To na Ciebie czekałem cz.52

Pierwsza wątpliwość dopadła Jakuba wtedy, gdy usłyszał nazwisko dziewczyny swojego syna, druga gdy spojrzał w jej oczy. Te dwie rzeczy wystarczyły aby w jego umyśle zawitała niepewność. Wydawało mu się, że znał to spojrzenie i to bardzo dobrze. Jednak nie był pewny czy był gotowy i czy w ogóle chciał wracać do przeszłości. To co było kiedyś, jest już dawno za nim i nie ma potrzeby aby znów otwierać te drzwi, które dawno temu zostały zatrzaśnięte. A jednak to było silniejsze. Musiał mieć pewność, że to tylko przypadek, że to czego się obawia nie jest prawdą.
  
Chciał w to wierzyć, ale jednak coś mu nie dawało spokoju. Długo walczył ze sobą, aż w końcu się poddał i spośród starych, dawno nieczytanych książek i rzeczy, do których nie zaglądał chyba z kilkanaście lat, wygrzebał albumy ze zdjęciami z liceum. Wertował kartki aż w końcu odnalazł to, co go interesowało. Czarno biała fotografia przedstawiała kilka osób na domówce, zresztą na jednej z wielu, na których wtedy bywał. Wszyscy roześmiani i nieco wstawieni. On, jego kolega z ławki, i dwie dziewczyny z młodszej klasy. Jedna z nich to Alicja. Wpatrywał się w to zdjęcie i z zakamarków niepamięci wygrzebywał jej wspomnienie. Te duże szare oczy z tym dziwnym cieniem, którego nigdy nie potrafił nazwać. Wtedy jeszcze nie była Wysocka, to nazwisko ma po mężu. Ale jej panieńskiego nie mógł teraz sobie przypomnieć. Zresztą to nie jest istotne. Ważne jest to, że Nikola nazywa się tak samo, i jest uderzająco podobna do dziewczyny, którą znał kiedyś. Mimo tego, że zgadzały się te dwie rzeczy, nadal miał wiele wątpliwości albo raczej chciał je mieć.  
Trzy tygodnie się wahał, codziennie otwierał album na tej jednej stronie, wracał wspomnieniami do tamtych dni, aż w końcu postanowił, że musi coś z tym zrobić. Wyjął fotografię zza ochronnej foli i z głuchym trzaskiem zamknął album, wiedząc, że teraz nie ma już innego wyjścia jak przekonać się czy jego obawy są słuszne, czy może to tylko jego wymysł.  

                                       ***

Grzegorz pracował nad nowym projektem, gdy zadzwonił do niego ojciec, z propozycją wspólnego obiadu na mieście, oczywiście z Nikolą. W pierwszej chwili nie wiedział co ma o tym myśleć. Musiał przyznać, że ojciec go zaskoczył, zwłaszcza, że ostatnio się widzieli, ale stłumił w sobie całą tą dezorientacje i pomyślał o Nikoli, która na pewno by się ucieszyła.  
-A kiedy chcesz? – zapytał opierając się na fotelu.
-Dziś? O piętnastej? – zaproponował.
-Dziś nie damy rady. To znaczy ja bym się wyrwał ale Nikola nie, do osiemnastej ma zajęcia.  
-Szkoda, ale może znajdziecie czas w jakiś inny dzień? – zapytał z nieskrywaną nadzieją.
-A coś się stało? – Grzegorz naprawdę bardzo się starał ale poległ sam przed sobą, musiał powiedzieć o swoich wątpliwościach na głos, bo obawiał się, że inaczej nie dałyby mu spokoju.
-A co miało się stać, synu? – dałby sobie rękę uciąć, że ojciec się uśmiechnął – To źle, że chcę się zobaczyć z wami? Że chcę poznać swoją przyszłą synową? – na to określenie nieco się skrzywił, jego słowa nie były do końca szczere, bo przecież chciał się spotkać z nimi po to aby przede wszystkim upewnić się, że to czego się obawia nie jest prawdą. Ale aby to zrobić, musiał najpierw ją poznać.
-No niby nie, ale po prostu nie jestem przyzwyczajony do tego, że tak poświęcasz dla mnie czas.
W słuchawce rozległ się śmiech.  
-Powiedzmy, że dojrzałem do tego.
-No dobrze. – zaśmiał się w odpowiedzi - Wiesz co, tato? Ja zadzwonię do Niki i zapytam kiedy będzie miała czas, a później dam ci znać.
-W porządku, więc czekam na telefon.

Po zakończonej rozmowie z ojcem, skontaktował się ze swoją dziewczyną. Tak, jak podejrzewał ucieszyła się na wieść o spotkaniu z Jakubem. Nawet zaproponowała, że zaproszą go do domu na obiad. Grzesiek nie miał innego wyjścia, jak przekazać zaproszenie ojcu. Zawsze ujmowało go w niej to, że była otwarta na ludzi. Gdy dowiedziała się, że Grzesiek chce ją zapoznać z rodziną bardzo się ucieszyła i teraz korzystała z każdej możliwej okazji aby z się z nimi zobaczyć.

Grzesiek zaprosił ojca na obiad, uzgodnili dzień i godzinę. A gdy na pytanie czy rodzice przyjdą razem, usłyszał odpowiedź przeczącą, bo jego mama wyjechała do siostry, nie zauważył zupełnie nic podejrzanego. Beata bardzo często odwiedzała rodzinę. Ale jej wyjazd był Jakubowi na rękę, nie musiał się jej tłumaczyć po co znów chce się spotkać z synem. Bo to spotkanie miało być decydujące, miało rozstrzygnąć wiele jego wewnętrznych sporów.
  
                ***

Ich spotkanie wypadło dwa dni później. Grzesiek na początku miał obiekcje co do tego, ale dość szybko udzielił mu się spokój Nikoli. Patrzył na nią z miłością w oczach i był przepełniony niekończącą się radością, że ma ją u swojego boku. Nawet w najgorszych snach nie podejrzewał, że tuż za rogiem czekają na nich problemy, które mogą zmienić wiele spraw.  


Nikola, zawsze była perfekcjonistką, chciała aby wszystko, nawet tak prozaiczne zajęcie, jak gotowanie było dopięte na ostatni guzik. Wbrew własnym obawom teraz nie denerwowała się tak bardzo jak wcześniej. Przyjęła to wszystko na spokojnie.
-Mam nadzieję, że będzie panu smakowało. – uśmiechnęła się gdy stawiała przed ojcem Grześka talerz z ryżem i warzywami.  
-Wygląda smakowicie.  
-Bo ja robiłem. – Grzesiek się uśmiechnął.  
-Lubisz gotować?  
-Lubię, jak mamy czas z Grzesiem to często razem coś pichcimy.
-Nie wiedziałem, że mój syn ma talent kulinarny. – spojrzał na swojego jedynaka, który absolutnie nie czuł się urażony tą uwagą.
-Kiedyś nie miałem, ale z czasem się nauczyłem. Opanowałem to do tego stopnia, że oboje nie umrzemy z głodu.

Jakub wiedział, że musi zadać tych kilka pytań, które dręczyły go.
Po chwilowej ciszy, przełknięciu kilku kęsów i zapytaniu o kierunek studiów dziewczyny, przyszła kolej na coś innego.
-A ty z Krakowa jesteś?  
-Nie, z Nowego Targu.  
-Twoi rodzice tam mieszkają? – chciał się upewnić. A z każdą jej odpowiedzią czuł jak niewidoczny ciężar na jego barkach zwiększa się.
-Tak, mieszkają tam mniej więcej od ślubu, a od kilkunastu lat prowadzą gospodarstwo agroturystyczne.  
-O proszę. Ciekawe zajęcie.
-Tak, mamie bardzo takie zajęcie odpowiada. Ona uwielbia ludźmi, uwielbia z nimi rozmawiać, ciągle kogoś poznaje, w końcu przez nasz dom przewijają się dziesiątki obcych osób, które z czasem już nie są obce. – uśmiechnęła się.
-Już wiem po kim odziedziczyłaś tą niekończącą się sympatię do ludzi. – Grzesiek posłał jej uśmiech z nad szklanki soku.
-No nie da się ukryć, widocznie otrzymałam to w genach. – Jakub przyjrzał jej się uważnie i przez chwilę na jej miejscu widział Alicję.  
-Tak, jak wiele innych rzeczy. – spoglądając na ojca dokończył – Nikola jest bardzo podobna do mamy. Jakbyś zobaczył je obie to w pierwszej chwili pomyślałbyś, że są bliźniaczkami.  
-To tak jak wy obaj. – Jakub na moment wyłączył się z rozmowy, z każdą chwilą był co raz bardziej pewny swoich obaw. Przecież to nie mógł być przypadek, że Nikola jest tak łudząco podobna do kobiety, która kiedyś była w jego życiu. To nie może być przypadek bo tych przypadków jest za wiele. Postanowił postawić wszystko na jedną kartę.
-Kiedyś do liceum chodził ze mną Darek Wysocki – zapytał mimo chodem – to jakaś rodzina?  
-Tak, to mój tata. – uśmiechnęła się. – nie wiedziałam, że się znacie. Tata nic nie mówił o tym. – spojrzała na Grzegorza, który siedział obok i zupełnie niczego nie podejrzewając.
-Bo tak prawdę mówiąc to się nie znamy. On był w młodszej klasie i czasem tylko bywaliśmy na tych samych domówkach. Kojarzyłem go z widzenia ale bliższego kontaktu nie mieliśmy.
-To może moją mamę też pan zna, bo oni chodzili do jednego liceum. Alicja ma na imię.

Jakub nerwowo przełknął ślinę. Aby odwlec to co było nieuniknione, sięgnął po sok, a przez ten czas zastanawiał się czy przyznać się czy nie.
-Być może ją kojarzę, ale samo imię nic mi nie mówi. – skłamał.  

Już wiedział. Wiedział, że właśnie nadszedł czas, w którym jego najczarniejsze przypuszczenia się spełniają. Nie potrzebował już więcej żadnych potwierdzeń, bo po co? Przecież wszystko było już jasne. Teraz był pewny na sto procent, że Nikola to córka Alicji. A co za tym idzie.. Boże, bał się nazwać to w swoich myślach, a co dopiero powiedzieć to na głos.  

Spojrzał na swojego syna i poczuł ból w sercu. Będzie musiał wszystkim wyjawić prawdę, bo przecież nie może tego zataić. To jest zbyt poważna sprawa, która może być opłakana w skutkach.

Nie chcąc wzbudzić żadnych podejrzeń, próbował ukryć szok jakiego doznał. Najpierw musiał przemyśleć to wszystko w samotności. Ale teraz, gdy spoglądał na siedzącą naprzeciw niego dziewczynę, która była młodszą wersją kobiety, która kiedyś była w jego życiu, czuł się jakby miał deja vu. Zamknął oczy, mając nadzieję, że to tylko zły sen. Tak bardzo chciałby się obudzić i wiedzieć, że to tylko mary nocne.  
Patrzenie na syna, w którego oczach widział miłość do dziewczyny, której nigdy nie powinien kochać, sprawiało mu ból.


Uśmiechał się dopóki nie zamknęły się za nim drzwi ich mieszkania. Przystanął chwilę przytrzymując się poręczy na schodach. Od natłoku myśli, kręciło mu się w głowie. Czuł się jakby nagle ktoś odkręcił kran, a woda wartkim strumieniem wlewała się do ciasnego pomieszczenia, z którego nie ma wyjścia. Gdy znalazł się przed blokiem, spadła na niego wiązka promieni słonecznych, która na moment go oślepiła. Obejrzał się za siebie i nie mógł sobie przypomnieć jak schodził ze schodów. Było mu duszno i brakowało powietrza, poluzował krawat i powolnym krokiem ruszył przed siebie. W piersi poczuł palący ból, gdy w polu widzenia pojawiła się mała ławeczka przy sąsiednim bloku, wiedział, że musi usiąść. Nogi powoli odmawiały mu posłuszeństwa, powietrze stawało się co raz cięższe. Gdy usiadł, ukrył twarz w dłoniach. To nie może być prawda. Jak on ma spojrzeć Grześkowi w oczy? Przecież on mu tego nigdy nie wybaczy, przecież wie, jaką miłością darzy tą dziewczynę. Na tę myśl, znów poczuł ból w sercu. Złapał się za pierś i pochylił się jeszcze bardziej. Gdy usłyszał nad sobą czyjś głos, podniósł głowę i mrużąc oczy spojrzał w górę.

-Przepraszam, wszystko w porządku? – przed nim stała kobieta, która swoimi zielonymi oczami przewiercała go na wylot. Przyglądała mu się z taką intensywnością jakby chciała kogoś w nim rozpoznać. – Źle się pan czuje? – powoli przeniosła wzrok z jego twarzy na dłoń zaciśniętą na piersi. Jej czarne włosy związane w kucyk lśniły w promieniach słońca. Nie odpowiedział od razu, ale znów spojrzał na nią. Nie wiedział kim ona była i nie rozumiał dlaczego tak się mu przygląda. Miała taką minę jakby zobaczyła ducha, ale teraz to nie było ważne, miał inne sprawy na głowie.  
-Ma pan problemy z sercem? – kobieta nie odpuszczała, usiadła obok i przechyliła się aby spojrzeć mu w twarz.
-Nie, mam problemy z życiem.
Teraz to ona milczała. Zmrużyła delikatnie oczy, tak jakby chciała się doszukać jakiegoś sensu w jego słowach.
-A mogę jakoś panu pomóc? – zapytała niepewnie.
-Nie, nikt mi nie może pomóc. – skrzywił się na tę myśl. – stało się coś strasznego, właśnie to odkryłem i nie wiem co będzie dalej.
-Może da się to jakoś odkręcić. – zasugerowała.  
Jakub nie zauważył, że kobieta próbuje się dowiedzieć co się stało i naprawdę nie wiedział jak to się stało, ale powiedział jej wszystko. Od początku do końca, wyjawił całą prawdę. Potraktował ją jak postronnego obserwatora, jak kogoś kto obiektywnie na to spojrzy i wyrazi swoje zdanie, choć tak naprawdę nie miało tu ono żadnego znaczenia, ale chyba miał nadzieję, że dzięki tej rozmowie, że dzięki temu, że pozwoli sobie wypowiedzieć to wszystko na głos, poczuje się lepiej. Choć odrobinę. I może faktycznie, słowa wypowiedziane na głos nabierają zupełnie innego znaczenia niż te szeptane do ucha.  
Poczuł się o tyle lepiej, że piekące kłucie w sercu ustąpiło, ale szum w głowie nie. Przeprosił swoją rozmówczynię i odszedł szybko, tak jakby miało mu to pozwolić, na zostawienie daleko w tyle swoich myśli. Nie zwracał już więcej uwagi na brunetkę, która odprowadzała go wzrokiem. Ona wydawała się równie wstrząśnięta usłyszaną wiadomością, co on.

                ***  

Michał siedział przy kuchennej wyspie i spoglądał na Kingę, która w skupieniu kroiła warzywa. Miała na sobie jeansy i bluzkę w orientalne wzory, a włosy upięła na czubku głowy. Dwa dni temu, na dłuższy urlop wrócił Paweł. A dziś postanowili zrobić grilla z całą paczką.  

Wstał ze stołka i podszedł do niej. Nie usłyszała jego kroków ale poczuła oddech na szyi. Zamarła z nożem w powietrzu, tuż nad połówką pomidora.
-Możesz mi nie przeszkadzać? – zapytała głośno ale w jej głosie pobrzmiewał śmiech, który próbowała ukryć.  
-Ale ja ci nie przeszkadzam. Przytulić się tylko chciałem. – mówiąc to objął ją i przycisnął do siebie.  

Od ich pierwszej rozmowy po długim milczeniu, minęło kilka tygodni, w ciągu których spotykali się kilka razy. Nie zdecydowali się od razu na ponowny związek ale, dali sobie czas i pozwolili aby wszystko toczyło się swoim tempem. Spędzali ze sobą czas, tak jak na początku. Chodzili do kina, do restauracji, na długie spacery, czasem spędzali czas w domu oglądając filmy. Czuli się ze sobą naprawdę dobrze i mieli nadzieję, że tak już zostanie.  
Michał doskonale pamiętał ten wieczór, gdy na pożegnanie pocałował ją pierwszy raz po długim czasie. To był niesamowite uczucie. Miał wrażenie, jakby jego ciało przeszył prąd. A jej usta smakowały tak wyjątkowo jak jeszcze nigdy.  

Odwrócił ją twarzą do siebie i posadził na blacie kuchennym. Długo patrzył w jej oczy a potem nagle, bez żadnego ostrzeżenia pocałował. Kinga poddała się temu od razu, bez cienia najmniejszego protestu. Wszystko było bez znaczenia. To, że przeszkodził jej w przygotowywaniu jedzenia na wieczór, to, że w każdej chwili ktoś mógł się tu zjawić, i to że nie powinni. Liczyli się tylko oni, nic więcej.  
Gdy oderwała się od jego ust, przytuliła się mocno, tak jakby właśnie tego najbardziej na świecie teraz potrzebowała.  
-Muszę to skończyć. – uśmiechnęła się.
-To ja ci pomogę.  
-To pomóż, bo niedługo wszyscy się zjadą.  

Gdy skończyli, Kinga poszła na górę przebrać się. Do przyjazdu wszystkich nie zostało już za wiele czasu. Paweł pojechał na miasto do supermarketu, więc lada moment powinien być z powrotem. Michał chodź miał zostać w kuchni, poszedł za Kingą na górę. W chwili gdy otworzył drzwi, Kinga wkładała drugie spodnie. Stała w samej bieliźnie, gdy zauważyła jego odbicie w lustrze szafy. Zamarła na moment ale po chwili odzyskała rezon i szybko wciągnęła na siebie spodnie. Nie czuła się zmieszana, przecież już nie raz byli ze sobą blisko ale próbowała ukryć wychodzący na jej twarz uśmiech.
-Miałeś być na dole. – zauważyła, wybierając bluzkę z dziesiątek innych.
-No miałem ale przyszedłem. – podszedł do niej blisko ale nie dotknął jej. Stał tylko i przyglądał się. Kinga unikała jego spojrzenia, bo wiedziała co się stanie jeśli na niego spojrzy. Jeśli się podda i uchwyci jego wzrok, będzie musiała go pocałować, bo pragnienie jego bliskości zżerało ją od środka, sprawiając, że traciła zdolność logicznego myślenia.  
-Popatrz na mnie. – poprosił ze śmiechem.
-Nie mogę. Zajęta jestem.
-Zajęta, to dopiero możesz być. – podszedł jeszcze bliżej i delikatnie chwytając jej brodę w opuszki palców, zmusił ją aby odwróciła głowę i spojrzała na niego.
Nie zdążyła włożyć bluzki gdy jego usta zderzyły się z jej. Odwzajemniła to, bo tak bardzo tego chciała.  
Całowała go tak jakby świat miał się skończyć. Jakby więcej nie miało już być nic. W przebłyskach logicznego myślenia zastanawiała się, czy właśnie to dzieje się z ludźmi, którzy zbyt długo za sobą tęsknią. Tak, wygląda ich pierwszy bliski kontakt? Pożerają się wzrokiem z nieskrywaną zachłannością, a każda nawet najmniejszy dotyk sprawia, że ich ciała przeszywa dreszcz. Kinga zrobiła krok w stronę łóżka, a po chwili oboje na nim leżeli, tarzając się w pościeli. Jej bluzka upadła na podłogę gdzieś pod szafą, a jego koszulka właśnie wylądowała na brzegu łóżka.  
Jego usta błądziły po wrażliwej skórze jej szyi, a jej dłonie muskały jego plecy. Wiedzieli, że nie mają na to teraz czasu ale przestać też nie potrafili. Kinga spojrzała mu w oczy, pociemniały tak samo jak jej, ale wiedziała, że chcą tego samego, a dawne uczucie nie wygasło i nie zostało doszczętnie zniszczone, przez głupie błędy. To wszystko da się odbudować, to jest jeszcze do uratowania. Gdy jej ręce odnalazły zapięcie jego paska, westchnął cicho, ale nie zdążyła nic więcej zrobić, bo drzwi do jej pokoju gwałtowanie się otworzyły, a w środku pojawił się Paweł.  
Spojrzał na nich zdezorientowany, a oni byli zbyt przerażeni tym aby się ruszyć.  
Ten widok musiał być zabawny, Kinga półnaga leżała zakopana w pościeli, a Michał opierał się nad nią z rozpiętymi spodniami.  
Zdusił śmiech, ale ukrył twarz we włosach Kingi.
-Aha. – Paweł powiedział tylko tyle, a później odwrócił się i wyszedł. Zanim zamknął drzwi, z korytarza dobiegł ich głos Grześka i Nikoli.
-No co, aha? Są tu? – zapytał i nie czekając na odpowiedź, otworzył drzwi i tak jak Paweł przed chwilą, stanął w progu zaskoczony tym co widzi. Po chwili dołączyła do niego Nikola. I teraz wszyscy czworo spoglądali po sobie, a Kinga z Michałem wybuchli głośnym śmiechem.  
-Trzeba było mówić, że są zajęci. – Grzesiek pierwszy przerwał tą niezręczną ciszę, a potem szybko zamknął drzwi. Wszyscy zaczęli się śmiać, tylko Paweł miał minę jakby w dwuznacznej sytuacji przyłapał nie swoją siostrę, tylko żonę.  

Kinga, gdy w końcu przestała się śmiać, poczuła się lekko zmieszana. Niby nic takiego nie robili, ale nie wiedziała jak ma się teraz zachować. Ubrała się i zanim otworzyła drzwi, wzięła głęboki wdech. Gdy pojawili się na dole, wszyscy byli już na tarasie. Wyszli jak gdyby nigdy nic, Grzesiek od razu się uśmiechnął unosząc znacząco brwi, za co dostał z łokcia w żebra od Nikoli, a Paweł spojrzał na Michała z nieskrywaną odrazą.
-No co? – zapytał, widząc minę przyjaciela.
-Nic. – odpowiedział tamten, a wszyscy wybuchli głośnym śmiechem. Atmosfera między przyjaciółmi dość szybko się rozluźniła, a gdy dotarły spóźnione Amelia i Lena, nikt już nie pamiętał tej sytuacji.  

Grzesiek siedział blisko Nikoli i trzymał rękę na jej nodze. Co chwilę się do niej uśmiechał i czułym gestem odgarniał jej włosy z twarzy. Patrząc na nich z boku, można było wywnioskować, że naprawdę są ze sobą szczęśliwi. I aż trudno uwierzyć, że już niedługo nad ich związek nadciągnął czarne chmury. Jak dotąd radzili sobie ze wszystkimi problemami jakie ich spotkały, ale co zrobią teraz? Gdy dowiedzą się jaka tak naprawdę jest prawda? Jak sobie z tym poradzą?  

Ciekawe co ludzie by robili, gdyby mogli się dowiedzieć, że na przykład za tydzień będą mieli wypadek, z którego ledwo ujdą z życiem, albo gdyby wiedzieli, że w życiu ukochanego albo ukochanej pojawi się ktoś nowy, ktoś kto zniszczy ich szczęście? Albo, że przy następnych kontrolnych badaniach, lekarz wykryje śmiertelną chorobę? Albo dowiedzieliby się o tym, o czym niedługo dowiedzą się Grzegorz z Nikolą? Jak by zareagowali gdyby wiedzieli, że ich miłość tak naprawdę nie ma i nigdy nie miała prawa bytu, że nie mogą być razem? Czy całe życie miało by sens, gdybyśmy wiedzieli co czeka na nas za rogiem? Czy chciałoby nam się wstawać z łóżka, gdybyśmy wiedzieli jak minie nam dzień? Czy warto byłoby poznawać nowych ludzi, zakochiwać się w nich, pozwalać aby ponosiły nas emocje, przeżywać z nimi ważne chwile, gdybyśmy wiedzieli, że ten związek nie jest na całe życie? Czy oddychanie miałoby jakikolwiek sens, skoro wiedzielibyśmy, że jest ostatni?

                ***

We wtorkowy poranek, to Grzegorz obudził się pierwszy. Przewrócił się na bok i obserwował śpiącą u jego boku Nikolę. Wyglądała jak anioł. Uwielbiał w niej ten spokój, to ciepło jakie w sobie miała i urok, który zachwycał go każdego dnia na nowo. Pocałował ją w czoło, później w nos, policzek, brodę, przesunął usta po linii szczęki, cierpliwie czekając aż się obudzi. Udało się. Dziewczyna poruszyła się, gdy poczuła delikatne łaskotanie. Trzy pocałunki później miała już szeroko otwarte oczy i śmiała się w głos, gdy jego dłonie odnajdywały na jej ciele najwrażliwsze miejsca na łaskotki.  
-Chyba powinniśmy już wstawać. Spóźnisz się do pracy.  
-Za chwilkę. Musze jeszcze się tobą nacieszyć, przecież cały dzień nie będę cię widział. – zrobił minę jak zbity pies - Wiesz co to znaczy cały dzień bez ciebie?
-No nie, nie wiem. Ja tam mam siebie na co dzień. – uśmiechnęła się i zmierzwiła mu włosy.  
-Szczęściara. Zazdroszczę ci. Naprawdę ci zazdroszczę. – uśmiechnął się, pocałował ją a potem poszedł pod prysznic.

Przez ostatnie dni, nie mieli dla siebie zbyt wiele czasu, dlatego postanowili, że wieczór spędzą poza domem. Umówili się najpierw na kino, a później na kolację. Zjedli razem śniadanie, po którym Grzegorz musiał już wychodzić. Pocałował ją w czoło i zapewniając, że już zaczyna tęsknić, zabrał torbę z laptopem, klucze i wyszedł z mieszkania. Nikola zajęcia zaczynała dwie godziny później niż zwykle, dlatego została w domu i zaczęła sprzątać po śniadaniu.

Grzegorz ciągle się uśmiechał. Szczęście miał wymalowane na twarzy. Gdy wyszedł z klatki schodowej zatrzymał się przed blokiem, spojrzał w górę, a jego twarz rozpromieniła się jeszcze bardziej. Na balkonie stała Nikola, która machała mu na pożegnanie. Przesłał jej buziaka i skierował się na parking. Nie mógł się doczekać dzisiejszego wieczoru, miał dla niej niespodziankę. I naprawdę chciał zobaczyć radość w jej oczach, choć nie brakowało jej każdego dnia.  

Parking do połowy był już pusty, kątem oka zauważył jakiś ruch z prawej strony, ktoś szedł w jego kierunku ale zignorował to podświadomie, przecież codziennie każdy z nas mija setki nieznanych osób. Niestety jemu nie był dany ten poranny spokój.  

Od samochodu dzieliło go kilka kroków, kiedy usłyszał za sobą ten głos, którego nie chciałby już słyszeć nigdy.  
-Musimy porozmawiać. - Aneta zatrzymała się kilka metrów za nim, tak jakby obawiając się jego reakcji, chciała zachować bezpieczną odległość. Grzesiek nie odwracając się, rzucił jej niechętne spojrzenie przez ramię.
-Nie sądzę abyśmy mieli o czym. - poszedł dalej, mając nadzieję, że jego ignorancja ją zniechęci.  
Nie zamierzał poświęcać jej ani sekundy swojego czasu. Miał dobry humor i nie chciał sobie go psuć faktem, że Aneta znów wystaje pod jego domem, mimo zakazu sądowego.  
-A ja sądzę, że mamy. - przyspieszając zmniejszyła dystans między nimi. Gdy on nadal milczał, dorzuciła kolejne zdanie mając nadzieję, że stopniowo obudzi w nim ciekawość. - Wiem coś, co może cię zainteresować.
-Wątpię. - Grzegorz otworzył auto, na miejsce pasażera wstawił torbę, obszedł samochód, był już blisko tego aby wsiąść do środka, uruchomić silnik i odjechać, zostawiając ją za sobą, z tym co chciała mu powiedzieć, a czego on nie chciał wiedzieć. Ale ona nadal czekała, wykazała się maksymalną cierpliwością, obserwując go a w odpowiednim dla niej momencie, sięgnęła po grubszy kaliber. Była pewna, że to musi przykuć jego uwagę. Na to musi, zareagować czymś więcej niż tylko chłodną obojętnością.
-Rozmawiałam z twoim ojcem. - Bingo. Zadziałało. Grzesiek zatrzymał się nagle z jedną nogą w aucie. Oparł się na drzwiach i wbił w nią chłodny wzrok. To jedno zdanie zapaliło w jego głowie ostrzegawczy alarm.
-Co zrobiłaś? - ktoś kto słuchał ich z boku, mógłby powiedzieć, że Grzegorz zapytał takim tonem jakby dawał jej jeszcze szansę na zmianę swoich słów.
Wyczuła to bezbłędnie i z dziką satysfakcją, patrząc mu prosto w oczy, powtórzyła to samo jeszcze raz, głośno i wyraźnie akcentując każde słowo.
-Rozmawiałam z twoim ojcem.
W jednej sekundzie w jego głowie zawrzało. Dopadło go wiele pytań ale jako pierwsze i najbardziej dręczące było to, skąd ona go zna? Nie chciał usłyszeć, tego czego najbardziej się bał, bo nie wiedział, że prawda jest jeszcze gorsza.
-Skąd ty go znasz?
-No wiesz, nie trudno było domyślić się, kim jest mężczyzna uderzająco podobny do ciebie, który w dodatku wychodził z twojego mieszkania.
-Czyli nadal tu przychodzisz? - sam nie wiedział czemu uważał, że ona naprawdę weźmie sobie do serca ten zakaz.
-A co, myślałeś, że jakiś tam zakaz odseparuje mnie od ciebie? - zakpiła, a on poczuł jak w jednej chwili dopadło go znużenie. Chciałby cofnąć czas do tego momentu, kiedy jej jeszcze nie było w jego życiu. I w odpowiednim momencie życia, podjąć zupełnie inną decyzję.  
-Tak, tak właśnie myślałem. Zdajesz sobie sprawę z tego, że wystarczy jedno moje słowo - mówiąc to, wskazał na siebie pilotem od samochodu i delikatnie pochylił się do przodu - aby odseparować cię na dobre?  
-Daj spokój. - przewróciła oczami, jak nastolatka, której ojciec prawi morały wtedy, gdy ona chce iść na imprezę.
-Czego ty ode mnie chcesz?  
-Jest wiele rzeczy, które bym od ciebie chciała. - zmysłowym krokiem podeszła do niego i delikatnie, opuszkami palców dotknęła jego dłoni opartych na drzwiach. Na niego jej zaloty nie działały, wręcz przeciwnie wywoływały w nim niechęć równą z obrzydzeniem, co w ostentacyjny sposób okazał, odsuwając się od niej jakby miała jakąś zarazę. - ale teraz chciałam cię tylko poinformować, że twoja wielka miłość z tą smarkulą, właśnie dobiega końca. - zadowolona z siebie uśmiechnęła się jakby spotkało ją największe szczęście w życiu. I dla niej prawdopodobnie tak właśnie teraz było. Czerpała radość z ludzkiego cierpienia i łez. Już dawno sobie przysięgła, że zrobi wszystko aby ich rozdzielić. Długo czekała a teraz jej cierpliwość została wynagrodzona, bo na dobrą sprawę ich związek można już zaliczyć do przeszłości.
-Co ty znowu bredzisz?  
-To nie są żadne brednie. Twój tatuś nie powiedział ci jakiego odkrycia dokonał? – gdy zobaczyła jego zdezorientowaną minę, zaczęła nakręcać się jeszcze bardziej. – A to szkoda. Tak mi was żal.


Aneta tego wszystkiego nie planowała, dopóki nie spotkała Jakuba. Znów pojawiła się pod ich mieszkaniem, bo chciała się upewnić, że wciąż tu mieszkają, że nie próbują się od niej uwolnić. Nadal planowała zniszczenie ich związku, ale ta szansa jaką właśnie dostała, wpadła jej w ręce zupełnie przypadkowo. A ona tylko postanowiła ją wykorzystać.
Gdy zobaczyła siedzącego na ławce mężczyznę, w pierwszej chwili nie rozpoznała w nim nikogo znajomego, wydało jej się, że ten człowiek źle się czuje, dlatego zapytała czy wszystko w porządku, ale gdy mężczyzna podniósł na nią wzrok, poczuła jakby dostała czymś ciężkim w głowę. Te oczy, ten nos i usta. Były identyczne jak u Grześka. I te włosy, tylko bardziej poprzetykane siwizną. Doznała szoku. Wpatrywała się w niego, chcąc zrozumieć kim jest ten człowiek i co tu robi. Wiedziała, że musi się tego dowiedzieć, tak samo jak była pewna tego, że jest on w jakiś sposób spokrewniony z Grzegorzem. Musiała wykorzystać swoją szansę, bo kolejna już mogła się nie powtórzyć. Nie sądziła tylko, że tak łatwo jej to pójdzie. Wystarczyło tylko kilka sekund i kilka pomocniczych pytań, w odpowiednim momencie. Oczywiście nie zdradziła się z tym kim jest, to by mogło wszystko popsuć, a tego przecież nie chciała.  
Jakub, zrzucił ze swoich barków cały ciężar. Powiedział wszystko, co go męczyło. Wyjawił jej najgorszą z możliwych tajemnic, uważając, że jest ona zupełnie obcą osobą. Że on jest anonimowy w tym kilkuset tysięcznym tłumie. Niestety, trafił na największego wroga swojego syna. Na wroga, który nie zawaha się przed niczym, zupełnie przed niczym.  

Przez myśli Grzegorza, przetoczył się huragan pytań. Do głowy przechodziły mu przeróżne rzeczy, ale nawet przez chwilę nie podejrzewał tego co było prawdą. Aneta, po wysłuchaniu krótkiej opowieści Jakuba, była zdezorientowana do granic możliwości. Nie wiedziała czy to prawda, czy może to tylko zwykły zbieg okoliczności, ale gdy z jego usta padło imię jego syna, wiedziała, że to musi być prawda, choć ciężko było jej uwierzyć.  

Długo zastanawiała się jak to wszystko rozegrać. Analizowała to wszystko na różne sposoby, a gdy w końcu zdecydowała się tu przyjechać, miała nadzieję, że Jakub, jeszcze jej nie uprzedził. Upewniła się w tym, gdy zobaczyła Grześka uśmiechającego się do tej, której tak nie znosiła. Wiedziała, że to był czas na jej ruch.  

Wszystko działo się tak szybko, że Grzesiek czuł się skołowany. Aneta wyrzuciła z siebie potok słów, które wbijały się w jego serce, niczym ostre sztylety. Nogi się pod nim ugięły, gdy dotarł do niego sens jej słów. Nie chciał w to uwierzyć. Nie mógł, przecież to nie była prawda. Brakowało mu tchu, czuł jak paraliżujący ból, powoli rozlewa się w jego ciele, odbierając mu możliwość jakiegokolwiek ruchu. Nienawidził teraz jej ze zdwojoną siłą, za to, że to powiedziała. Nienawidził ojca, bo mu to zrobił. Nienawidził świata, bo chciał mu ją zabrać. Nie powiedział zupełnie nic. Bo nie było takich słów aby określił swój ból. Przełamał odrętwienie jakie go ogarnęło i wsiadł do auta. Odjechał z piskiem opon, o wiele przekraczając dozwoloną prędkość. Zostawił ją za sobą daleko w tyle, ale jej słowa wciąż były z nim, pobrzmiewały mu w głowie raz po raz. Zacisnął dłonie na kierownicy i wcisnął gaz do dechy, choć zdecydowanie powinien zwolnić. Jechał nie zwracając uwagi na znaki. Chciał być sam, musiał to wszystko sobie poukładać, miał nadzieję, że to zwykłe nie porozumienie, że to da się jakoś wyjaśnić. Zaparkował auto pod swoim biurem, na tym samym miejscu co zwykle. Szybko podszedł do szklanych drzwi i otworzył jej kilkoma przekręceniami kluczy. Gdy wszedł do środka, zatrzasną je za sobą i zamknął na zamek, gdyby komuś przyszło do głowy aby tu przyjść. Nie podniósł żaluzji w oknach i drzwiach. Nie chciał aby ktoś wiedział, że tu jest. Oparł się o ścianę i zsunął się na podłogę. Nie wiedział ile czasu tak siedział, ale wskazówki zegara były w zupełnie innym ułożeniu, niż wtedy gdy tu wchodził. Jedynym sposobem aby to wyjaśnić, była rozmowa z ojcem. Ale bał się. Bał się, że on zamiast temu zaprzeczyć, potwierdzi to. Na samą tą myśl, ból jaki w nim tkwił, stawał się nieznośny do granic możliwości.
Wyjął telefon z kieszeni spodni i próbując opanować głos, zadzwonił do klienta, z którym był dziś umówiony. Musiał przełożyć spotkanie. Nie dałby rady skupić się na czymś innym. Na szczęście to mu się udało. Bojąc się, że strach go pokona, od razu wybrał numer ojca.  
Odebrał po pięciu sygnałach.  
-Halo.
-Przyjedź do mnie do pracy. Zaraz wyśle ci adres wiadomością. – jego głos był tak bezbarwny, że Jakub pomyślał, że coś się stało. Zupełnie nie podejrzewał, że jego syn już wszystko już wie.
-Stało się coś? Synu ja teraz nie mogę. Zaraz mam spotkanie z klientem.
-To je odwołaj. Czekam na ciebie. – chciał się rozłączyć ale Jakub znów zaprotestował.
-Ale synu..
-Czy chociaż raz możesz pojawić się wtedy kiedy cię potrzebuje? Czekam na ciebie. – nie czekając na odpowiedź, rozłączył się.  
Tak jak powiedział wysłał ojcu adres i wstał z podłogi. Otworzył drzwi i usiadł na fotelu. Odsłonił jedno okno do połowy i z niezmiennym wyrazem odrętwienia na twarzy, wpatrywał się w jeden punkt, dotąd aż przyjechał ojciec.

Jakub niepewnie otworzył drzwi. Nie wiedział czego może się spodziewać, chociaż nigdy nie układało się najlepiej między nim a jedynym synem, teraz naprawdę bał się o niego.  
-Grzegorz? – zapytał. A on nawet nie drgnął na głos ojca, nie odwrócił się, tylko nadal wpatrywał się w ten jeden, nie mający już żadnego znaczenia, punkt.  
-Dlaczego mi nie powiedziałeś? – Jakub nie miał zielonego pojęcia o co on pyta. Nie wiedział przecież z kim rozmawiał zaledwie kilka dni temu.
-Ale co ci nie powiedziałem? O czym ty mówisz?
-Przede mną to ukrywałeś, ale mojemu największemu wrogowi powiedziałeś prawdę.  
Ojciec podszedł do biurka, w momencie gdy Grzesiek się odwrócił i spojrzał mu prosto w oczy. Na ich widok Jakub poczuł przeszywający ból. Dopiero teraz zauważył jakim żalem przepełniony był jego syn. Przez chwilę wydawało mu się, że zobaczył w nich cień wściekłości, która zaraz zniknęła, a na jej miejsce pojawił się żal.  
-Powiedz, że to nie prawda. – jego głos zadrżał, co bardzo zaskoczyło Jakuba.  
-Ale.. – w tym momencie zaczął podejrzewać, że być może Grzesiek już wie, ale szybko odrzucił tą myśl, bo niby skąd miałby się dowiedzieć.
-Powiedz, że Nikola to nie jest moja siostra? – ta prośba przepełniona żalem, była jak cios prosto w serce.  
-Skąd ty o tym wiesz? – nie rozumiał tego.
-Powiedz, że to nieprawda. Słyszysz?
-Ale, ja nie rozumiem..
-Po prostu to powiedz! – głos drżał mu jeszcze bardziej. – zaprzecz!
-Nie mogę. – te słowa była jak pierwszy strzał z pistoletu. – Nie mogę, bo to prawda. – to drugi. – Synu wybacz mi, ale Nikola to twoja siostra. Jesteście rodzeństwem. – to był trzeci.  
I nie potrzebował żadnego więcej aby jego serce pękło na pół. Z jego gardła, wyrwał się głuchy krzyk. Wystarczyło aby tylko raz zamrugał, a tama zbudowana z odrętwienia puściła, rozpoczynając potok łez, które ciekły po mu policzkach jedna za drugą.
Wstał kierowany wściekłością. Jednym pchnięciem ręki zrzucił torbę z laptopem z biurka i wszystkie dokumenty jakie tam leżały.  
-Nienawidzę cię! Jak mogłeś mi to zrobić?!  
Wpadł w szał, gdy uświadomił sobie, tą cholerną prawdę. Słowa ojca zalewały mu umysł, jak słońce wpadające do zaciemnionego pokoju, przez szparę w zasłonach. Gdy uświadomił sobie, że tego już nie można cofnąć, żal zżerał go od środka, łzy rozmazywały mu obraz, a wściekłość nie odpuszczała. Ojciec jeszcze nigdy nie widział go w takim stanie, próbował go uspokoić ale każda próba, tylko potęgowała złość, przynosząc odwrotny do oczekiwanego skutek. Podszedł do stojącego w rogu drewnianego słupka na dokumenty, z półkami od góry do dołu, i wywrócił go a wszystko rozleciało się po podłodze. Rozleciało się tak jak jego życie. Czując jak wzbiera w nim nowa fala złości, uderzył z całej siły w ścianę, a jego ręka momentalnie zalała się krwią. Nie czuł bólu w dłoni, bo ten w sercu zdominował wszystko. Zrozpaczony uklęknął na podłodze i ukrył twarz w dłoniach. A cisza w pokoju znów została przerwana, jego rozdzierającym duszę szlochem.

1 957 czyt.
24746100% 60
Sensi11

Sensi11 opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 6590 słów i 36467 znaków. ·

Komentarze (21)

 
  • reset

    reset Przedwczoraj o 20:59 ip:954081

    Teraz to prosta sprawa ... zrobić testy na ojcostwo i będzie wszystko jasne Tak ze 20 lat temu taka jedna chciała mnie wkręcić w nie moje dziecko ale jej się to nie udało Opowiadanie jest naprawdę zaje***biste Kawał dobrego tekstu, który czyta się z wielką przyjemnością. Oby tak dalej.

  • zabka815

    zabka815 2 dni temu

    Wow świetne. Przeczytała części w kilka dni i jestem po wielkim wrażeniem. Eh... nie możesz tego im zrobić.... Czekam z niecierpliwością na kolejną część

  • Sensi11

    Sensi11 3 dni temu

    To zabrzmi nieco egoistycznie, ale jestem z siebie dumna. Kochani, tak bardzo się cieszę, że nowym rozdziałem wzbudziłam aż takie zainteresowanie, że tak bardzo wczuwacie się w to co czytacie i wszystko przeżywacie razem z naszymi bohaterami.Dziękuję za wszystkie komentarze i oceny. To naprawdę jest dla mnie bardzo ważne. Jeszcze raz dziękuję.

  • wero1350

    wero1350 6 dni temu ip:94254129

    Czytam każdą część tego opowiadania z ciekawością. Każda część kończysz w najlepszym momencie bo zawsze czekam na kolejną z niecierpliwością i czym mnie znów zaskoczysz. Przy tej części doznalam szoku i za razem mnie zaskoczylas ponownie. Oni nie mogą być rodzeństwem!! Pozdrowienia dla Autorki

  • ANITA

    ANITA 6 dni temu

    No pięknie pięknie Sensi, warto było czekać

  • Kamiśka

    Kamiśka 6 dni temu ip:31034

    Fantastyczna część, choć czytelnicy przewidzieli rozwój wydarzeń, to i tak czytałam to jednym tchem. Świetnie przekazane emocje. Myślę, że nie tylko ja przeżywałam to razem z Grześkiem Pozdrowienia dla Autorki

  • Wiktor

    Wiktor 6 dni temu ip:9115656

    Witaj. Świetne. Jak czytam komentarze to stwierdzam że takie powinno być opowiadanie. Zobacz jakie są emocje, pozytywne lub negatywne. Czytelnicy czytają i przeżywają. Co do Twojego zapytania. Ja polecam na Google +. Facebooka nie mam. Spróbuj zamieścić opowiadanie na wattpadzie. Tam też jest dużo czytelników. Pozdrawiam Wiktor

  • volvo960t6r

    volvo960t6r 6 dni temu

    Cudowna część jaką czytałem

  • ~Miśka

    ~Miśka 21 kwi 10:43 ip:9124031

    Boże oni nie mogą być rodzeństwem.. . To chyba.jakis żart mam nadzieje ze dobrze sie to ułoży i okaże sie ze Jakub nie jest ojcem Nikoli jak zwykle świetna część ;*

  • ja

    ja 21 kwi 10:26 ip:31067

    wow. Cóż za napięcie. Piękne. Grzesiek jest dużo starszy od Nikoli, wiec tata jego był już zonaty. To, że mama Nikoli miała z nim romans kilka lat później o niczym nie świadczy. Przecież ona też się spięła poznając Grzegorza, a jakoś w panikę nie wpadła, myśląc, że może być bratem Nikoli. Trzeba mieć nadzieję. Choć Autorka nie szczędzi im cierpień. A, ja w związku powyższym, mam nadzieję, że choć nam, czytelnikom, cierpienia w oczekiwaniu Autorka skróci do minimum. Pozdrawiam serdecznie. Czytelniczka

  • mjja

    mjja 21 kwi 1:08 ip:378246

    Chociaz musze przyznac, ze opowiadanie trzyma w napieciu Aczkolwiek, tak jak pisalam ta czesc strasznie mnie przygnebila :/

  • mjja

    mjja 21 kwi 1:05 ip:378246

    jestem w szoku... nawet nie wiem co napisac. Pod ostatnia czescia wiele osob zgadywalo co to bedzie za sprawa z ojcem Grzeska i widze, ze trafilismy. Ale jednak mam nadzieje, ze to nie bedzie prawda. Zal kierowac opowiadanie na taki tor do konca. Przykro mi sie czytalo ta czesc, przeczuwajac do czego zmierzasz. Nie rob nam tego

  • Aka

    Aka 21 kwi 0:53 ip:19317174

    Nieeee oni nie mogą być rodzeństwem to wszystko jakaś pomyłka nie zgadzam się na takie coś

  • Czekoladowytorcik

    Czekoladowytorcik 20 kwi 23:42

    Nie możesz tak tego zakończyć oni nie mogą być rodzeństwem... : |

  • Arggela

    Arggela 20 kwi 23:28 ip:37152193

    Jak możesz nam to robić. Jestem załamana. Naprawdę jestem załamana tym rozdzialem. Mam nadzieję że to się jakoś wyjaśni a nie skomplikuje. PS Mimo wszystko opowiadanie super

  • Ewcia:D

    Ewcia:D 20 kwi 23:20 ip:94254176

    Nie mogę w to uwierzyć... Szok, totalny szok, jedno z lepszych opowiadań, wspaniała sielanka, wszystko wraca do normy i pojawia się coś, co zepsuje relacje między Grzegorzem i Nikolą :( ale wierzę, Autorko, że coś na to zaradzisz, to nie może się tak skończyć, to takie smutne... W każdym razie z niecierpliwością czekam na kolejną część

  • Mimi

    Mimi 20 kwi 22:43 ip:46112198

    O matko.. W pierwszej chwili myślałam, że kobietą o zielonych oczach była Kinga. Super rozdział, czekam na następny! :-)

  • cukiereczek1

    cukiereczek1 20 kwi 21:21

    Boże żeby to nie była prawda czekam na kolejną z niecierpliwością dodaj coś szybko

  • karmelowa

    karmelowa 20 kwi 20:52 ip:8720535

    Teraz jestem pewna. Chcesz doprowadzić swoich czytelników do załamania nerwowego, i wychodzi Ci to wspaniale

  • Farmaceutka

    Farmaceutka 20 kwi 19:52

    Oby to niebyla prawda. Niech w następnym rozdziale wszystko się wyjaśni. Długo cie nie było. Fajnie ze pojawił się nowy Rozdzial. ????????????

  • Sensi11

    Sensi11 20 kwi 19:50

    Kochani mam do Was ogromną prośbę. Na dole, tuż pod tekstem są dwa załączniki do Facebooka. Lubię to i udostępnij. Byłabym Wam bardzo wdzięczna, gdybyście udostępniali nowe rozdziały, chciałabym aby moje opowiadanie trafiło do, możliwie jak największej liczby osób. W miarę możliwości podzielcie się tym z innymi. Oczywiście jeśli ktoś nie chce, to go nie zmuszam ale nie ukrywam, że mi na tym zależy. Czy mogę na Was liczyć? Gorąco pozdrawiam.