Od nienawiści do... miłości Cz.49

Gdy pojawiła się w drzwiach od kuchni, wściekła się. I to nie z powodu bałaganu w domu. Przy stole, który znajdował się po lewej stronie pomieszczenia, na przeciwko kuchenki gazowej, siedziała mama dziewczyny z kubkiem herbaty w dłoniach. Nie wyglądała na śmiertelnie chorą czy nawet przeziębioną. Wiktoria podeszła do kobiety, nachyliła się ku niej by się upewnić w swoim przekonaniu. Tata dziewczyny pojawił się w pomieszczeniu, a ona wypowiedziała przez zaciśnięte zęby, próbując powstrzymać drżenie głosu ze wściekłości.
- Co tu się, do cholery jasnej, dzieje?- Karolina z Patrykiem szybko wyszli z kuchni.
- Chcesz może coś do picia?- Zadał grzecznie pytanie Grzesiek.
- Co Ty mi o czymś do picia pieprzysz?- Odparła podniesionym głosem.- Matka nie jest w szpitalu. Nie jest umierająca, nawet grypy nie ma, a Ty mi powiedziałeś, że umierająca. Mogłam tam być jeszcze pół miesiąca, a Ty mnie ściągnąłeś teraz do domu. Po jaką cholerę, ja się pytam, to zrobiłeś?!
- Nie wściekaj się tak na ojca...- Rzekła cicho rodzicielka.
- A Ty o wszystkim wiedziałaś i mi nie powiedziałaś, tylko ciągnęłaś całą tę gównianą szopkę?!- Wiktoria widząc zniesmaczoną minę mamy, dodała ironicznie, opadając na krzesło stojące na przeciwko niej.- Nie, no pewnie. Jeszcze mi powiedz, że pasowało Ci, że ojciec Cię prawie uśmiercił?- Zaśmiała się z nonsensu całej sytuacji. Grzegorz stał oparty o blat kuchenny, przysłuchując się wymianie zdań między kobietami. Gdy obie zamilkły, zabrał głos.
- Jakbym Ci nie powiedział o mamie to byś nie przyjechała. Wróciłaś to pół miesiąca wcześniej, bo za Tobą tęskniliśmy. I tylko tyle. Nikt nie jest chory ani umierający. Czysta tęsknota za Tobą skłoniła nas to zabrania Cię wcześniej.
Wiktoria patrzyła na swojego tatę z niedowierzaniem. Rozdzielił ją z przyjaciółmi wcześniej, bo za nią tęsknił. A to ona myślała, że jest egoistką przekładając przyjazd, ale okazała się żyć w błędzie.
- Zostawiłam przyjaciół, rzuciłam Huberta pod pretekstem, że go nie kocham...- Wyszeptała sama do siebie, kierując głowę ku dołowi. Podniosła wzrok na swojego ojca po chwili namysłu. Jej spojrzenie wyrażało pustkę.- Tylko dla Twojego widzi-misie wróciłam wcześniej? Przecież to lepsze od kabaretu jest. Normalnie koń by się uśmiał.- Była wściekła na rodziców. Jej głos przepełniała ironia i żal. Wiedziała, że szybko im tego nie wybaczy.
Nie odpowiedzieli nic, dlatego też wstała od stołu i weszła do swojego pokoju. Zapomniała już jak on wygląda. Mieszkanie, które wynajmowała rodzina dziewczyny miało trzy pokoje, łazienkę, kuchnię i mini korytarz. Wiktoria dostała osobny pokój z siostrą, a jej rodzice spali w salonie. Rozejrzała się po czerwono-szarym pokoju. Na przeciwko drzwi wejściowych stało łóżko, a po jego prawej szafa na ciuchy, natomiast po lewej znajdowało się wyjście na balkon. Na ścianie obok drzwi balkonowych była szafa z ubraniami, biurko oraz szafki wiszące na ścianie, na których znajdowały się różne inne drobiazgi dziewczyny. Na ścianie na przeciwko znajdowało się lustro, a dookoła niego różne czarno-białe zdjęcia i rysunki dziewczyny oprawione w ramki. Na środku pokoju znajdował się dywan w szarym kolorze, na którym stała jej walizka z plecakiem. Usiadła na łóżku, schowała twarz w dłonie i zaczęła płakać. Włączyła komórkę i zobaczyła nieodebrane połączenia od przyjaciół, ale ani jednego od Huberta. Miała nadzieję, że Tomek przekazał mu list, a Hubert zajrzał do szafy w której niegdyś trzymała ubrania, bo zostawiła tam dla niego niespodziankę. Zaczęła się rozpakowywać, odnotowując w głowie, że musi zadzwonić do chłopaków jeśli jej nie uprzedzą. Ze względu na to, że była późna godzina, gdy skończyła się rozpakowywać, usiadła na łóżku, które było dla niej strasznie niewygodne, i zadzwoniła przez Skype'a do przyjaciół, mając nadzieje, że odbiorą połączenie. Odebrali niemal natychmiast, a na ekranie ukazały się zatroskane twarze Tomka, Mateusza, Krzyśka i Dominika.
- Hej. Jak tam?- Zapytali od razu chórem, co wywołało smutny uśmiech na twarzy dziewczyny. Opowiedziała im co tak naprawdę było powodem ściągnięcia jej do domu po czym wysłuchała długiej debaty na temat tego czy jej rodzice postąpili słusznie bądź niekoniecznie. Nie brała udziału w tej zawziętej konwersacji, dlatego też zaczęła się bawić bransoletką od Huberta. W pewnym momencie nie wytrzymała i zapytała.
- Jak z nim? Dałeś mu list?- Chłopcy ucichli, a Tomek skinął głową na znak zgody.- Wiem, że jest dochodzi 22:00, ale czy któryś z was mógłby jutro iść do Huberta i przekazać mu jeszcze jedną, ostatnią wiadomość?
- Ja pójdę.- Na ochotnika zgłosił się Dominik.
- W szafie, tam gdzie trzymałam ciuchy, jest zostawiony prezent dla niego. Niech go przejrzy na spokojnie, kiedy opadną mu na mnie nerwy, i jeśli w ogóle opadną.- Skrzywiła się na wypowiedziane przez siebie słowa. Porozmawiali jeszcze chwilę po czym rozłączyli się, a dziewczyna próbowała usnąć. Sen przyszedł bardzo późna nocą, ale nie był przyjemny czy kojący. Dla Wiktorii był udręką. Wstając rano miała wrażenie, że była bardziej wyspana przed zaśnięciem.
Wiktoria nie odzywała się do matki ani słowem. Około południa do jej pokoju weszła Karolina, ale otworzyła tylko balkon i szybko ewakuowała się. Z pracy wrócił tata Wiktorii i gdy próbował z nią porozmawiać, ona nawet na niego nie spojrzała. Do niego również nie zamierzała się odzywać. Wieczorem zadzwonił na jej komórkę Dominik poinformować ją, że przekazał Hubertowi to, co miał przekazać. Niestety zaraz po tym przyjaciel wyprosił go więc nie mógł zobaczyć jego reakcji. Potem każdy dzień był podobny do poprzedniego. Budziła się, leżała bezczynnie na łóżku, słuchała muzyki, rozmawiała z przyjaciółmi i kładła się spać. Z pokoju wychodziła tylko w razie potrzeby, bo apetyt ją opuścił, co można było łatwo zauważyć. Pięć dni przed rozpoczęciem roku szkolnego Patryk wyjechał, a rodzice wraz z Karoliną wyruszyli robić zakupy na zbliżający się rok szkolny. Zaraz po powrocie z zakupów do pokoju Wiki wparowała jej siostra i nie zwracając uwagi na to, że dziewczyna ogląda film na laptopie, powiedziała, siadając na łóżku.
- Wiktoria, minął tydzień po Twoim powrocie, a Ty nic innego nie robisz tylko leżysz i beczysz. Ogarnij się, kobieto! Musisz zacząć żyć! Okey, wiem, że zostawiłaś tam chłopaka, ale przecież jeszcze nieraz się zakochasz. Trzeba o nim zapomnieć i iść dalej.
Wiktoria patrzała na monitor laptopa, nie zwracając większej uwagi na swoją siostrę. Zapytała spokojnie nadal uważnie obserwując ruch aktorów na ekranie.
- Zadam Ci pytanie a Ty mi na nie odpowiedz, okey? Wiesz ile to dwa plus dwa?
- Cztery.- Odparła. Wiktoria podniosła na nią swój pusty wzrok po czym powiedziała .
- To weź, kurwa, zapomnij.- Karolina zamilkła na chwilę, zdziwiona tym, co powiedziała jej siostra.
Szesnastolatka wróciła wzrokiem do monitora, mając coraz większą ochotę zadzwonić do swojego byłego. Myśl by się z nim skontaktować nachodziła ją codziennie z zwiększoną siłą niż poprzednim razem. Miała o nim zapomnieć, ale nie potrafiła. Cały czas rozpamiętywała wakacje. W głowie odtwarzała je jak niekończący się film. Tak bardzo chciała przytulić się do Huberta, znów poczuć zapach jego perfum, zobaczyć uśmiech na twarzy, błysk w oczach gdy jest szczęśliwy. Tęskniła za nim cały i miała cichą nadzieję, że on za nią też.
Młodsza z sióstr odzyskała fason. Przysunęła się bliżej Wiki i kładąc dłoń na jej dłoni, rzekła z ciepłym uśmiechem na twarzy.
- Wikuś, martwimy się o Ciebie wszyscy. Mama z tatą zrozumieli, że źle zrobili okłamując Cię i jest im z tego powodu przykro. Widzą, że schudłaś, jesteś cały czas smutna, robi się z Ciebie cień człowieka, to jeszcze bardziej ich dobija. Nie pozwól im dłużej cierpieć i znów zacznij żyć, kobieto. Jeśli chcesz zapomnieć o Hubercie to znów musisz zacząć spotykać się z innymi ludźmi.- Kiedy Wiktoria rozważała słowa siostry, tamta nie dawała za wygraną, dopowiadając.- Dlatego też zabieram Cię dzisiaj na dyskotekę. I nie mów mi, że nie masz w czym iść, bo zajęłam się tym.- Nim się spostrzegła Karolina już wracała z torbą w dłoni. Podała ją siostrze, próbując ją rozweselić.- No i tak poza tym to ktoś musi mnie pilnować na tej imprezce.
Wiki wyjęła kremową sukienkę przed kolano z cienkim, czarnym paskiem, którego zadaniem było podkreślenie talię dziewczyny. Od pasa była puszczona luzem, co dodawało jej tylko uroku. Po długich prośbach siostry, Wika zgodziła się iść na imprezę. Założyła sukienkę, a włosy związała w warkocza. Na stopy nałożyła czarne baleriny, które komponowały się z paskiem. Nie zrobiła żadnego makijażu w przeciwieństwie do Karoliny, która wyglądała zniewalająco. Granatowa sukienka idealnie opinała jej ciało, a szpilki, które miała na stopach, dodawały jej kilka centymetrów wzrostu. Wyszły z domu po czym rozanielona piętnastolatka zaczęła podążać do przed siebie.
Doszły do jakieś działki. Było już kilkoro ludzi. Grała muzyka, ludzie rozmawiali ze sobą, tańczyli, śmiali się. Karolina dostrzegając swoich znajomych, złapała swoją siostrę za rękaw sukienki i zaczęła ciągnąć w tamtą stronę. Wiktoria przywitała się ze wszystkimi, zaczynając rozmawiać. Zaczęły zjawiać kolejne osoby, a do szesnastolatki co chwila podchodzili nieznajomi chłopaki. Nie mogła oprzeć się wrażeniu, że zdradza Huberta rozmawiając z nimi, dlatego każdego szybko odprawiała z kwitkiem. Nie bawiła się dobrze, dlatego odłączyła się od siostry i stanęła z boku, obserwując imprezowiczów. Podszedł do niej wysoki blondyn z niebieskimi oczami. Ubrany był w czarne jeans'y i za duży podkoszulek, co nie wyglądało na nim dobrze. Umiejscowił się obok Wiktorii, która automatycznie zrobiła krok w prawą stronę. Powiedział flirciarsko, patrząc na jej lewy profil twarzy.
- Co taka piękna dziewczyna stoi sama?
- Nie Twoja sprawa.- Nie miała ochoty na rozmowę z chłopakiem. Nie wywarł na niej dobrego wrażenia, a jak wiadomo, pierwsze jest najważniejsze. Blondyn nie poddał się. Stanął przed nią i rzekł dumnie.
- Oto zjawił się Twój królewicz, Księżniczko.- Ukłonił się teatralnie, a Wika poczuła skurcz w okolicy brzucha. Nie chciała by ktoś poza Hubertem tak ją nazywał. Mając coraz większą ochotę pozbyć się natręta, wspięła się na palce i wyszeptała mu czule na ucho wymyśloną na poczekaniu rymowankę.
- Gry pierwszy raz Cię ujrzałam prawie trawkę obrzygałam więc Księciem moim zwać się nie możesz, dlatego więcej mi nie pomożesz.- Uśmiechnęła się słodko i odeszła od niego. Zamknęła oczy, a jej głowa przywołała obraz zszokowanego Huberta podczas bitwy tanecznej. Uśmiechnęła się na to wspomnienie. Po incydencie z blondynem Wiktoria nie odstępowała siostry na krok aż do powrotu do domu.
Kilka dni później było rozpoczęcie roku szkolnego. Dziewczyna nałożyła na siebie tę samą sukienkę oraz buty, co na imprezę. Nie zwracała uwagi na wygląd szkoły, sali gimnastycznej, nowych ludzi. Chciała jak najszybciej znaleźć się w swoim pokoju by móc schować się pod koc. W klasie usiadła w ostatniej ławce od okna by móc wypatrywać samochody przejeżdżające przez ulicę. W końcu rozejrzała się po klasie. Była w kolorze jasnej zieleni. Na tyłach klasy stały szafy z teczkami, a w środkowym rzędzie stało biurko nauczyciela. Za nim była tablica interaktywna, a po lewej stronie stał kolejny mebel na którym był laptopa i coś, czego nie mogła dostrzec. Nauczycielka weszła do sali, a w niej natychmiast zapadła cisza. Kobieta miała czarne, krótko ścięte włosy, kształtny nos, ładne czerwone usta oraz zgrabną figurę. Wiktoria usłyszała tylko, że jej nowa wychowawczynie nazywa się Zofia Wiśniewska i ma 32 lata. Reszta wiadomości nie docierała do niej. Chwyciła plan zajęć i jako ostatnia opuściła salę. Kolejnego poranka wstała bardzo zmęczona. Na szczęście starczyło jej czasu na wzięcie szybkiego prysznicu, który ją ocucił.
Nauka stopniowo pomagała dziewczynie w nie myśleniu o swoim były chłopaku. Jednakże często zdarzało jej się bezmyślne wpatrywanie w ścianę, myśląc o nim, zamiast nad zadaniem. Przestała rysować. Po przyjeździe nie dawało jej to żadnej radości ani nie wychodziło tak, jak to sobie planowała. Powoli zaczynała odzywać się do rodziców, co ich bardzo cieszyło. Chowała do nich urazę za to co zrobili, ale wiedziała też, że długo nie może się do nich nie odzywać, bo nie zmieni to nic. Wytchnieniem były dla niej również codzienne spacery. Pomimo tego, że z dnia na dzień robiło się coraz chłodniej, a słońce zachodziło szybciej, nie przestała na nie chodzić. Lubiła przechadzać się po parku, obserwując ludzi. Kolejne spacery przynosiły jej chwilowe ukojenie, nauka zapełniała pozostały czas. Z utęsknieniem czekała na wieczorne rozmowy z przyjaciółmi, które także dawały jej przyjemność. Wszystko się jednak miał zmienić...
Pewnego październikowego popołudnia przemierzała park, który znała już na pamięć. Obok niej przebiegło dziecko ubrane w czerwony płaszczyk i takie samego odcieniu czapeczkę. Uśmiechnęła się na ten widok i gdy znowu skierowała swój wzrok przed siebie, stanęła jak wryta. Niedaleko niej stał ubrany w czarną kurtkę i niebieskie jeans'y chłopak. Miał on brązowe włosy. Ot tak, zwykły, niczym nie wyróżniający się z tłumu chłopak. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że gdy się odwrócił twarzą do Wiktorii, była pewna, że zobaczyła to Tomek. Wszędzie by go rozpoznała. Przez głowę przebiegła jej myśl, że zwariowała lub dostała zwidów przez niewyspanie gdyż to nie był pierwszy taki przypadek. Kilka dni wcześniej zdawało jej się, że również zobaczyła Tomka, ale chłopak szybko się wtedy ulotnił, kiedy tylko ją dostrzegł. Przełknęła ślinę i zaczęła zbliżać się do nieznajomego. Zauważył ją po czym szybko zaczął uciekać w przeciwną stronę. " Świetnie, replay, ale z innym zakończeniem. " Przebiegło jej przez głowę. Pobiegła za nieznajomym pewna, że to Tomek, a nie ktoś łudząco do niego podobny, ponieważ dlaczego miałby przed nią uciekać? Miała też nadzieję, że nie uciekł z powodu jej upiornego wyglądu. W końcu, miała taką nadzieję, że tak bardzo się nie zapuściła przez ostatni czas.  
-------------------------------
Heej, heej, heej :)
No więc część dodaję wcześniej gdyż jutro mam ważny wyjazd
i nie byłabym w stanie jej opublikować w terminie ;)
Jak tam po sylwestrze? Udany? :D
U mnie było świetnie, bo najlepszy sylwester spędzony w odpowiednim gronie :D
Jeśli chcecie wiedzieć co się u mnie dzieje w każdej porze dnia  
lub co aktualnie robię to oto mój Snapchat: (tak, wreszcie odważyłam się założyć xD)

pisareczkaa13

Dodawać mnie albo napiszcie swoje snapy, jeśli macie takie życzenie, i ja Was dodam ;)
I mam nadzieję, że część się podobała pomimo tego, że była nudna :(
Następna część w sobotę, 9 stycznia ;)
No więc to by było na tyle :)
Pozdrawiam//
Lucy15

4 865 czyt.
100%3918
Lucy15

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2890 słów i 15745 znaków. ·

Komentarze (18)

 
  • taka.ja

    taka.ja 11 sty 2016 ip:82160137

    Ujmując twoje opowiadania w jedno słowa "GENIALNE !!!"

  • Ki

    Ki 9 sty 2016 ip:83181

    O ktorej nowa ?

  • snapchat

    snapchat 4 sty 2016 ip:5185219

    juja135

  • Ona18

    Ona18 3 sty 2016

    Hubert rządzi i nie ma tematu o innym!

  • Wiki1212

    Wiki1212 3 sty 2016

    Świetne jak zawsze z resztą Czekam na next Oni muszą być razem słyszysz?! Muszą!

  • Misiaa14

    Misiaa14 3 sty 2016

    Hubert ma z nią być i koniec tematu kocham *-*

  • lola123

    lola123 3 sty 2016 ip:77253188

    Popieram napisanie czesci z perspektywy Huberta, bedzie mozna dokladnie przyzec sie jego zachowaniu po wyjezdzie Wiki. Dodam jeszcze, ze bardzo podoba mi sie to ze zawsze dodajesz opowiadania w wyznaczonym czasie zawsze sobie moge w sobote wejsc i wiem ze czesc juz jest, czyli wielki + za punktualnosc.

  • ola3508

    ola3508 2 sty 2016 ip:80213183

    Wrocilam i wszystko nadrobilam Jezeli bedziesz pisac dalej to juz nigdy cie nie opuszcze Jak czytalam te ostatnie czesci prawie sie poryczalam, ale i tak sa cudowne, a teraz akcja powraca, jupppi !! Pozdrawiam Ola

  • Malineczka2208

    Malineczka2208 2 sty 2016

    Cudo ;* I czekam z niecierpliwością na kolejną

  • Arii2000

    Arii2000 2 sty 2016

    Arii2000 przed chwilą Wybijasz sie. W koncu XD cos sie dzieje a wiadomo, ze jak mamy na czym oko zawiesić chcemy wiecej. Tak wiec, oby tak dalej. Co do sylwka, poznałam nowych ludzi z racji mojego aktualnego i chwilowego miejsca zamieszkania XD ale udał sie. Co z tego, ze prawie sie posikalam jak postanowili oglądać horror XD

  • Kamilka889

    Kamilka889 2 sty 2016

    JUPIII 3 i nawet długa jest haha CUDEŃKOOOO

  • NataliaO

    NataliaO 2 sty 2016

    Piękne. Świetnie się czyta

  • Urwisek

    Urwisek 2 sty 2016

    Jeeej *-* Skarbie to jest cudowne Chyba odnalazłaś to coś bo każda część jest coraz lepsza Kocham Cię i czekam z niecierpliwością na kolejną

  • szachownica123

    szachownica123 2 sty 2016

    Super opowiadanie! Mam nadzieję że w następnym opowiadaniu dowiemy się coś więcej na temat Huberta . Czekam wytrwale na kolejną część

  • kamila12535

    kamila12535 2 sty 2016

    Sylwester był super opowiadanie naprawdę świetne i zgadzam się z dziewczynami z dołu chciałbym dowiedzieć się co dostał Hubert i jak zareagowała czekam na kolejną część

  • Cassela

    Cassela 2 sty 2016

    Zgadzam się z szalona123 opisz jak Hubert zareagował, a poza tym świetna część P.S To że nie komentowałam nie znaczy że nie czytałam xD

  • szalona123

    szalona123 2 sty 2016

    Jak dla mnie to i tak jest to fajna część Szkoda tylko, że nie opisałaś co dzieje się u Huberta i jak zareagował na prezent od Wiki , ale mam nadzieję, że opiszesz to w następnej części. Wszystkiego dobrego na nowy rok Pozdrawiam szalona123 P.S. Już zaprosiłam na snapie

  • mikus

    mikus 2 sty 2016

    Sorry, ale muszę Super, super i czekamy na kolejną część