Przysługa XXVI

Patrzyłam Aleksowi w błyszczące oczy, które nawet widać było w ciemności i nie mogłam z nich nic wyczytać.
— Czczego?
Uśmiechnął się tak, jak jeszcze nigdy nie widziałam. Kąciki jego ust unosiły się, a oczy śmiały razem z nimi.
Byłam odrętwiała, gdy lekko schylił głowę, jednak na tyle bym czuła jego przyspieszony oddech na twarzy, a po chwili przeniósł wzrok na moje usta.
Zanim zdążyłam przemyśleć, co teraz nastąpi, jego wargi przywarły do moich.
To zdecydowanie nie był delikatny pocałunek, do których ze strony Aleksa byłam przyzwyczajona. Ten był mocny i tak intensywny, jakby była to jedyna rzecz, której mu w tej chwili potrzeba.

Próbowałam zachować jasny umysł i jak najlepiej przemyśleć wszystko, ale nie mogłam. Kiedy tylko nasze usta się spotkały, poddałam się chwili i nie potrafiłam myśleć o niczym innym jak tylko o chłopaku, który nade mną góruje.
W ułamku sekundy przez moją głowę przebiegła myśl, że Aleks znowu chce zrobić to, co w kuchni. Jednak kiedy pogłębił pocałunek, jęknęłam w jego usta i w mojej głowie znowu pojawiła się pustka.
— Nadal? Nadal się nie domyślasz, Jagoda? - dodał, widząc mój pytający wzrok, gdy już się oderwał.
Spojrzałam w bok, bo nie wiedziałam, choć naprawdę chciałam.
Zaśmiał się. Nie był to jednak nieprzyjemny dźwięk, raczej taki, jak wydaje się, gdy widzi się nie rozumiejące czegoś dziecko.
Przewrócił się na bok i obrócił tylko głowę w moją stronę.
— Porozmawiamy o tym rano. Chyba oboje jesteśmy zmęczeni - powiedział.
Moje oczy już same się zamykały, gdy Aleks przyciągnął mnie do siebie i teraz leżałam twarzą do jego klatki piersiowej, a on obejmował mnie ramieniem.
W pokoju była kompletna cisza. Było tak bardzo cicho, że nawet ja słyszałam przyspieszone bicie swojego serca.
Choć nie wiedziałam twarzy chłopaka, poczułam, że się uśmiecha.
Po kilku minutach oboje poddaliśmy się snu.
* * *
Nawet nie wiem, która była godzina, kiedy się obudziłam, bo tylko gdy otworzyłam oczy, zastygłam. Po pierwsze w ułamku sekundy dotarło do mnie, że jestem w pokoju Aleksa, przytulona do niego, a po drugie — nie chciałam obudzić chłopaka, więc nie wyciągałam ręki po telefon.
Nie wiedziałam, czy to, co się wydarzyło wczoraj, wydarzyło się naprawdę, czy była to tylko moja wyobraźnia. Jeżeli to druga opcja, to próbowałam sobie przypomnieć, co robiliśmy z chłopakiem przed pójściem spać, ale za cholerę nie mogłam. Zostawała opcja pierwsza, czyli, że pocałunek i pytanie Aleksa były prawdziwe — choć nadal to do mnie nie trafiało.
Wczoraj było jakoś tak… inaczej. Nie tak jak do tej pory, gdy mnie całował, kompletnie inaczej. Nie umiałam tego wyjaśnić, ale kiedy tylko o tym pomyślałam, robiło mi się gorąco i to nie tak jak do tej pory, tylko tak naprawdę gorąco.
— Wyspałaś się?
Błyskawicznie się podniosłam, gdy Aleks się odezwał.
Nie byłam na to przygotowana.
Spojrzałam na niego i mimowolnie się uśmiechnęłam, widząc jego włosy w nieładzie i zaspane jeszcze oczy. Pomyślałam, że mogłabym się obok niego jeszcze nie raz obudzić… i w tej samej sekundzie rozszerzyłam oczy i zaczęłam nerwowo gładzić swoje włosy, bo jednak były dłuższe i zamiast słodko, mogły wyglądać śmiesznie.
— Jagoda — zaczął, błyskając uśmiechem chłopak — wyglądasz pięknie.
Nic nie odpowiedziałam.
Zamknęłam oczy, bo byłam pewna, że moje policzki pokrył czerwony kolor. Zawsze tak reagowałam, kiedy Aleks powiedział coś miłego. Oczy otworzyłam dopiero, gdy zadał kolejne pytanie:
— Pamiętasz… co się wczoraj wydarzyło?
Niemożliwe.
Wydawało mi się, że powiedział to tak niepewnie, że w mojej głowie zaczęły pojawiać się czarne myśli.
Słuchaj, to był błąd.
Zapomnijmy o tym.
To co? Poudajemy jeszcze parę?
— Jagoda?
Wiedziałam, że jeżeli teraz mu odpowiem, mój głos się załamie albo będzie tak cichy, że będę musiała mu powtórzyć kilka razy. Dlatego tylko przytaknęłam.
— Co o tym myślisz? — spytał, a ja miałam wrażenie, że znalazł się kilka centymetrów bliżej mnie.
Wstrzymałam na chwilę oddech, po czym powiedziałam zgodnie z prawdą:
— Nie wiem. — Tak jak myślałam, mój głos był cichy, ale nie na tyle, aby mnie nie zrozumiał.
— Nie wiesz… co miałem na myśli, czy nie wiesz, co mi na to odpowiedzieć? — spytał, mrużąc oczy.
— Nie wiem, co miałeś na myśli.
Westchnął.
Przez chwilę zamykał i otwierał usta, jakby nie do końca wiedział, co chce powiedzieć albo jak to ująć.
— Podziękowałaś mi, a potem ja… No, chciałem… — Uciął. — Nie, dobra, bo tak do niczego nie dojdziemy. Zależy mi na tobie. Zależy mi na tobie i dlatego ci pomogłem.
Nie wiem, skąd znalazła się u mnie taka odwaga, ale po prostu, normalnym tonem, weszłam z nim w dyskusję.
— Naprawdę? Naprawdę ci na mnie zależy? — Wyprostowałam plecy. — Bo kiedy pocałowałeś mnie w kuchni też myślałam, że ci na mnie zależy.
Rozciągnął usta w uśmiechu.
— To ty mnie pocałowałaś.
Moje serce stanęło.
Tak, to rzeczywiście byłam ja…
— Ale oddałeś pocałunek! A wcześniej chciałeś, żebym to ja ci powiedziała, czy między nami coś było. Co ty chcesz usłyszeć?
— Już wtedy mi na tobie zależało. — Wyznał ściszonym głosem i uniósł dłoń, widząc, że chcę coś powiedzieć. — Zanim mi przerwiesz… Już wtedy chciałem między nami czegoś więcej — przewrócił oczami — prawdziwego związku, nie udawanego. Dlatego chciałem, żebyś ty powiedziała, czy coś między nami było.
— Tak? — Trudno mi było w to uwierzyć. — To dlaczego zaraz po pocałunku spytałeś, czy możemy udawać parę jeszcze przez tydzień. Udawać parę — powtórzyłam.
— Bo tak naprawdę mi nie odpowiedziałaś, czy twoim zdaniem coś między nami było. Pocałunek… Dobra, kiedy teraz o tym myślę, to logiczne, co on oznaczał, ale wtedy… Naprawdę przez moment myślałem, że to twoje przyzwolenie na udawanie związku jeszcze przez tydzień.
Okey, to wszystko nabierało coraz większego sensu, ale…
— Dlaczego tydzień? Jeżeli udawalibyśmy parę jeszcze tydzień, a potem ze sobą zerwali…
— Nie — przerwał mi. — Chciałem tego dodatkowego tygodnia, bo… chciałem ci pokazać, jak świetnym chłopakiem jestem — powiedział i oboje się roześmialiśmy. — Miałem nadzieję, a w końcu nadzieja umiera ostatnia, że przez siedem dni coś do mnie poczujesz, kiedy pokażę ci się tylko z tej dobrej strony.
— Pokazywałeś mi się już z tej dobrej strony — odpowiedziałam i nieświadomie spojrzałam na usta Aleksa.
— Wtedy myślałem, że nie wystarczająco, skoro nic do mnie nie czujesz.
— Nic do ciebie nie czuję? — powtórzyłam, nie wierząc, że on to naprawdę powiedział.
— A czujesz?
Spojrzałam mu w oczy, wzięłam wdech.
Zaśmiałam się pod nosem.
— Myślę, że wcześniej do ciebie coś poczułam, Aleks.

1 083 czyt.
100%213
RozaliaVallery

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1292 słów i 7094 znaków ·

Komentarze (3)

 
  • Julkirbj

    Julkirbj 10 gru 10:27 ip:3747166

    Kiedy next?

  • Mysza

    Mysza 7 gru 11:07 ip:94254240

    Daj im teraz trochę szczęścia

  • Doti

    Doti 6 gru 21:39

    Jak zawsze cudowny