Pierwsze prawdziwe uczucie #13

Po jej wyznaniu nastała cisza, ale nie z cylku niezręcznych cisz lecz była to cisza oznaczająca koniec tematu. Podróż strasznie mi się dłużyła, bo po pierwsze było tam nie wygodnie gdyż jakaś sprężyna wbijała mi się w dupę, po drugie nic nie widziałam. No na litość byłam przyzwyczajona do innego rodzaju podróży. Gdy już się doczekałam końca podróży to ku mojemu zaskoczeniu nie byłam zadowolona z tego obrotu sprawy. Mimo wszystko w aucie czułam się bezpiecznie, a tak na tym zimnie, słysząc głosy i nie znając ich właścicieli czułam strach. Poczułam się jak taki domowy kot, który w domu to taki koks, bo taki niby bezpieczny potem właścicielka wypierdziela go za wszarz na pole czy tam podwórko jak to woli no i ja wychodzi to już no niestety gówno z tego całego bezpieczeństwa i muszę przyznać, że mi by było bezpieczniej w domu niż w tym zasranym aucie, ale chyba zrozumiałe. Gdy już po omacku dostałyśmy się do tej agencji, która zakrawała mi bardziej na klub dla striptizerek to ściągnęli nam te cholerne opaski. Moim oczom ukazał się taki właśnie typowy klub dla kurew i właśnie wkraczałam do niego by stać się tą kurwą. Bywa.

Maciek czy jak kto woli, ale pozostańmy przy Maćku pokazał nam gdzie są szatnie i pokazał nam sporych rozmiarów pomieszczenie stały tam w rzędach dwu piętrowe łóżka, a przy nich też dwu piętrowe szafeczki na ciuchy i miałyśmy na nich spać. Ja z Oks jeszcze poszłyśmy do łazienki, a Werka została. Postanowiłyśmy, że będziemy spały na trzech różnych łóżkach na górze. Ja byłam na środku, po mojej prawej Werka, a po lewej Oks. Miałyśmy zacząć naszą "robotę" po pięciominutowym odpoczynku.  
- Wiecie, że ten właściciel to niezłe ciacho podobno? - zaczęła rozmowę Oks.
- Zauważyłam, że wiesz sporo na temat tej agencji. - rzekłam.
- Ma się swoje źródła.
- Jak wyszłyście to Adam powiedział mi, że mamy poznać dzisiaj właściciela, który wybierze sobie jedną z nas i ma być jej stałym klientem i dzięki temu nie będzie musiała dzisiaj paradować z gołą dupą i tańczyć na rurze.- powiedziała zmieszana Wera.
- Ale jak to?! Ja nie umiem tańczyć, a co dopiero na rurce.- jęknęła Oks.
- Witam w klubie. - rzuciłam.
- Dobra my tu gadu gadu, a nam czas leci. Może lepiej pójdźmy wcześniej się przygotować. - powiedziała jedyna, która posiadała zegarek czyli Oks.
- Ok. - chórkiem zgodziłam się z Werką.
Po dłuższej chwili spowodowanej brakiem orientacji w terenie znalazłyśmy się w szatni. Zostałyśmy miło przyjęte przez dziewczyny, które akurat siedziały tam. Pomogły nam się przygotować i umalować i akurat gdy już stałyśmy przygotowane i patrzyłyśmy na efekt to przyszedł właściciel. Nie powiem był zajebiście przystojny. Czarne włosy z grzywką na Justina i piwne oczy. Taki bad boy. Me Gusta
- Witajcie dziewczyny, a jestem Maksym. Maksym, a nie Maksymilian.  
Głos miał też zajebisty, ale nie zajebiście przystojny tylko seksowny. Taki niski i spokojny.  
- Wy pewnie jesteście te nowe. Oksana, Weronika i.. przypomnij mi swoje imię. - powiedział patrząc się na mnie, a ja poczułam się jak w niebie. Boże zapomniałam zupełnie o tamtym gnoju i nagle stał się tylko on dla mnie ważny.. boże Natalia ty dziwko.

*****  
Dobra to tyle na dzisiaj. Nie mogę więcej na pisać niestety. Czekam na komy.

Natusik

2 165 czyt.
100%83
Natusik

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 677 słów i 3455 znaków.

3 komentarze

 
  • Vinyl3

    Vinyl3 · 21 cze 2016

    Dusze sie ze smiechu po ostatnim zdaniu    Milego dnia

  • Misiaa14

    Misiaa14 · 21 cze 2016

    Cudowne *-*

  • cukiereczek1

    cukiereczek1 · 20 cze 2016

    Rewelacyjna część czekam już na kolejną.