Wiktoria. Zakłopotanie. Część 3

Kiedy się obudziłam, strasznie bolała mnie głowa. Miałam kaca, ale nie ma się co dziwić. Dość sporo wczoraj wypiłam. Podniosłam głowę i rozejrzałam się dookoła. Nie leżałam u siebie w łóżku. Nie wiedziałam, gdzie jestem. Pamiętam wszystko z wczorajszego wieczoru, no prawie wszystko... kiedy wsiadłam do samochodu, wszystko się rozpłynęło.
- O mój boże, ale narobiłam sobie wczoraj siary... - pomyślałam.
- Jak ja spojrzę teraz w oczy mojemu prezesowi...
Miałam właśnie okazję, ponieważ on wyszedł z łazienki i to w samym ręczniku.
- Ja pierdolę, on miał umięśniony brzuch.- od razu głowa zaczęła mnie boleć mniej.
Obróciłam się na drugi bok, udając, że dalej śpię. Miałam lekko przymrużone jedno oko, żeby choć część widoków zachować. Mężczyzna właśnie ściągnął ręcznik i położył go na krześle obok. Od razu otworzyłam obydwoje oczu. Gapiłam się na jego tyłek jak jakaś wariatka. Nagle on się odwrócił więc, szybko zakryłam się kołdrą.
- Wiem, że nie śpisz i wiem, że mnie podglądasz.- mężczyzna podszedł bliżej.
- Jak chcesz, to ubiorę bokserki no, chyba że wolisz, abym pozostał nagi.-dodał po chwili.
- Wiesz co, strasznie boli mnie głowa... masz może jakąś tabletkę?- odpowiedziałam, zmieniając temat.
Mężczyzna zaśmiał się.- No pewno, że mam już Ci przyniosę, tylko się ubiorę.- Odpowiedział  i zaczął się ubierać.
Wreszcie mogłam wyciągnąć głowę spod kołdry. Nie wiem dlaczego, ale zawstydzał mnie. Nie mogłabym tak o rzucić się na niego i zacząć go całować. A może mogłam, tylko chciałam w dalszym ciągu zobaczyć, czy jest dominujący lub uległy. Postanowiłam czekać cierpliwie na jego pierwszy ruch.
Po upływie pięciu minut wrócił Krystian z butelką wody i tabletką dla mnie. Usiadł blisko mnie. Zaczesał moje włosy do tyłu i pocałował mnie w czoło.
Było mi trochę głupio, ponieważ nie wiedziałam, co tu się wczoraj wydarzyło. Pamiętałam pocałunki w samochodzie, ale to tyle.
- Czy my spaliśmy razem?- spojrzałam na mężczyznę.
- Oczywiście, że tak.- on posłał mi uśmiech.
- Ale nie martw się, nie uprawialiśmy seksu. Byłaś tak pijana, że od razu zasnęłaś, więc postanowiłem położyć cię tu, a sam położyłem się obok ciebie.- dodał po chwili.
Odetchnęłam z ulgą. Nie chodziło o to, że ja nie chciałam z nim tego robić tylko o to, że ja chcę to pamiętać. A poza tym, gdyby faktycznie wykorzystał mnie, jak byłam pijana to chyba, nie chciałabym mieć z nim już nic więcej, nic wspólnego. Chcieć to nie znaczy móc, przecież on nadal jest prezesem firmy w której...
- Co masz ochotę zjeść na śniadanie?- zapytał mężczyzna, wybijając mnie z zamyślenia.
- Gofry. Zjadłabym gofry.- odpowiedziałam jak z automatu.
- Dobra to ja zaraz wracam.- mężczyzna wyszedł.
Ja wstałam i poszłam pod prysznic. Kiedy wróciłam na stole obok łóżka leżały gofry, owoce, dżem, bita śmietana, woda, sok, kawa oraz herbata.
- Smacznego.- mężczyzna puścił mi oczko i usiadł na wprost.
- Dziękuję i wzajemnie.- lekko się uśmiechnęłam i od razu sięgnęłam po wodę i zrobiłam duży łyk.
Kiedy zjedliśmy śniadanie, mężczyzna powiedział, że Rafał mnie odwiezie, kiedy będę chciała. Zgodziłam się i powiem szczerze, że chciałam być już w domu.
- Siemanko.- do środka wparował Rafał bez pukania.
Ciekawe co zrobiłby, gdyby zastał nas uprawiających seks. Wszedłby? Wyszedłby? A może przyłączyłby się do nas. W sumie to byłoby fajnie. Dwóch przystojniaków ja jedna.
Rafał podszedł bliżej i wziął jedno winogrono. Posłał mi uśmiech.
- Słodko wczoraj wyglądałaś taka pijana i taka zaspana.- zaśmiał się Rafał.
Zmarszczyłam lekko brwi i zaczęłam się zastanawiać, o co chodzi. Wzięłam głębszy oddech i zasłoniłam dłonią usta.
- Tak, tak to ja robiłem wczoraj za szofera.- mężczyzna usiadł na łóżku.
- Nie poszedłem z wami na imprezę, bo miałem randkę... tak jakby.- Rafał się skrzywił.
- Brzydka? Głupia?- zapytałam zaciekawiona.
- Żeby chodziarz... glonojad ze zbyt dużą ilością podkładu na twarzy. Podkładu lub jakiegoś smarowidła w dodatku w kolorze zbyt dojrzałej pomarańczy. No to wyglądało paskudnie! Ona wyglądała jak transwestyta! Nawet jakbym był pijany, bardzo pijany to nie byłoby najmniejszej szansy, żeby mi przy niej stanął.- odpowiedział Rafał, otrzepując się z obrzydzenia.
Zaśmiałam się.- ale nie liczy się wygląd, tylko charakter.- dodałam po chwili.
Rafał spojrzał na mnie, unosząc jedną brew ku górze.
- Dałem jej tę szansę. Zarówno ty, jak i mój braciszek wiecie, że matematyka była moją pierwszą miłością, drugą fizyka. Definitywnie to z matematyką straciłem dziewictwo. Nie ważne. Zadałem jej naprawdę banalne pytanie, a ona mnie tak osłabiła, że wyszedłem. Zapytałem ją, czy wie co to, jest twierdzenie Pitagorasa, lub jak i kiedy się je stosuje. A ona odpowiedziała, że to jest wymysł jakiegoś gościa, który wymyślił coś takiego po to, żeby podrywać panienki.- odpowiedział Rafał.
- Coś czuję braciszku, że szybko na randkę się nie umówisz.- powiedział Krystian.
- Dziś mam kolejną.- odpowiedział Rafał.
- Tylko tym razem już wiem, jak ona wygląda. Chyba...- podrapał się po głowie i spojrzał na zegarek.
Kiwnęłam głową.- Jak coś to ja już jestem gotowa i możemy jechać.- odparłam, wstając.
- Nie no mi się tam nie śpieszy, zależy od ciebie.- powiedział blondyn, siedząc na łóżku.
Spojrzałam raz na Krystiana, raz na Rafała.- W sumie lepiej będzie, jak już wrócę do siebie, muszę posprzątać mieszkanie.- Zaczęłam zbierać swoje rzeczy.
- Dobrze, ale pamiętasz o naszej randce później?- zapytał Krystian.
- Oczywiście, że pamiętam.- uśmiechnęłam się.
Oczywiście, że zapomniałam. Myślałam, że Krystian też. Jak się powiedziało A, to trzeba powiedzieć B. Pójdę z nim na tę randkę. Udaliśmy się z Rafałem do jego samochodu, po czym on mnie odwiózł. Kiedy byliśmy już na miejscu, zaproponowałam mu, żeby wszedł na kawę.  
- W sumie to miałem jechać na zakupy... ale skoro zapraszasz, chętnie. Godzina mnie nie zbawi.- mężczyzna posłał mi uśmiech.
- Noo to genialnie Wika. Liżesz się z prezesem, a z kierownikiem popijasz kawkę u siebie w mieszkaniu. Gratulacje. Może prześpij się z obydwoma i to jeszcze na raz.- pomyślałam.
No, ale co miałam zrobić. Jak go już zaprosiłam na tę kawę, to nie będę z siebie robić idiotki i nagle wymyślać jakieś bezsensowne wymówki. Poprowadziłam do mojego mieszkania i wpuściłam mężczyznę pierwszego.
- Rozgość się, czuj się jak u siebie.- uśmiechnęłam się.
- To jakiej kawy się napijesz?- zapytałam, idąc w kierunku kuchni.
- Mocną z mlekiem.- odpowiedział mężczyzna, rozglądając się po mieszkaniu.
Zrobiłam mu więc kawę i przyniosłam do pokoju. Położyłam na stole. Wróciłam do kuchni i zaczęłam szukać jakichś ciastek. Znalazłam kokosowe. Otworzyłam je i położyłam na talerzyku. Zaniosłam do pokoju.
- O nie, błagam, nie patrz na to zdjęcie.- podeszłam szybko do Rafała.
Bardziej faktem, że on jest w mojej sypialni, przejęłam się tym, że trzyma moje zdjęcie, na których byłam ruda! To był błąd w moim życiu. Nawet się nie zastanawiałam, jak i kiedy on się tutaj znalazł. Musiałam odzyskać zdjęcie.
- Ale muszę przyznać, że ten rudy kolor dodawał ci wtedy pazura.- Rafał zaczął się śmiać i dalej trzymał zdjęcie w rękach.
Podeszłam jeszcze bliżej, żeby mu je zabrać, lecz on podniósł rękę do góry.
Weszłam na łóżko i skoczyłam mu na plecy. Złapałam ramkę ze zdjęciem, po czym ześlizgnęłam się jakoś z jego pleców.
- Lekka jesteś, na dodatek taka zwinna. Normalnie kocica.- Rafał wyszczerzył zęby.
Położyłam się na łóżku, po czym turlając się szybko, schowałam zdjęcie do szuflady.
- Nie ma zdjęcia i nie będzie.- wstałam i szybko się odwróciłam.
Kiedy wstałam, Rafał był bardzo blisko mnie. Nawet nie wiem, jak to się stało, po raz kolejny.
- To idziemy na tę kawę czy nie?- spojrzałam na niego, próbując jakoś wybrnąć z całej sytuacji.
Przeszłam obok Rafała, przyciskając go do kaloryfera. Złapałam go za brzuch i przeszłam.
Spojrzałam na niego i zatrzymałam się na chwilę.- nie szpanuj tak tym brzuchem.- pogroziłam mu palcem i poszłam do salonu.
- Ach Wiktorio, Wiktorio co ja z tobą mam.- nim się odwróciłam, mężczyzna siedział już na kanapie.
Podrapałam się po głowie. Dlaczego on tak zapierdala? To jest niemożliwe, że on jest taki szybki. Ciekawe czy w łóżku też.- zamyśliłam się.
- Rozumiem, że ta ciemniejsza moja a ta jaśniejsza twoja.-zapytał mężczyzna.
- Tak dokładnie, jak mówisz.- skinęłam głową i usiadłam obok niego.
- W sumie to nie zdążyłam cię zapytać, jak ma na imię twoja dziewczyna. Więc?- spojrzałam na mężczyznę.
Mężczyzna przewrócił oczami.- chyba mówisz o mojej rudowłosej ex. Nie mam dziewczyny. Chciałbym, żeby miała na imię Wiktoria, ale to chyba niemożliwe...- odpowiedział Rafał.
Nic nie mówiąc, wzięłam kawę i upiłam mały łyk z kubka.
Rozmawialiśmy z Rafałem dalej. W pewnym momencie on się do mnie przysunął. Był bardzo blisko mnie, czułam jego ciepło. Odsunęłam się, lecz on przysunął mnie do siebie i chciał pocałować. Wstałam na równe nogi.
- Czy ty do reszty oszalałeś? - zmarszczyłam brwi.
Rafał również wstał. Był lekko zmieszany.
- Przepraszam, faktycznie nie powinienem się do ciebie przystawiać.- mężczyzna spuścił wzrok.
- Nie mów o tym, Krystianowi proszę. Obiecuję, że nasze stosunki w pracy się nie zmienią.- Rafał posłał mi uśmiech.
Podszedł bliżej, przytulił mnie lekko i wyszedł.
Kiedy on wyszedł, zaczęłam się zastanawiać, dlaczego chciał mnie pocałować. Dlaczego skoro widział, że jego brat do mnie zarywa? Może dlatego, że są bliźniakami, a z nimi czasami tak jest, że muszą mieć to samo. No niestety w tym, a raczej w moim przypadku tak się nie da. Ja się nie rozdwoję, a z obydwoma nie będę, bo to jest niemożliwe fizycznie. Obaj bardzo mi się podobali. Zaczęłam mieć coraz większy mętlik w głowie.

694 czyt.
100%52
Kocica69

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne i inne, użyła 1985 słów i 10383 znaków, zaktualizowała 7 cze o 15:29.

2 komentarze

 
  • AlexAthame

    AlexAthame 7 czerwca

    No to się narobiło. Faktycznie niegrzeczna ta Wika

  • AHopeS

    AHopeS 7 czerwca

    Po prostu uwielbiam!    

    nie dobra Wikusia!