Od nienawiści do... miłości Cz.7

Wyszła z pokoju. Włożyła słuchawki i puściła muzykę. Była 9:00, więc miała jeszcze trochę czasu. Szła patrząc przed siebie z rogalem na twarzy. Nie wiedziała czemu się tak cieszyła.  
" Może dlatego, że zobaczę dawnych znajomych? Nie, Ci najważniejsi wiedzą o tym, że przyjechałam. Z resztą wszyscy widzieli mnie na ognisku, więc chyba teraz każdy wie, że przyjechałam. A może tak się czuje, bo znów zobaczę dawnych nauczycieli? Nie, to też nie powód do radości tylko do smutków, bo będą pytanie typu: Jak Ci idzie matematyka? Gorzej czy lepiej? Oooo nie! To na pewno nie jest powód mojego szczęścia. Czyli zostaje rozmowa z Hubertem. Nie to też nie jest powód, tylko chwilowe zawieszenie broni. Mniejsza o to. Potem nad tym pomyślę. " Wzruszyła ramionami i znów sprawdziła godzinę 9:10. Szybko weszła do szkoły i rozejrzała się. Nic się nie zmieniło od jej ostatniego razu gdy tu była. Szatnia na swoim miejscu, stół do ping-pong'a tam gdzie stał stoi, gablota z pucharami też na swoim miejscu i ten przecudowny odór dorastających nastolatków i perfum plastików nie zmienny.  
- Witaj znów w szkole wariatów.- Powiedziała do siebie dziewczyna z uśmiechem na twarzy. Weszła na piętro. Ten sam długi korytarz, ławki, drzwi od klas. Dziewczyna szybko wskoczyła na drugie piętro i stanęła przed salą numer 24. Wzięła głęboki oddech i zapukała delikatnie. Usłyszała słynne słowo w każdej szkole.
- Proszę.- Nacisnęła klamkę i uchyliła drzwi tak by mogła wejść. Gdy była w sali rozejrzała się po klasie i tu też stwierdziła, że nic się nie zmieniło. Te same ławki i krzesła, które mają już najlepsze lata za sobą tak samo z nauczycielką, Panią Guzek. Niska kobieta z prostymi złotymi włosami do ramion. Było widać tylko parę zmarszczek więcej. No i uczniowie wyrośli i wyładnieli.  
Chłopaki zaczęli między sobą coś szeptać raz po raz zerkając na Wikę. Dziewczyna widziała, że nie którym dziewczynom nie podoba się to, że ją widzą, ale najwyraźniej nikt jej nie rozpoznał. Wika odszukała wzrokiem Janka i popatrzała na niego spojrzeniem, które mówiło " Ups, chyba nikt mnie nie rozpoznaje. " Chłopak zaśmiał się pod nosem i wytłumaczył Fabianowi o co chodzi, bo ten też zachichotał. Przed nimi siedział Tomek. Popatrzał na Wikę i uśmiechnął się szeroko. Wika posłała mu to samo spojrzenie co Jankowi. Wreszcie jeden z szatynów powiedział.
- Ej, mała bolało jak spadłaś z nieba?- Wika uśmiechnęła się pod nosem i już miała odpowiedzieć, gdy Guzek powiedziała zirytowana zachowaniem ucznia.
- Wiesz Oskar bez takich głupich tekstów. Przepraszam Cię, ale on nigdy nie zachowuje się poważnie.- Nauczycielka matematyki zwróciła się do Wiktorii.- Mam wrażenie jakbym Cię już kiedyś widziałam. Mylę się?- Wika uśmiechnęła się szeroko, bo wiedziała, że Pani Guzek jej łatwo nie zapomni, gdyż była córką jej byłego ucznia. Ucznia jednego z " najlepszych i najgrzeczniejszych " w klasie.  
- Niech Pani nie przeprasza, bo wiem jaki Oskar potrafi być poważny.- Powiedziała ostatnie słowo z ironią nadal się uśmiechając.- Oskar- Zwróciła się do zdziwionego chłopaka.- nie bolało, bo bocian złapał mnie w samą porę i przetransportował do rodziców.- Klasa ryknęła śmiechem, a dziewczyna poczekała aż się uspokoją.- Nie myli się Pani. Zna mnie Pani, Pani Guzek tak samo jak oni.- Pokazała głową na uczniów. Znów się rozejrzała po klasie i powiedziała z cwaniackim uśmiechem.- Nie wiele się tutaj zmieniło od mojej przeprowadzki. A w zasadzie nic się nie zmieniło oprócz tego, że oni trochę wyrośli.- Wzruszyła ramionami i popatrzała na całą klasę. Wszyscy patrzeli na nią jak na ducha, a dziewczyna przewróciła zirytowana oczami.- Co tak patrzycie jak cielę w malowane wrota? To ja, Wiki nikt więcej. Żaden ufoludek, zombie czy wilkołak.- Janek wraz z Fabianem i Tomkiem roześmiali się głośno, a Wika im wtórowała gdyż zobaczyła zdziwione twarze kolegów i nauczycielki. Chłopakom wychodziły oczy z orbity patrząc na dawną koleżankę, a dziewczyny były nie mniej zdziwione. Wika znów przewróciła oczami i wzruszyła odruchowo ramionami. Podeszła do rzędu w, którym siedzieli Janek z Fabianem i Tomek. Stanęła miedzy ławkami i powiedziała głośno z ironią w głosie.- No to może chociaż wy się ze mną przywitacie skoro jestem tutaj tak mile widziana.- Pani Guzek uśmiechnęła się i powiedziała.
- Wiktoria jaka miła niespodzianka. Miło Cię widzieć po trzech latach nieobecności.- Wika uśmiechnęła się uprzejmie i odpowiedziała równie sztucznym głosem jak jej uśmiech.
- Mnie też miło widzieć, Panią po takim czasie, ale widzę, że ja jestem tutaj niemile widziane, więc może przejdę do rzeczy.- Ale w tym momencie usłyszała jak ktoś odsuwa krzesło i podbiega do niej. Była dziewczyna z długimi, prostymi włosami. Wika przytuliła ją odruchowa, a dziewczyna powiedziała.
- Jezuu Wika jak my wszyscy się za Tobą tęskniliśmy.- Odsunęła się, a Wika rozpoznała w niej dawną koleżankę, Natalkę. Iza zwróciła się do nauczycielki.- Proszę Panią, tylko sobie przypominamy materiał, więc może mogłaby Pani tą lekcję zrobić taką powitalną dla Wiktorii.- Wika widząc proszące spojrzenia reszty klasy powiedziała pośpieszne.
- Proszę Panią ja tak dawno nie widziałam tych ludzi, a tak się za niektórymi stęskniłam. Niech mi Pani pozwoli z nimi porozmawiać już, teraz, natychmiast!- Nauczycielka się zgodziła i usiadła za biurkiem uzupełniając coś w dzienniku. Każdy podchodził po kolei do niej i witał się z nią tylko nie trzy dziewczyny, których Wika nienawidziła. Lalki Barbie jakich pełno w tej szkole było. Wika popatrzała na nie i przewróciła oczami. Wzięła wolne krzesło i dosiadła się do Tomka. Wszyscy usiedli na około ławki bijąc się o miejsce obok Wiki. Dziewczyna powiedziała łagodnie, że obok niej nikt nie usiądzie. Wszyscy zaczęli się wypytywać o tym jak się mieszka i różne inne rzeczy. Oczywiście nie obyło się bez pytania które, wypadło z ust Krzyśka, blondyna o niebieskich, wrednych oczach.
- Ty, Wika teraz to masz pewnie tabun adoratorów.- Wika znów przewróciła oczami i udała, że nie słyszała pytanie. Dziewczyna palnęła przemówienie podobne do tego co na boisku i przeprosiła wszystkich za swoją nieobecność i brak kontaktu. Chwilę przed dzwonkiem z klasy wyszła nauczycielka, a do Wiki podeszła Oliwia, Jesika i Wiktoria czyli ulubione koleżanki Wiki. Wiktorii włączyła się czerwona lampka w głowie, więc odruchowo wstała z krzesełka i wyprostowała się. Oliwka wyszczebiotała.
- Myślisz, że jak przyjedziesz sobie po trzech latach i pojawisz się tutaj to każdy będzie Ci się do stóp rzucać. Zapomnij.- Wika zaczęła się śmiać i powiedziała łapiąc się za brzuch.  
- Wybacz, ale ja nie mogę być poważna przy Tobie. Niech mówi któraś z Twoich podwładnych, bo jak nie to tutaj będzie żółta kałuża.- Dziewczyna popatrzała na nią oburzona i prychnęła. Powiedziała.
- Jesi pogadaj z nią, bo ją zaraz walnę.- Wika przestała się śmiać i powiedziała poważnie.
- Ty mnie uderzyć chcesz?- Tomek z Jankiem szepnęli jednocześnie.
- No to robi się ciekawie.- Wika nie zwróciła uwagi na ich komentarz, tylko mówiła dalej.
- Wal śmiało nie boję się Ciebie. Tylko nie połam sobie tych różowych szponów.- Wika nadstawiła policzek i czekała. Oliwka cała dygotała, ale nie uderzyła, a Wika schowała policzek i powiedziała z chytrym uśmieszkiem.- Jednak boisz się o swoje szponki? Jakbyś słuchała to właśnie wszystkich przeprosiła za to, że się nie pojawiałam ani nie dzwoniłam, ale Was te przeprosiny nie dotyczyły, więc może to lepiej, że ich nie słyszałyście. A tak na marginesie te Twoje pazurki są okropne.- Oliwia cała poczerwieniała na twarzy, a Tomek cicho gwizdnął. Wika jednak nie skończyła przemówienia.- Wiesz co Oliwia? Szkoda mi Cię.  
- Szkoda?- Powtórzyła z niedowierzaniem.
- Tak szkoda. Te Twoje niby przyjaciółeczki opuszczą Cię przy pierwszej lepszej okazji i zostaniesz sama jak palec, ale to nie moja sprawa.- Wika podniosła dłonie do góry i patrzała na Oliwię. Dziewczyny patrzyły na siebie wyzywająco parę chwili po czym Oliwia powiedziała z obrzydliwym uśmiechem.
- Nie zostawią mnie o to możesz się nie martwić. Powiedz mi jak tam Twój chłopak się miewa. Jak mu było?- Udała, że myśli.- Damian?- Wika popatrzała na nią z nienawiścią w oczach. Zacisnęła pięści, bo Oliwia trafiła w jej czuły punkt. Jeden z powodów przez, który przyjechała z powrotem tutaj. Przyjechała żeby zapomnieć. Do tej pory tego nie rozpamiętywała, ale ona jej przypomniała. Wika przełknęła głośno ślinę i powiedziała przez zaciśnięte zęby czując jak pobladła
- Nie jesteśmy już razem, bo nam się nie układało, ale Ty to chyba wiesz najlepiej.  
- Och, biedactwo jak mi Cię szkoda. Widocznie był dla Ciebie zbyt dobry.- Wika miała tak mocno zaciśnięte dłonie, że jej palce były białe jak kreda. Tomek wyczuł, że Wika może za chwilę wybuchnąć, więc wstał przyciągając do siebie przyjaciółkę.
- Wiesz Oliwka nie wiem skąd w Tobie tyle jadu, ale zbieraj tyłek i spieprzaj mi z oczu.- Powiedział przyjaciel dziewczyny. Wika odsunęła od siebie przyjaciela i powiedziała z słodyczą w głosie.
- Nie, Barbie mylisz się okropnie. To ja byłam dla niego za dobra, ale mam nadzieję, że Tobie z nim będzie sto razy lepiej niż ze mną.- Wika wzięła głęboki oddech i powiedziała powoli.- Wiesz co? Koło dupy mi lata co o mnie myślisz. Ja w przeciwieństwie do Ciebie miała do czego wracać. Czekali na mnie przyjaciele na, których zawsze mogłam, mogę i będę mogła liczyć w każdej chwili. Nie wiem co Ty do mnie masz, ale ja już się Ciebie nie boję. Kiedyś tak, ale teraz nie. Teraz to mnie gówno obchodzisz.- Zadzwonił dzwonek. Wika dodała biorąc torebkę i przewieszając ją przez ramię. Prawą dłonią wzięła dłoń Tomka.- Pieprz się. Nie mam ochoty na dłuższą konwersację z Tobą, więc zejdź mi z drogi.- Dziewczyna oniemiała nie ruszyła się, więc Wika przewracając oczami przesunęła ją i wyszła z Tomkiem pod rękę z sali. Wzięła kilka głębokich wdechów i odwróciła się do swojego przyjaciela. Patrzał na nią z troską i niepokojem w oczach. Pokręciła głową i usiadła na parapecie, cicho pytając swojego przyjaciela.- Czemu ona mnie tak nienawidzi?
- Nie wiem, ale Tobie to chyba na rękę.- Powiedziała i usiadł obok niej. Wika uniosła kącik ust do góry i podniosła głowę. Popatrzała na Tomka. W oczach było widać troskę o nią i strach. Przez głowę przeleciała jej myśl, że gdy nie wiedziała o nim tak wielu rzeczy i tajemnic, że mogła by się w nim zakochać. Odepchnęła jednak tą myśl szybko od siebie. Położyła głowę na jego ramieniu i dodała z westchnieniem.
- Idę poszukać Janka. Musi sam poradzić sobie z tą świetlicą.- Przed nimi, jak na zwołanie pojawił Janek i spytał z troską w głosie.
- Wika, okey? Może idź do domu, a ja się zajmę tymi deklaracjami.- Uśmiechnęła się do niego słabo i odparła.
- Właśnie do Ciebie po to miała iść. Dziękuje. Chłopaki ja spadam.- Zeszła z parapetu i przytuliła Janka. Zadzwonił dzwonek na kolejną lekcję, a dziewczyna poczekała aż wszyscy podejdą pod klasy i dopiero wtedy przytuliła Tomka. Wyszeptał jej we włosy.
- Przyjdę do Ciebie zaraz po szkole. Kończę chwilę po drugiej.- Wika skinęła tylko głową i szybkim krokiem zeszła po schodach. Gdy wyszła na zewnątrz poczuła się dużo lepiej. Mamrotała pod nosem idąc pośpiesznie do domu.
- Co za suka. Wredna debilna małpa.- Weszła do domu i od razu poszła na górę. W pokoju zastała Huberta, który robił coś na laptopie ze słuchawkami w uszach. Wika popatrzała na niego mimochodem i wyciągnęła z swojej małej torebeczki wszystko co w niej było. Dziewczyna szybko wyciągnęła z szafy dużą, szarą torbę przewieszaną przez ramię i spakowała do niej najpotrzebniejsze rzeczy. Szkicownik, ołówki, gumkę do ścierania, temperówkę, chusteczki, telefon, słuchawki. Usłyszała jak Hubert pyta się jej czy coś się stało, ale spłynęło to po niej jak woda po kaczce. Na samo wspomnienie Damiana czuła jak do jej oczu napływają gorące, słone łzy. Wzięła jeszcze szybko spakowała portfel z pieniędzmi do torby i przewiesiła ją sobie przez ramię. Hubert wstał z łóżka i znów powtórzył pytanie.
- Wika stało się coś?- Wiktoria prychnęła i nawet na niego nie spojrzała. Stanęła w miejscu ze spuszczoną głową i myślała czy wszystko spakowała. Czuła, że czegoś nie ma tylko nie mogła wykombinować czego jej brakuje. Hubert podszedł o krok bliżej do dziewczyna, ale ona tylko patrzała w podłogę myśląc. Popatrzała na łóżko i szybko zdjęła z niego koc. Schowała go do torby i gdy już miała postawić kolejny krok, gdy Hubert złapał ją za nadgarstek przez, który przeszedł przyjemny prąd. Powiedział spokojnie, ale nalegająco.- Popatrz na mnie.- Wika popatrzała na niego ze łzami w oczach, a chłopak spytał zszokowany.- Co się stało?
- Nie Twój interes, okey? Puszczaj mnie.- Wyrwała nadgarstek z dłoni chłopaka i szybko wybiegła z pokoju. Słyszała jak Hubert zbiega po schodach, ale Wika postanowiła napisać do cioci SMS-a, że poszła rysować i wróci niedługo. Szybko wyskoczyła z domu jakby miał ją zaraz pożreć i pobiegła do swojego ukochanego miejsca o, którym wiedział tylko Tomek i ona.  
------------------------------
Hejka Mordki moje! :D
Przepraszam Was, ale po prostu nie dałam rady i poszłam spać :(  
Widzę, że nie wszystkim spodobał się epilog "Wika i Hubert" :(
No, ale cóż zrobić? Takie życie xD
Mam nadzieję, że ta część na, którą tak czekaliście z utęsknieniem podobała się :D xD
Ostatnio tak myślałam nad tym opowiadanie i mogę Wam napisać,  
że będzie więcej część niż w poprzednim!! ;)
Nie wiem ile dokładnie, ale na pewno więcej xD
Zadowoleni z tego powodu? Bo ja bałdzo xD  
Wiecie co wymyśliłam jeszcze?  
Żeby z tego opowiadanie film nakręcić XD Ja to mam pomysły, nie? xD
Następną część w sobotę ;)
No to chyba wszystko na dziś w ogłoszeniach parafialnych ;) xD
Pozdrawiam//
Lucy15

7 295 czyt.
11372100% 26
Lucy15

Lucy15 opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2809 słów i 14611 znaków. ·

Komentarze (5)

 
  • NatalieWinter

    NatalieWinter 4 cze 2015

    Grrrr... Skończyć w takim momencie, oż ty! Czekam na następną część.

  • warszawska lala

    warszawska lala 4 cze 2015 ip:89230170

    Super! Świetnie! Wspaniale! Ale nie no tak naserio to ****!!! (y)

  • Mowa

    Mowa 4 cze 2015 ip:15920530

    Super!!!!!! Czekam na naspętną część oby jak najszybciej!!!!

  • ala1123

    ala1123 4 cze 2015 ip:85237180

    Super, że części będzie więcej jak zawsze świetnie Hubertowi chyba zaczyna zależeć

  • kamila12535

    kamila12535 4 cze 2015

    Super masz talent do pisania ,super