tylko jeden błąd - 06

*teraz*

Mike posiedział jeszcze parę godzin. Zjedliśmy jeszcze jakieś ciastka, które znalazłam głęboko schowane w którejś szufladzie. W międzyczasie Liam się obudził. Patrzyłam, jak Mike się z nim bawił. To było takie urocze, obserwować dawnego przyjaciela i synka, który się śmieje, próbuje łapać Mike’a za włosy. Patrzyłam na ten obrazek, po czym z przykrością uświadomiłam sobie, że nie było takiej chwili z Dylanem w roli głównej. Po prostu nie było. Odkąd Liam się urodził, nawet przez moment nie byliśmy rodziną. To bolało. Mimo wszystko Dylan był tatą Liama. Czasem z ukrycia obserwowałam, jak się nim zajmował, jak się z nim bawił, tylko że mnie nie było wtedy w pobliżu. Gdy tylko się pojawiałam, uśmiech znikał z twarzy Dylana, a zastępował go ponury grymas.
Raz po raz zerkałam na zegarek. Próbowałam oszacować, kiedy wróci Dylan. Nie chciałam dopuścić do tego, by zobaczył Mike’a. Nie robiłam nic złego, mogłam się spotykać z kim tylko chciałam – w końcu sam Dylan stwierdził, że nic go nie obchodzi, co robię – ale nie wiem, czy wytrzymałby jego widok we własnym mieszkaniu. Mike jakby czytał mi w myślach.
- Lepiej już pójdę. Nie chcę, żeby pięść Dylana spotkała się z moją twarzą – zażartował, ale ja wiedziałam, że to całkiem prawdopodobny scenariusz. Podeszłam do przyjaciela i przytuliłam go.
- Świetnie było cię zobaczyć – powiedziałam, wtulona w jego klatkę piersiową. Był taki wysoki, przy nim zawsze czułam się jak karzełek.
- I wzajemnie. Głowa do góry. Wszystko się ułoży. Pisz do mnie, kiedy tylko będziesz chciała, ok?  
Odprowadziłam do go drzwi i poczułam dojmujący smutek, kiedy je za nim zamknęłam. Znowu zostałam sama. Żeby zabić tę ciszę, włączyłam telewizor, lądując na jakimś kanale z piosenkami. Ściszyłam dźwięk, żeby tylko coś leciało mi w tle i usiadłam na kanapie. Liam z zaciekawieniem patrzył na migający ekran.
Nie wiem, ile tak siedzieliśmy. W końcu usłyszałam, jak drzwi się otwierają. Dylan wrócił z pracy. Nawet się nie odwróciłam, usłyszałam jednak szelest toreb. Na szczęście nie zignorował mojej prośby i poszedł na zakupy.  
- Cześć, maluchu – usłyszałam jego głos obok siebie. Wyjął mi z rąk Liama i przytulił. Zerknęłam w górę. Był wyraźnie zmęczony, włosy miał w lekkim nieładzie, ale i tak na widok dziecka się rozpromienił. Poszedł z nim do kuchni, coś do niego mówiąc. Mnie zignorował.  
Nie miałam na to siły. Wyłączyłam telewizor i poszłam do łazienki. Zamknęłam drzwi i przymknęłam oczy. W głowie ciągle miałam obrazek Mike’a bawiącego się z Liamem. Tak bardzo żałowałam, że nie był to Dylan. Przez głowę przemknął mi nagle ten dzień, kiedy Liam się urodził. Moment, kiedy lekarze wreszcie wydobyli dziecko z mojego brzucha i mi je podali. W normalnych okolicznościach partner całuje cię, ma łzy w oczach, nie posiada się ze szczęścia, bo właśnie założyliście rodzinę. Dylan co prawda siedział obok mnie, ale nie był typowym partnerem. Od czasu do czasu głaskał mnie po włosach. Naturalnie, ucieszył się na widok dziecka, ale ja byłam dla niego niewidzialna. To bolało, tak bardzo, że płakałam wtedy nie tyle ze szczęścia, co ze smutku. To powinien być najszczęśliwszy moment w moim życiu. Właśnie urodziłam dziecko, które miało rozświetlać każdy mój dzień.  
Wszystko poszło nie tak, jak się spodziewałam.
Później, na sali poporodowej, kiedy karmiłam syna piersią, Dylan siedział obok mnie i patrzył na nas. Milczeliśmy. Nie wiedziałam, co mam mu powiedzieć, więc wolałam nie mówić nic. Wtedy on powiedział cicho:
- Camilla…
Spojrzałam na niego, czując, jak oczy znów napełniają mi się łzami. Byłam wykończona, pełna hormonów, przytłoczona sytuacją. O płacz było naprawdę łatwo.
- Tak? – spytałam cicho.
Nie odpowiedział, jednak miał w oczach coś takiego… miałam wrażenie, jakby chciał mnie pocałować. Już nawet trochę nachylił się w moją stronę. Nie pamiętałam już, kiedy ostatnio mnie całował.
Ale nie zrobił tego. Po chwili rzucił tylko:
- Już nic, nieważne.
I nigdy nie dowiedziałam się, co chciał powiedzieć, co chciał zrobić. Czar tej chwili prysł niczym bańka mydlana.
Nic nie zapowiadało na to, że miało się cokolwiek zmienić.

✰✰✰

*kilka lat wcześniej*
Święta minęły bardzo szybko. Mimo wszystko byłam zadowolona, że spędziłam trochę czasu z rodziną. Oczywiście, wszyscy mnie pytali o studia i cieszyłam się, że sytuacja się poprawiła – miałam teraz Mike’a, nie byłam sama. Padły też pytania o jakiegoś chłopaka.
- Wszystko w swoim czasie – odparłam, ale moje myśli samowolnie podążyły w stronę Dylana.
Nie rozmawialiśmy przez święta. Uważałam, że był to czas rodzinny, którego nie należy poświęcać na rozmowy ze znajomymi. Stresowałam się jednak, co będzie po powrocie na uczelnie. Czy tym razem to Dylan wykona pierwszy krok, czy ponownie ja będę musiała do niego pisać? Nie chciałam wychodzić na nachalną, choć bardzo mnie do niego ciągnęło.
Bardzo nie chciało mi się wracać do akademika, ale wkrótce nie miałam już wyjścia. Pocieszała mnie tylko myśl, że zobaczę Mike’a i być może Dylana. Gdy wróciłam, Tamary jeszcze nie było, co przyjęłam z ulgą. Miło było mieć pokój tylko dla siebie.  
Od razu napisałam do Mike’a, żeby do mnie wpadł. Zjawił się pół godziny później. Wyściskał mnie, jakbyśmy nie widzieli się pół wieku, po czym wręczył mi pudełko pełne pierniczków.
- Masz. To od mojej babci. Stwierdziła, że zrobiła za dużo i mam je rozdać. Oczywiście, mógłbym je zjeść sam, nawet mam na to wielką ochotę, więc doceń, że ci je daję.
- Jaki jesteś kochany – wymamrotałam z buzią na wpół pełną, bo już zdążyłam zjeść pół piernika. Były naprawdę wyśmienite – jeśli chodzi o przepisy i ich wykonanie, babcie nigdy nie zawodzą.  
Usiedliśmy na łóżku i pokazałam Mike’owi smsy z Dylanem. Poczekałam, aż je przeczyta. Spodziewałam się jakiegoś uśmiechu, komentarza, ale on tylko zrobił niepewną minę.
- O co chodzi? – spytałam, bo nie rozumiałam jego zachowania.
Mike nieco zmarszczył brwi.
- Nie sądzisz, że on cię trochę… kokietuje? – spytał ostrożnie. Ja jednak dalej nie pojmowałam, o co mogło mu chodzić.
- Co przez to rozumiesz?
- Sam nie wiem. Wydaje się być strasznie zadufany w sobie. Dziwne są te jego teksty.
- Przecież to były żarty… - odparłam z przekąsem. Mike jednak nie wyglądał na przekonanego.
- Może tak, może nie. Tak czy inaczej, ja bym gościowi nie ufał.
- I stwierdzasz to na podstawie kilku wiadomości?
- Cam, facet cię prawie nie zna, a wydaje się być strasznie pewny siebie. – Mike popukał knykciami w ekran telefonu. – „Pewnie chciałaś mnie zobaczyć”, „do zobaczenia po świętach”… gada tak, jakby już wszystko sobie zaplanował.  
- Co sobie zaplanował? – Nie wytrzymałam i wybuchłam – trochę złością, a trochę śmiechem . – Twierdzisz, że mnie wykorzystuje? Przecież prawie się nie znamy!
- No właśnie! – Mike wyglądał na poirytowanego. – Nie znacie się! To nie jest rozmowa, którą prowadzą nieznajomi! Powinien spytać, czy masz ochotę się z nim spotkać, ale on od razu wyskoczył z tekstem „do zobaczenia”. Jakby z góry zakładał, że od razu polecisz w jego ramiona.
Aż zaczerwieniłam się ze złości.
- Chcesz powiedzieć, że uważa mnie za jakąś nachalną dziwkę, a siebie za bożyszcze?
- Nie wiem, jak on cię postrzega. Mówię tylko, że to dziwne. I żebyś mu nie ufała.
Nic z tego nie rozumiałam. To było niepodobne do Mike’a. Czyżby był zazdrosny? Nie, niemożliwe. Byliśmy tylko przyjaciółmi. Nie trafiało do mnie żadne z jego słów.
- Mam już sobie iść? – usłyszałam jego głos. Patrzył na mnie smętnie.
- Nie musisz – odpowiedziałam odruchowo, choć tak naprawdę po części chciałam, żeby rzeczywiście sobie poszedł. – Możemy obejrzeć film.
Koniec końców, Mike jeszcze został. Obejrzeliśmy jakąś komedię, ale chyba żadne z nas się zbytnio na niej nie skupiało. On dalej był jakiś ponury, a ja rozmyślałam nad jego słowami. Zrobiło się późno, Tamara wróciła do pokoju, a Mike wykręcił się jakimiś domowymi obowiązkami i szybko zniknął. Wciąż analizowałam jego słowa. W mojej głowie zaczęły powstawać różne scenariusze. Przypomniałam sobie wszystkie opowieści, gdzie dziewczyna myślała, że chłopak się nią zainteresował, a na końcu okazywało się, że to był zwykły zakład z kolegami i dziewczyna faktycznie była tylko wykorzystywana dla ich rozrywki. Nie wiedziałam już, co myśleć. Gdyby nie słowa Mike’a, nigdy w życiu bym nie podejrzewała Dylana o coś takiego – tym bardziej na podstawie kilku głupich wiadomości – ale teraz nagle zaczęłam patrzeć na to wszystko zupełnie inaczej.
Chyba popadłam w paranoję.

✰✰✰

Postanowiłam udowodnić Mike’owi, że się mylił. Poczekałam na ruch Dylana. Napisał do mnie dzień później – pytał, czy chcę się z nim spotkać po zajęciach. Odpisałam, że tak, ale kończę późno.  
DYLAN: Poczekam 😊  
Czy tak zachowywałby się chłopak, który chciałby mnie tylko wykorzystać? Nie wiedziałam.
Bardzo długo zastanawiałam się, jak się ubrać na to spotkanie, ale ostatecznie doszłam do wniosku, że nie ma to aż tak wielkiego znaczenia. Dylan miał polubić mnie, a nie mój ubiór. Wciąż było mroźnie, dlatego zdecydowałam się na ocieplane botki, czarne przylegające spodnie, wściekle czerwony sweter z dekoltem w serek, do tego naszyjnik i małe kolczyki.  
Nic nie mówiłam Mike’owi, ale musiał coś zauważyć, bo zaczął się na mnie dziwnie patrzeć podczas ostatniego wykładu, kiedy już włączyły mi się nerwy. Nie potrafiłam się uspokoić, kiedy myślałam, że Dylan czeka na mnie, by się ze mną spotkać, nie wierzyłam, że to się w ogóle działo. Pod koniec zajęć pociągnęłam jeszcze usta wiśniową pomadką. Mike westchnął teatralnie, ale go zignorowałam. Naprawdę nie wiedziałam, o co mu chodziło.
Dylan miał na mnie czekać przed salą, ale poprosiłam go w smsie, żeby jednak poczekał przy drzwiach wejściowych na uczelnię. Nie odpisał, więc nie miałam pewności, czy tak zrobi, nie chciałam jednak, żeby Mike go zobaczył. Z uczelni były dwa wyjścia, a Mike zawsze wychodził innym niż ja, ponieważ miał wtedy bliżej do domu.  
A jednak, gdy zaczęliśmy wychodzić z sali, zobaczyłam Dylana, jak opierał się o filar. Gdy tylko mnie zobaczył, uśmiechnął się, odepchnął plecami i podszedł bliżej. Mike zrobił kwaśną minę, a ja zauważyłam, że niektóre dziewczyny z roku patrzą na całą scenę z niedowierzaniem. Tak, to na pewno musiało być dla nich szokujące, że taki chłopak jak Dylan znajdował się blisko takiej dziewczyny jak ja. Widziałam, jak zaczęły coś między sobą szeptać i pokazywać na mnie palcami. Normalnie bym to zignorowała, jednak dziś nawet Mike nie był po mojej stronie. Było mi przykro, tym bardziej, że sama nie wiedziałam, co mam sądzić o Dylanie.
- Cześć – powiedział Dylan i nachylił się, by pocałować mnie w policzek. Mimochodem zerknęłam na Mike’a, który miał minę w stylu „nieznajomi-nie-całują-się-na-powitanie”. Miałam już jednak tego dość. Nie byłam małą nieporadną dziewczynką. Jeśli Dylan miał jakieś niecne zamiary – trudno. Miałam dwie sprawne półkule mózgowe i byłam w stanie sama ocenić sytuację.  
- Cześć – odpowiedziałam Dylanowi z uśmiechem. Postanowiłam nie wspominać nic o smsie. Może i dobrze się stało – patrzenie na zazdrosne królewny sprawiło mi niemałą satysfakcję. – Idziemy?
- No pewnie. – Wziął mnie pod ramię i zdecydowanym krokiem wyprowadził z tłumu. Nie zdążyłam pożegnać się z Mikiem, choć szczerze mówiąc, w tamtym momencie niezbyt mi to przeszkadzało. – Na co masz ochotę?

✰✰✰

Poszliśmy do cukierni, gdzie zjedliśmy po kilka kawałków różnych ciast i nawet skubnęliśmy odrobinę jakiegoś tortu. Popiliśmy to gorącą czekoladą. Wkrótce zaczęło mi się kręcić w głowie od tej całej słodyczy i obiecałam sobie, że od jutra znowu zacznę biegać, by to wszystko spalić.
Dylan był bardzo rozmowny. Może wyczuł, że ja trzymałam się na dystans i dlatego przejął inicjatywę. Wypytywał mnie o moje życie, ale sam też trochę mówił o sobie. Był zabawny, czarujący i normalnie świetnie bym się bawiła, jednak nie mogłam pozbyć się wrażenia, że właśnie w głowie odhaczał sobie kolejne punkty. Przeklęty Mike. To przez niego nie mogłam się skupić.
- Masz jakieś zwierzęta? – Pytanie Dylana przerwało mi mój wewnętrzny monolog.
- Nie – odparłam zgodnie z prawdą. – Zawsze chciałam, ale mama jest uczulona na sierść, więc w grę wchodziły tylko rybki, a ja bardzo chciałam mieć futrzaka, którego mogłabym głaskać. – Uśmiechnęłam się na wspomnienie małej dziewczynki wykłócającej się o zwierzaka. – A ty?
- Mam królika – uśmiechnął się, mieszając łyżką czekoladę, choć prawie całą wypił.
- Królika? – zdziwiłam się. – Niecodziennie zwierzę. – W środku jednak cała się rozpływałam. Królik, w mojej opinii, był uroczym stworzeniem i słysząc to, na nowo zapragnęłam coś pogłaskać.
- Jest bardzo fajny. Prawdziwy przyjaciel. – Dylan zaśmiał się krótko, jakby wstydliwie, że nazywa królika swoim przyjacielem. – Może chciałabyś go zobaczyć? Mieszkam niedaleko. Moglibyśmy się do mnie przejść.
W mojej głowie rozdzwonił się alarm. Niemal słyszałam głos Mike’a mówiący: „Nieznajomi nie zapraszają się do swoich domów na pierwszym spotkaniu”.
Cholera. Czyżby Mike miał rację? Faktycznie, było to nieco dziwne, że ledwo się poznaliśmy, a Dylan już ciągnął mnie do swojego mieszkania. Niby chodziło o królika, ale nikt nie mógł mieć pewności, że tylko o niego. Przez głowę przemknęła mi myśl, że może właśnie w tej chwili gdzieś obok nas siedzą koledzy Dylana i duszą się ze śmiechu, patrząc, jak ich kumpel próbuje zbałamucić tę niepozorną dziewczynę.
- Nie, dzięki – usłyszałam nagle własne słowa. Nie wiedzieć kiedy, mój głos stał się bardziej piskliwy. – Taką masz strategię? Podrywasz dziewczyny na królika, żeby od razu je zaciągnąć do swojego mieszkania, wykorzystać i na następny dzień porzucić? Trochę szybkie tempo, nie uważasz?
Dylan ze zdumienia otworzył lekko usta, ale nie mogłam pozbyć się wrażenia, że próbował zamaskować śmiech.
- Co ty mówisz? – spytał, wyciągając rękę w moim kierunku, jakby chciał mnie uspokoić. – Przepraszam, jeśli cię uraziłem. Nie chciałem.
- A co chciałeś? – Natarłam na niego, nagle wściekła na cały świat. Wściekła głównie na Mike’a, że zasiał w mojej głowie tyle wątpliwości, a ja właśnie powtarzałam na głos jego obawy. – Chciałeś się ze mną spotkać i nie wiedzieć czemu, od razu założyłeś, że i ja będę chciała się spotkać z tobą. Mało tego, wydaje ci się, że jesteś taki super, że dziewczyny przychodzą na kawę tylko dlatego, że ty im ją podajesz? – Dalej paplałam, sama już nie wiedząc, co tu jest prawdą i czy naprawdę tak sadzę, czy przemawiał przeze mnie Mike i jego głupie opinie.  
Pewnie mój monolog trwałby dalej, ale nagle do naszego stolika ktoś podszedł. Odruchowo zerknęłam w bok. Stał obok nas jakiś facet i właśnie witał się z Dylanem.  
- Siema, stary. – Klepnął go po ramieniu, jak to faceci mają w zwyczaju, po czym spojrzał na mnie. Jego oczy nagle rozszerzyły się ze zdziwienia. – Siema…  
- Cześć – burknęłam. Chciałam stamtąd zniknąć.
- Co to za jedna? – Koleś znowu zwrócił się do Dylana, podnosząc głos. Parę osób siedzących przy sąsiednich stolikach aż obróciło się w naszą stronę. – A co z Hilary? Już ci się znudziła? – zaczynał krzyczeć. Ani trochę nie rozumiałam tej sceny. Dylan miał niewzruszoną minę. – Trzeba było sobie następną wziąć?! – Nagle facet złapał go za koszulkę.  
Nie chciałam oglądać tej sceny. Miałam zwyczajnie dość. Właśnie dostałam potwierdzenie wszystkich słów Mike’a, a teraz i moich – facet wyraźnie bawił się dziewczynami. Nawet się z tym nie krył, a ja nie zamierzałam być kolejną z nich. Szybko chwyciłam mój płaszcz i torebkę.
- Miło było – rzuciłam kwaśno w stronę Dylana i szybko wybiegłam z cukierni. Nie patrzyłam nawet, czy próbował mnie zatrzymać. Tamten chłopak dalej coś do niego krzyczał. Jeśli zaraz dojdzie do bójki, wydawało się, że Dylan na nią zasłużył.
Po chwili zwolniłam i wlekłam się powoli do akademika. W myślach rugałam się za naiwne myślenie. Czy naprawdę sądziłam, że taki facet jak Dylan mógłby być mną szczerze zainteresowany? Zawsze uważałam się za niewidzialną. Pozwoliłam sobie jednak wierzyć, że może jednak wcale tak nie jest, że może jednak ktoś w końcu mnie zauważył. Jak widać pomyliłam się.
Dochodząc do akademika, miałam nieodparte wrażenie, że ktoś mnie śledził, ale nie zatrzymywałam się. Miałam dość tego dnia. Chciałam po prostu iść spać.

971 czyt.
100%163
candy

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne i dramaty, użyła 3175 słów i 17592 znaków.

3 komentarze

 
  • blondeme99

    blondeme99 · 25 lis 2018

    To opowiadanie jest genialne   tajemnicze  

  • AlexAthame

    AlexAthame · 25 lis 2018

    Świetnie to prowadzisz.Terazniejszosc i przeszłość. Niw musze ci slodzic bo jestes i tak cukierkiem (Twoj log) Normalnie chciałbym wiedzieć co i on myśli i czuje, a tak?Lubie rozważać co.mysli i czuje bohater. Spodziewam się ze to najważniejsze będzie gdzieś w trzech czwartych opowiadania.Do tej pory czytałem twoje nowelki wyrywkowo, wiec nie wiem czy masz zakończenia z happy endem.Cos przewachuje, jak sie to skonczy, ale nie będę się wypyszczal.Bardzo mi się podoba.Moze Mike i jest troszkę zazdrosny ale ma chyba inne motywy.Chce dla Camili dobrze. I to prawdopodobnie ma być dla niego nagroda.Gdyby chciał coś od niej już miał na to 23 razy sposobność. Pozdrawiam  

  • agnes1709

    agnes1709 · 25 lis 2018

    Łapa na zaś. Wybacz, przeczytam późnej. Bardzo bym chciała, ale... NIE MA, KUR... JAK...Tu szmery, tu ciasto, tu - "weź mi pomóż", tu talerze pojebane, i taka robota... z glacy - hehe Widzisz tu czytanie? JA widzę, że zawtra będę musiałą czytać drugi raz :( Ale na napisanie komenta mam czas, nie? Elo