzeczą niemożliwą. Wchodzę za ladę nowego baru, otwieram lodówkę, wyciągam wodę. Z kieszeni spodni łowię banknot pięciu euro i odkładam obok niewłączonej kasy.
Czekamy na obsługę, by omówić ostatnie przygotowania do wieczoru. Nie zwracając uwagi na pół mózgi, otwieram butelkę z wodą i gaszę pragnienie. Jeśli ten romantyczny obiad i te kwiaty były środkiem do celu, to się chłopaki grubo pomylili. Jedynie zrujnowali mi dzień. ‘Gratulacje Buraki!’
Faktu nie zmienia, iż niespodzianka z obiadem się powiodła, a pęk kwiatów zrobił na mnie ogromne wrażenie. Byłam krótko przed uwolnieniem paru łez szczęścia, a teraz? Jestem tylko zawiedziona ukartowaną grą. W końcu bardzo dobrze znają pogląd na ten temat. Przynajmniej tyle dobrze, że brat ma nos w telefonie i nas nie słucha.
– Możesz mi powiedzieć, co jest w tym takiego złego? Chciałaś Dj-a. Na początek jest to idealne rozwiązanie. – Kai bierze inicjatywę w swoje ręce. Nie wiem, co chce tym zdziałać, ale tego tak nie spostrzegam.
– Florian ma się koncentrować na tym, za co mu płacicie, a nie liczyć na premię za dodatkową usługę – oznajmiam.
– Mia, serio? Znów wchodzisz na temat siana i sobie coś wmawiasz? Niech zagra jeden wieczór, to się przekonasz. – Tym razem Samuel próbuje mnie omotać, niestety bez powodzenia.
– Oczywiście, że liczy na dodatkowy bonus, inaczej by się do tego nie palił. Pomyślcie logicznie, czemu przestałam szukać didżeja? Bo nie możemy sobie na niego pozwolić. Limit został wyczerpany. Na marginesie, w Sylwestra grajki cenią się podwójnie – odpieram. Upijam kolejny łyk lodowatej wody, błagając w duchu by nie eksplodować.
– Drugi raz nie musimy mielić tego tematu. Zanim będziemy mieć powtórkę z rozrywki i kompletny program, zastanów się nad tym, a nie z góry skreślasz wszystkie opcje. W dodatku mogę cię uspokoić. Poprych nie leci na kasę – wtrąca się Tom.  
BAAA! Teraz sypnął Jasiek piaskiem! Ciekawe jak wytłumaczy mi słowa, które padły, kiedy przyplątał się do budy „Dostałem lepszą ofertę pracy…” bo zwabili go większym wynagrodzeniem, niż dostał w Mo!  
Nieeee, Poprych nie łasi się na ich szmal. E, e. AB-solutnie.
Miarka się przebrała, jak trzeba być naiwnym, by tego nie widzieć? W sumie nie mój problem, dla mnie rozmowa zostaje zakończona. Zakręcam napój, wychodzę zza lady.
– Nie zmienię zdania – mówię ostatecznie. Zbieram moje notatki, żeby wyjść, zanim dojdzie do słownej bójki.
– Typowe dla ciebie zachowanie. Najpierw musisz odstawić szopkę, mieć atak histerii i mdlenia, pogrążając cały team w strapieniu, aby później dojść do pozytywnego wniosku. – Odpala Kai, trafiając strzałą prosto w serce.
– Sam! O czym on mówi? I kim jest ten Florian? – woła mój brat. Pięknie, ten też musi dać głos, a te wałki rozpętać piekło.
Nie mając innego wyjścia, siedzę w potrzasku miedzy czterema gorylami, wysłuchując wspomnień z ostatniego ataku paniki i krótkie info o cymbale Poprychu.
Od obiadu czuję się nieswojo, żołądek przewraca lasagne, która podchodzi mi po krtań. Odgłos tykającej wskazówki zegara staje się coraz głośniejszy tak, jakby wybijał moje ostatnie sekundy. Aż nadchodzi ta chwila, kiedy czas zatrzymuje się w miejscu, a przez drzwi wchodzi najgorszy horror mojego życia razem z Lilly, Karin i Stefanem. Zaraz się zbełtam.
– Czołem spółka! – woła Florian.  
– Siemanowski drużyna! – odwołuje Kai.  
Choć staram się nie ukazywać reakcji, to i tak drgnięcie ciała nie uchodzi uwadze braciszkowi, który nie spuszcza ze mnie wzroku.
Julian spogląda za ramię…

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 851 słów i 4988 znaków.

5 komentarzy

 
  • Dyzio55

    No właśnie. I teraz bardzo jestem ciekaw czy i kiedy nastąpi kontynuacja? Chciał bym bardzo dowiedzieć się czywreszcie się wyjaśni znany nam problem. :redface:  :devil:   :weapon:  :|

  • AHopeS

    @Dyzio55 Dziękuję bardzo.
    Kontynuacja będzie.

  • nanoc

    No, no robi się gorąco, będzie się działo, dobrze podgrzałaś atmosferę, czuć napięcie, będzie tornado. Ciekawe co nasza genialna Autorka wymyśliła. Czekamy. Brawo

  • AHopeS

    @nanoc Dziękuję bardzo Nanoc. :)

  • Aladyn

    Sytuacja zdecydowanie gęstnieje i można się spodziewać, że konfrontacja Mia-Samuel-Julian-Florian jest nieunikniona.
    Tylko jakie będą tego konsekwencje? Strach się bać!
    Dla Autorki same plusy.  :smile:

  • AHopeS

    @Aladyn Serdecznie dziękuję.
    :)

  • shakadap

    Oj będzie się działo.
    Brawo.  
    Świetna robota.  
    Pozdrawiam i powodzenia.

  • AHopeS

    @shakadap Dziękuję bardzo. Pozdrawiam. :)

  • bosman

    znów pełena napięcia część bez  burdy się nie obejdzie mia już kipi ze złości patrzeć jak wpadnie w furie do tego dochodzi kurdupel bedzie się dzialo

  • AHopeS

    @bosman Dziękuję bardzo.
    Wzywać policję i pogotowie :lol2: