Od nienawiści do... miłości Cz.38

Para smacznie spała gdy do pokoju wparował Dawid, krzycząc.
- Wstawać lenie! Wstawać śniadanie! Zaraz widzę Was w kuchni! Wstawać, wstawać, wstawać, nie udawać! Go, go, go!- Otworzyli leniwie oczy. Wiktoria podniosła głowę znad klatki piersiowej Huberta, a widząc Dawida w drzwiach, opadła bezładnie na poduszki. Powiedziała zdenerwowana.
- Wypieprzaj stąd, bo za chwilę nie wytrzymie i Ci dupę skopię jak stąd nie wyjdziesz.- Chłopak widząc dziewczynę, wystraszył się jej i posłusznie opuścił pokój. Hubert podpierając się na łokciu, spojrzał na Wikę, która miała wciąż zamknięte powieki.
- Kręci mnie kiedy jesteś taka ostra.- Uśmiechnęła się delikatnie, przeciągając jak kotka.
- Kręcić to sobie baba loki może.- Mruknęła, a chłopak zaczął się śmiać z jej porównania.- Dobra, wstajemy, bo chcę mi się amciu-amciu.- Na potwierdzenia tych słów zaczęło burczeć im w brzuchach. Hubert podniósł się z łóżka, a Wika jeszcze na nim leżała, nie zmieniając swojego położenia.
- Czemu dupy nie ruszasz?
- Bo tu jest cholernie wygodnie, Kochanie.- Mruknęła po czym poczuła, że Hubert podnosi ją do góry.
Wiktoria zaczęła się śmiać. Zarzuciła mu dłonie na szyję i wyszli z pokoju. Gdy weszli do kuchni przy blacie siedzieli wszyscy poza Dawidem, który smażył jajecznicę. Usiadła obok Dominika, kładąc od razu głowę na blacie. Chłopcy wymienili ze sobą porozumiewawcze spojrzenia, a Dominik wypalił.
- Coś Ty taka zmęczona? Nie spałaś w nocy?
- Ne było takiej opcji.- Odburknęła oschle, nie podnosząc głowy.
- A to w takim razie byliście nad wyraz cicho.- Dziewczyna uderzyła przyjaciela w żebra, a wszyscy zaczęli się śmiać.
- My, w przeciwieństwie do Ciebie, nie potrzebujemy żeby każdy słyszał, że się kochaliśmy.- Powiedziała z szerokim uśmiechem na twarzy, podnosząc głowę do góry. Hubert popatrzył na nią szeroko otwartymi oczami, a pozostali zamilkli. Dawid powiedział do zadowolonej z siebie dziewczyny.
- Wy się kochaliście?
Uśmiechnęła się jeszcze szerzej. Udała, że nie słyszała pytania zadanego przez Dawida.
- Był taki delikatny, cudowny, kochany, słodki. Partner idealny po prostu.- Mówiła rozmarzonym głosem. Powstrzymała się przed wybuchnięciem śmiechem widząc reakcję przyjaciół oraz jej chłopaka. Hubert jednak podchwycił temat i tuląc do siebie dziewczynę od tyłu, powiedział również rozmarzonym głosem.
- A Wikusia taka śliczna, wspaniała, kochana. Mógłby tak patrzeć na nią godzinami jak śpi.
Wszyscy patrzeli na nich tępo, a dziewczyna zapytała z chytrym uśmiechem na twarzy.
- Wy na serio myśleliście, że będziemy się kochać wiedząc, że jesteście w salonie?- Para zaśmiała się widząc czerwień na policzkach chłopaków.- Okey to znaczy, że jesteście większymi baranami niż myślałam, ale lubię Was za to.- Zaśmiała się, zabierając do jedzenia, które postawił przed nią przyjaciel jej chłopaka.
Po zjedzeniu śniadania przygotowanego przez Dawida, Wiktoria postanowiła posprzątać. Gdy zmywała naczynia myślała o swoim przyjacielu. Nigdy się z nim tak ostro nie pokłóciła, nie wspominając już o spoliczkowaniu. Czuła wyrzuty sumienia, że tak postąpiła, ale wiedziała, że zrobiła dobrze, ponieważ Tomek nie powinien był tak naskakiwać na Huberta. Chciała się z nim już pogodzić, ale postanowiła nie wyciągać ręki na zgodę jako pierwsza. Rozmyślania przerwał jej Hubert, który kazał jej się zbierać, bo chłopaki wszystko uprzątnęli. Dostrzegła, że Hubert zabrał jej torbę z góry oraz swoją gitarę. Wychodząc na zewnątrz dostrzegli auto taty Wojtka, który przyjechał by zabrać sprzęt, który przynieśli wczoraj wieczorem chłopcy. Nastolatki przywitali się z mężczyzną ubranym w szary podkoszulek oraz czarne spodnie od garnituru. Gdy wszystko było załadowane na auto, mężczyzna odjechał, a wszyscy zaczęli iść w stronę swoich domów. Idąc nikt nie poruszył tematu Tomka, za co dziewczyna była im wdzięczna. Wika z Hubertem rozstali się jako pierwsi z przyjaciółmi. Zdjęła buty i zabrała torbę od Huberta gdy byli już w domu. Weszła do kuchni, w której znajdowała się ciocia.
- Przyszedł do Ciebie Tomek.- Powiadomiła. Wika uśmiechnęła się smutno i spojrzała na swojego chłopaka. Uśmiechnął się do niej pocieszająco i rzucił, ewakuując się na górę.
- Pogadaj sobie z nim sam na sam, a ja pójdę na górę zanieść torbę, gitarę i uszykuję Ci ciuchy do malowania.- Pokiwała twierdząco głową i weszła do salonu. Przyjaciel dziewczyny siedział na kanapie z zwieszoną głową, ale kiedy wchodziła jego wzrok skierował się na nią. Miał cienie pod oczami co oznaczało, że nie spał za dobrze. Dziewczyna usiadła na kanapie obok niego, czekając aż chłopak zacznie wyjaśniać po co przyszedł.
Zabrał głos po chwili niezręcznej ciszy.
- To co wczoraj powiedziałem było mega chamskie. Wiem, że nie powinienem tego zrobić ale, kurczę no... Nie wytrzymałem i po prostu plotłem co mi ślina na język przyniesie. Byłem strasznie zdenerwowany na Ciebie, na Huberta. Nie chciałem powiedzieć tego co powiedziałam, serio. Przepraszam Cię.- Wiktoria wiedziała, że przeprosiny są szczere, ale zabolało ją to co wczoraj usłyszała od przyjaciela.
Odezwała się po chwili.
- Wiem, że nie chciałeś tego powiedzieć, ale stało się jak stało i tego nie zmienimy. Z jednej strony jestem na Ciebie zła, ale z drugiej wdzięczna, bo Hubert by mi nie powiedział tego gdyby nie Ty. Dlatego wybaczam Ci w połowie.- Uśmiechnęła się szeroko. Poczuła się lepiej gdy to powiedziała.
- Jak to w połowie?- Zapytał lekko skołowany.
- Musisz przeprosić Huberta, a wtedy wybaczę całkowicie.- Uśmiech nie schodził jej z twarzy. Przyjaciel dziewczyny przybrał męczenniczy wyraz twarzy po czym wstał ociągając się. Wiktoria szła za nim po schodach na górę. Gdy znaleźli się w pokoju, wujek dziewczyny wraz z Hubertem kładli folię na meble, które zostały przesunięte na środek pokoju. Z materaca, na którym spał Hubert, zostało wypuszczone powietrze.
Gdy przyjaciele wchodzi do pokoju, chłopak dziewczyny popatrzył na nich z promiennym uśmiechem na twarzy, jednak za chwilę spytał.
- A co on tu robi?- Wskazał skinięciem głowy na Tomka.
Wujek dziewczyny widząc, że zaczyna robić się ostro, wyszedł z pokoju bez słowa. Dziewczyna zrobiła to samo schodząc do swojego wujostwa, które było w kuchni, która będzie malowana jako ostatnia. Katarzyna spojrzała na Wiktorię chcąc ją o coś zapytać, ale w ostatniej chwili z tego zrezygnowała. Po krótkiej chwili wujek skończył wyjaśniać dziewczynie co będzie malowane i w jakich kolorach. Pokiwała głową na znak, że rozumie, a zaraz potem z góry zeszli chłopcy. Podali sobie dłonie na znak zgody. Tomek pożegnał się ze wszystkim i wyszedł. Wiktoria rzuciła pytające spojrzenie na swojego chłopaka, ale w odpowiedzi dostała szeroki uśmiech. Poszła więc ze swoim chłopakiem na górę po to aby się przebrać. Spojrzała na ciuchu, które wybrał jej chłopak. Była to szara podkoszulka i szare, krótkie spodenki. Poszła do toalety się ubrać i gdy wracała do pokoju, słyszała, że Hubert z kimś przez telefon rozmawia. Zjawiła się w pokoju, a Hubert szybko zakończył rozmowę.  
- Chcę wiedzieć o czym gadałeś?
- Jeśli chcesz mieć niespodziankę to raczej nie.- Uśmiechnął się rozbawiony, zabierając za malowanie ścian. Dziewczyna weszła na drabinę by zacząć malować sufit gdy chłopak ponownie zabrał głos.- Nie spadniesz?
- A co? Martwisz się o mnie?
- A gdzie ja znajdę drugą głupią, która wytrzyma ze mną tak długo?- Odparł ironicznie.
Wiktoria nabrała białej emulsji na wałek i powiedziała obojętnie.
- Idź, poszukaj w psychiatryku. Tam jest pełno głupich więc masz od koloru do wyboru.
Chłopak nie skomentował uwagi swojej dziewczyny. Malowali, słuchając muzyki, która była włączona w pokoju kuzyna dziewczyny. Malując sufit za bardzo się wygięła w tył i straciła równowagę. Hubert złapał ją w ostatniej chwili. Emulsja wylała się na podłogę tworząc białą plamę, nie robiąc przy tym dużego hałasu.  
- Boże Święty.- Skomentowała przestraszona dziewczyna, kurczowo obejmując szyję chłopaka.
- Boga to Ty w to nie mieszaj, Kochanie. Swoją drogą, wiedziałem, że jestem zajebisty, ale jeszcze żadna dziewczyna na mnie nie leciała tak jak Ty.
- Tak dosłownie?- Zapytała z delikatnym uśmiechem. Wstała z pomocą chłopaka po czym wysłała Huberta po coś do posprzątania emulsji. Gdy posprzątali chłopak malował sufit, a dziewczyna ściany. Po godzinie pracy przyszedł wujek, oznajmiając, że nastolatki mogą sobie zrobić przerwę. Tak też zrobili. Dziewczyna wyszła na dwór i położyła się na trampolinie, którą ciocia wraz z pomocą Angeli i Daniela rozstawiła w tygodniu. Poczuła, że ktoś kładzie się obok niej, a tą osobą był Hubert.
- Hubert?- Zapytała po chwili ciszy.
- Mhm?- Odparł chowając nos w jej włosach. Objął ją ramieniem. Dziewczyna położyła swoją dłoń na jego ręce i zaczęła delikatnie rysować zygzaki. Zmrużyła oczy pod mimo tego, że słońce było schowane za chmurami.
- Śpijmy dzisiaj na trampolinie, co?
- Dobrze.- Pocałował ją we włosy i leżeli tak, nie rozmawiając o niczym konkretnym.
Potem pomalowali jeszcze raz ściany w pokoju kuzynki dziewczyny na kolor zielony po czym pomogli malować korytarz. Potem umyli się i zjedli kolację, a dziewczyna w międzyczasie wyniosła pościel na trampolinę. Wyniosła również laptopa by móc obejrzeć film w spokoju. Ubrana w pidżamę dziewczyna usiadła na trampolinie i włączyła Skype'a. Od razu zadzwoniła do niej jej siostra oraz kuzyn. Zaczęły rozmawiać, a po chwili pojawił się Hubert. Objął swoją dziewczynę ramieniem, włączając się do rozmowy z siostrą oraz kuzynem Wiktorii. Karolina miała zakończyć rozmowę gdy pojawili się rodzice Wiki z pytaniem.
- Ten chłopak tutaj to Twój chłopak?- Zapytał od razu tata Wiktorii. Dziewczyna zaczęła się śmiać, a Hubert lekko się zestresował.
- Dobry wieczór, prze Pana. Tak, to ja jestem chłopakiem pańskiej córki.- Ojciec dziewczyny ne odzywał się przez chwilę po czym machnął ręką i rzucił na odchodne.
- Aha. Wydajesz się być okey. Do potem Kochanie.- Dziewczyna przekrzywiła głowę z grymasem na twarzy po czym zwróciła się do Huberta.
- Myślałam, że Cię bardziej pomęczy.- Rodzicielka dziewczyny pogadała z nim około godziny po czym położyła się spać, a siostra dziewczyny skończyła nawijać chwilę po północy. Hubert schował laptopa do salonu i wrócił do swojej dziewczyny. Wiktoria wtuliła się w swojego chłopaka, patrząc w niebo. Na gwieździstym niebie pojawiła się spadająca gwiazda. Dziewczyna zamknęła oczy i pomyślała życzenie.
- Co sobie zażyczyłaś?
- Kiedyś się dowiesz.- Uśmiechnęła się do niego po czym pocałowała go w usta.
- Wika?
- Mhm?
- Co my zrobimy jak wyjedziesz?- Zapytał głaszcząc ją po plecach. Wtuliła się w niego jeszcze bardziej, znów zamykając oczy.
- Nie wiem.- Odparła zgodnie z prawdą.- Przecież stąd do Gdańska pociągiem jest parę godzin jazdy więc mogę przyjeżdżać do Ciebie albo Ty do mnie w ciągu roku, a na wakacje przyjadę do Ciebie na miesiąc, a Ty do mnie na drugi. A podczas chodzenia do szkoły to są różne komunikatory, komórki.
- Ale to nie to samo.
- Wiem, ale zawsze coś.- Uśmiechnęła się pocieszająco.
- Jakoś się to zorganizuje.- Zasnęli wtuleni w siebie.
Wstali rano. Zjedli szybkie śniadanie, ubrali się i pojechali autobusem do miasta, zostawiając rodzinę dziewczyny z remontem na głowie. Mieli przystanek akurat koło cmentarza więc zakupili znicz i kwiaty. Weszli na cmentarz w ponurych nastrojach. Hubert wszedł w jedną z alejek i stanął nad jednym z grobów. Był to mały grób z grafitu, a w nim zagłębienie na kwiaty. Na nagrobku było zdjęcie roześmianej dziewczynki. Hubert zapalił znicz po czym zaczął się modlić. Gdy skończył wyszli ze cmentarza trzymając się za ręce w nie lepszych humorach niż gdy tam wchodzili. Szwendali się po mieście, a humor stopniowo im wracał. Będąc w domu zdążyli wziąć prysznic i znów zasnąć wtuleni w siebie na trampolinie.
------------------------------------
Heej, heej, heej :)
Tak, tak wiem. Część mega nudna, ale chyba najdłuższa  
z tych co do tej pory napisałam xDD
No więc będzie łącznie 51 części tego opowiadania  
więc niedługo kończymy to opowiadanie, jak zauważyliście ;)
Opowiadać co u was! Jak i czy w ogóle się część podobała!
Ja w piątek będę mieć pracę klasową z niemieckiego więc
trzymać za mnie kciuki, bo jestem zielona z tego przedmiotu xDD
Następna część 24 października!!! :D
Pozdrawiam//
Lucy15

5 708 czyt.
14128100% 33
Lucy15

Lucy15 opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2394 słów i 13043 znaków. ·

Komentarze (11)

 
  • Malineczka2208

    Malineczka2208 22 paź 2015

    To nie moze byc koniec .. :( Uwielbiam to opowiadanie ;* A czesc Supeer

  • Urwisek

    Urwisek 18 paź 2015

    Księżniczko moja kochana Opowiadanie cudowne zresztą jak zawsze Jedno tylko mnie martwi Już za niedługo koniec!!! Będę płakać... Kocham Wikę !!!!!!

  • Calusna

    Calusna 17 paź 2015

    Boskie *.* Już się nue mogę doczekać 24 i powodzenia z niemca to mój ulubiony przedmiot

  • ola3508

    ola3508 17 paź 2015 ip:80213181

    Nigdy nie przewidzialabym takiego rozwoju sytuacji, nie jest nudna a na pewno nie "mega nudna". Pozdrawiam

  • Misiaa14

    Misiaa14 17 paź 2015

    Cudo *-*

  • Nika.....

    Nika..... 17 paź 2015 ip:467687

    Cudeńko...

  • sweetkicia

    sweetkicia 17 paź 2015

    Świetne, czekam na kolejną część

  • nacpanapowietrzem

    nacpanapowietrzem 17 paź 2015

    Wyśmienite Cudownie piszesz.

  • NataliaO

    NataliaO 17 paź 2015

    Bardzo świetna część,. Nie można było się oderwać

  • Wiki1212

    Wiki1212 17 paź 2015

    Mega ❤ jak zawsze ❤

  • Kamilka889

    Kamilka889 17 paź 2015

    Hah początek najlepszy. Cudowna część. ❤❤