Pęknięty diament — rozdział 33

Matthew

Gdy się obudziłem, byłem sam w tym wielkim łóżku, ale mimo to byłem szczęśliwy. Pierwszy raz od dawna. Spaliśmy nago, wtuleni w siebie tak, by dotykać się jak największą powierzchnią ciała, co bardzo mi się podobało. Miałem wrażenie, że wczorajsza noc była przełomowa i od teraz będzie tylko lepiej. Tak bardzo chciałem, żeby wszystko wróciło do normy, żeby między nami znowu było jak dawniej, bez tej dziwnej niezręczności, że kiedy w końcu coś zaczęło się dziać, miałem wrażenie, że to sen. Usiadłem na łóżku i rozejrzałem się po pokoju, ale nie zauważyłem Cat. Po chwili usłyszałem jednak szum wody, więc pewnie była pod prysznicem.  
Mogliśmy jeszcze leżeć, bo przecież nigdzie nam się nie spieszyło. Nie musieliśmy iść do pracy, mogliśmy po prostu odpoczywać, ale może Cat postanowiła iść na drugą sesję masażu. Poczułem irracjonalne ukłucie zazdrości i szybko wyrzuciłem z głowy tego masażystę, przypominając sobie, jak Cat usiadła mi wczoraj na kolanach i zdejmowała szlafrok. Przeciągnąłem się, wstając i ruszyłem do łazienki. Otworzyłem cicho drzwi, a później równie cicho je zamknąłem i oparłem się o nie, dziękując w myślach projektantowi za przezroczyste ściany prysznica, przez które mogłem obserwować moją narzeczoną. Uwielbiałem patrzeć na jej zgrabne ciało, a jeszcze bardziej uwielbiałem je dotykać i całować. Mimo że schudła przez ostatnie wydarzenia, nadal była piękna i seksowna. Nadal pociągała mnie jak nikt inny. Bo przecież Cat nie miała sobie równych. Była wyjątkowa i cała moja.  
Szyby prysznica zaczęły parować od gorącej wody, przysłaniając mi widok, więc postanowiłem ruszyć się w końcu z miejsca. Cat odwróciła się gwałtownie, zaskoczona, gdy otwierałem szklane drzwi, by do niej dołączyć. Zmniejszyłem odległość między nami w dwóch krokach, ująłem jej twarz w dłonie i pocałowałem czule, zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć.
— Dzień dobry — powiedziałem z uśmiechem, patrząc jej w oczy.  
Też się uśmiechnęła i oddała pocałunek.
— Bardzo dobry — mruknęła, odrzucając do tyłu mokre włosy.
Pogładziłem kciukami jej policzki, a potem przejechałem dłońmi od jej szyi, przez ramiona, piersi, talię, aż na pośladki.  
— Masz ochotę na powtórkę z wczoraj? — zamruczałem, przyciągając ją do siebie jeszcze bliżej.
— Hm… — Lekko się odsunęła. — Chyba nie powinniśmy.
— Dlaczego? Coś było nie tak?
— Było fantastycznie. — Przesunęła palcami po moim ramieniu, które było już całkiem wilgotne od wody. — Ale zapomnieliśmy o zabezpieczeniu. — Posłała mi znaczące spojrzenie. — Miałam dni niepłodne, ale to nie ma większego znaczenia…
— No tak… zupełnie o tym zapomnieliśmy. Pójdę kupić prezerwatywy, jak się wykąpię. — Pocałowałem ją delikatnie. — Nie wracasz do tabletek?
Zrobiła dziwną minę i przez chwilę milczała. Nie rozumiałem dlaczego, ale jej twarz była wystarczająco wymowna. Wzięła głęboki oddech i wymamrotała:
— Nie wiem, Matt. To chyba jeszcze za wcześnie. — Puściła mnie i odsunęła się pod strumień gorącej wody.
Za wcześnie na tabletki czy na seks? Chociaż jedno z drugim jest powiązane. Może za bardzo naciskałem. Chyba Cat nie powinna jeszcze tak intensywnie się kochać. Nie chciałem, żeby czuła się niekomfortowo, albo żeby ją bolało. Będę musiał być cierpliwy, ale ona jest tego warta.  
— W porządku, kochanie. Nie musimy się spieszyć — powiedziałem, zbliżając się do niej.
— Wszedłeś tu tylko z nadzieją na seks czy zostajesz, by się ze mną umyć? — zażartowała.
— Jak na ciebie patrzę, to myślę tylko o seksie. Ale wspólny prysznic też może być. — Pocałowałem ją delikatnie i przesunąłem się pod strumień ciepłej wody, lekko przytulając do siebie Cat. Mnie raczej przydałby się zimny, ale nie chciałem rezygnować z takiej formy wspólnego spędzania czasu. Tym bardziej, że chyba w końcu zaczynało się między nami układać.
***
Weekend w innym miejscu dobrze nam zrobił. Cat zaczęła się częściej uśmiechać, z czego się cieszyłem, bo uwielbiałem jej uśmiech. Zbliżyliśmy się do siebie i nawet po powrocie do naszego mieszkania, do tych bolesnych wspomnień, odniosłem wrażenie, że byliśmy na dobrej drodze. Znowu zaczęliśmy brać wspólne prysznice; nie były one tak częste jak kiedyś i mimo że nie kończyły się tak, jak bym chciał, nie mogłem narzekać. Pokonaliśmy pewną barierę, która nas dzieliła i teraz mogło być tylko lepiej.
Nie naciskałem na seks, ale zaopatrzyłem się w zapas prezerwatyw. Chciałem dać Cat czas. Starałem się trzymać ręce przy sobie, co było trudniejsze niż sądziłem. A ona wcale mi tego nie ułatwiała. Wręcz przeciwnie. Jakby specjalnie robiła wszystko, byle mnie tylko jaja bolały.  
Czasami, gdy udało mi się wstać wcześniej, przygotowywałem dla Cat śniadanie. A znacznie częściej kolacje. Chyba jej się to podobało. Zrobiłbym wszystko, byleby tylko nie przestawała się uśmiechać. Chciałem, żeby była szczęśliwa.
Któregoś dnia przygotowywałem ciasto na gofry, żeby zrobić niespodziankę Cat, gdy wróci z pracy. Ja miałem dzisiaj wolne, a gofry nie były zbyt skomplikowane i nie wykraczały poza moje umiejętności kulinarne. Kupiłem owoce, dżem i bitą śmietanę. Miałem nadzieję, że zdążę zanim Cat wróci. Jednak się nie udało. Kiedy usłyszałem dźwięk otwieranych drzwi, byłem w połowie. Część gofrów czekała już na talerzu, ale część nadal była w formie ciasta.  
— Co tak ładnie pachnie? — Usłyszałem pytanie zadane wyraźnie ucieszonym tonem.
— Niespodzianka — odpowiedziałem, wlewając kolejną porcję ciasta do gofrownicy.
— Chyba pierwszy raz widzę cię w takiej akcji. — Poczułem, jak podchodzi do mnie i staje obok.
— Bo nie skończyło się to jeszcze katastrofą kulinarną, a kuchnia nie wygląda jak pobojowisko? — zaśmiałem się.  
— Mniej więcej. — Cat wyciągnęła rękę po pierwszego gofra i ugryzła kawałek. — Pyszne. Naprawdę.
— Kochanie, jeszcze dodatki. — Nałożyłem na jej gofra bitą śmietanę, a potem dodałem truskawki i borówki. — Teraz spróbuj.  
Uśmiechnęła się do mnie i ugryzła kolejny kawałek.
— Jesteś oficjalnie mistrzem kuchni. — Nagle jednak skrzywiła się i wyciągnęła coś z ust. Coś, co wyglądało jak mały kawałek skorupki od jajka. — No, może jednak nie do końca…
— Trochę wapnia ci nie zaszkodzi. — Uśmiechnąłem się. — Wybacz.  
— Pójdę się przebrać, a ty dalej tu kombinuj, Ramsay — rzuciła, odkładając gofra na talerz i idąc w stronę sypialni.
— Czyli jednak niedobre? — zawołałem za nią.  
— Wspaniałe! — odkrzyknęła mi. — Tylko trzeba je mocno gryźć.
Zaśmiałem się cicho i dokończyłem smażenie gofrów, a potem zająłem się dodatkami. Niektóre zrobiłem z dżemem, inne z bitą śmietaną i owocami. Cat jeszcze nie wróciła, więc wziąłem się nawet za zmywanie.  
— Totalnie widzę cię w tej pozycji w samym tylko fartuchu kuchennym. — Usłyszałem nagle za plecami.
— Tak? — Odwróciłem się do niej. Przebrała się w codzienne ubrania, miała na sobie jakieś luźne krótkie spodenki i koszulkę na ramiączkach. — A mamy taki fartuch?  
— Kto wie. Najwyżej będziesz bez niego. — Przygryzła delikatnie dolną wargę, opierając się o blat.  
— To już mam się rozbierać? — zapytałem, zbliżając się do niej i położyłem dłonie na blacie po obu jej stronach. — Czy może najpierw poszukamy tego fartucha?
— Może poszukajmy od razu dwóch. — Lekko podskoczyła i usadowiła się na blacie, rozchylając delikatnie nogi. — Jeden dla ciebie, drugi dla mnie.  
Przybliżyłem się do niej jeszcze bardziej, stając między jej nogami.
— Nie sądzę, żeby tobie był potrzebny — zamruczałem, patrząc jej w oczy.  
— Mylisz się. — Ostrym paznokciem przejechała delikatnie po moim ramieniu. — Jeśli coś jest ładnie zapakowane, chętniej się to otwiera. Dochodzi pewna tajemniczość, nie wiesz, czego możesz się spodziewać… — Zniżyła głos do szeptu i lekko pochyliła się w moją stronę. Poczułem intensywny zapach jej perfum.  
— Jesteś pewna, że mówimy o fartuchu? — zapytałem cicho z ustami przy jej uchu. —  Czy może o innym stroju?
Cat nie odpowiedziała, jedynie przesunęła palce z mojego ramienia na koszulkę i zaczęła podciągać ją do góry.
— Może nie powinniśmy już o niczym mówić?
— Może — mruknąłem i złożyłem pocałunek na jej szyi. — Szkoda, że bita śmietana spłynie z gofrów — wymruczałem, nie odrywając ust od jej skóry.
Chwyciła moją rękę i wsunęła ją pod koszulkę, kierując na swoje plecy, aż do zapięcia stanika. Rozpiąłem go jednym ruchem, a wargami powędrowałem w górę, na linię jej szczęki, a potem kącik ust. Jedna dłoń została na jej plecach, a drugą sunąłem powoli po jej udzie. Jednym ruchem poderwałem jej koszulkę do góry, by zaraz rzucić ją razem ze stanikiem na podłogę. Miałem wrażenie, że Cat jakby lekko zadrżała, ale nic nie powiedziała, jedynie ponownie podciągnęła do góry moją koszulkę. Pomogłem jej ją zdjąć i po chwili oboje byliśmy już półnadzy. Całowałem ją żarliwie, pieszcząc dłońmi jej piersi. Tyle czekałem na ten moment i w końcu się doczekałem. Niezdarnie zdjąłem jej spodenki, bo za bardzo się spieszyłem i zajęło to więcej czasu niż powinno. Sięgnąłem do jej majtek i przypomniałem sobie o prezerwatywach.
— Zaczekaj, Cat… — wydyszałem z ustami na jej. — Muszę iść po gumki…
Drgnęła gwałtownie i nagle się ode mnie odsunęła, przestając odwzajemniać pocałunki. Zamrugała i odwróciła wzrok.  
— Powinniśmy przestać — powiedziała jakimś dziwnym tonem.
— Co? Czemu? Pójdę tylko do sypialni…
— Nie! — przerwała mi, odpychając mnie i zeskoczyła z blatu. Pochyliła się i zaczęła zbierać ubrania z podłogi. Patrzyłem na to w osłupieniu. — To był błąd. — Szybkim ruchem włożyła z powrotem koszulkę i spodenki.
Kompletnie zgłupiałem. Nie wiedziałem, co powiedzieć ani zrobić. Co jej się tak nagle stało? Przecież to ona to zainicjowała.  
Nawet na mnie nie spojrzała, tylko ruszyła szybkim krokiem do sypialni.  
— Cat? — Podniosłem z podłogi jej stanik i poszedłem za nią. — Cat! Co się stało?
Siedziała na łóżku i właśnie odblokowywała ekran komórki. Spojrzała na mnie z rezygnacją.
— Nie powinniśmy tego robić, Matt.
— Zapomniałaś. — Usiadłem obok niej i położyłem biustonosz na jej kolanach. — Bolało cię ostatnio?
— Nie o to chodzi. — Z powrotem zablokowała komórkę i spojrzała na mnie poważnie. — Uważam po prostu, że powinniśmy na razie wstrzymać się z seksem. To jeszcze nie ten moment…
— Myślałem, że jesteś gotowa. Tym bardziej, że sama wyszłaś z inicjatywą…
— Pomyliłam się — skwitowała sucho.
— Pomyliłaś się? — zapytałem z niedowierzaniem. — Jak to się pomyliłaś? Nie rozumiem. Przecież wtedy w hotelu było wszystko w porządku.
— Daliśmy się ponieść emocjom, ale to nie może się znowu powtarzać. — Westchnęła i wstała z łóżka, zaczynając chodzić po pokoju. — Nie możemy zatracić się w seksie i zapomnieć o tym, co się ostatnio stało. To nie jest sposób, by wszystko naprawić.
— Oczywiście, że nie. Ale jakiś krok naprzód jednak tak. Nie uważasz? Chcesz się cofać? —  Wodziłem za nią wzrokiem, nie do końca rozumiejąc jej punkt widzenia.
— Po prostu nie chcę teraz uprawiać seksu — ucięła. — I tyle.
— Okej. Skoro nie chcesz, to nie rób takich akcji, bo to wcale nie jest przyjemne. Rozpalasz mnie do granic możliwości, a potem zostawiasz z bolącymi jajami. — Spojrzałem na nią z wyrzutem.  
— Więcej nie będę. — Uciekła gdzieś wzrokiem. — Pójdę wziąć prysznic. — Odwróciła się i poszła do łazienki.
Miałem zapytać, czy mogę dołączyć, ale to chyba nie był dobry pomysł. Zamiast tego położyłem się na łóżku i spojrzałem w sufit. Co to miało być? Wróciłem myślami do naszego wyjazdu i tej pamiętnej nocy w hotelu. Chodziło o miejsce? A może o coś innego? I nagle mnie olśniło. Alkohol. Wtedy wypiliśmy naprawdę sporo i Cat zachowywała się jak dawniej. Chociaż teraz też się tak zachowywała. A przynajmniej do pewnego momentu. Czyżby brak procentów we krwi ją w jakiś sposób hamował? Chyba musiałem to przetestować.  



Caterina

Stałam pod strumieniem gorącej wody, zapewne marnując jej o połowę więcej niż to było konieczne, ale musiałam otrząsnąć się po tym, co się przed chwilą stało. Patrzyłam na mój pierścionek zaręczynowy i zastanawiałam się, czy miał on jeszcze jakieś znaczenie. Przecież to, co się teraz działo między mną a Mattem, było co najmniej jakimś żartem — na pozór wszystko było w porządku, ale każde zbliżenie się do siebie, choćby próba, powodowały komplikacje. Matt miał rację. Zainicjowałam seks, po czym go odepchnęłam. Nie znał prawdziwego powodu mojego zachowania, a ja nie chciałam po raz kolejny wałkować tego samego tematu. Nie rozumiałam siebie, choć dobrze wiedziałam, co mną kierowało.  
Słowa, które niedawno wypowiedziałam do Mel, wracały do mnie codziennie. Odbijały się echem w mojej głowie i codziennie stawały się coraz bardziej prawdziwe. Kochałam Matta całą sobą, ale nie wiedziałam, czy jeszcze potrafiłam z nim być. Łaknęłam jego bliskości, ale gdy tylko mi ją dawał, nie potrafiłam jej znieść. Wszystko nagle zlewało się w jedno — nasze dziecko, jego przygoda z Prue… także fakt, że oddaliliśmy się od siebie. Mogłabym maskować wszystko seksem i udawać, ale nie chciałam. Nie potrafiłam go mamić w ten sposób. Fizycznie wszystko grało, to w psychice leżał problem — czasami czułam się przy nim jak przy obcym. Nie mogłam być sobą, jakbym zapomniała, kim byłam przed poronieniem i przed naszymi wzajemnymi kłamstwami.  
Nie chciałam go stracić, ale nie potrafiłam też kłamać i udawać. Już nie.

candy

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 2592 słów i 14378 znaków.

1 komentarz

 
  • Gazda

    Ah te kobiety. Czasami same nie wiedzą co chcą.
    I bądź tu mądry człowieku