Od nienawiści do... miłości Cz.41

Położył się obok niej i oboje zasnęli.
Gdy Wiktoria wstała rano, Huberta znów nie było. Zdenerwowana tym faktem dziewczyna weszła do kuchni, nie odzywając się słowem do nikogo. Będąc w pokoju, który był już po remoncie, wzięła pomarańczową podkoszulkę, która była na nią za duża i żółte szorty. Zabrała potrzebne rzeczy po czym wyszła z domu bez słowa. Próbując się uspokoić, pojechała do świetlicy, w której, tak jak się spodziewała, nie zastała swojego chłopaka. Jej złość i irytacja wzrosła czego nie kryła przed chłopakami, którzy nie próbowali z niej kpić, jak poprzedniego dnia. Przygotowała stoliki na przyjście dzieci i usiadła na krześle, zamykając oczy.
Jako pierwszy w świetlicy pojawił się Alex. Zauważył, że jego opiekunka ma zły humor, dlatego zagadnął zamyśloną dziewczynę. Wika próbowała udawać, że wszystko jest w porządku, a widzący to Alex nie drążył dalej tematu za co była mu wdzięczna. Niedługo potem wszystkie dzieci były już w świetlicy, a Wika zaczęła im pomagać, ale nie oznaczało to, że zapomniała o swoim chłopaku. Wiedziała, że kiedy tylko się zjawi to wydobędzie z niego informacje na temat tego gdzie był i po co.
Podczas pory śniadaniowej Wiktoria siedziała i rozmawiała z przyjaciółmi. Uspokoiła się już trochę, ale miała dziwne wrażenie, że Hubert coś, co ją zaskoczy. Ktoś zasłonił Wice oczy i mruknął.
- Zgadnij kto to.
- Hubert?- Zapytała z nutką powątpiewania w głosie.
- Blisko, ale nie.- Powiedział Dominik i usiadł obok niej.- Gdzie masz chłopaka?- Spojrzał na nią z uśmiechem.
- Żebym ja wiedziała gdzie on jest, to uwierz, że mnie by tu nie było.- Rzuciła oschle i przyciągnęła kolana pod brodę. Chłopcy wymienili porozumiewawcze spojrzenia po czym Janek Fabianem wstali i podeszli do matki jednego z nich.
- Mów co się stało.- Dominik usiadł na przeciwko niej.
Opowiedziała mu o wczorajszym dniu i o tym co, a raczej, kogo rano nie wiedziała. Zakończyła swój monolog słowami.
- Myślę, że on mnie zdradza, bo skoro raz już to zrobił to jeden w tę, a w tę nic nie zmieni.- Dominik uderzył ją delikatnie w głowę, a Wika mruknęła.- Kobiet się nie bije.
- Są pewne wyjątki, kochana. Wierz mi na słowo, że on Cię nie zdradza.
- To wiesz gdzie on jest?- Zapytała zadziornie i po reakcji chłopaka, wiedziała, że on wie co Hubert kombinuje.- Dobra, nie chcesz to nie mów, ale mam focha.- Uśmiechnęła się przez co przyjaciel nie wziął jej na poważnie.
Gdy po pracy była w domu, Huberta znów w nim nie było. Wzięła trzy głębokie wdechy i na laptopie włączyła komedię. Usadowiła się w pokoju kuzyni, bo salon był malowany. Angela dołączyła się do niej niedługo po włączeniu filmu. Ciocia zaczęła wołać starszą z kuzynek gdyż przyszedł do niej gość. Wika wzięła swój telefon i zeszła powoli po schodach, ponieważ pisała SMS-a do Tomka z pytaniem o treści:
" IDZIEMY POGRAĆ W KOSZA? "
Gdy zobaczyła kto jest jej tajemniczym gościem przypomniała jej się koperta ze zdjęciami Huberta i Sandry. Wiktoria nie chcąc by ciocia słyszała ich rozmowę, wyprosiła dziewczynę na zewnątrz.
- Po coś tutaj przylazła?- Zapytała od niechcenia.
- Chcę żebyś mi pomogła odzyskać Krzyśka.- Powiedziała, pociągając nosem. Wiktoria przyjrzała jej się z kamiennym wyrazem twarzy. Była blada, miała cienie pod oczami od niewyspania, była tak chuda, że ubrania na niej wisiały jak na wieszaku. Skrzyżowała ręce na piersiach, przymrużyła oczy i odparła powoli.
- A niby dlaczego sądzisz, że mam ochotę Ci pomóc w odzyskaniu go?
- Proszę Cię. Wiem, że w ogóle nie powinno mnie tu być, ale ja nie daję rady. Ja muszę wrócić do Krzyśka, kocham go. Gdzie spojrzę to widzę go.
- Wiesz, że Twoja przypadłość podpada pod psychiatryk, prawda?- Sandra rozpłakała się na nowo, a Wika poczuła, że robi się jej żal dziewczyny.- Słuchaj Sandra, nie becz mi tutaj, bo to nie mam sensu. Gdyby Ci naprawdę zależało na Krzyśku to by Cię u mnie nie było, a u niego byś była i szczerze z nim rozmawiała.
- Ale on mnie nie chce słuchać.- Znów zaczęła łkać. " A dziwisz mu się? " Prawie się wymknęło z ust Wiktorii.
- Nie becz mi tu, rozumiesz?- Wiktoria podniosła głoś. Złapała dziewczynę za ramiona, potrząsnęła nią trochę i powiedziała.- Jak Ci na nim naprawdę zależy to idź, ratuj to co było między Wami, a nie rozklejaj i nie użalaj się nad sobą.
Nie czekając na jej odpowiedź, zostawiła ją samą na dworze. Weszła do kuchni, gdzie ciocia gotowała obiad. Usiadła przy stole i schowała twarz w dłoniach. Powiedziała, nie odsłaniając swojej twarzy.
- Ciociu, czy może być gorsza osoba niż zdesperowana dziewczyna?
- Pewnie.- Spróbowała zupy.- Głodny chłop, który dawno nie oglądał meczu piłki nożnej.  
- Ha, ha, ha.- Zironizowała śmiech.
Zadzwonił dzwonek do drzwi. Wiktoria wymieniła zdziwione spojrzenia z ciocią. Wstała ciężko i ospale podeszła otworzyć drzwi. Myślała, że tego dnia nic jej już nie zaskoczy, ale zobaczywszy za drzwiami Dawida, otworzyła szerzej oczy. Widziała na jego twarzy smutek, żal, ale i w kącikach ust ironiczny uśmiech. To pozbawiło ją złudzeń, że chłopak żałował tego co się stało, co powiedział. Patrzyła na niego po czym zamknęła drzwi, ale włożył nogę między szparę przez co drzwi nie domknęły się. Z rezygnacją otworzyła je i powiedziała znudzona, bo rozmowa z Sandrą wykorzystała więcej jej energii niż przypuszczała.
- Co Ty chcesz?
- Chcę porozmawiać, przeprosić, prosić o wybaczenie.- Mówił smutno z żalem wymalowanym na twarzy, ale dziewczyna wyczuła w tym ironię.
- Ale ja nie mam ochoty z Tobą prowadzić konwersacji, rozumiesz? Była dzisiaj u mnie Sandra, chciała żebym jej pomogła odzyskać Krzyśka. Teraz Ty mnie nękasz jakby to miało Ci coś dać, a nie da, bo ja wiem, że nie masz dobrych intencji. Spieprzaj, zaraz będzie w domu Hubert, a ja nie chcę kolejnej bójki.
- Naprawdę chcę się pogodzić.- Wiktoria przyjrzała mu się z uśmiechem na twarzy. Przybliżyła się do niego i wyszeptała wprost do ucha.
- Poćwicz grę aktorską, bo nawet niemowlak gra lepiej od Ciebie, a on żadnej kwestii nie ma.- Zamknęła drzwi. Weszła do kuchni i mruknęła do cioci.- Dzisiaj wszystkim wzięło się na naprawiane błędów życiowych. Ja idę na gór... Cholera, mam próbę przecież!- Wiktoria szybko wybiega z domu i pognała czym prędzej do domu Tomka. Zanim zdążyła wybiegnąć z domu dostała SMS-a od przyjaciela.
" WIKA DZISIAJ NIE MA PRÓBY, BO JESTEM ZAJĘTY I SZUKAMY KOGOŚ NA MIEJSCE DAWIDA. MASZ DZIEŃ WOLNY. "
Dziewczyna patrzyła na ekran telefonu po czym wróciła do domu. Widząc, że ciocia chce powiedzieć coś wrednego, machnęła tylko ręką i weszła na górę. Angela nadal oglądała film, a Wika przysiadła się do niej. Potem czas minął szybko na rozmawianiu o błahych sprawach. Wiktoria skończyła plakaty wraz z pomocą kuzynki, uzupełniła do końca zeszyty, poszła na orlik pograć z kuzynką. Gdy wróciły do domu była wpół do dziesiątej. Wika szybko się obmyła, ubrała w pidżamę i zadzwoniła do siostry. Podczas rozmowy do pokoju wszedł rozanielony chłopak Wiktorii. Dziewczyna nie zwróciła uwagi na Huberta. Chłopa wykonał te same czynności co jego dziewczyna i gdy pojawił się w pokoju chciał wtulić się w swoją dziewczynę, ale Wika odtrąciła go i zapytała poważnie.
- Gdzie byłeś i nie odpowiadaj mi: tu i tam, bo nie wiem co Ci zrobię.
- Spokojnie, Kochanie. Jestem teraz i to się chyba liczy.
Wiktoria spojrzała na niego wściekła po czym krzyknęła, wyliczając na palcach.
- Nie odbierasz ode mnie telefonu, nie odpisujesz na SMS-y, nie odpowiadasz na moje pytania, od wczoraj zachowujesz się jak tajnika. Mam dalej wyliczać?
- Wika, uspokój się. Miałem do załatwienia parę spraw i tyle.- Mówił spokojnie.
- Takich spraw, że nawet mi nie powiesz?
- Tak, właśnie tak.- Odparł lekko wkurzony.
- Ty mnie zdradzasz?- Zapytała prosto z mostu.
- Co? Nie! Skąd Ci taki pomysł do głowy przyszedł?- Krzyknął równie wściekły co dziewczyna.
- Zachowujesz się tak jakbyś mnie zdradzał.
- Pojebało Cię?!
Wiktoria spojrzała na niego z urazą wymalowaną na twarzy. Chłopak też spostrzegł się, że przesadził, ale Wiktorii już nie było w pokoju. Weszła do Angeli i poinformowała ją, że śpi u niej. Hubert zapukał do drzwi i gdy do niego wszedł dostał od dziewczyny poduszką w twarz. Młodsza z kuzynek wyszła z chłopakiem starszej, a Wiktoria położyła się spać. Wiktoria została wyrwana ze snu bardzo wczesnym rankiem przez Huberta.
----------------------------
Heej, heej, heej :)
Mam nadzieję, że się podobało :)
Następna część 14 listopada
Pozdrawiam//
Lucy15

5 372 czyt.
100%4616
Lucy15

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1723 słów i 8981 znaków. ·

Komentarze (16)

 
  • Malineczka2208

    Malineczka2208 12 lis 2015

    Cudowne

  • ola3508

    ola3508 10 lis 2015 ip:889187

    Super! Czekam na nastepna Pozdrawiam Ola

  • Kura12

    Kura12 9 lis 2015 ip:94254129

    Super opowiadanie.

  • kicia0312

    kicia0312 8 lis 2015 ip:188146129

    Twoje opowiadanie jest jednym z moich ulubionych i zawsze niecierpliwie czekam aż pojawi się następne. Jestem ciekawa co będzie dalej ta ich historia mogłaby trwać w nieskończoności

  • DemonicEagle

    DemonicEagle 7 lis 2015

    Dobry rozdział

  • Przeslodzone

    Przeslodzone 7 lis 2015

    Jak to?! Mamy czekać aż tydzień?!

  • marTYNKA

    marTYNKA 7 lis 2015 ip:17842206

    On pewnie jakąś niespodziankę robi dla niej.

  • Nika.....

    Nika..... 7 lis 2015 ip:560117

    Cudo.... Cudo!!!!!!!

  • mysza

    mysza 7 lis 2015 ip:832645

    Też bym się bała, że mnie zdradza

  • Calusna

    Calusna 7 lis 2015

    Fajnie

  • Misiaa14

    Misiaa14 7 lis 2015

    Cudooo *-*

  • Wiki1212

    Wiki1212 7 lis 2015

    Świetne

  • Tosia12283

    Tosia12283 7 lis 2015

    Super

  • Kamilka889

    Kamilka889 7 lis 2015

    Jejkuu cudnie

  • OlaUnicorn

    OlaUnicorn 7 lis 2015

    Ranyyyy.... To jest takie przecudowne, że jak czytam, że się pokłucili to chce mi się płakać Nie mogę się doczekać następnej

  • Roxy

    Roxy 7 lis 2015

    Świetne