Od nienawiści do... miłości Cz.50

~~~ Oczami Huberta~~~

Wakacje zbliżały się ku końcowi, a Hubert z dnia na dzień stawał się kimś innym. Przestał chodzić na ogniska, spławiał wszystkie dziewczyny, które starały się o jego względy, próbował zając swój czas opieką nad dzieciakami, które tez jakby przygasły po wyjeździe Wiktorii, a próby zespołu stały się dla niego udręką gdyż przyzwyczaił się do krytykującej go dziewczyny. Myślał o niej cały czas pomimo tego, że prosiła go aby o niej zapomniał. Nie chciał tego zrobić. Wszędzie gdzie spojrzał, szedł, robił, przypominało mu ją. Jeziorko kojarzyło mu się z ich pierwszą randką, podopieczni ze świetlicy z ciepłym uśmiechem na jej ustach, gdy na nich patrzyła, skradzione pocałunki i wredne odzywki zakochanych w sobie par, przywoływały na myśl ich własne kłótnie. Nie chciał do niej dzwonić pomimo, że wiedział od Tomka i Dominika, iż ona na to liczy. Znał ją i doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że nie odbierze telefonu, nawet jeśli będzie tego pragnęła najbardziej na świecie. Jeśli coś sobie postanowiła, dążyła do tego celu, raniąc tym siebie, a on o tym był stuprocentowo przekonany. Emocje po zerwaniu opadły, dlatego chłopak obsesyjnie myślał jak znowu może zdobyć dziewczynę. Miał plan, ale wiedział, że nie będzie on łatwy do zrealizowania. Jednakże nauczył się od Wiktorii, że nie należy się poddawać, dlatego dokładnie wszystko przemyślał, poukładał i zaczął powoli wcielać plan w życie.
Teraz siedział i słuchał muzyki przez słuchawki, które były podłączone do laptopa. Wpatrywał się w szafę. Dwa dni wcześniej był u niego Dominik, przekazać mu wiadomość od byłej dziewczyny. Gdy usłyszał, że coś mu zostawiła, poczuł ekscytację. Dowiedziawszy się, że prezentem jest szkicownik, stał chwilę nic nie mówiąc po czym wyprosił przyjaciela z pokoju. Nie odważył się go otworzyć od razu. Sam nie wiedział, dlaczego. Bał się tego, co w nim może znaleźć. Bał się, że zacznie płakać patrząc na rysunki. Bał się, że przypomną mu się uczucia, które towarzyszyły tym zdarzeniom. Dopiero teraz, słuchając muzyki, zebrał całą swoja odwagę, ściągnął słuchawki i podszedł do mebla. Otworzył szafę, a półka, na wysokości jego wzroku, nie była pusta, tak jak reszta. Leżał na niej zeszyt, w którym malowała sceny, które dotyczyły ich. Patrzał na niego po czym wziął do ręki. Otworzył na przypadkowej stronie. Była przedstawiona scena gdy Wiktoria bała się burzy. Dotknął opuszkami palców kartkę, a jego głowa odtworzyła tę sytuację, którą pamiętał doskonale. Przypomniało mu się jak tamtej nocy dostrzegł delikatną dziewczynę w Wiktorii. Potrząsnął głową na boki i otworzył kolejną przypadkową stron, a narysowana była tam Wika siedząca mu na kolanach zaraz po tym jak jej powiedzieli o jego ojcu. Jego mózg powtórzył poprzednią czynność, a przed oczami znów widział bacznie słuchającą wypowiedzianych przez niego słów dziewczynę. Usiadł na podłodze, oparł się plecami o szafę i przeglądał wszystkie rysunki od początku. Uśmiechał się widząc jakie dziewczyna nadała nazwy niektórym rysunkom i z jaką dokładnością rysowała detale. Gdy skończył je przeglądać do pokoju weszła Katarzyna, mówiąc sztywno.
- Twoja mama wróciła i chce się z Tobą widzieć.- Jej spojrzenie przeniosło się na zeszyt, który trzymał na kolanach.- Co to?
- Szkicownik.- Odpowiedział zdawkowo, kładąc go obok laptopa. Jego stosunki z kobietą były mocniejsze niż przed wyjazdem siostrzenicy Katarzyny. Hubert zwierzał jej się ze swoich odczuć, kiedy nie ma przy nim dziewczyny. Oczywiście pomogło mu to w przekonaniu Kaśki do swojego planu.
Wyjął spod łóżka zieloną teczkę, wyprostował się po czym dodał hardo.
- No więc przejdźmy do fazy drugiej mojego planu.
Kobieta poklepała go po plechach, a chłopak szybko zbiegł po schodach. Był pewny, że jego matka się nie zgodzi, ale gotów był próbować do skutku. " Dla mnie, dla Księżniczki, dla nas " Mówił sobie w myślach. Przywitał się z matką, która tuliła go do siebie kilkanaście minut, mówiąc jak to wyrósł i się zmienił. Kiedy zasiedli do stołu, matka chłopaka zaczęła opowiadać jak było za granicą. Gdy skończyła swój wywód, Katarzyna spojrzała znacząco na Huberta, ten odchrząknął zabierając głos.
- Mamo, jest ważna sprawa, nie cierpiąca zwłoki.
Kobieta zakryła dłońmi usta, szepcząc przerażona.
- Matko Boska, Wiktoria jest w ciąży.
- Nie.- Odparł poważnie jednakże kącik ust powędrował do góry.- Coś bardziej znaczącego dla mnie...

~~~Oczami Wiktorii~~~

W końcu, miała taką nadzieję, że tak bardzo się nie zapuściła przez ostatni czas. Przyspieszyła i wybiegła z parku. Stanęła zdyszana, rozglądając się na boki w poszukiwaniu brązowej burzy włosów. Dostrzegła go. Próbował się przepychać przez tłum ludzi idących w stronę parku. Dziewczyna ruszyła za nim, próbując jak najszybciej dotrzeć do niego. Miała nadzieję, że to Tomek, co graniczyło z cudem, bo był rok szkolny, a on zapewne był na zajęciach dodatkowych jednak mały płomyk nadziei kazał jej biegnąc przed siebie. Uderzała ramieniem przechodniów, którzy się za nią oglądali. Nie zwracała na nich uwagi tylko gnała do przodu. Nie chciała stracić chłopaka z oczu. Nie mogła go dogonić, dlatego krzyknęła jego imię. Nie usłyszał, albo udawał, że nie słyszał, a Wiktoria straciła go z oczu. Patrzyła dookoła próbując znów zobaczyć nieznajomego, ale on jakby rozpłynął się w powietrzu.
- Tomek...- Wyszeptała, bliska płaczu. Zlustrowała wzrokiem raz jeszcze ludzi, mając nadzieję, że dostrzegnie kurtkę chłopaka. Nie udało jej się to, dlatego ze zwieszoną głową, skierowała kroki do domu.
Będąc w swoim pokoju, odrabiała zadania domowe, słuchając muzyki, która grała w cicho. Wiktoria nie mogła się skupić na poleceniach w zeszycie. Nie mogła zapomnieć o incydencie, który miał miejsce chwilę wcześniej. Usłyszała jak woła ją jej rodzicielka. Niechętnie wstała z krzesła i powędrowała do kuchni. Matka kazała jej pomóc w obraniu ziemniaków. Wzięła nóż w dłoń i zaczęła spełniać prośbę rodzicielki. Zadzwonił dzwonek od drzwi wejściowych. Wika spojrzała na uśmiechniętą od ucha do ucha kobietę, nie rozumiejąc jej nagłego szczęścia i podekscytowania. Podniosła się i otworzyła drzwi. Podniosła swój wzrok na gości i oniemiała. Nie wiedziała czy śni, czy po prostu już zwariowała. Przed nią stał rozanielony Tomek ze szczerzącym się Krzyśkiem. Zamrugała kilkakrotnie po czym rzuciła im się na szyje, a po jej policzkach poleciały łzy radości oraz wzruszenia. Brakowała jej przytulania się z przyjaciółmi. Straciła nadzieję, że spotka się z chłopakami przed feriami i czy w ogóle się wtedy z nimi spotka. Nie wiedziała co ma powiedzieć, co nie zdarzało się często. Bardzo podobała jej się niespodzianka. A nie wiedziała, że to dopiero początek całego cyklu radości...
Mocno tuliła przyjaciół, nie wiedząc w dalszym ciągu jak się odezwać. Tak bardzo się bała, że straciła zmysły i obudzi się w białym pokoju z zakratowanymi oknami. Odsunęła się od chłopców. Tomek nie wytrzymał i rzucił wściekle wesoło, znów tuląc do siebie dziewczynę.
- I co tak zaniemówiłaś? Przecież już mnie dzisiaj widziałaś! Dawno nie musiałem tak szybko biegać przed Tobą.- Roześmiał się. "Wiedziałam! Kurde, ja to mam intuicję." Odparła w myślach, a strony głosowe odmówiły jej posłuszeństwa. Przyjaciele weszli do środka mieszkania, kierując swoje kroki do kuchni. Wydawało się, że znają mieszkanie jak swoje własne, pomimo tego, że nigdy w nim nie byli. Wiktoria podążyła za nimi. Przywitali się ciepło z mamą dziewczyny, która zapytała oskarżycielsko.
- Co tak późno? Mieliście być wcześniej.- Wika była zaskoczona pytanie rodzicielki. Wiedziała, że chłopaki przyjadą i jej nic nie powiedziała. Nie była zadowolona z tego powodu.
- A tak się złożyło, że się troszkę spóźniliśmy, ale nic się nie stało.- Odpowiedział po prostu Krzysiek, usadawiając się na krześle. Wiktoria nic z tego nie rozumiała i gdy miała zadać całą serię pytań znów zadzwonił dzwonek.
Będąca w dalszym szoku nastolatka, poszła otworzyć drzwi wejściowe. Doznała kolejnego zdziwienia, bo zobaczyła tam Janka z Mateuszem. Szok powoli mijał a na jego miejscu pojawiła się radość nie do opisania, szczęście i nieodowierzenie. Również zaczęła się do nich tulić, a łzy zaczynały produkować się masowo. Wszyscy byli w pomieszczeniu za małym na sześć osób, ale im to nie przeszkadzało. Każda para oczu wpatrywała się z ciekawością na Wikę, która nie odezwała się słowem od przyjścia Krzyśka. Rzekła pytająco ze szczerą ciekawością w głosie.
- Jak wy wszyscy tutaj się znaleźliście? To ukryta kamera, nie? Albo sen. I zaraz się z niego obudzę. Albo co gorsza obudzę się w psychiatryku.- Skrzywiła się na sama myśl o tym. Przyjaciele spojrzeli po sobie. Podszedł do niej Janek i uszczypnął ja w ramię.- Okey, to nie sen.- Uśmiechnęła się, pocierając miejsce dotknięte przez Janka.
- Nie czas na wyjaśnienia, Mała.- Powiedział rzeczowo Tomek, który wstał, pociągając zamek błyskawiczny od kurtki.- Szybciutko ubieraj się, Wikuś, bo reszta niespodzianek na Ciebie czeka i pewnie się niecierpliwi.
- Ale co tu się dzieje? Ja nic nie rozumiem z tego!- Była skołowana po wypowiedzieli przyjaciela. Tamten podniósł prawą dłoń do góry, odpowiedział, a chór mu potowarzyszył w tym.
- Wszystko w swoim czasie.- Pokazała im język. Szybko włożyła płaszcz i kozaki. Wyprostowała się. Spojrzała pytająco na swoją rodzicielkę, która szukała czegoś w torebce.
- Ktoś musi was zawieźć.- Mruknęła, czując na sobie wzrok córki. Mateusz zawiązał dziewczynie oczy, by ta nie widziała gdzie jadą. Pod wpływem emocji, nie przeszło jej przez myśl, by zaprotestować działaniom przyjaciół. Pomogli jej zejść ze schodów i wsiąść do samochodu. Miała szczęście, że jej rodzice mieli dwa auta. Tata swoje, pięcioosobowe, a mama Kia'je Carnival'a.
Wysiadła ostrożnie z samochodu po czym zaczęto ją prowadzić. Była coraz bardziej zaciekawiona tym, co ją czeka.
Poczuła, że znajdują się w jakimś budynku i kierują ku górze, po schodach. Przypomniała jej się randka na dachu z Hubertem. Z jej rozmyśleń wyrwał ją odgłos otwierających drzwi. Wprowadzono ją do środka pomieszczenia. Poprowadzili ją jeszcze kilka kroków do przodu, a jej matka odsłoniła jej oczy. Pierwsze co rzuciło się dziewczynie to dodatkowe dwie osoby. Dominik z Oskarem znajdowali się na białej kanapie, która znajdowała się na brązowym dywanie. Zakryła usta dłońmi, nie wiedząc co zrobić. Tak jak z pozostałymi przywitała się przytulasem i łzami. Rozejrzała się po salonie. Był w odcieniach kawy z mlekiem, bo dwie ściany były w kolorze jasnego brązu, a dwie w odcieniu bieli. Wielki salon z bogatym wyposażeniem. Na środku znajdował się dywan, a naokoło niego kanapa, wcześniej wspomniana. Na lewo od niej był telewizor plazmowy, a pod nim XBox. Na ścianach były różne obrazy, które komponowały się z całym wystrojem. Przez salon wchodziło się do kuchni, która nie była oddzielona żadną ścianą tylko sporej wielkości brązowym stolikiem. Na wprost stolika znajdowały się dwie pary drzwi, a kącie były spiralne schody. Zaprowadzono ja na górę, gdzie było pięć pokoi. Hol utrzymany był w odcieniu brązu, tego samego, co w salonie. Na wprost znajdowała się łazienka, a przynajmniej tak wywnioskowała. Nie wiedziała co robi w tym mieszkaniu, po co ją tu przywieźli i, co najważniejsze, nie miała pojęcia kogo jest to mieszkanie. Chciała zadać te wszystkie pytania, ale nie wiedziała od którego zacząć, dlatego pozwoliła by ją prowadzono.
- Na przeciwko nas jest łazienka. Pierwszy pokój od lewej strony. Zobacz go.- Powiedział Dominik, a Wiktoria podeszła powoli do pokoju.
Popchnęła drzwi dłonią, a jej oczom ukazało się czerwono-szare ściany. Bardzo lubiła połączenie tych dwóch kolorów. Pokój był mały, ale bardzo przytulny. Na prawej ścianie stało czarne łóżko, a na nim leżała czerwona pościel. Na przeciwko łoża, które było na dwie osoby, były czarne meble w których było można schować ciuchy. Na przeciw niej było okno, a na ścianie od strony drzwi, byłoby pusto gdyby nie kilka obrazków powieszonych na ścianie.
Po kilku chwil wszyscy byli w salonie, a Wika znowu nie wiedziała co się dzieje.
- No więc już spokojnie.- Powiedziała matka dziewczyny.- Słuchaj, zabraliśmy Cię tutaj z chłopakami, bo będziesz z nimi tutaj mieszkała.
- Hę?- Wcięła się w pół zdania.
- Widziałam jak ubolewałaś po powrocie. Było mi strasznie głupio z tatą i chcieliśmy Ci jakoś to wynagrodzić. Myśleliśmy o wypadzie na weekend na wieś, ale wtedy zadzwonił do nas ktoś i zaproponował nam abyśmy zorganizowali wam takie coś na kształt internatu czy akademiku. Jak zwał, tak zwał. Chłopcy chodzą tutaj do swoich liceum więc nie było ze szkoły większych problemów. Ich rodzice chcieli aby się usamodzielnili więc się zgodzili na ten pomysł. Byłaś tak smutna, że nie zauważyłaś jak Karolina wykradała się z domu ze mną by przyjść tutaj i pomagać w malowaniu. No więc teraz kilka zasad, moi drodzy. Godzina policyjna to 22:00 podczas tygodnia, a w weekend ustaliliśmy, że będzie to północ. Żadnych imprez w podczas dni szkolnych. Jeślibyście chorowali to dzwonicie do mnie, a ja przychodzę i to sprawdzam. W razie złych ocen w szkole, wracacie na wieś, a ja zrywam umowę z właścicielem tego mieszkania. Jeśli będą skargi na wasze zachowanie od sąsiadów to porozmawiamy inaczej. Będziecie mieli niezapowiedziane wizyty i jeśli przyłapię was na czymś niestosownym lun nielegalny to będzie źle. Hm... A zapomniałabym. My, jako wasi rodzice, opłacamy czynsz za mieszkanie i co tydzień miesiąc dostaniecie kieszonkowe na jedzenie i inne potrzeby. Jeśli wam braknie kasy to musicie czekać do czasu wypłaty albo sami musicie zarobić. No więc to chyba wszystko. Wnioskujemy, że nie opuścicie się w nauce ani nie zostaniecie rodzicami za wcześnie, jasne?- Bacznie mierzyła wszystkich wzrokiem. Chłopaki pokiwali głowami,a Wika myślała nad tym wszystkim. Było to dla niej za dużo. Nie wierzyła w to, co się dzieje. Była pewna, że to zwykły sen, że zaraz się z niego obudzi. Jednak zadała pytanie, które krążyło jej po głowie.  
- Jak wy długo tu jesteście? Przecież wczoraj jeszcze gadaliśmy przez Skype'a i byliście...
- Jesteśmy sprytniejsi niż sobie możesz pomyśleć.- Puścił jej oczko Mateusz, a Dominik za niego kontynuował.
- Zrobiliśmy zdjęcie mojego garażu i pożyczaliśmy rzutnik ekranu od takiego jednego gostka. Obraz był na ścianie, a my siedzieliśmy na podłodze, dlatego nie było widać, że coś jest nie tak. Nie wiesz jak trudno nie było na Ciebie nie wpaść w parku.
- Kto to wymyślił wszystko?- Spojrzała na twarze ludzi, którzy byli dookoła niej, ale żadne się nie przyznało.
- Ja to wymyśliłem.- Powiedział ktoś spoza kręgu. Wiktoria podniosła głowę gwałtownie do góry. Tak bardzo chciała usłyszeć ten głos. Ten cudownie melodyjny dla jej uszu głos.
- Ja pierdolę.- Wyszeptała tylko. W pokoju zapanowała grobowa cisza. Nikt nic nie mówił a Wiktoria patrzyła na niego, nie wierząc, że on tu jest. Wstała i podeszła bardzo ostrożnie do niego, tak jakby się bała, że ucieknie. Stał oparty o ścianę ze skrzyżowanymi dłońmi na piersiach. Nie była wstanie określić tego co czuje. To był tak niewiarygodne, że Hubert to wszystko zorganizował pomimo tego, co mu zrobiła. Wrażeń z dzisiejszego dnia było dla niej za dużo, dlatego wybuchnąwszy płaczem, rzuciła się w ramiona ukochanego, przepraszając go.
- Hubert, tak bardzo przepraszam. Wiem, zrobiłam głupio. Gdybym mogła cofnąć czas, postąpiłabym inaczej. Błagam, wybacz mi. Tak cholernie mi przykro, głupio. Wiem, jestem idiotką, debilem, suką bez uczuć, świnią, nie wiem jakbym jeszcze mogła siebie nazwać. Przepraszam. Tak bardzo Cię przepraszam za wszystko. Za to jak postąpiłam. Tak cholernie za Tobą tęsknię. Wybacz mi.
Hubert również mocno ją trzymał, próbując nadrobić stracony czas. Oboje tęsknili za swoim dotykiem, zapachem, czułością z jaką robili każdy gest dla siebie. Tęsknili za całymi sobą, ale zdali sobie sprawę z tego, że brakowało im siebie nawzajem bardziej niż przypuszczali. Patrzyli sobie oboje w oczy po czym chłopak powiedział z czułym uśmiechem na ustach.
- Nie rycz, Mała, nie rycz. Ja znam Twoje numery.- Pomimo łez, uśmiechnęła się do niego. Schowała swoją twarz w jego podkoszulkę, ciesząc się w duchu, że jednak spotkała Huberta na swojej drodze. Wiedziała, że minie sporo czasu zanim znów będzie podobnie jak przed rozstanie, bo była świadoma iż nigdy nie będzie tak samo, ale była na to gotowa. Była pewna, że dadzą z Hubertem radę, bo się kochają. Udowodnił, że ją kocha, wybaczając jej i organizując ten cały pomysł. Czuła, że będzie teraz dobrze. A nawet lepiej niż na początku.  
----------------------------
Heej, heej, heej :)
Dziś muszę Wam o czymś powiedzieć.
Ale zanim to zrobię to musicie wiedzieć, że to nie była łatwa decyzja dla mnie.
Naprawdę musiałam to porządnie przemyśleć, poukładać.
I podjęłam decyzję...
Napiszę jeszcze jedną część tego opowiadania i to koniec z pisaniem
Przepraszam wszystkich, co czekali na inne powieści.
Po prostu czasami bywa tak, że nie układa się po naszej myśli i niekiedy
trzeba z czegoś zrezygnować.
Ja zrezygnowałam z pisania. Może robię źle, może dobrze, nie wiem.
Możliwe, że kiedyś wrócę do pisania, bo dawało mi to radość, przyjemność,
czytanie komentarzy od was, tak bardzo mnie motywowało...  
Tak bardzo przepraszam wszystkich czytelników, tych co są ze mną od początku  
i tych, którzy dopiero zaczynali ze mną przygodę.  
Przepraszam wszystkich :(  
Ostatnia część w sobotę, 16 stycznia  
Pozdrawiam//
Lucy15

6 968 czyt.
15434100% 60
Lucy15

Lucy15 opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 3407 słów i 18597 znaków. ·

Komentarze (29)

 
  • ola3508

    ola3508 13 sty 2016 ip:80213183

    Super opowiadanie! Ale przedostatnie ??? Poplacze sie za chwile Bylo zaszczytem czytac twoje opowiadania i bedzie mi ich bardzo, bardzo brakowac. Ale i tak bede co jakis czas zagladac, moze jednak zmienisz zdanie ?? Z bolem serca czekam na ostatnie opowiadanie Pozdrawiam Ola

  • Łukaszek<3

    Łukaszek<3 13 sty 2016 ip:1881467

    Nie będę się tu rozpisywał, bo jesteś najlepsza Szkoda, że już nie zamierzasz pisać dla nas Pozdrawiam kochana WIKTORIO

  • Misiaa14

    Misiaa14 13 sty 2016

    cudowne

  • ala1123

    ala1123 12 sty 2016 ip:85237180

    Twoje opowiadania są obłędne, masz wielki talent. Przyzwyczaiłam się do nich, ale i także do ich bohaterów. Nie raz wracałam do poprzedniego opowiadania i myślę, że jeszcze nie raz wrócę do tych opowiadań. Będzie mi ich brakowało. Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze będę miała ten zaszczyt przeczytać jakieś twoje opowiadanie lub książkę Co do części to jak zawsze przecudowna

  • Przeslodzone

    Przeslodzone 10 sty 2016

    Dziewczyno nie kończ z pisaniem! Ta część była najlepsza! A jak pojawił się Hubert, jak uslyszałam jego pierwsze słowa myślałam, że znaczne krzyczeć i tańczyć. Boskie, po prostu boskie! Całe opowiadanie genialne i dużo się w nim dzieje! Kocham

  • b

    b 10 sty 2016 ip:1784332

    Bedziemy płakać przemysl to jeszcze

  • Ona18

    Ona18 9 sty 2016

  • zszokowana

    zszokowana 9 sty 2016 ip:4611299

    To znowu ja... czytałam komentarze poniżej, z niektórymi się zgodzę, nie rezygnuj z czegoś co sprawia Ci przyjemność... nie będę pisała kolejny raz, że bardzo Cię podziwiam, bo to wiesz Twoje opowiadanie jest genialne, tak wzruszające, a zarazem zabawne... Wiem, że moje przekonywanie Cię abyś nadal pisała nie ma najmniejszego sensu... jak będziesz chciała, tak zrobisz Ja osobiście ciesze się, że mogłam czytać to CUDO *-* KOCHANA ! Przemysł to jeszcze raz Czekam na kolejną część i serdecznie pozdrawiam !

  • mikus

    mikus 9 sty 2016

    Będziemy tęsknić

  • szachownica123

    szachownica123 9 sty 2016

    Szkoda że kończysz : super te opowiadania. Zrób chociaż bardzo bardzo długie to opowiadanie. :( naprawde masz w tych opowiadaniach to coś co jest bardzo wciągające . Szkoda że jeszcze tylko jedna część :(

  • marTYNKA

    marTYNKA 9 sty 2016

    Dlaczego rezygnujesz? Jesteś w tym świetna szkoda Twojego talentu. Część cudowna,wzruszająca no genialna!!

  • ...

    ... 9 sty 2016 ip:18814667

    Czemu?

  • kamila12535

    kamila12535 9 sty 2016

    Opowiadanie naprawdę genialne jestem smutna ze kończysz pisać ale będę czekała na inne opowiadania

  • szalona123

    szalona123 9 sty 2016

    Część wspaniała, jak wszystkie dotychczasowe Uwielbiam twoją twórczość i mam nadzieję, że kiedy wrócisz do pisania będzie ona jeszcze lepsza i nie wątpię w to

  • Tosia12283

    Tosia12283 9 sty 2016

    Przepięknie genialne to jest

  • neroola

    neroola 9 sty 2016

    Genialne *.* ❤ Szkoda, że kończysz z pisaniem, ale szanuje Twoją decyzję i mam nadzieję, że kiedyś do tego wrócisz, bo piszesz baaaaardzo dobre opowiadania!

  • Wiki1212

    Wiki1212 9 sty 2016

    Część jest boska, jak zawsze. Ale ty? Okropna. Dlaczego? Proszę... jeszcze raz się nad tym zastanów. Nie przestawaj pisać, jeśli naprawdę to lubisz. Ja też chciałam z tym skończyć, pamiętasz? A jednak tego nie zrobię, bo za bardzo to lubię. Błagam, pomyśl jeszcze. A jeszcze co do części, to... Będą mieszkać wszyscy razem? Intrygujący pomysł Lubię takie rzeczy Bardzo cieszy mnie fakt że Wika i Hubert w końcu są razem Cały czas trzymałam za nich kciuki. Szkoda że to koniec, bo naprawdę się wciągnęłam. Chciałabym po tym opowiadaniu, przeczytać następne, ,mam nadzieję że jednak tak będzie. Spełnisz tą prośbę? Mogę na to liczyć? Proszę.

  • Urwisek

    Urwisek 9 sty 2016

    Ja pierdole??? XD Dawno tak nie wybuchłam śmiechem, ale i tez nie płakałam czytając :( Opowiadanie cudowne zresztą jak zawsze Bardzo się cieszę, że Hubert to wymyślił *-* Kochana 2 części proszę Jedną osobistą dla mnie a powód jest na moje urodziny a jak nie to się obrażę więc pamiętaj uważaj Kocham Kocham Kocham Bardzo Mocno

  • ~Alex~

    ~Alex~ 9 sty 2016 ip:311152

    Opowiadanie jak zawsze super

  • claire

    claire 9 sty 2016 ip:1881469

    Szkoda że to będzie już koniec ale kocham to opowiadanie. Masz wielki talent i mam nadzieje że wrócisz do pisania

  • BlackBerry

    BlackBerry 9 sty 2016 ip:18833105

    Jesteś świetna, opowiadanie też! Nikt nie bedzie cie oceniał za to, ze potrzebujesz przerwy czy po prostu chcesz z tym skonczyc! A przynajmniej nie ma prawa. Pozdrawiam cie bardzo mocno ; )

  • NataliaO

    NataliaO 9 sty 2016

    Świetne jest to opowiadanie

  • Kamilka889

    Kamilka889 9 sty 2016

    Mimo ze bedzie mi bardzo przykro to szanuje twoja decyzje. Mam nadzieje ze kiedys powrocisz do pisania bo wychodzi ci to swietnie. Twoje opowiadania sa cudowne . NAJLEPSZE . Ciesze sie ze napisalas takie super opowiadanie. Co do czesci to swietna , cudowna , extra. ❤❤❤❤

  • Malineczka2208

    Malineczka2208 9 sty 2016

    A część Genialna

  • Wikaa:)

    Wikaa:) 9 sty 2016 ip:79185208

    Ta decyzja jest spowodowana szkołą? Przez jakieś krytyki ludzi z którymi nie dajesz sobie rady? Masz tyle osób, które doceniają twój wielki talent do pisarstwa, przemyśl to jeszcze raz, pomyśl tez o innych, którzy uwielbiają twoje opowiadania. Wyjaśnij czemu chcesz zrezygnować z czegoś, co daje ci przyjemność, radość. Pozdrawiam cieplutko, mam nadzieję jak większość osób, że zmienisz zdanie, Wiktoria. :'

  • Choraromantyczka

    Choraromantyczka 9 sty 2016 ip:4677124

    Część po prostu genialna Szkoda że już kończysz bo masz naprawdę duży talent , nie wszyscy potrafią wzbudzać takie emocje poprzez opowiadanie tak jak ty. Tymczasem czekam z niecierpliwością na ostatnią część Powodzenia

  • Malineczka2208

    Malineczka2208 9 sty 2016

    Nie tylko nie tooo... Przecież ty piszesz świetne opowiadania. Tak nie może być ;/ To opowiadanie było genialne nie moge uwierzyć że to już koniec. Ale bardziej nie mogę uwierzyć że nic więcej nie napiszesz... To smutnee :(

  • jeju

    jeju 9 sty 2016 ip:21247234

    No nie ... Robisz jak ta Wiktoria rzucająca Huberta z Twojego opowiadania Przemyśl to jeszcze raz

  • arinaxd

    arinaxd 9 sty 2016

    Nie to nie może być prawda. Mam ochotę płakać z rozpaczy. Dlaczego podjęłaś taką ,a nie inną decyzję. Nie rozumiem. Nie wiem co mam myśleć, dziewczyno ty masz " dar " do pisania nie możesz tego tak zmarnować.