tylko jeden błąd - 13

*kiedyś*

Miałam akurat chwilę wolnego między zajęciami, więc oczywiście wpadłam do punktu kawowego. Dylan przywitał mnie głośnym całusem.
- Ma panienka ochotę na kawę? – Rozpostarł ręce, demonstrując mi zawartość punktu i ekspres, choć przecież znałam już wszystko na pamięć.
- Nie, dzięki. – Wskoczyłam na stołek i wpatrywałam się w Dylana z uwielbieniem, wspominając jego ręce ugniatające moje plecy. Cudowne uczucie, które na pewno zapadnie w mojej pamięci na długo. – Jestem całkiem rozbudzona.
- Ach, tak? W poniedziałek?
- O dziwo, tak.
- Można wiedzieć, co cię tak rozbudziło? – Dylan pochylił się ku mnie z wesołymi iskierkami w oczach.  
Byłam wdzięczna, że wokół nas nikogo nie było.
- A wiesz, ostatnio pewien facet zrobił mi masaż życia – szepnęłam, też się ku niemu pochylając.
- Masaż życia, powiadasz? Co za niesamowity facet. Gdzie takiego znalazłaś?
- To raczej on mnie znalazł, bo ja byłam ślepa na wszystko – odparłam, nawiązując do naszego spotkania w przychodni i moich oczu rozszerzonych atropiną. Dylan parsknął krótkim śmiechem, po czym znowu mnie pocałował. Tym razem dużo dłużej.
- A może chciałabyś znowu taki masaż?
- Bardzo chętnie – mruknęłam, nie otwierając oczu, czując jego wargi na sobie. – A po nim…
- Poproszę kawę.
Oboje podskoczyliśmy. Czym prędzej się wyprostowałam, udając, że wcale nie byłam bliska przeskoczenia przez ladę i dobrania się do Dylana. Spojrzałam w bok, po czym ze zniesmaczeniem stwierdziłam, że obok mnie stał ten cały Jack, czy jak mu tam było – dziwny koleś z biblioteki. Patrzył się na mnie nieokreślonym wzrokiem, więc czym prędzej się odwróciłam.
- Jaką? – spytał Dylan opanowanym głosem, choć widziałam po nim, że był zły, że nam przerwano.
- Małą. Czarną.
- W porządku. Jeden euro.
Dylan szybko uporał się z kawą. Liczyłam, że Jack sobie pójdzie, ale nie – opadł na krzesło tuż obok mnie. Niezadowolona, spojrzałam na Dylana i dyskretnie wywróciłam oczami. Odpowiedział mi uśmiechem; wiedział, co chciałam mu powiedzieć.
- A gdzie Mike? – spytał nagle.  
Nie lubiłam dyskutować z Dylanem o Mike’u ani na odwrót. Mike znał całą historię Dylana, a Dylan wiedział tylko, że Mike jest moim przyjacielem i że to głównie przez niego miałam na początku sporo obiekcji wobec Dylana – do czego przyznałam mu się kiedyś przy lampce wina. Nie przepadał za nim, niemal tak samo jak Mike, ale błagałam jednego i drugiego, żeby dali sobie spokój z jakimiś animozjami, bo obaj są dla mnie ważni.
- Nie ma go dziś – powiedziałam, zgodnie z prawdą. – No, właśnie, miałam do niego napisać, dlaczego nie przyszedł. – Wyciągnęłam komórkę z torebki i zaczęłam pisać smsa.
- Ten cały Mike… to na pewno tylko przyjaciel? – usłyszałam. Podniosłam wzrok. Dylan się uśmiechał, ale w jego spojrzeniu czaiła się jakaś gotowość do walki.
- Na pewno – odparłam delikatnym tonem i wróciłam do pisania smsa, w duchu czując dziką radość, a w podbrzuszu łaskotanie: Dylan był o mnie zazdrosny. Taki facet jak on był zazdrosny o mnie, o dziewczynę, której nigdy nikt nie zauważał. To już na pewno coś znaczyło.
- Tak pytam. Wiesz, jesteście całkiem blisko.
- Oj, Dylan… - Wrzuciłam komórkę z powrotem do torby. – Nigdy nie miałam koleżanek. Dziewczyny są wredne. Mike jako jeden mnie rozumiał. Nigdy nie próbował wobec mnie jakichś zagrań, które by sugerowały, że nie traktuje mnie wyłącznie jak przyjaciółkę.
- No to w porządku. Bylebyście się nie zaprzyjaźnili za bardzo.
- Zamierzam się zaprzyjaźniać tylko z tobą. Wyjątkowo mocno. – Ponownie się pochyliłam, by dać mu buziaka, ale nagle poczułam się dziwnie. Zerknęłam w bok i zobaczyłam, że Jack wpatruje się we mnie jak w obraz. Zaczęłam się zastanawiać, o co mu, do diabła, chodziło. Chyba nie było nic dziwnego w tym, że całowałam własnego chłopaka. Nie byliśmy w przedszkolu, byliśmy wszyscy dorośli, na litość boską, a ja nie byłam przecież zakonnicą.
- Nie przejmuj się – wyszeptał Dylan do mojego ucha, widząc, że zaczynam za dużo myśleć. Po chwili odchrząknął i zwrócił się do Jacka: - Kawa smakuje?
Jack powoli przeniósł na niego spojrzenie.
- Tak.
- Świetnie. To ją pij i nie gap się na moją dziewczynę.
Omal nie zadławiłam się powietrzem, słysząc to z ust Dylana. Jack coś odburknął i zsunął się z fotela, by odejść, a w mojej głowie odbijały się echem słowa "moja dziewczyna”. Nie spodziewałam się po Dylanie takiej reakcji, ale musiałam przyznać, że podobała mi się. I to bardzo.

✰✰✰

W piątek wieczorem poszłam, oczywiście, do Dylana. Miałam na sobie czarne dopasowane dżinsy oraz ciemnoczerwoną bluzkę z głębokim dekoltem. Serce biło mi dość mocno, gdy myślałam o tym, co miałam nadzieję zrobić.
- Ślicznie wyglądasz – powiedział Dylan, gdy tylko otworzył drzwi i mnie pocałował.
Zaczęliśmy standardowo: coś zjedliśmy, obejrzeliśmy film, napiliśmy się wina. Później poszliśmy do sypialni, a Dylan spytał mnie, czy znów chcę masaż.
- Poproszę. – Uśmiechnęłam się do niego słodko i delikatnie pocałowałam.
Znów przygasił światło i poszedł po olejek. Ja w tym czasie zrzuciłam z siebie bluzkę oraz dżinsy, a także bieliznę. Wszystko złożyłam w równą kupkę obok łóżka. Naga, wślizgnęłam się pod kołdrę, ale opuściłam ją do pasa, by Dylan myślał, że zdjęłam tylko bluzkę.
Wrócił po chwili i usadowił się tak, jak poprzednio. Już chciał wylać olejek na moje plecy, gdy nagle odwróciłam się tak, że leżałam na plecach. W słabym świetle widziałam, jak jego wzrok ześlizguje się z mojej twarzy, by spocząć na piersiach.
- A to coś… nowego – powiedział cicho, odstawiając olejek na szafkę. Wyciągnął rękę i dotknął mojej piersi. Ja tymczasem wysunęłam się spod kołdry i na zgiętych nogach usiadłam przed Dylanem. Nasze twarze znajdowały się na tym samym poziomie. Chwyciłam jego rękę i przesunęłam ją w dół, wzdłuż talii. Do reszty doszedł sam. Sekundę później zorientował się, że byłam naga. Nie trzeba było mu tłumaczyć, dlaczego.
- Na pewno? – szepnął, ale ja już wiedziałam, że się nie cofnę. Skinęłam tylko głową. Przez chwilę siedział nieruchomo, a potem pocałował mnie tak gwałtownie, że z powrotem wylądowałam na plecach. Całował mnie zachłannie, wodził rękami po całym moim ciele. Moje serce biło jak oszalałe, podniecenie narastało. Boże, nie wiedziałam, że to mogło być tak przyjemne. Z Paulem nigdy tak nie było. Z nikim innym też nie. Miałam gęsią skórkę i czułam, jak robię się coraz bardziej wilgotna.  
Dylan uniósł się lekko, szybkim ruchem zdjął z siebie koszulkę, po czym równie szybko pozbył się spodni i bielizny. Znów się na mnie położył. Oplotłam go nogami, rozkoszując się ciepłem jego skóry, tak blisko mojej. Miałam wrażenie, jakby naraz obmacywało mnie kilka par rąk, bo jego dłonie były wszędzie, przesuwały się jak szalone. Wyraźnie czułam, jak stwardniał, ocierał się o mnie, doprowadzając mnie do szaleństwa. W końcu jęknęłam, że dłużej nie wytrzymam. Byłam rozpalona do granic możliwości i nie chciałam dłużej czekać.
Dylan wyciągnął z szafki prezerwatywę – nie pytałam, czy przygotował ją wcześniej, czy może zostały po Hilary. Nie chciałam o tym myśleć; po raz pierwszy od dawna w ogóle mnie to nie obchodziło. Obchodziło mnie jedynie to, że Dylan był mój, a ja byłam jego, a zaraz mieliśmy połączyć się w całość.
Delikatnie wsunął we mnie palce, co skwitowałam cichym jękiem. Niesamowicie nakręcał mnie jego ciężki oddech. Trzymałam go mocno za włosy, całowałam prawie tak zachłannie, jak on na początku. Każda minuta była idealna. Nigdy nie podejrzewałam siebie o możliwość wydawania takich jęków, ale nie mogłam się powstrzymać.
W końcu we mnie wszedł. Pierwsze pchnięcie było delikatne, ale nic mnie nie bolało, więc drugie było już mocniejsze. Zalała mnie fala emocji, podniecenia, czułam łaskotanie w brzuchu i ogromną przyjemność w kroczu. Cieszyłam się bardzo, że się zdecydowałam. To, co przeżyłam z Paulem, to było nic, to był wręcz okropny błąd. Dopiero teraz czułam, co to seks. Rozkoszowałam się silnymi pchnięciami, pocałunkami, wbijałam paznokcie w szerokie plecy Dylana i nie pojmowałam, dlaczego niektóre kobiety ciągle biadolą, że muszą udawać przed partnerami, że jest im przyjemnie. Może po prostu partner był nieodpowiedni. Ja wiedziałam, że trafiłam w dziesiątkę.
Dwadzieścia minut później leżeliśmy spoceni, dysząc jeszcze ciężko. Dylan zsunął się ze mnie, zdjął prezerwatywę, wrzucił do kosza, po czym objął mnie ramieniem. Przytuliłam się do niego, nagle czując senność, ale też ogromne zadowolenie.  
- Nadal się mnie wstydzisz? – Usłyszałam po głosie, że Dylan się uśmiechał.
- No pewnie – wymamrotałam, wtulona w jego klatkę piersiową. – Tak bardzo, że zaraz ubiorę się w kożuch i już go nie zdejmę. Będę spała tak, żebyś nie zobaczył nawet skrawka mojej kostki u nogi.
- Kostki nie widziałem, za to pooglądałem sobie co innego.
Skwitowałam to cichym śmiechem i poczułam, jak całuje mnie w czoło. Chwilę później zgasił całkowicie światło, przytulił mnie i poszliśmy spać. Zasnęłam jak dziecko, z uśmiechem na ustach.

✰✰✰

Rano wymknęłam się po cichu do łazienki, kiedy Dylan jeszcze spał. Wzięłam szybki prysznic, bo czułam się nieświeżo, po czym ubrałam się i poszłam do kuchni zrobić sobie śniadanie. W międzyczasie usłyszałam, że Dylan wstał i też poszedł się umyć. Dziesięć minut później wszedł do kuchni, gdy dopijałam herbatę, tylko że – w odróżnieniu ode mnie – był całkiem nagi.
Trochę mnie to onieśmieliło, w końcu był dzień, słońce jasno świeciło; ja nie mogłabym chodzić tak na luzie rozebrana; ale nie mogłam powiedzieć, że taki widok mi się nie spodobał.
- Cóż za powitanie. – Podeszłam do niego i objęłam go za szyję, całując. Trochę chciało mi się śmiać z jego wejścia, a trochę czułam narastające podniecenie – znowu. – Jesteś głodny?
- Tak.
- Zrobiłam kanapki – powiedziałam z uśmiechem, odwracając głowę w stronę stołu. – Trochę jeszcze zostało…
- Głodny ciebie – przerwał mi, po czym jednym ruchem złapał mnie wpół i szybko przeszedł do salonu, rzucając mnie na kanapę. Nie zdążyłam nawet nic powiedzieć. Szybko zerwał ze mnie ubrania, a ja uznałam w duchu, że to świetny sposób, by rano otrząsnąć się z senności.
Choć ruchy Dylana były dość gwałtowne, seks był tym razem powolny, spokojny. Już się nie wstydziłam, nie krępowałam, właściwie nic mi nie przeszkadzało. Mogłabym tak spędzić całą wieczność. Całował mnie po szyi, po piersiach, patrzył tak, że zapierało mi dech.
Po raz pierwszy nieśmiało pomyślałam, że chyba się w nim zakochałam. Chciałam mu to powiedzieć, wydawało się, że chwila była odpowiednia, ale on milczał i coś mi podpowiadało, że to był zły moment.

✰✰✰

*teraz*

Dzień zleciał mi bardzo szybko i nie mogłam znieść myśli, że wieczorem znowu będę musiała oddać Liama Dylanowi. Zaczęłam myśleć, że może to był jednak zły pomysł. Wcześniej nie mogliśmy się dogadać, ale nie musieliśmy chociaż wymyślać żadnych systemów, by dzielić się dzieckiem. Teraz ja tęskniłam i nie mogłam spać w nocy, a Dylana na pewno męczyło jeżdżenie w tę i we w tę. Nie miałam jednak póki co lepszego pomysłu, dlatego siedziałam cicho.
Wieczorem wrócili rodzice i bawili się z Liamem. Ja siedziałam na fotelu, przyglądałam się im i co jakiś czas robiłam im zdjęcia. Moi rodzice rzadko mieli okazję tyle czasu spędzić z wnuczkiem, a ja siedziałam wzruszona, więc chciałam to uwiecznić. Moje myśli zaczęły krążyć wokół tematu fotografii i nagle przeraziła mnie pewna myśl – że nie mieliśmy wspólnego zdjęcia, ja, Dylan i Liam. Oczywiście, nieraz robiłam sobie zdjęcie z synkiem, Dylan na pewno też, ale chyba nie istniało zdjęcie, na którym byliśmy we trójkę. Łzy stanęły mi w oczach. To było przerażające. W końcu byliśmy poniekąd rodziną. Musieliśmy mieć wspólne zdjęcie, nawet jeśli uśmiechy moje i Dylana byłyby nie do końca szczere.
Tak się tym przejęłam, że gdy Dylan przyjechał po pracy, poprosiłam go o to wprost. W pierwszej chwili spojrzał na mnie tak, jakbym zwariowała, ale wytłumaczyłam mu, co o mi chodziło i ostatecznie się zgodził. Usiedliśmy z Liamem na kanapie, a moi rodzice zrobili nam parę zdjęć. Uśmiechałam się, choć sytuacja wyraźnie była niezręczna. Oto rodzice robili mi zdjęcie razem z moim byłym, co do którego ich okłamywałam. Liam też nie miał pojęcia, w jakiej sytuacji byli jego rodzice. Z jednej strony rodzina, a z drugiej jakby nieznajomi. To było tak pogmatwane, że nawet nie chciało mi się nad tym zastanawiać.
Zostawiłam Dylanowi zapas mleka i obserwowałam ze ściśniętym sercem, jak wychodził z Liamem z domu. Pomachałam mu, stojąc w drzwiach, ale chyba nawet tego nie zauważył. Wróciłam więc do środka i postanowiłam przejrzeć zdjęcia. Tak, jak się spodziewałam, nasze uśmiechy nie były do końca szczere, ale nie obchodziło mnie to. To nie my się tu liczyliśmy, tylko Liam. Jeśli miałabym kiedyś pokazywać mu zdjęcia z jego dzieciństwa, chciałabym mieć do pokazania zdjęcia wspólne, a nie tylko wykonane osobno.
- Opowiesz mi, co się stało?
Nawet nie zauważyłam, kiedy przyszła mama. Usiadła obok mnie i patrzyła z niepokojem. Wiedziałam, o co jej chodziło.
- Chyba nie… - odparłam smutno, blokując ekran telefonu. – Przepraszam, ale chyba nie jestem jeszcze gotowa.
Tylko Mike znał całą historię – moi rodzice znali jedynie jej urywek, a ja nawet nie wiedziałam, czy chciałam wracać myślami do tamtych chwil, do wiecznych kłótni, kiedy ja obwiniałam Dylana, a on mnie. Aż nagle, w pewnym momencie, po prostu przestaliśmy się kłócić, a przynajmniej kłócić wprost. Zaczęliśmy posyłać sobie jedynie krótkie złośliwości, ale już żadne z nas nie wspominało o tym, co się stało.
Może tak było lepiej. Może pogrzebanie przeszłości było tym, czego potrzebowaliśmy my i nasz synek.



/ muszę przyznać, że to była pierwsza scena erotyczna, jaką kiedykolwiek opisałam. Oczywiście, mogłam polecieć z grubszej rury, ale mam nadzieję, że tak jak teraz jest ok. Mam nadzieję, że nikogo nie zgorszyłam xD

988 czyt.
100%174
candy

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne i dramaty, użyła 2753 słów i 14908 znaków, zaktualizowała 11 gru 2018.

4 komentarze

 
  • Lula

    Lula · 12 gru 2018

    Skomplikowane to wszystko 😁

  • AlexAthame

    AlexAthame · 12 gru 2018

    Candy, spoko. Jak na kryteria lol powinno być od 14 lat Zastanawiam się co było powodem. Albo lepiej kto. Mike? Chyba nie Jack? Była dziewczyna Dylana? Trochę krótko, ale rozumiem

  • Lolissss

    Lolissss · 11 gru 2018 · 211660575

    Super wyszło, i cieszę się ze tak szybko kolejna cześć się pojawiła mam nadzieje szybko na kolejna

  • agnes1709

    agnes1709 · 11 gru 2018

    Bez obaw, jest super!