Smak miłości 18

Minął tydzień odkąd Ola i Aaron pod wpływem mieszanki zaklęć stali sie dziećmi. Piotr musiał pogodzić pracę z wychowywaniem dwójki dzieci. Nie było łatwo. Już od kilku dni rozważał rezygnację z pracy. Nie chciał szukać niani, uważał, że jest to zbedne. Aaron nie ufał nowo poznanym osobom. Piotr i Alan byli tymi jednymi wyjątkami.  
Mały pioraz pierwszy czuł sie tak na prawdę kochany. Przy jego prawdziwych rodzicach nie skupiano tyle uwagi. Czuł sie samotny i niechciany.  
Aaron wiedział, że Ola nie jest jego siostra, ani Piotr ojcem. I wcale mu to nie przeszkadzało. Jak na swój wiek rozumiał już bardzo wiele. Miał swój własny pokoik i mnóstwo zabawek. Jeżeli już sie bawił to tylko z Olą. On bardziej interesował się fiolkami i innymi rzeczami związanymi z eliksirami.

* * *  
Do wakacji został nniecały miesiąc. Maj był dość ciepłym miesiącem. Codziennie Ola domagała się wyjścia na spacer lub kąpiel w swoim małym basenie.  
Dziewczynka ubrana w zielono białe body na boso podeszła do swojego ojca siedzącego z Aaronem na kanapie.  
- Moja Panno, a gdzie podziały sie twoje buciki?- spytał mężczyzna biorąc córkę na  kolana.  
- Pewnie zdjęła. - odezwał się chłopiec. - Chyba ich nie lubi.  
- Na to wychodzi.  
Blondynka zeszła z jego kolan i udała się w stronę korytarza gdzie znajdowała się szafka z butami. Sprytnie wyjęła z niej swoje granatowe sandałki i udała się z nimi do salonu. Szybkim krokiem podeszła do Aarona i podała mu buciki.  
- Mam Ci je założyć? - spytał chłopiec.  
- Kochanie, nie zjadłaś obiadu, a poza tym jest za ciepło. Na razie siedzimy w domku.
Blondyneczka podała ojcu jednego bucika i z trudem wdrapała się mu na kolana. Specjalnie wystawiła nóżkę do góry, dajac znać tym samym, aby bucik znalazł sie na jej nóżce.  
Aaron zszedł z kanapy i pobiegł do kuchni. Ostrożnie zdjął ze stołu jeszcze ciepły kubeczek z zupką pomidorową.  
Uklęknął przed Olą i przybliżył do niej łyżeczkę z jedzeniem. Dziewczynka przez chwilę wahała sie, ale otworzyła usta.  
Piotr był zdumiony tym co się przed chwilą wydarzyło. Jego córka zjadła dobrowolnie jedną łyżeczkę posiłku. Zawsze musiał robić niestworzone rzeczy, aby zjadła choć troszkę. A Aaronowi od tak udało się skusić ją do zjedzenia ciepłego posiłku.  
- Jestem zaskoczony. - odezwał sie Piotr gdy jego córka zjadła całą zupę.  
- Pójdziemy do ogrodu? - spytał Aaron patrząc na niego swoim maślanym wzrokiem.  
- Pójdziemy, ale nie na długo.  
- Tak!- pisnął chłopiec, a zaraz za nim Ola. Mężczyzna uśmiechnął się.

* * *

Alan siedział w swoim gabinecie i sprawdzał pracę pierwszoklasistów. Był pozytywnie zaskoczony tym, że wiele prac było na prawdę bardzo dobrze napisanych. Oczywiście zdarzały się drobne błędy, ale każdy człowiek je popełnia.  
Gdy odłożył ostatni pergamin usłyszał pukanie do drzwi, a chwilę potem przed nim siedziała Kaite.  
- Co Cię do mnie sprowadza? - zaczął.  
- Od kilku dni nie widziałam Oli. Czy wszystko z nią w porządku?  
Mężczyzna pobladl. Nie wiedział co ma odpowiedzieć. Czy ma kłamać? Czy mówić prawdę?  
- Tak. Wszystko z nią w porządku. Trochę się rozchorowała, ale to nic takiego.  
- Rozchorowała? Jest Maj. - odpowiedziała uważnie na niego spoglądając.  
- Zapewniam Cię, że wszytko jest w jak najlepszym porządku. A teraz Przepraszam mam sporo pracy.  
- Ach... Tak... Do widzenia. - powiedziała i opuściła gabinet. Alan odetchnął. Katie potrafiła być nachalną osobą. Dobrze, że tym razem zakończył szybciej  rozmowę.
Gdy skończył sprawdzać zadania domowe, postanowił udać się w odwiedziny do swojego syna.

* * *  

- Aaron jesteś głodny? - spytał Piotr  wkładając Olę ponownie do basenu.
- Chętnie zjem bułkę z serkiem i pomidorem.  
- Już ide ci przygotować. - powiedział. - Popilnuj chwileczkę małej.  
- Dobrze. - odpowiedział chłopiec z iskierkami w oczach. Usiadł obok niej w basenie i objął ramieniem. Dziewczynka pokazała mu gumową kaczuszke, która po naciśnięciu pryskała wodą. Chłopiec nacisnął zabawkę a mały strumień wody poleciał na brzuszek blondynki.  Pisnela i zaklaskała w dłonie. Najwyraźniej spodobało jej się to. Aaron ponownie oblał ją wodą, co nie obyło sie bez głośnego pisku.

* * *
Przelał do kubeczka nie kapka   Aaronowi i Oli ich  ulubiony soczek brzoskwiniowy. Bułeczki były już gotowe. Musiał wziąć jeszcze czyste ręczniki i krem z filtrem. Gdy miał już iść na górę do sypialni dosłownie przed nim pojawił się jego ojciec.  
- Nie strasz ludzi. - powiedział Piotr.  
- Przecież ja cię nie strasze. - powiedział z udawaną powagą. - Gdzie dzieciaki?  
- W ogrodzie. - powiedział wchodząc po schodach.  
Chwilę później zjawił sie w kuchni.  
- Weź proszę bułki i kubeczki.  
- Nie powinieneś ich samych zostawiać. - rzekł Alan wchodząc za synem do ogrodu.  
- Przecież nie zostawiłem ich na nie wiadomo ile czasu. - odpowiedział.  
- Są jeszcze mali.
- Grzecznie się razem bawią. - wziął od starszego mężczyzny talerzyk z bulkami i położył go na drewnianym stole.
- Chodź Aaron. - zawołał czarnowłosego.  
Mały ostrożnie wyszedł z basenu i podbiegł do Piotra. Wziął jedzenie z talerzyka i usiadł na kocu. Bez pośpiechu zaczął zajadać sie świeżą bułeczką. Zaraz obok niego usiadła Ola. I wyjęła mu z dłoni jedzenie.  
- Kochanie tak nie wolno. - skarcil ją Piotr. - Dziadek da ci jeść.
Mężczyzna wyjął z jej dłoni bułkę i podał Aaronowi. Blondynka zaczęła się już niecierpliwić.  
- Chodź do dziadka. - odezwał się Alan. Dziewczynka popatrzyła się na niego i ponownie odwróciła się w stronę Aarona. Paluszkiem wskazała na jedzenie.  Chłopiec niewiele myśląc podał jej swoją bułkę, a ta wzięła małego kęsa brudzac przy tym sobie nosek.  
- Smakuje Ci jedzenie Aarona? - spytał Alan i posadził sobie wnuczkę na kolana. - Strasznie leciutka jesteś.
- No nie dziwię się tyle co ona zje. - powiedział Piotr. - Straszny nie jadek z niej.
- W końcu ma to po tobie. Jak byłeś w jej wieku też nie wiele jadłeś.  
- Właśnie, że bardzo wiele jadłem. - uśmiechnął się.  
- A ja ile jadłem? - spytał Aaron.  
- Ty jadłeś dużo, ale nie widać tego po tobie. - Alan pogłaskał go po jego miękkich, czarnych włosach.  
Mała zjadła pół bułki i z powrotem ruszyła w stronę basenu.  
- A ty młoda damo gdzie się wybierasz? - Piotr złapał ją i podniósł do góry. Niebieskooka pisnęła i głośno sie zaśmiała. - Musimy się posmarować kremem.  
Ola ani śmiała sie go słuchać. Z piskiem pobiegła do basenu. Alan zaśmiał się.  
- Coś nie bardzo chce Cie słuchać.  
- To pewnie ma po matce.  
- Katie pytała dzisiaj o małą. W sensie, że o dużą Olę.  
- I co jej powiedziałeś? - spytał Piotr smarując małej rączki i nóżki.  
- No, że się rozchorowała.  
- W maju?  
- A co miałem jej powiedzieć? Wiesz dobrze jaka potrafi być natrętna.
- Teraz zaczęła się interesować córką. - westchnął Piotr. - Aaron chodź, posmaruje Cię kremem.  
- Ale ja nie chcę. - odpowiedział.  
- Jeśli się nie posmarujesz będzie piekła Cię skórka.  
- No dobrze.  
W tle było słychać wesołe piski Oli. Piotr był szczęśliwy z tego powodu, że jego córka codziennie się uśmiechała i razem z nią Aaron.

332 czyt.
100%2
Oluska

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1376 słów i 7386 znaków. ·

Dodaj komentarz