Od nienawiści do... miłości Cz.8

Szybko wyskoczyła z domu jakby miał ją zaraz pożreć i pobiegła do swojego ukochanego miejsca o, którym wiedział tylko Tomek i ona. Stawiała duże kroki i co chwila poprawiała torbę. Odwróciła się by sprawdzić czy Hubert za nią nie idzie. Nie szedł. Dziewczyna miała jednak dziwne wrażenie, że ktoś ją obserwuje. Potrząsnęła głową jakby chciała wyrzucić te myśl z głowy i weszła do małego sklepiku. Będąc w sklepie pomyślała, że Tomek będzie głodny gdy po nią przyjdzie więc dobrze by było coś mieć do przekąszenia. Była tak zdenerwowana, że wpadała na jednego z klientów. Wymamrotała pod nosem przeprosiny i poszła do działu z napojami. Wzięła dwie wody smakowe. Jedną truskawkową i drugą cytrynową. Dwie paczki chipsów, gumy do żucia, dwa batony i dwa pączki i bułkę słodką. Szybko za wszystko zapłaciła i wyszła ze sklepu z siatką pełną zakupów. Napisała szybko SMS-a do cioci gdzie poszła i żeby nikomu nie mówiła, ani nie martwiła się o nią. Cały czas towarzyszyło jej uczucie, że ktoś ją obserwuje, ale gdy się odwracała nikogo nie widziała. Przyśpieszyła jeszcze bardziej i po paru chwilach była już na swojej polanie.
Była to mała polanka z niedużym dębem po środku. Drzewo było stare i miało bardzo rozłożyste gałęzie. Gdy dziewczyna jeszcze tutaj mieszkała przychodziła na tą polanę jeśli była zła, szczęśliwa. Nie ważne jaki miała humor, to było jej miejsce. Tomek zawsze wiedział, że jeśli nie było jej w domu to była, albo na boisku, albo właśnie tam. Było i nadal jest to jej ukochane miejsce na świecie. Przyjaciele znaleźli je gdy mieli po 9 lat podczas jednej z ich przechadzek. Postanowili wtedy nikim o tym miejscu nie mówić. Wika chciała by to miejscy było tylko jej. Jej i Tomka.  
Wyjęła z torby koc i rozłożyła go tak by plecami mogła się opierać o pień drzewa. Zakupy położyła w lewym dolnym rogu koca. Torebkę jednak miała na wyciągnięcie ręki. Wyjęła z niej telefon, słuchawki, szkicownik i wszystkie ołówki, które zdążyła zabrać. Włożyła sobie słuchawki do uszu i odpłynęła w swój świat. Świat w, którym nigdy nie było i nie będzie już Damiana. Świat w, którym nie był potrzebny jej chłopak i w, którym nie będzie nigdy przez nich cierpieć. Na samo wspomnienie jej byłego chłopaka łzy zebrały się pod jej powiekami. Zaczęła rysować mocno i zdecydowanie. Wika nie wiedziała co maluje, ale nie chciała przestać. Gdy skończyła z jej bazgrołów wyszedł portret jej byłego.
- Cholera jasna.- Powiedziała pod nosem i podarła kartkę na małe kawałeczki. Znów zaczęła rysować. Tym razem jednak delikatniej i wiedziała co. Rysowała dziewczynę siedzącą pod drzewem, która też coś rysuje. Jednym słowem. Rysowała siebie. Lubiła to. To?
Lubiła rysować jakieś scenki ze swojego życia, ale tylko te ważniejsze na przykład: gdy dostała swój pierwszy szkicownik narysowała jego okładkę albo gdy jakiś kolega z klasy napisał jej, że ją lubi trochę bardziej niż inne koleżanki. Wtedy narysowała dziewczynę, która siedziała przed laptopem i się uśmiechała do ekranu. Pewnie zastanawiacie się co może być szczęśliwego w takim siedzeniu i rysowaniu sobie. Wikę rysowanie odprężało i pozwalało chodź na chwilę zapomnieć o problemach. A przez ostatnie pół roku nie czuła się dobrze tam gdzie się przeprowadzili jej rodzice z powodu zarobkowego, a wszystko przez Damiana. Takie siedzenie i rysowanie było dla niej największą przyjemnością od długiego czasu więc, dlatego uwieczniła tą chwilę. Gdy zakończyła ten rysunek odwróciła kartę i napisała datę, godzinę, miejsce i w jakich okolicznościach powstał rysunek. Nadała mu nazwę " Ruchliwe siedzenie " i zabrała się za kolejny rysunek.
Ten ukazywał jak Wika przyszła przywitać swoich kumpli czyli boisko i dziewczyna przytulaną przez trzech chłopców. Gdy skończyła zrobiła to samo co poprzednim razem i zatytułowała ten rysunek jako " Radosne powitanie ". Następny rysunek przedstawiał jej rozmowę z Jankiem na ognisku, a szkic ten nosił tytuł " Miłe spotkanie po latach ".
Następna pracę poświęciła wygibasom Huberta. Wtedy na ognisku jak tańczył, a na samo wspomnie Wice kącik ust uniósł się do góry. Praca nosiła tytuł " Wygibasy z pierwszej klasy " Popatrzała na swoje rysunki i stwierdziła, że były to jej najlepsze prace od paru lat. Popatrzała na godzinę i stwierdziła, że narysowała cztery prace w zaledwie trzy godziny! Było za dwie dwunasta więc Wika zabrała się za kolejną pracę. Teraz narysowała siebie jak ona tańczyła i szybko nadała tytuł " Niezdrowe wygibasy ". Na pierwszej stronie szkicownika, którą zawsze ozdabiała napisała " Wspomnieni z wakacji ". Znów zaczęła szkicować, ale teraz zdecydowanie dokładniej niż poprzednie rysunki. Rysowała precyzyjniej, delikatnie jakby się bała, że może go popsuć. Gdy skończyła po półtorej godziny efekt był zniewalający. Wika siedziała oparta o ścianę z uśmiechem na twarzy. Huberta narysowała tak samo. Ten rysunek zatytułowała " Pierwsza normalna rozmowa ". Popatrzała znów na godzinę i stwierdziła, że Tomek ma jeszcze jedną godzinę zajęć i dopiero się spotkają. Westchnęła i zamknęła szkicownik. Odłożyła go na bok i oparła się wygodniej o pień drzewa. Zaczerpnęła głęboko powietrza i zamknęła oczy rozkoszując się świetną pogodą i zapachem łąki z domieszką męskich perfum.  
Momencik!
Wika wyprostowała się, a słuchawki wypadły jej z uszu. Usłyszała za sobą kpiący głos Huberta.
- Czyżbym poznał malarko-tancerkę w jednym?- Wika wstała i zadarła głowę do góry by spojrzeć mu w oczy. Miał w nich iskierki rozbawienia. Chłopak gdy spojrzał w oczy dziewczyny, które były czerwone od płaczu, chciał coś powiedzieć, ale Wika uprzedziła go.
- Jeśli chcesz wiedzieć to nie umiem tańczyć, a to co pokazałam na ognisku to układ, którego nauczyła mnie znajoma z klasy, to po pierwsze. Lubię malować, ale daleko mi do malarki, to po drugie.- Powiedział wyliczając na palcach. Już miała mówić po trzecie gdy jej mózg nagle wpadł na coś ważnego.- Skąd wiedziałeś, że tu jestem? Śledziłeś mnie?- Dziewczyna widząc minę chłopaka krzyknęła.- Śledziłeś mnie! Jak mogłeś!? Wiem, że jesteś świnią, ale nie myślałam, że będziesz mnie śledził! Spierdalaj, bo nie ręczę za siebie!- Chłopak odepchnął się od pnia i powiedział lekko zdenerwowany.
- Nie śledziłem Cię tylko szedłem za Tobą, a Ty o tym nie wiedziałaś.- Wzruszył ramionami. Wika przewróciła oczami na co kącik ust Huberta uniósł się do góry.- Co rysowałaś? Yy... Znaczy się co rysowałaś jako ostatni rysunek?- Wika udawała, że nie zrozumiała pytania. " Czyżby widział jak się uśmiechnęłam pod nosem? Nie! Na pewno nie! A może jednak? "
- Nie rozumiem o co Ci chodzi żabi ryju.  
- Doskonale wiesz o co mi chodzi Królewno.  
- Nie wiem, a nawet gdybym wiedziała i tak bym Ci nie powiedziała, ani pokazała.- Szybkim ruchem zabrała swój szkicownik.
- Pokaż tylko zerknę.
- Nie.  
- Daj, albo sam se go wezmę.- Odparł cierpko.
- Po moim trupie.- Powiedziała ostro dziewczyna. Hubert chciał coś powiedzieć, ale oboje usłyszało głos przyjaciela dziewczyny na co Wika się odprężyła, a Hubert spiął.
- Nie słyszałeś jej? Spadaj stąd albo Wika skopie Ci tyłek z moją pomocą.- Hubert odwrócił się z głupim uśmieszkiem do Tomka, a ten patrzał na niego z nienawiścią w oczach i rękami skrzyżowanymi na piersiach. Hubert powiedział kpiarsko.
- Och, wybacz Tomaszu, że zawracam tyłek Twojej dziewczynie.- Wika poczerwieniała na twarzy i wysyczała.
- On nie jest moim chłopakiem.- Hubert uśmiechnął się szeroko i odwrócił do Wiktorii przodem. Ukłonił się i udał skruszonego.
- Wybacz księżniczko. Już usuwam się z Twojego pola widzenia. Do zobaczenia w domciu.- Ominął Tomka i odszedł z podniesioną głową i zwycięskim uśmiechem na twarzy. Przyjaciele patrzeli na niego z wściekłością w oczach. Wika usiadła i oparłam się o pień drzewa. Tomek zrobił to samo i przez parę chwil siedzieli w ciszy. Wika patrzała na przyjaciela i powiedziała, podając mu siatkę z jedzeniem.
- Skąd wiedziałeś, że tu będę?- Chłopak wyjął wodę truskawkową i bułkę słodką. Napił się i odpowiedział.
- Byłem u Ciebie w domu, ale Twoja ciotka powiedziała, że wyszłaś i napisałaś jej SMS-a żeby się nie martwiła. Zawsze kiedy masz doła przychodzisz tutaj.- Uśmiechnął się do niej i ugryzł bułkę.
- Zawsze tu przychodzę. Nie ważne jaki mam humor.- Powiedziała cicho. Patrzała na swój szkicownik. Wzięła go do ręki i zaczęła rysować rozmawiając z Tomkiem jednocześnie. Po pół godzinie skończyła. Narysowała siebie, i Tomka, który siedział i jadł bułkę. Podpisała go " Jedzenie i szkicowanie ". Podała chłopakowi i tłumaczyła z zamkniętymi oczami, odprężając się.- Tutaj będę malować najlepsze wspomnienia z wakacji.- Chłopak przeglądał rysunki nic nie mówiąc. Wika popatrzała na niego. Tomek zatrzymał się na rysunku, na, którym Wika rozmawia z Hubertem.  
- Czemu to tutaj dałaś?
- Bo mam przeczucie, że nasze stosunki do siebie się nie zmienią i nie będzie więcej takich rozmów.- Wyjaśniła krótko. Westchnęła głęboko i powiedziała ze zwieszoną głową.- Widzisz nie wiem od czego zacząć.
- Najlepiej od początku, mała.- Powiedział chłopak i podał jej szkicownik.
- No więc przyjechałam tutaj, bo chciałam i żeby uciec.- Chłopak odchylił głowę do tyłu, ale o nic nie zapytał. Wika bardzo doceniła to, że Tomek nigdy nie pytał co się stało tylko czekał aż Wika sama mu powie albo sam się domyślał.- Uciec od Damiana, mojego byłego. Chodziłam z nim dwa miesiące, ale zabiegał o mnie pół roku. Najgorszy okres w moim dotychczasowym życiu. Spodobał mi się, ale nie zakochałam się w nim na zabój. Nie, to nie była miłość na, którą czekam. Po prostu mi się podobał. Wiem, że go raniłam, ale to co on zrobił z porównaniem tego co ja robiłam to jest nic. Nic.- Powtórzyła dobitnie.- Mieliśmy się spotkać, ale zadzwonił do mnie, że przyjeżdża do niego ciotka i nie może przyjść. Głupia nie jestem więc poszłam do niego z niezapowiedzianą wizytą. Co się okazało. Że żadna ciotka nie przyjechała. Dasz wiarę?- Popatrzała na Tomka, a on objął ją ramieniem. Wtuliła się w niego i patrząc przed siebie kontynuowała.- Poszłam do parku i kogo w nim zobaczyła? Damianka z Oliwką. Tak, tą samą Oliwią co chodzi z Tobą do klasy. Podeszłam do niego i zażądałam wyjaśnień. Oliwka powiedziała mi z bezczelnym uśmiechem na twarzy, że on tylko udawał, że mnie lubi. Ten nasz cały "związek" był ukartowany od początku do końca. Na końcu dowiedziałam się od Damiana, że on w życiu by się nie zainteresował taką szarą myszką jak ja. Ach, i przez cały czas by w związku z Oliwią.- Tomek starł jej łzy z policzka i przytulił mocniej.  
- Zabije ją.- Powiedział twardo, a Wika starła resztę łez i powiedział z uniesionym kącikiem ust.
- A warto mieć za takie byle gówno prokuratora na karku?- Chłopak uśmiechnął się, a dziewczyna znów wtuliła się w jego ramie. Przyjaciel dziewczyny szybko zmienił temat i rozmawiali ze sobą jak za starych lat. Nie zmienili pozycji tylko siedzieli tak, bo było im wygodnie. Do Wiki zadzwonił telefon. Wika gdy zobaczyła kto dzwoni nieźle się zdziwiła.- Patrz Karola.- Tomek udał zdziwionego i roześmiana dziewczyna odebrała. Włączyła głośno mówiący.- Hej siostra.
- Siema Wika. Hej Tomek.
- Skąd wiedziałaś, że Tomek jest koło mnie.- Zapytała rozbawiona.
- Bo się śmiejesz, co Ci się ostatnio rzadko zdarza, a tylko przy nim zawsze jesteś roześmiana, ale nie ważne. Pożyczysz mi tą czarną sukienkę?
- Tą na ramiączkach? Tak weź na zawsze. Kuba?
- No. Kończę idę się szykować. Hej sis.
- Bayooo sister.- Wika rozłączyła się i powiedział do Tomka chowając telefon do torby.- Kuba to jej piąty albo siódmy chłopak z rzędu. Już pogubiłam się w tym, bo zmienia ich jak rękawiczki. A ja dość, że miała jednego to w dodatku nie kochałam go, a on miał ze mnie niezły ubaw.- Mówiła obojętnie, ale trudno jej było wypowiedzieć te słowa.  
- Ale przynajmniej wiesz ile dupek jest wart czyli tyle co nic.- Powiedział Tomek i wstał. Pomógł podnieś Wice tyłek i szybko posprzątali. Gdy wracali z polanki zauważyli jak Hubert idzie z jakąś jasnowłosą dziewczyną pod rękę. Wika popatrzała na niego z lekko rozchylonymi ustami.
- To się szybko pocieszył.- Powiedziała lekko zdziwiona Wika.
- A ta lesecka taka naiwna, że aż rzygam.- Powiedział Tom i zakrył sobie usta dłonią udając mdłości. Wika zaczęła się śmiać wraz z Tomkiem. Hubert popatrzał na nich jak na wariatów, a oni dostali jeszcze głośniejszej głupawki. Chłopak zatrzymał się przed nimi i burknął do Wiktorii.
-----------------------------------------
Siemka Kochani!! :D
Dzisiaj dałam radę i jest po północy xD  
Oszacowałam, że przełom w relacjach między Wikusią, a Hubercikiem  
będzie gdzieś mniej więcej w 30-40 część :) Długo, nie? xD
Chciałabym żeby przełom pojawił się wcześniej, ale nie chcę aby ominęła Was...  
hm... zabawa? Przyjemność z czytania ich sprzeczek? Nie mam pojęcie jak to nazwać,  
ale chyba wiecie o co mi chodzi xD  
Wydaję mi się, że nie będziecie źli, że tak długo nie będzie między nimi...  
No takich jakby obietnic, zobowiązań czy coś :)  
Nie będziecie na mnie obrażeni przez to na mnie, prawda? :) Mam przynajmniej nadzieję taką :)
No to standardowe pytanie xD
No to co robiliście, bądź zamierzacie robić przez ten dłuuuugi weekend?
Pojechaliście gdzieś, a może spędzacie ten weekend z rodzinką?  
Ja, jadę z rodzinką do Chorzowa, do wesołego miasteczka i ZOO w niedzielę!! :D
Połączyłam przyjemne z pożytecznym xD
Następna część w poniedziałek!! :D Będzie miły początek tygodnia dla Was :D ;)
No tak więc napiszcie co myślicie o tej części i o "przełomie" xD
Pozdrawiam//
Lucy15

6 242 czyt.
100%245
Lucy15

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2753 słów i 14470 znaków. ·

Komentarze (5)

 
  • Nata208

    Nata208 6 cze 2015

    Mi tam pasuje przynajmniej będzie dużo częśći a to lepsze od kilku w których wszystko dzieje się za szybko z niecierpliwością czekam na kolejną część

  • kamila12535

    kamila12535 6 cze 2015

    W 30-40 części ?? Wow to będzie co czytać ja jestem zadowolona super

  • lololo

    lololo 6 cze 2015 ip:8327204

    Fajne opowiada nie ale za duzo częśc, takie przeciąganie nie jest dobre powinnaś się ograniczyć do min 25 części. A jeżeli akcja ma się rozwinąć dopiero w 30/40 części to lekka przesada

  • ala1123

    ala1123 6 cze 2015 ip:85237180

    Przełom dopiero w 30-40 czesci? No to zapowiada się długie opowiadanie, a mi to jak najbardziej odpowiada Część spoko Ja przez weekend wybieram się na wesele

  • madziax

    madziax 6 cze 2015

    Super