Podwójna gra mężatki Pauliny rozdział 3

Podwójna gra mężatki Pauliny rozdział 3Michał  
Na dworze zapadł, już zmrok tylko księżyc na niebie jasno świeci. Samochód zostawiam ukryty w ciemnym zaułku, gdzie nikt tamtędy nie chodzi.  
To jest idealne miejsce – myślę.  
Do kieszeni wkładam nasączoną chloroformem szmatkę, po czym wysiadam z auta i wolnym krokiem idę chodnikiem. Wychodzę zza zakrętu i jestem, już koło domu Pauliny, która jest miłością mojego życia.  
Niespodziewanie na mnie wpada, a ja ją oplatam ramionami, niczym pająk swoją ofiarę.  
Kobieta próbuje się wyrwać z moich objęć, ale na to nie pozwalam i zaciskam jeszcze mocniej tak, że piersi Pauliny rozpłaszczają się na mojej klatce piersiowej.  
— Puszczaj, bo będę krzyczała – grozi Paula.  
— Ratunku! Na pomoc!  
Bojąc się, że ktoś może ją usłyszeć, wyciągam szmatkę nasączoną chloroformem i przykładam jej do ust. Ponieważ dalej się rzuca, zaciskam dłonie na szyi kobiety aż pada zemdlona na ziemię.  
Maria widząc, jak przyjaciółka się z kimś szamocze, a potem upada na chodnik podbiega, by pomóc. Gdy mnie rozpoznaje staje, jak wryta.  
Zauważam reakcję mojej kochanej siostrzyczki. Kobieta klęka przy bezwładnym ciele Pauliny jej rękę łapie w swoją dłoń.  
— Witaj siostrzyczko.  
— Ja ci tu zaraz dam siostrzyczko! Lepiej skurwysynu gadaj, co jej zrobiłeś?  
— Nic.  
— Masz mnie za idiotkę?  
— Ależ skąd.  
— Więc nie wciskaj mi kitu, że jej nic nie jest, bo wszystko widziałam.  
Maria podrywa się z kolan i doskakuje do mnie chcąc uderzyć mnie w twarz. Ale ją odpycham tak że się przewraca, uderzając się w głowę, na skutek czego traci przytomność.  
Biorę Paulinę na ręce i zanoszę do wozu ostrożnie umieszczam w bagażniku. Po czym siadam za kółkiem i ruszam przed siebie.  
Kochana, już na zawsze będziesz moja – myślę.  
Po godzinie spędzonej za kierownicą dotarłem do celu. Wyłączam silnik i wysiadam przez chwilę stoję patrząc na mały domek, który lata swojej świetności ma dawno za sobą.  
Tu nas nikt nie znajdzie – myślę.  
Wyjmuję kobietę z bagażnika jej bezwładne ciało przerzucam przez ramię niczym worek kartofli.  
I ruszam w stronę domku, jedną ręką otwieram drzwi i wchodzę do środka.  
— Śpij słodko piękna – szepczę Pauli do ucha.  
Dłonią przejeżdżam, po piersiach na dobranoc daję buziaka i wychodzę z pokoju schodami schodzę na dół.  
Swoje kroki kieruję w stronę kuchni, która znajduje się zaraz przy drzwiach wejściowych wchodząc do niej zapalam światło. I moim oczom ukazuje się straszny widok.  
Chyba od wieków ten dom jest niezamieszkały – myślę.  
Po trzydziestu minutach lśni czystością, po czym z tego, co się znajduje w lodówce szykuję kolację.  
Gdy mam, już wszystko przygotowane biorę tacę i wracam na górę. Stawiam na stoliku i podchodzę do mojej Paulinki, która jeszcze śpi. Z kieszeni wyciągam buteleczkę z solą trzeźwiącą kilka razy przejeżdżam pod nosem, po czym siadam na krześle i czekam, aż się moja piękna przebudzi.  
Znudzony czekaniem postanawiam, że ją rozbiorę, uwalniając jej cudne ciało z ubrań. Następnie sam je zrzucam, gdy jesteśmy, już nadzy to się kładę obok niej i tak w nią wtulony zasypiam.

12 137 czyt.
100%92
Margerita

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne i erotyczne, użyła 561 słów i 3219 znaków.

2 komentarze

 
  • Pani123

    Pani123 · 9 sie 21:14

    W kuchni jest  bałagan sugerujący że w domu "od wieków" nikt nie mieszka, a mimo  to w lodówce są zapasy pozwalające na przygotowanie kolacji? Przecież to nielogiczne...

  • AnonimS

    AnonimS · 9 sie 15:08

    Ciekawa część . Zaryzykował bo siostra wie kto napadł jej koleżankę.